Portugal.The Man są jedynym wykonawcą z Alaski, który odcisnął tak silne piętno na światowej indie rockowej scenie. Lider formacji, John Gourley, po latach poszukiwań i współpracy z najwybitniejszymi producentami, jak Danger Mouse i Mike D z Beastie Boys, wreszcie odnalazł idealnego partnera w osobie Kane’a Ritchotte’a. Zaowocowało to najlepszym od lat albumem nagranym pod szyldem Portugal. The Man.
Na "Shish" aż kipi od pomysłów i chwytliwych motywów. Muzycy nie zamykają się w jednej szufladce i są otwarci na eksperymenty. Ich indie rock przybiera różne formy – od psychodelii, przez rock progresywny, blues rock, soul, aż po hip hop i hardcore. Taka mieszanka wcale nie razi, a wręcz ma ożywczy wpływ na słuchacza.
Cały czas nadstawiamy ucho, zgadując, co jeszcze może się wydarzyć. A w tych dziesięciu piosenkach dzieje się tyle, że pomysłami można by obdzielić co najmniej kilka albumów. Zespół powrócił do korzeni, odnalazł swoją tożsamość i stworzył jeden z najlepszych albumów końca ubiegłego roku.
Thirty Tigers/PIAS