Trucizna

CUBA DE ZOO
Trucizna

Indie rock

  • Wykonanie
  • Nagranie

Polubiłem tę kapelę już od pierwszego przesłuchania płyty "Rozkaz"- proste, acz świetnie przemyślane teksty, zdrowa rockowa muzyka, wpadający w ucho wokal Kuby Podolskiego, w skrócie: wszystko to, co powinien zawierać gitarowy album. Na szczęście inspiracja nie odjechała w czarnym aucie od Cuby De Zoo już po pierwszym wydawnictwie i na drugiej płycie, "Trucizna", znowu jest ciekawie.

Śmiem twierdzić, że to trio ma jedno z najbardziej rozpoznawalnych brzmień w Polsce. Wystarczy kilka dźwięków tytułowego singla, by od razu wiedzieć, z jakim zespołem mamy do czynienia. Podobnie jest z głosem lidera i jego specyficznymi lirykami. Podolski jest bezpośredni, pisze "po ludzku", nie daje się porwać jakimś pseudoartystycznym odlotom.

Sprawnie porusza ważne, a często pomijane tematy (jak alkoholizm w przywołanej "Truciźnie" czy dostęp do broni w "Pistolecie"), może i czasami bywa naiwny (piję do piosenki "W każdą stronę" - wystarczy nieco bardziej zainteresować się polityką, by zobaczyć, że demokracja to wcale - wbrew założeniom - nie są rządy większości, ale to nie miejsce na taką dyskusję), ale zawsze szczery i swobodny.

A jednak "Trucizna" nie pociąga mnie tak, jak "Rozkaz". Mam wrażenie, że choć w kwestii podkładów dzieje się tu dość dużo, pojawiają się sample ("Dom"), jest stonerowy stomp i siarczyście brudne brzmienie ("W każdą stronę"), ale, kurczę, to co powinno przede wszystkim wyróżniać poszczególne kawałki, czyli melodie wokalne, jest boleśnie do siebie zbliżone. Kuba w podobny sposób akcentuje, podobnie buduje pasaże, ma zbliżone pomysły na przebojowość refrenów.

I to właściwie niezależnie od tego, co dzieje się w tle. Zdecydowanie brakuje tu urozmaicenia takiego jakie niesie chociażby kawałek "Synku" - najlepszy momenty tej płyty. Podolski śpiewa tu sennie, w niższych rejestrach i w rezultacie naprawdę ujmująco. Można? Można! Trzeba tylko chcieć.

Cuba De Zoo ma absolutnie wszystkie atuty, które mogą uczynić tę kapelę jedną z najważniejszych w gitarowej Polsce. Panowie muszą tylko dodać kilka kolorów do swojej muzycznej tęczy.

Jurek Gibadło
Mystic

Audio - czerwiec 2019

Czytaj bieżący numer na swoim tablecie za darmo!

Gramofony za 2400 zł to już nie plastikowa tandeta z supermarketów, która pozwala dzisiaj dotrzeć "analogowi" pod strzechy. Dobry dźwięk zawsze trochę kosztuje, czy to ze źródła cyfrowego, czy analogowego, czy z kolumn, czy ze słuchawek. Trzy znane marki - Denon, ...

Kup ten numer Zaprenumeruj Przejrzyj