SONY
STR-DA1200ES

Sony znowu jest producentem amplitunerów wysokiej klasy. Przetestowaliśmy już znakomity STRDA5200ES, który potrafi dokonywać cudów z sygnałem wizyjnym. Upskalować potrafi też tańszy STR-DA3200ES, ale do naszego testu zakwalifikował się najskromniejszy STR-DA1200ES.

Testy porównawcze
STR-DA1200ES
YAMAHA
RX-N600
Nasza ocena
Wykonanie
Świetne elementy końcówek mocy, wyrafinowane układy cyfrowe, sporo porozrzucanych połączeń kablowych.
Laboratorium
Poziom zniekształceń bardzo niski, ograniczone (od góry) pasmo przenoszenia.
Brzmienie
Energetyczne, dynamiczne, prowadzone mocną, twardą średnicą. Żywy pierwszy plan, żylasty bas.
Możesz pobrać ten artykuł w formacie
Artykuł pochodzi z Audio

Spodziewałem się więc urządzenia lekkiego i zgrabnego, jęknąłem jednak podnosząc pudło, a z niego wyłuskałem maszynę wielką, ciężką i kanciastą. Obudowa jest ogromna (szczególnie zważywszy cenę), a czarny panel wygląda majestatycznie i elegancko. Dla tych, którzy powiedzą że ponuro, proponuje się wersję srebrną, już niemodną. Front urządzenia ma charakterystyczne załamanie, tuż nad nim znajduje się kilka ważnych przycisków funkcyjnych, oraz niewielki, niebieski, wyświetlacz. Display jest zresztą wynalazkiem dość dziwnym, bo łączy w sobie elementy matrycy punktowej i zwyczajnego LED. Pomysł jest jednak dobry, bo dane są doskonale widoczne. Podręczne wejścia audiowideo są ukryte pod klapką.

Producent chwali się na przednim panelu opcją, która pewnie jest pochodną umiejętności STR-DA5200ES i STR-DA3200ES - przepuszcza i przełącza sygnały 1080p za pośrednictwem złączy HDMI. Mówiąc precyzyjnie, Sony STR-DA1200ES ma dwa wejścia i jedno wyjście tego typu. Taka sama liczba wejść i wyjść dotyczy złączy komponent. Konwersja wizyjna dostępna jest w obrębie formatów analogowych, i tylko w górę, w praktyce problemy z najgorszymi sygnałami i absurdalną liczbą połączeń z monitorem udaje się wyeliminować.

Producent nie podaje jednak, do jakiej rozdzielczości podnoszone są sygnały opuszczające amplituner jako komponentowe. Cyfrowe audio (pomijając HDMI) wprowadzamy do urządzenia stosują dwa złącza elektryczne i trzy optyczne, wyjście jest tylko jedno, światłowodowe. Analogowych liniowych podłączeń audio jest wystarczająca liczba - sześć wejść i trzy wyjścia. Oprócz tego do urządzenia możemy podłączyć gramofon z wkładką MM. Amplituner ma równie ż wyjście z przedwzmacniacza na siedem końcówek mocy oraz wejście 7.1 dla zewnętrznego dekodera audio (nominalnie SACD).

Producent deklaruje, że można podłączyć komplet głośników 4-omowych - takie oficjalne przyzwolenie to prawdziwa rzadkość. Wiąże się z tym działanie przełącznika trybu pracy końcówek mocy.

Menu pojawia się na ekranie, ale w sposób nieco zagadkowy; na pilocie konieczne jest posłużenie się sekwencją trzech przycisków, z czego jeden ("on screen") w ogóle dopuszcza wyświetlanie czegokolwiek na ekranie. Na szczęście później jest już łatwiej, informacje pokazywane są w sposób przejrzysty, a reakcja na komendy z pilota jest bardzo żwawa. Automatyczna kalibracja dotyczy ustawień poziomów, odległości od słuchacza, fazy, wielkości kolumn, a także equalizacji akustyki pomieszczenia. Pilot jest wieloklawiszowy, w zasadzie należy przyznać mu status uniwersalnego, ale warto wiedzieć, że liczba zawartych w nim kodów do obsługi urządzeń innych marek jest ograniczona.

Odsłuch

Pierwsze wrażenie mówi, że mamy do czynienia z urządzeniem grającym dźwiękiem twardym i żylastym, dynamicznym i dość bezwzględnym. Jakkolwiek charakter taki ujawnia się niezależnie od trybu, to jednak ma nieco inny skutek w ustawieniu stereofonicznym i wielokanałowym. Dźwięk otaczający charakteryzuje się wybitną zwartością i jednorodnością przedniego planu. Głosy aktorów są zdecydowane, i choć wcale nie potężne, to jest w nich jakaś zadziorność, sprężystość. Góra pasma asystuje średnicy w jej twardości, chwilami przejmuje nawet palmę pierwszeństwa. Bas również dobrze przystaje do średnicy, jest szybki i elastyczny.

W wersji dwukanałowej Sony STR-DA1200ES bucha energią średnich tonów, wspomaganych sążnistym basem. Brzmienie jest muskularne, szybkie i dynamiczne. Urządzenie jakby spieszy z przekazywaniem danych, więc może gubi pewne niuanse, ale imponuje energetycznością.

Z racji koligacji z STR-DA5200ES, zwróciłem też uwagę na możliwości wizyjne. Przełączanie sygnałów o wysokiej rozdzielczości (blu-ray, transmitowane przez HDMI) odbywa się bez uszczerbku, a konwersja słabych S-Video i kompozyt jest bardzo opłacalna.

Parametry
SONY STR-DA1200ES
Produkowany Tak
Rodzaj Amplitunery
Ilość końcówek 7
Moc8 [W] 2K 120
Moc4 [W] 2K 110
Wejścia / wyjścia video komp/HDMI
Skaler nie
Dekodery surround DD (EX), DTS (ES), DTLIIx
Wymiary: wys./szer./gł., W przypadku urządzeń testowanych w AUDIO wartość mierzona.
Laboratorium
Sony STR-DA1200ES

Amplitunery Sony zawsze błyszczały mocą wzmacniaczy. Dla modelu STR-DA1200ES producent zadeklarował 100W, w rzeczywistości mamy jeszcze więcej, bo 120W na kanał, pod warunkiem, że będzie on występował solo lub w duecie. W stereo jest więc wciąż świetnie - 2x113W, ale moc przy pięciu kanałach spada już do 5x59W. Wszystko to dla trybu 8 omów i takiej impedancji obciążenia. W drugim trybie, minimum 4 omy i dla takiego też obciążenia, mamy 110W w mono, 2x102W w stereo i 5x55W w trybie pięciokanałowym.

Poziom szumów wynosi 83dB, dynamika 104dB - wyniki przyzwoite.

W spektrum szumów i zniekształceń (rys.2) widać, że najsilniejsza trzecia harmoniczna ma poziom zaledwie -91dB, druga leży przy -97dB, kolejne nie przekraczają już -100dB.

Charakterystyka przenoszenia (rys.1) odzwierciedla znakomitą pracę w zakresie najniższych częstotliwości (przy 10Hz poziom 0dB), ale powyżej 10kHz jest już gorzej. Punkt -3dB odnotujemy już przy 40kHz, na pocieszenie pozostaje fakt, że urządzenie radzi sobie równie (nie)dobrze 8 i 4 omach.

Najniższe zniekształcenia THD+N uzyskamy dla mocy 85W (0.014%), przy obciążeniu i trybie 8 omów. W takich warunkach przedział mocy z THD+N poniżej 0.1% to 4.8W-100W. Wyższe zniekształcenia towarzyszą impedancji 4 omy (rys. 3).

Zasilacz amplitunera oparty jest na umieszczonym z lewej strony transformatorze rdzeniowym, z którym współpracują zainstalowane w tylnej części kondensatory filtrujące. Wartym odnotowania dodatkiem są rdzenie ferrytowe na przewodach. Gniazdka głośnikowe przeniesiono na oddzielne płytki i podłączono kablami, generalnie połączeń jest dość sporo. "Cyfra" znajduje się w prawym tylnym rogu, oprócz dobrych konwerterów Burr-Browna głównym punktem programu jest procesor Analog Devices Sharc ADSP21266. Wydajne, elastyczne i dysponujące ogromnymi możliwościami układy Sharc schodzą na coraz niższe poziomy cenowe. Obwody obsługujące złącza HDMI przeniesiono na oddzielny druk. Końcówki mocy zainstalowano z przodu, na dużym radiatorze znalazło się miejsce dla tranzystorów, choć pary Sankena 2SB1647/2SD2560 trzeba było mocno ścisnąć.

SONY testy
CTA408
COPLAND
CTA408
Wzmacniacze stereo

Nawet najsłynniejszym i największym firmom sukces nie jest dany raz na zawsze. Pojawiają się, trwają, a potem (nie)spodziewanie znikają. Historia Coplanda jest wyboista, usłana wzlotami i... W latach 80. Copland wyrósł na autorytet w dziedzinie wzmacniaczy, sławę przyniosły mu modele CTA401 oraz CTA501. W latach 90. rozbudowano ofertę, również o odtwarzacze CD. Dzisiaj jest ona ponownie skupiona na wzmacniaczach (jedyny wyjątek to przetwornik cyfrowo-analogowy DAC215); mamy do wyboru dzielony CTA305/CTA506 oraz zintegrowane CTA405 (dostępny w dwóch odmianach) i CTA408 - najnowszy w ofercie.

E-480
ACCUPHASE
E-480
Wzmacniacze stereo

Accuphase w zasadzie nie wywołuje wśród audiofilów kontrowersji. Wszyscy tę markę znają i szanują, chyba każdy chciałby mieć jakiegoś "Accu", ale na takie "szczęście" potrzeba więcej kasy. Firma zasłużyła sobie na taką reputację 40-letnią historią, konsekwentnie wysoką jakością dźwięku, będącą pochodną technicznej solidności, staranności i fachowości projektantów, co z perspektywy naszych testów widać też w pomiarach laboratoryjnych. Każdy może słyszeć "po swojemu", ale obiektywne parametry zaświadczają, że pochwały dla brzmienia nie są w tym przypadku ani trochę naciągane.

SV-200
VINCENT
SV-200
Wzmacniacze stereo

Wzmacniacze w formatach charakterystycznych dla kompletnych miniwież widzimy ostatnio coraz częściej. Vincent SV-200 wchodzi w ten nowoczesny nurt z rozwagą i elementami konserwatywnymi. Kompaktowa obudowa z jednej strony, z drugiej – klasyczny układ obudowany ostrożnie kilkoma dodatkami. Wyłania się z tego bardzo atrakcyjny produkt, bowiem SV-200 ma w zanadrzu jeszcze co najmniej jedną gorącą niespodziankę. Aby zachęcić i podkreślić audiofilskie ambicje, Vincent proponuje znany u siebie klimat – lampy, a dokładnie konstrukcję hybrydową. W każdym takim przypadku Vincent eksponuje lampy przysunięte do przedniej ścianki i widoczne przez okrągłe okno, a na dodatek dodatkowo podświetlone.

Live Sound & Installation wrzesień 2019

Live Sound & Installation

Magazyn techniki estradowej

Gitarzysta wrzesień 2019

Gitarzysta

Magazyn fanów gitary

Perkusista wrzesień 2019

Perkusista

Magazyn fanów perkusji

Estrada i Studio wrzesień 2019

Estrada i Studio

Magazyn muzyków i realizatorów dźwięku

Estrada i Studio Plus listopad 2016 - styczeń 2017

Estrada i Studio Plus

Magazyn muzyków i realizatorów dźwięku

Audio wrzesień 2019

Audio

Polski przedstawiciel European Imaging and Sound Association

Domowe Studio - Przewodnik 2016

Domowe Studio - Przewodnik

Najlepsza droga do nagrywania muzyki w domu