Gigaton

PEARL JAM
Gigaton

Rock
Nasza ocena
Wykonanie:
Nagranie:

Blisko siedem lat po wydaniu krążka "Lightning Bolt", Pearl Jam powraca z płytą, która z pewnością spodoba się fanom ikony grunge’u. Dwanaście utworów wypełniających "Giganton" nie pozostawia wątpliwości, że to ponadczasowa kapela, która nigdy nie schodzi poniżej pewnego poziomu.

Chcesz częściej widzieć nasze artykuły w Google? Dodaj Audio do ulubionych źródeł

Można kręcić nosem, że ich muzyka nie porywa tak jak dawniej, że formacja nie idzie z duchem czasu. Z drugiej strony wciąż pozostaje wierna rockowemu brzmieniu opartemu na gitarowych riffach, mocno brzmiącej sekcji rytmicznej i niepowtarzalnym, melodyjnym wokalu Eddie’go Vadera. Na "Giganton" Amerykanie potrafią jednak zaskoczyć.

Utwór "Dance of the Clairvoyants" jest oparty na bujającym funkowym rytmie i patentach bardziej przypominających U2. W zamaszystym "Quick Escape" pojawiają się space-rockowe akcenty, a w "Buckle Up" nieco psychodelii. Z pozoru nijaki "Seven O’Clock" ożywa za sprawą syntezatorów.

W "Take The Long Way" muzycy fundują ostrą, niemal punkową jazdę bez trzymanki, by jeszcze mocniej podkręcić tempo w "Superblood Wolfmoon". Na przeciwnym biegunie znalazła się subtelna ballada "River Cross", którą mógłby zaśpiewać Bruce Springsteen.

Wydawane w XXI wieku albumy Pearl Jam nie wzbudzały u mnie entuzjazmu. Inaczej jest z "Giganton", którego słucham z wielką frajdą.


Universal

Chcesz częściej widzieć nasze artykuły w Google? Dodaj Audio do ulubionych źródeł
Grzegorz Dusza
Grzegorz Dusza
Absolwent studiów na kierunkach: geografia i ekonomia. Jego pasją jest muzyka, posiada dużą kolekcję płyt - od metalu i indie rocka po soul, folk i piosenkę autorską. Od 1997 r. recenzuje albumy w magazynie AUDIO. W wolnym czasie uprawia sport, zajmuje się ogrodnictwem. Dużą frajdę sprawia mu gra na gitarze, choć tylko amatorsko.
Zobacz artykuły autora
Gatunki muzyki
Podobne brzmienie
logo logo