Płyta "Waiting on a Song" ma formę listu miłosnego do jego ulubionego miasta w USA, do Nashville. Nagrał ją z udziałem muzyków, którzy przyczynili się do legendy tego miejsca. Dziesięć piosenek, które zawarł na albumie, może wprowadzić w dobry humor. To muzyka jakby wyciągnięta z archiwów wytwórni płytowych, działających w tym mieście w latach 70.
Dan Auerbach, z sobie tylko wiadomy sposób, połączył rock, country, folk i soul, a każdej piosence nadał indywidualny rys. Nie siląc się na żadne produkcyjne fajerwerki, osiągnął efekt porównywalny do debiutu supergrupy Travelling Wilburys. Zresztą doskonale pasowałby do tej kompanii. Piosenki Auerbacha lepiej nadają się do zabawy niż współczesne taneczne przeboje.
WARNER