Majura otwiera na nim nowe horyzonty muzyczne, całymi garściami czerpiąc z klasyki rocka, ale także od przecierających szlak nowego postbrexitowego rocka grup Idles i Black Country, New Road.
Otwierający album "Bloodsport" to wypisz wymaluj Rage Against The Machine z wściekłym rapem. Początek "Look Down On Us" to dalej ostra hardcore’owa jazda, ale w pewnym momencie następuje coś dziwnego. Zespół udaje się do krainy rocka progresywnego, przywołując King Crimson. Pełnię tego zauroczenia mamy w "Soirse" z wokalem w manierze Grega Lake’a i z saksofonem a la Mel Collins.
"Born To Die" to dziesięciominutowa opowieść, początkowo dość wyciszona z melorecytacją, ale w trakcie nabiera ona rumieńców za sprawą łamańców rytmicznych i kontrastów brzmieniowych. Maruja czerpie tu nie tylko z rocka progresywnego, ale i nowego brytyjskiego jazzu, a w uduchowionym "Zaytoun" – z Johna Coltrane’a. Jeśli będą powstawać takie płyty, nie mamy się co martwić o przyszłość rocka.
Music For Nations