Test HEGEL H150 - Wzmacniacze stereo

H150
Radek Łabanowski

H150 to solidna konstrukcja z systemem SoundEngine 2 "pilnującym" niskich zniekształceń. Ma praktyczny zestaw gniazd, z przewagą cyfrowych, USB-DAC, zapewnia strumieniowanie w najważniejszych standardach, ale tylko PCM do 24/192 i bez HDMI. Oferuje wejście
gramofonowe i wyjście słuchawkowe i skrywa przetwornik C/A na scalaku AKM. Za kompleksową analizę oraz obiektywną ocenę wzmacniacza odpowiada Radek Łabanowski, ekspert z wieloletnim doświadczeniem na rynku audio.

Marka HEGEL
Cena 12 500 zł
Dostępność w 28 sklepach Sprawdź, gdzie kupić
Dystrybutor Audio Klan Zobacz ofertę dystrybutora
Artykuł pochodzi z
Kup teraz
Nasza ocena
Wykonanie Konsekwentnie ascetyczny styl i solidna konstrukcja. System SoundEngine 2 "pilnujący" niskich zniekształceń. Przetwornik C/A na scalaku AKM.
Funkcjonalność Praktyczny zestaw gniazd, z przewagą cyfrowych, USB-DAC, strumieniowanie w najważniejszych standardach, ale tylko PCM do 24/192 i bez HDMI. Wejście gramofonowe i wyjście słuchawkowe.
Laboratorium Jak u Hegla – wszystko w najlepszym porządku. Niskie szumy i zniekształcenia, szerokie pasmo, wysoki współczynnik tłumienia. W porównaniu do rywali niższa, ale wciąż spora moc (2 x 89 W / 8 Ω, 2 x 132 W / 4 Ω).
Brzmienie Dynamiczne, bezpośrednie, precyzyjne. Doskonała szybkość, przejrzystość, różnicowanie. Motoryczny bas, neutralna średnica.

Wzmacniacze Hegla to solidne konstrukcje, zaprojektowane zgodnie z regułami sztuki, weryfikowane pomiarami, bez ryzykownych pomysłów i amatorskiego "widzimisię". Główny konstruktor, Bent Holter, absolwent Politechniki w Trondheim, mocno stąpa po ziemi, eksperymentuje z zaawansowanymi topologiami układów elektronicznych, ale nie interesują go audiofilskie zabobony.

To reprezentant klasycznej szkoły, w której walczy się o jak najlepsze parametry, a nie o "dobarwianie" brzmienia. Bent Holter przez lata doskonalił układy redukcji zniekształceń, aż w końcu trafiły do wzmacniaczy Hegla pod nazwą SoundEngine.

Hegel H150 - wzornictwo i obsługa

Chociaż Hegel H150 jest najmłodszym wzmacniaczem w ofercie, to swoim wyglądem w ogóle tego nie zaznacza – Hegel trzyma się ustalonego wzornictwa. Stosuje monochromatyczne wyświetlacze OLED i tak też jest w nowym H150. Towarzyszą mu dwa pokrętła, oczywiście regulacji głośności i przełącznika wejść. Włącznik zasilania schowano na dolnej ściance, ale każdy wie, gdzie go w Heglu szukać.

Obsługa Hegla H150 jest prosta: włączamy zasilanie, wybieramy źródło i gramy. Kiedyś było to oczywiste, dzisiaj też jest wygodne. Nic nam nie przeszkadza, przed oczami nie przelatują nawet okładki płyt (bo czarno-biała matryca nie potrafi ich wyświetlić), nie mówiąc o innych atrakcjach. Taką konsekwentną ascetyczność docenia większość audiofilów. Na froncie jest też wyjście słuchawkowe – 6,3-mm złącze.

Również tylne panele wzmacniaczy Hegla nie są przeładowane i wyposażone "na zapas", ale przygotowane racjonalnie, z wyczuciem potrzeby współczesnego systemu Hi-Fi.

Hegel H150 - tylny panel

Tylny panel podzielono na dwie strefy, instalując w centrum jedną parę zacisków głośnikowych. Po prawej stronie mamy strefę cyfrową, całkiem różnorodną, chociaż bez obecnie modnego HDMI. Są dwa wejścia optyczne, jedno współosiowe, a przede wszystkim USB-B (jako USB-DAC). W tej części jest jeszcze gniazdo sieci LAN oraz kolejne USB (już jako USB-A).

Czytaj również: Jak dzielimy wzmacniacze ze względu na technikę wzmacniania sygnałów?

Wzmacniacze Hegla prezentują się technicznie i praktycznie. Podstawowe informacje pojawiają się na wyświetlaczu OLED.
H150 jest wyposażony w 6,3-mm wyjście słuchawkowe.
Urządzenie Hegla włączamy, jak zwykle, przyciskiem ukrytym na dolnej ściance.

Chociaż parametry pełnią ważną rolę w konstytuowaniu jakości samego wzmacniacza, to Hegel nie "idzie na rekord" w rozdzielczości plików. Zatrzymuje się na poziomie "wystarczającym" pod względem praktycznym, więc część zainteresowanych, wkręcona przez innych producentów w licytację, może poczuć pewien niedosyt, skoro szczytem możliwości H150 jest PCM 24/192 (tak plików z sieci, jak i sygnałów z wejść cyfrowych), a po DSD nie ma śladu.

Hegel wciąż bojkotuje bezprzewodowe techniki transmisji sygnału, ograniczając się wyłącznie do przewodowej formuły LAN. W H150 nie znajdziemy więc ani Wi-Fi, ani Bluetooth.

Hegel H150 nie jest wzmacniaczem zbalansowanym, mimo to ma jedną parę XLR-ów i, jak się okaże w Laboratorium, warto z niej korzystać w pierwszym rzędzie. Sygnały liniowe podamy również do jednego wejścia RCA.

H150 ma też wejście gramofonowe (dla wkładek MM); wcześniej nie było ich w integrach Hegla, zmieniło się to dopiero wraz z modelem H190v (a ogólnie przychylniejsze spojrzenie na gramofony od wprowadzenia przedwzmacniacza phono V10). Jest również analogowe wyjście, wyprowadzone z przedwzmacniacza (a więc z regulacją głośności).

Gdy Hegel startuje, rozdzielczość wibruje. Inne wzmacniacze grają przy nim ciemno, ciężko i powoli.
 
Cyfra w przewadze, ale trzy wejścia analogowe powinny dzisiaj wystarczyć.
W sekcji cyfrowej pojawiło się USB-A (dla zewnętrznych nośników pamięci), jest też sieć – tradycyjnie w Heglu, tylko przez LAN.
H150 to dopiero drugi wzmacniacz Hegla z wejściem gramofonowym (MM).
H150 nie jest układem zbalansowanym, ale ma wejście XLR i warto z niego skorzystać.

Hegel H150 - elektronika

Sygnał jest prowadzony krótką ścieżką od gniazd wejściowych, umieszczonych nieopodal przełączników źródeł i sekcji przedwzmacniacza z nowoczesnym scalonym regulatorem wzmocnienia.

Końcówki mocy zajmują jeden stosunkowo niewielki radiator w przedniej części obudowy. Moc wzmacniacza (Hegel deklaruje 2 x 75 W przy 8 Ω) nie jest bardzo wysoka, wystarczą więc dwie pary tranzystorów (po jednej na kanał).

Zamiast wszędobylskiego ESS Technology, w H150 zainstalowano rzadziej widywany scalak marki AKM. AK4493 to przetwornik dwukanałowy, który w zależności od trybu pracy może osiągnąć dynamikę na poziomie aż 125 dB (nadal jako stereo, bo można go też skonfigurować w wariancie mono i wtedy wyniki będą jeszcze lepsze).

AK4493 obsługuje niemal każdy typ sygnałów cyfrowych (aż po 32/768 i DSD512), czego jednak Hegel w pełni nie wykorzystuje, zatrzymując się na wariancie 24 bit/192 kHz.

Hegel H150 - odsłuch

Wzmacniacze Hegla to popis technicznej wirtuozerii (chociaż pozostającej w ramach dość konwencjonalnych rozwiązań – żadnych układów impulsowych, hybryd itd.), wzorowe parametry i konsekwentnie związane z tym brzmienie. Czy idealne albo przynajmniej najlepsze w danej klasie cenowej?

To pytanie otwarte, bowiem dźwięk Hegla z jednej strony jest bezkompromisowo neutralny, przejrzysty, dynamiczny i detaliczny, a z drugiej – inne wzmacniacze, które w tych dziedzinach nie sięgają takich szczytów, potrafią roztoczyć swoją aurę, przekonać do innej interpretacji, przyciągnąć ciepłem albo zaimponować potężnym basem…

Sposobów na poruszenie audiofilskiej (i nie tylko) wrażliwości jest dużo, więc recepta Hegla, chociaż obiektywnie bardzo wartościowa, nie jest ostatecznie jedyna. Zresztą nie jest przesądzone, że mierzone przez nas charakterystyki i parametry, które Hegel jak zwykle ma w małym palcu, wyczerpują temat technicznie perfekcyjnego wzmacniacza.

Czytaj również: Jakie funkcje pełni końcówka mocy?

Konstrukcje Hegla są większe i mniejsze, ale wszystkie zaprojektowane bardzo starannie, z dbałością o zwartą aranżację, czysty montaż i krótką ścieżkę sygnałową, co też przekłada się na niskie szumy.
Końcówki mocy z firmowym systemem korekcji zniekształceń SoundEngine 2 to podstawa sukcesu konstrukcji Hegla.

Takie zastrzeżenia nie mają jednak postawić znaku zapytania co do jakości Hegla H150. Są tylko dodatkiem do zasadniczej treści, która potwierdza doskonałą kondycję kolejnego testowanego Hegla.

Gdyby ich nie zrobić, pozostałoby tylko ogłosić go jako zwycięzcę tego testu… I dla wielu zainteresowanych wzmacniaczem w tej cenie będzie to najpewniejszy wybór, bowiem oprócz różnych doświadczeń i upodobań, każdy audiofil ma też w sobie tę odrobinę niepewności – czy to, co lubi, jest "naprawdę" bardzo dobre.

I na to pytanie chyba tylko w przypadku Hegla H150 można odpowiedzieć z pełną stanowczością – tak. W dodatku Hegel daje w zasadzie pewność, że każdy jego kolejny wzmacniacz będzie ściśle trzymał się takich wytycznych; komu właśnie coś takiego najbardziej pasuje, kto już posłuchał jednego–dwóch Hegli, może kupić trzeciego nawet bez słuchania, kierując się jego mocą, funkcjonalnością i ceną, na miarę potrzeb i możliwości, ale bez wikłania się w kolejne porównania.

W związku z tym i dla recenzenta test kolejnego Hegla to łatwa robota… ale tylko do pewnego momentu. Niespodzianki nie ma, dźwięk to "stary znajomy", tylko jak potem to opisać… żeby nie pisać w kółko tego samego?

Płytka z przedwzmacniaczem gramofonowym jest niewielka, ale można być pewnym, że Hegel niczego nie zrobi byle jak.
W module sieciowym dodano kilka funkcji.

Bezpośrednie porównanie różnych modeli Hegla ujawniłoby jakieś różnice (kiedyś tego doświadczyłem), ale są one drugorzędne względem pozycji Hegla na tle konkurentów – tutaj Hegel zawsze odgrywa swoją ustaloną rolę.

Można podejrzewać, że Hegel H150 jest nadpobudliwy, rozjaśniony i wyostrzony, lecz jest po prostu transparentny. Wysokie tony są bardziej "na wierzchu", lecz przecież faktem pozostaje, że charakterystyka jest liniowa, a zniekształcenia znikome. Nie chodzi więc o wyeksponowanie czegokolwiek, lecz o zdjęcie zasłon.

Bas jest dynamiczny i dokładny, zdecydowany w uderzeniach, punktualny w rytmie, skrupulatny w fakturach. Średnica nie będzie nas czarować, ale nie będzie też oszczędzać emocji. Rozpędzone gitary, błyszczące trąbki pojawiają się z elektryczną zadziornością albo akustycznym naturalizmem.

Czytaj również: Jakie są podstawowe typy wzmacniaczy cyfrowych?

 
Na wyposażeniu jest pilot, ale H150 możemy sterować także aplikacją mobilną

Kroki naprzód, kroki w bok

Hegel był jedną z pierwszych firm, które montowały moduły strumieniowe w swoich wzmacniaczach zintegrowanych. Nie miały one dużych wyświetlaczy, które pomagają okiełznać sieciową dżunglę. Hegel miał na to własny pomysł i okazało się, że całkiem skuteczny.

Początkowo strumieniowanie opierało się na standardach Apple AirPlay i DLNA, dość szybko przyszedł też Spotify Connect. Wystarczyło więc tylko sięgnąć po smartfon i komputer, który "wypychał" muzykę do wzmacniacza. I najczęściej w taki właśnie sposób słuchamy jej dzisiaj z sieci.

Jednak w Heglu też zaszły zmiany. H150 jest pierwszym wzmacniaczem tej marki wyposażonym w złącze USB-A, przez które może ściągać muzykę bezpośrednio z nośników pamięci.

W zasadzie nie ma się czym chwalić, tego typu funkcje wydają się dzisiaj wręcz archaiczne na tle rozwiązań strumieniowych. Ale jest też inna, już bardzo przydatna nowość: H150 obsługuje bowiem standard Spotify Connect w nowej, bezstratnej formule Lossless, czego nie potrafi np. H190v. H150 jest również kompatybilny z usługami i platformami Tidal Connect, Google Chromecast, Apple AirPlay 2, DLNA oraz z systemem Roon.

Specyfikacja techniczna
Wejścia cyfrowe Toslink, Coax, USB-B
Bluetooth (kodowanie) Nie
Sieć LAN
Strumieniowanie Apple AirPlay 2, Spotify Connect, Tidal Connect, Google Chromecast, DLNA, Roon
PCM 24 bit/192 kHz
DSD Nie
Wejście gramofonowe MM
Korekcja akustyki Nie
Aplikacja mobilna Tak
Wyjście analogowe RCA
Wejście analogowe 2 x RCA, 1x XLR

Laboratorium

Laboratorium Hegel H150

H150 nie jest konstrukcję zbalansowaną, mimo to wstępne pomiary zrobiłem dla obydwu wejść i okazało się, że wybór XLR-ów procentuje wyraźnie niższymi zniekształceniami niż RCA. Poniższe wyniki dotyczą takiej konfiguracji, którą zdecydowanie polecamy, co jest też jedynym zastrzeżeniem wobec parametrów H150, bowiem nie mając wyjścia XLR w źródle, trudniej będzie z takiej "okazji" skorzystać.

Deklaracje producenta dotyczące mocy są skromne, odnoszą się tylko do obciążenia 8-omowego, do którego H150 ma dostarczyć 2 x 75 W (przy obydwu kanałach wysterowanych), ale pojawiają się też obietnice stabilnej pracy nawet na 2 Ω.

My standardowo sprawdzamy moc przy 8 i 4 Ω, i wynosi ona odpowiednio 2 x 89 W i 2 x 132 W. Widzimy więc wzrost o ok. 50%, co jest uspokajające, chociaż na dalszy znaczny wzrost przy 2 Ω już bym nie liczył. H150 to "normalny" wzmacniacz do "normalnych" (4-omowych) kolumn.

Odstęp od szumu to bardzo dobre 90 dB, dzięki czemu dynamika, mimo że moc nie jest wybujała, osiągnęła 110 dB. H150 świetnie radzi sobie również w próbach “częstotliwościowych" (rys. 1). Spadek przy 10 Hz wynosi tylko -0,5 dB, a przy bardzo wysokich 100 kHz – -0,5 dB przy obciążeniu 4-omowym i -1 dB przy 4-omowym.

Hegel jest mistrzem redukcji zniekształceń harmonicznych, bez względu na model i moc wzmacniacza. Na rys. 2. odnajdziemy drugą dopiero przy -98 dB (!), a kolejne nie przebijają się przez -100 dB.

Kwintesencją niskich szumów i harmonicznych jest rys. 3. z charakterystykami THD+N w funkcji mocy. Przy kilku watach, gdzie większość wzmacniaczy schodzi poniżej 0,1%, H150 zjeżdża o rząd wielkości niżej (0,01%), powyżej 2,8 W przy 8 Ω i 6 W przy 4 Ω.

Współczynnik tłumienia to bardzo wysokie 290; producent wspomina nawet o wartości 2000… ale uzyskanie takiego wyniku jest trudne już choćby z powodów techniki pomiarowej. W każdym razie 290 zupełnie wystarczy, i nawet 2000 nie zrobiłoby już praktycznej różnicy, chociaż na papierze wygląda fantastycznie.

Hegel po raz kolejny wykonał swój firmowy plan. H150 nie jest elektrownią, ale każdy jego wat ma najwyższą jakość.

Radek Łabanowski
Radek Łabanowski
Z AUDIO związany nieprzerwanie od 1995 roku, ze sprzętem audio znacznie dłużej. Współtwórca laboratorium pomiarowego AUDIO, nad którym sprawuje pieczę. Uporczywie mierzy i słucha. Miłośnik muzyki, wielbiciel fizycznych nośników, taśm i płyt oraz sprzętu do ich odtwarzania. Wciąż lubi słuchać, muzyki i ludzi. Tata Poli i Ignacego. Opiekun dwóch kotów.
Zobacz artykuły autora
HEGEL testy Zobacz więcej
HEGEL aktualności Zobacz więcej
Najnowsze testy Zobacz więcej
logo logo