Teraz zaserwowali fanom album pozbawiony partii wokalnych. Nigdy nie byli dobrymi instrumentalistami (tym zajmował się keyboardzista i producent Money Mark, który pojawia się także na "The Mix Up"), więc pomysł chwycenia za instrumenty wydaje się, co najmniej kontrowersyjny. Płyta sprawia wrażenie soundtracku do jakiegoś filmu kryminalnego z lat 70. Dominują funkowe rytmy, wyraziste basy, rockowe gitary i klawiszowe motywy. Aż prosi się, by dopisać do tych bardziej muzycznych szkiców, niż gotowych utworów, partie rozpisane na trzy głosy.
EMI
Chcesz częściej widzieć nasze artykuły w Google?
Dodaj Audio do ulubionych źródeł