Po wydaniu albumu "From This Moment On" nagranego w błogosławionym stanie, Diana Krall powiła bliźniaki i tylko na krótkie chwile odrywa sie od opieki nad nimi. To znakomity moment, by wydać składankę jej największych, czy może najlepszych nagrań.
Klucz wyboru nie jest tu istotny, bowiem Diana Krall każdą piosenkę zamienia w arcydzieło interpretacji. Wśród piętnastu piosenek znalazły sie trzy premierowe: leniwie snujące się ballady "You Go To My Head" i "Only the Lonely" z sesji albumu "The Look of Love" oraz "The Heart of Saturday Night", która nie znalazła sobie miejsca na autorskim albumie "The Girl In the Other Room".
W przypadku dwóch pierwszych mogę zrozumieć, że kolejne smętne tematy mogłyby uśpić słuchaczy orkiestrowych aranżacji. Ale dlaczego nie załapała się trzecia piosenka? Nie wiem. Może ma zbyt wyluzowany charakter? W każdym razie, to mój faworyt tej płyty. Co nie znaczy, że wybór innych piosenek budzi wątpliwości.
Wręcz przeciwnie, bo jak tu nie zachwycić sie "Peel Me A Grape", w którym chrypka Diany Krall jest wprost zachwycająca. Czy "All Or Nothing At All", oba z mojej ulubionej płyty "Love Scenes". Są dwa utwory z jedynej płyty koncertowej "Live in Paris". Trzeba przyznać, że na żywo artystka jest trochę mniej skupiona, ale za to swobodniejsza. Kto chce mieć jedną płytę Diany, to jest właśnie ta. A jeśli ma wszystkie, to musi mieć te trzy brakujące do kolekcji piosenki.
Marek Dusza
VERVE/UNIVERSAL MUSIC