Test QUAD 33/303 - Przedwzmacniacz + końcówka mocy

33/303
Radek Łabanowski

Quad postawił na stylowe i efektowne wzornictwo i na wskroś nowoczesne i racjonalne układy. Mamy tu solidne zasilacze oraz końcówki w klasie AB. 30/303 gra zaś tak, jakby nie bał się, że mocy kiedykolwiek może mu zabraknąć. Brzmienie jest pełne werwy, muzycznie wszechstronne, bezpośrednie i angażujące, a bas mocny i sprawny. Za kompleksową analizę i obiektywną ocenę duetu Quad odpowiada Radek Łabanowski, ekspert z wieloletnim doświadczeniem na rynku audio.

Marka QUAD
Cena 6 750 zł Quad 33 13 500 zł Quad 303 (2x)
Dostępność w 5 sklepach Sprawdź, gdzie kupić
Dystrybutor Epicentrum Dźwięku Zobacz ofertę dystrybutora
Artykuł pochodzi z Audio 11/2025
Kup teraz
Nasza ocena
Wykonanie Odwołanie do słynnego wzmacniacza z ubiegłego wieku, stylowe i efektowne wzornictwo, układy na wskroś nowoczesne i racjonalne. Solidne zasilacze, końcówki w klasie AB.
Funkcjonalność Analogowy, ale w takiej formule znakomicie wyposażony przedwzmacniacz. Wejście gramofonowe MM oraz MC, wejścia liniowe RCA i XLR, zdalne sterowanie, wyjście słuchawkowe. Oryginalne układy regulacji barwy. Końcówka mocy dwukanałowa, ale może pracować też w trybie monobloku, z wejściami RCA i XLR.
Laboratorium Moc w każdym wariancie wyższa od deklarowanej przez producenta, pojedynczna 303-ka w trybie stereo 2 x 56 W/8 Ω, 2 x 87 W/4 Ω, w mostku 154 W/8 Ω, 196 W/4 Ω. Szum niższy w trybie stereo (-86 dB vs -78 dB). Wszystkie parametry co najmniej dobre w każdym trybie.
Brzmienie Bez żalu i nostalgii. Dynamiczne, żywe i otwarte. Pełne werwy, muzycznie wszechstronne, bezpośrednie i angażujące. Mocny, sprawny bas, błyszcząca góra, nie mniej ekspresyjna średnica. Naturalność przez wyrazistość, nie przez ocieplenie. Gra tak samo radośnie, jak wygląda.

Oryginalny Quad 33/303 to dzieło założyciela firmy, charyzmatycznego konstruktora Petera Walkera. Zestaw zadebiutował w 1967 roku. Quad produkował już wcześniej wzmacniacze, ale w technice lampowej. 33/303 miał być przełomem i, jak głosiły hasła reklamowe, pierwszym na świecie wzmacniaczem tranzystorowym o niskim poziomie zniekształceń: "The World’s first low-distortion transistor amplifier".

Nikomu nie przeszkadzało, że jednocześnie Peter Walker, znany z wielu barwnych wypowiedzi, przekonywał w wywiadach, że walka o jak najniższy poziom zniekształceń nie ma sensu, o ile nie przekraczają one 1% i dominują w nich druga harmoniczna. Kiedy indziej zadeklarował, że wzmacniacze Quada są opracowywane bez udziału prób odsłuchowych, wyłącznie na podstawie teorii i pomiarów, co oczywiście audiofilom już mniej się podobało.

Jednak żadne enuncjacje i komentarze Petera Walkera nie zmniejszały znaczenia i wyjątkowości samych urządzeń 33/303, wyposażonych w wiele unikalnych i wizjonerskich rozwiązań. Dotyczy to przede wszystkim końcówki mocy Quad 303, w której zastosowano układ stopni wyjściowych Triples Output Stage.

Peter Walker zamierzał stworzyć nowoczesną konfigurację z tranzystorami w układzie komplementarnym, ale w tamtym czasie niezbędne do tego tranzystory bipolarne, choć były już znane, znajdowały się na bardzo wczesnym etapie rozwoju. Zaprojektował więc specjalną odmianę obwodu quasi-komplementarnego (z takimi samymi tranzystorami dla obydwu połówek sygnału), pozbawionego jego głównych wad, wprowadzanych zazwyczaj przez dodatkowe układy dla jednej z gałęzi. Dodatkowo wzmacniacz miał wczesną wersję systemu tzw. korekcji zniekształceń, którym dzisiaj (oczywiście w znacznie udoskonalonej formie) posługuje się wielu uznanych producentów wzmacniaczy. "Triples" plus korekcja radykalnie poprawiła parametry i stabilność wzmacniacza.

Quad 303 szybko zyskał rozgłos, okrzyknięto go mianem "The God of Amplifiers", a w 1969 roku przyznano prestiżowe wyróżnienie British Council of Industrial Design Award. Miała moc 45 W przy 8 Ω oraz 28 W przy 16 Ω. W tamtych czasach kolumny o niskiej impedancji (które przeważają obecnie) stanowiły mniejszość, toteż projekt 303-ki nie uwzględniał ich wymagań.

Dlatego dzisiaj za podstawowe ograniczenie tego oryginalnego, skądinąd nadal cenionego, wzmacniacza uważa się jego problematyczną współpracę z kolumnami 4-omowymi. Nowoczesny wzmacniacz tranzystorowy z takimi kolumnami musi sobie radzić, więc radzi sobie również nowa 303-ka. Związane z tym poważne zmiany są jednym z powodów, dla których nie jest to wierne ani nawet przybliżone odtworzenie dawnej konstrukcji.

Ważną i wyróżniającą cechą oryginalnego zestawu 33/303 była jego stereofoniczność. Dla dzisiejszego użytkownika to oczywistość, ale w latach 60. wciąż było dużo sprzętu monofonicznego.

Stereofoniczne wersje nagrań powstawały później, po zakończeniu głównych miksów monofonicznych i były traktowane trochę jako luksus dla posiadaczy "specjalnego" sprzętu. Quad wyszedł naprzeciw tym zmianom i także dzięki temu można było sprzedawać 33/303 w oryginalnej (lub z niewielkimi modyfikacjami) formie aż do lat 80.

Quad połączył dawny wzór z nowymi, praktycznymi, w wielu przypadkach po prostu lepszymi rozwiązaniami. Stylowi retro specjalnie nie przeszkadza nawet wyświetlacz (o którym w tamtych latach jednak nikomu się nie śniło), matryca ma bowiem charakterystyczne, pomarańczowe podświetlenie, a wyświetlane elementy nawiązują do oznaczeń w "okienku" dawnego 33.
Pilot jest znakomicie wyposażony, ma nawet regulację zrównoważenia kanałów.

Oryginalny 33/303 pozostaje obiektem pożądania wielu kolekcjonerów, ale wyprodukowano tak dużą liczbę egzemplarzy, że na różnorodnych giełdach ze sprzętem można upolować klasyka w rozsądnej cenie, niższej niż współczesna wersja. Ale taki zakup zazwyczaj jest początkiem wyboistej drogi, usłanej koniecznością solidnego serwisu "oldboja".

Wielu producentów z bogatą i długą historią, obfitującą w udane i popularne urządzenia, chętnie do nich teraz wraca. W modzie są jubileusze, rekonstrukcje i odtwarzanie klasyków, które audiofilom szczególnie mocno zapadły w pamięć. To nie tylko propozycje dla osób, które kiedyś taki sprzęt miały, ale nawet bardziej dla tych, dla których był on obiektem westchnień i niespełnionych marzeń z lat młodości. Sentymentalny potencjał takich "wehikułów czasu" producenci doskonale wykorzystują.

Odwołując się do 33/303, Quad stanął przed wieloma wyzwaniami i prawdopodobnie rozważał różne koncepcje. Zwyciężyła zdroworozsądkowa, którą można nazwać hybrydową. Nowe urządzenia bardzo przypominają (choć nie wyglądają zupełnie identycznie) modele sprzed lat, zachowano ogólną formę, rozmieszczenie poszczególnych elementów i działanie większości systemów. Pojawiły się też subtelne, nowoczesne dodatki (jak np. wyświetlacz w przedwzmacniaczu).

33 ma wyjście słuchawkowe z porządnym układem wzmacniającym.
Wyświetlacz został wystylizowany, aby przypominał ”tabliczkę” oryginału.

Przedwzmacniacz Quad 33

Quad połączył dawny wzór z nowymi, praktycznymi, w wielu przypadkach po prostu lepszymi rozwiązaniami. Stylowi retro specjalnie nie przeszkadza nawet wyświetlacz (o którym w tamtych latach jednak nikomu się nie śniło), matryca ma bowiem charakterystyczne, pomarańczowe podświetlenie, a wyświetlane elementy nawiązują do oznaczeń w "okienku" dawnego 33. Kogo to nie bawi, może podświetlenie wyłączyć.

Quad 33 - front

Na górnej części frontu jest też regulator głośności, a także trzy mniejsze pokrętła; domyślamy się, że to klasyczny tercet dwóch pokręteł "barwy" z regulacją zrównoważenia kanałów, ale już tutaj jest firmowy smaczek.

Pierwszy regulator działa w zakresie najniższych częstotliwości, przy ok. 40 Hz, przy czym robi to bardzo subtelnie (+/- 3 dB). Drugi nazywa się Tilt i równocześnie reguluje niskie i wysokie częstotliwości; wzmocnieniu jednego podzakresu towarzyszy podobnego stopnia stłumienie drugiego (i odwrotnie), tutaj zakres jest również wąski (+/- 3 dB). Trzeci to już spodziewane zrównoważenie kanałów… chociaż pierwowzór 33 go nie miał.

Ciekawostką są nietypowe korekcje charakterystyki (firmowy układ Tilt).

W neutralnych pozycjach regulatorów obwody korekcyjne nie powinny mieć wpływu na charakterystykę, ale jest funkcja ich ominięcia (dodatkowy przycisk).

Prostokątne przyciski przełącznika źródeł są niemal takie jak kiedyś, mają pomarańczowy kolor i dość duży skok. Nie działają jednak dokładnie w taki sam, mechaniczny sposób (przycisk poprzedniego źródła nie "wyskakuje" po wyborze nowego), co jest związane z nowoczesną elektroniką sterującą. Jest wyjście słuchawkowe, standardzie 6,3 mm.

Tylny panel wygląda już "zwyczajnie", ale tutaj za wczorajszymi rozwiązaniami raczej nie będziemy tęsknić; kto chciałby dzisiaj podłączać sprzęt do gniazd DIN?

Quad 33 - złącza

Nowy Quad 33 ma więc trzy wejścia liniowe RCA i jedno XLR. Jest też gramofonowe, które pozwoli obsłużyć wkładki MM jak i MC (przełączanie odbywa się przez ponowne wciśnięcie przycisku źródła phono). Wzmocnienie w trybie MM jest standardowe (46 dB), co wystarczy dla każdej wkładki. Nieco inaczej wygląda sytuacja w wariancie MC. Typowej impedancji obciążenia (100 Ω) towarzyszy "umiarkowane" wzmocnienie 63,5 dB oraz czułość 0,46 mV.

Wyposażenie w gniazda jest zupełnie współczesne.
33 obsługuje wyłącznie sygnały analogowe, ale nie tylko ze źródeł liniowych, lecz również z gramofonu – zarówno z wkładek MM, jak i MC.
Wśród wejść są również zbalansowane XLR-y. jednak 33 nie jest konstrukcją w całości symetryczną.

Najlepiej wybierać wkładki, których napięcie wyjściowe wynosi ok. 0,4 mV lub więcej. Wyjścia z regulacją poziomu (na końcówkę) są dwa, jedno RCA i jedno XLR, jest też wyjście o stałym poziomie (RCA).

Gniazda wyzwalaczy pozwolą "spiąć" system i sterować włączaniem końcówki mocy. Złącze USB to wyłącznie dodatkowy interfejs serwisowy. Pomimo sentymentalnego klimatu, obecność zdalnego sterowania była w zasadzie przesądzona.

Quad 33 - wnętrze

Wnętrze wygląda współcześnie. Główny zasilacz opiera się na dużym transformatorze toroidalnym, otoczonym rozbudowanymi filtrami i stabilizatorami napięcia. Drugi, mniejszy zasilacz impulsowy służy tylko układowi czuwania.

Cały układ rozdzielono na kilka płytek, stąd dość dużo połączeń między nimi, głównie za pomocą płaskich taśm. Ważną częścią 33 jest moduł mikroprocesora sterującego, ale układy cyfrowe nie mają (przynajmniej bezpośredniego) wpływu na pracę sekcji audio.

Wnętrze przedwzmacniacza też nie ma nic wspólnego z dawną 33-ką.
Jednym z nielicznych odwołań do klasyki w 33 jest regulacja głośności prowadzona za pomocą tradycyjnego potencjometru Alpsa.


Zasilacz 33 byłby godny wzmacniacza zintegrowanego.
Układ korekcji gramofonowej wykonano na bazie niskoszumowych wzmacniaczy operacyjnych.

Źródła są przełączane przekaźnikami. Sekcja przedwzmacniacza gramofonowego wykorzystuje scalone wzmacniacze operacyjne. Regulacja głośności – i to producent podkreśla – jest realizowana klasycznie, przez potencjometr Alpsa. A skoro tak (bo wszystko wskazuje na to, że potencjometr jest w ścieżce sygnałowej), to na tym etapie sygnał jest niesymetryczny, bo potencjometr jest dwuścieżkowy.

Końcówka mocy Quad 303

Do naszego testu dostarczono przedwzmacniacz 33 oraz dwie końcówki mocy 303. To końcówki stereofoniczne, ale oferujące tryb monofoniczny (po zmostkowaniu). Można pójść jeszcze dalej – wykorzystać dwie pary wyjść przedwzmacniacza i podłączyć nawet cztery zmostkowane końcówki, tworząc w ten sposób bi-amping.

Jednak patrząc na to od strony tradycji, wypadałoby raczej ograniczyć apetyt i podłączyć jedną 303-kę w podstawowym trybie stereofonicznym, tak jak to się działo w czasach oryginalnej 303-ki. Stereofoniczna konfiguracja jednej 303-ki oznacza niższą moc systemu (w porównaniu do dwóch zmostkowanych), ale przynosi poprawę innych parametrów.

Wieżowa forma Quada 303 jest nie mniej efektowna niż "retrospektywny" styl 33, chociaż końcówka nie jest tak duża, jak mogłyby sugerować fotografie (ma tylko 12 cm szerokości i 18 cm wysokości). To maleństwo w porównaniu do "prawdziwych" monobloków, ważących dziesiątki kilogramów.
Gniazda 303 składają się na jego systemową elastyczność

Wieżowa forma Quada 303 jest nie mniej efektowna niż "retrospektywny" styl 33, chociaż końcówka nie jest tak duża, jak mogłyby sugerować fotografie (ma tylko 12 cm szerokości i 18 cm wysokości). To maleństwo w porównaniu do "prawdziwych" monobloków, ważących dziesiątki kilogramów i stawianych zwykle na platformach na podłodze, obok kolumn głośnikowych. W takim miejscu para 303 wyglądałaby dość śmiesznie, w dodatku ktoś mógłby końcówkę niechcący kopnąć…

Powinna być ozdobą, umieszczoną na stoliku, na półce. Mimo swoistej miniaturyzacji i wielu nowoczesnych rozwiązań, Quad nie posunął się do zastosowania końcówek (ani zasilacza) impulsowych; pracują w klasycznej klasie AB, dlatego nie dziwmy się, że moc nie idzie w setki watów. W trybie stereofonicznym 303 powinna mieć moc 2 x 50 W przy 8 Ω, podobnie jak "oryginalna" 303 (2 x 45 W).

Zgodnie z zapowiedziami producenta, nowa 303-ka nie ma już jednak żadnych problemów z obciążeniami 4 Ω, przy których moc słusznie wzrasta; co prawda nie dwukrotnie, ale do 2 x 70 W. Odpowiedzią na oczekiwanie wyższej mocy jest tryb mostkowy, który ma przynieść 140 W przy 8 Ω i 170 W przy 4 Ω. Dokładne, rzeczywiste wartości każdej kombinacji ustalimy w naszym Laboratorium.

Do połączeń z firmową końcówką 303 najlepiej zastosować połączenie XLR ze względu na jej "preferencje".
303 to końcówka stereofoniczna, stąd dwie pary terminali głośnikowych; w trybie mostkowym wykorzystujemy zaciski "+" obydwu kanałów.

Szczupła, wysoka obudowa ma tradycyjne, płaskie boczne panele, ale wrażenie robi front z dwoma sekcjami radiatorów; we wcięciu pomiędzy nimi znajduje się włącznik zasilania oraz logo Quada.

Quad 303 - złącza

Tylny panel oryginalnego 303 miał złącza, które nie sprawdziłyby się dzisiaj, więc wymagał gruntownych zmian. W górnej części są dwie pary zacisków głośnikowych, a kiedy włączymy tryb mostkowy, wykorzystujemy tylko plusy obydwu sekcji (znajdujące się na górze).

303 ma zarówno wejścia RCA, jak i XLR. Do ich wyboru, podobnie jak do konfiguracji mono/stereo, służą dwa niewielkie przyciski. Z tyłu znajduje się też główny, mechaniczny włącznik zasilania. Wyposażenie uzupełniają wyzwalacze 12 V.

Nietypowa obudowa wiąże się z niekonwencjonalnym rozplanowaniem podzespołów. Do dna przykręcono spory transformator toroidalny, nad którym "podwieszono" pozostałe elementy zasilania, kondensatory wygładzające napięcie i prostowniki. Radiatory tworzące przedni panel są nie tylko ozdobą, pełnią swoją zasadniczą rolę odprowadzając ciepło z sekcji wyjściowej – płytkę z końcówkami mocy dokręcono do przedniej ścianki.



Lepsze parametry (niższe zniekształcenia) uzyskamy przy dostarczeniu sygnału do 303 XLR-ami, zresztą w wariancie mono to jedyna możliwość (złącza RCA są wtedy nieaktywne).
303 to końcówka stereofoniczna, stąd dwie pary terminali głośnikowych; w trybie mostkowym wykorzystujemy zaciski "+" obydwu kanałów.

Quad nie starał się naśladować dawnego układu, miał już dostęp do nowoczesnych części, w tym tranzystorów bipolarnych, które (jedna para na kanał) tworzą stopnie wyjściowe. Zaaplikowano jednak autorski system korekcji zniekształceń, który pozwolił nieco obniżyć (ale nie wyeliminować) sprzężenie zwrotne.

Aby nowy 303 mógł wyglądać tak jak oryginał, trzeba było w określony sposób zaaranżować elektronikę, co trochę wydłużyło ścieżkę sygnału (który z wejść na tylnej ściance płynie przez całą głębokość obudowy, a później musi podobną drogą wrócić do terminali wyjściowych).

Quad puszcza do nas oko, udając, że wraz z 33/303 cofa się w przeszłość. Przywołuje jedynie wygląd tamtego sprzętu, technika i osiągane dzięki niej efekty są zupełnie współczesne i znacznie lepsze, niż było to możliwe w latach 60., a nawet 80., gdy kończono jego produkcję. Rola oryginalnego projektu 33/303 jest jednak ważna, bo gdyby nie on, mielibyśmy na rynku "tylko" kolejny udany wzmacniacz. A tak mamy coś specjalnego.

Quad 33/303 - odsłuch

Styl i sposób obsługi w największym stopniu wpływają na poczucie więzi z legendarnymi protoplastami. Zupełnie inne są natomiast rozwiązania w układzie elektronicznym, służące obiektywnie lepszym parametrom i brzmieniu.

Nie tylko nie miałem w tym samym momencie oryginalnego zestawu 33/303, ale przyznaję, że nigdy takiego nie słuchałem. Nowe konstrukcje są jednak zupełnie inne, czego z kolei Quad nie ukrywa i nie sugeruje, że wykonał ich kopię czy choćby modyfikację. Podkreśla wręcz innowacyjność obecnych rozwiązań. Również od pierwszych prób było dla mnie jasne, że współczesny system nie imituje brzmienia retro. Zdaję sobie sprawę, że niektórzy zainteresowani nim mają ochotę na podróż w przeszłość.

Wyobraźnia i sugestia w dziedzinie audio może zdziałać cuda, więc jest to jak najbardziej możliwe. Jednak trudno było mi ulec takiemu złudzeniu, gdyż niemal równocześnie testowałem wzmacniacze lampowe (opisane w tym samym numerze). Dźwięk 33/303 miał z nimi niewiele wspólnego. Był tonalnie zrównoważony i dynamicznie zdecydowany. Często ofensywny i przebojowy, zawsze żywy i angażujący, każdą muzyką i każdym nagraniem.

Specyficzna forma z radiatorem na froncie wpłynęła na nietypową aranżację konstrukcji wewnętrznej.
Duży, toroidalny transformator zasilający przymocowano do dolnej ścianki.

Momentami odnosiłem nawet wrażenie, że jest rozjaśniony i nazbyt bezpośredni, lecz za chwilę tylko cieszył mnie swoją spontanicznością i entuzjazmem. Przy nim niektóre ze wspomnianych wzmacniaczy (a pewnie nie tylko one) grały ciężko i gęsto, czasami wykwintnie, czasami smutno, co też może się podobać, ja jednak na własny użytek wolałbym demonstrowane przez Quada emocje i komunikatywność.

Quad 33/303 transmituje zarówno muzyczną substancję, jak też szczegóły nagrań, gra z rozmachem, swobodnie, efektownie, bez ocieplania i zmiękczania. Z jednej strony jest tutaj pewna nonszalancja, z drugiej – dokładność przejawiająca się bardziej w szybkości i przejrzystości niż w cyzelowaniu i subtelności.

Nie oznacza to, że gra prostacko i na skróty, lecz nie "kombinuje", nie komplikuje, nie odwraca naszej uwagi od muzyki, rozdzielczość nie jest sztuką dla sztuki. Ujawnia różne struktury podstawowych dźwięków, nie zasypując oderwanymi od głównego nurtu detalami.

Wybrzmienia są wyraźne, ale przywiązane, akustyczny wymiar nagrań wyczuwalny i spójny. Ważniejsze dźwięki są odpowiednio nasycone i namacalne, tło ma swoją rolę, wszystko trzyma się dobrych proporcji.

Może jednak jest w tym drobna manipulacja – pierwszy plan jest wyjątkowo bliski, co tylko zwiększa poczucie realizmu, ale któż może być pewny, jak każde nagranie powinno dokładnie brzmieć? Główne instrumenty wydają się mieć większy wolumen, co jest nie tylko imponujące, ale też przekonujące i przyjemne.

Nad transformatorem "wiszą" pozostałe elementy zasilania, prostowniki i kondensatory filtrujące.
Moduły wzmacniające (tradycyjna klasa AB) przykręcono w pobliżu przedniego panelu, mającego formę i funkcję radiatora.

Quad 33/303 był i jest wzmacniaczem tranzystorowym. Może kiedyś grał inaczej, ale teraz jakby się nad tym nie zastanawiał… Działa zdecydowanie, nieasekuracyjnie, do przodu. Wysokie tony są selektywne, zwinne i zróżnicowane, nie unikają blasku ani metalicznych akcentów, które przecież w autentycznej muzyce są na porządku dziennym. Wszystko brzmi mocno i świeżo, czysto i zwinnie.

Ekspresyjna góra pasma może się podobać, chociaż wiem, że nie musi. Ale 33/303 tym też się nie przejmuje. Gra dla tych, którzy nie boją się muzyki. Średnica jest nie mniej intensywna, ale w barwie neutralna; Quad gra dziarsko, ale nie czaruje i nie kreuje własnego klimatu, prędzej ma nieco monitorującego zacięcia. Wokale są zwykle silne, wyodrębnione, różnorodne, bez jednostajnej miękkości i nadmiernej płynności.

W brzmieniu fortepianu wrażenie płynie nie tylko ze skali instrumentu, ale też dokładności każdego detalu, uderzeń i wybrzmień. Quad nie gra samą barwą, lecz również wyraźnym rysunkiem.

Wszystko to jest możliwe bez nadmiernego utwardzenia basu. Jest raczej sprężysty i pulsujący niż tupiący i wibrujący. Kontrola jest dobra, ale nie bezwzględna i najważniejsza. To nie jest bas konturowy, pozwala sobie na lekkie poluzowanie w niskich zejściach, co wcale nie hamuje rytmicznych akcji ani nie osłabia fragmentów z gruntu potężnych.

Słuchałem zarówno Quada 303 w trybie zmostkowanym (oczywiście pary), jak też jednej 303-ki w trybie stereofonicznym. Chociaż pomiary wskazują na pewne przewagi jednej opcji nad drugą (moc po stronie pary monobloków, inne parametry po stronie jednej końcówki stereofonicznej), to nie przekłada się to na wyraźne różnice brzmieniowe przy słuchaniu z "normalną" głośnością.

Oczywiście wyższa moc pozwoliłaby parze 303 zagrać głośniej, lecz nie wchodziłem na takie pułapy i nie byłem ciekaw, przy jakiej głośności i w jaki sposób jeden stereofoniczny 303 się "wykłada". Jedna 303- ka wystarczy wielu zainteresowanym, ale zdają też sobie sprawę, że para kusi nie tylko mocą, ale i wyglądem… Z jedną czy z dwoma – piękny system, elegancki wstęp do high-endu.

W tej cenie to propozycja więcej niż godna uwagi; to jedna z najbardziej inspirujących i zachęcających do słuchania muzyki amplifikacji. Jej korzenie dadzą dodatkową satysfakcję, ale siła płynie tu i teraz. I nawet jeżeli nie są to setki watów, to 33/303 gra tak, jakby nie bał się, że mocy kiedykolwiek może mu zabraknąć.

Specyfikacja techniczna
Moc znamionowa (1% THD+N, 1 kHz) [W], 8Ω, 1K 60/154 (tryb mostkowy)
Moc znamionowa (1% THD+N, 1 kHz) [W], 4Ω, 1K 95/196 (tryb mostkowy)
Czułość (dla maksymalnej mocy) [V] 0,7
Stosunek sygnał/szum (filtr A-ważony, w odniesieniu do 1W) [dB] 86/78 (tryb mostkowy)
Dynamika [dB] 104/100 (tryb mostkowy)
Moc znamionowa (1% THD+N, 1 kHz) [W] 4 Ω, 2K 87
Współczynnik tłumienia (w odniesieniu do 4 Ω) 99/65 (tryb mostkowy)
Moc znamionowa (1% THD+N, 1 kHz) [W] 8 Ω, 2K 56

Laboratorium

Laboratorium Quad 30/303

Urządzenia zostawiają dużą swobodę konfiguracyjną, wynikającą zarówno z wyposażenia przedwzmacniacza, jak i z różnych trybów pracy końcówek. Nawet wstępne przygotowania przyniosły kilka ciekawych wniosków. Po pierwsze, nieco lepsze parametry (niższy poziom zniekształceń THD+N) uzyskamy korzystając z wejść RCA w przedwzmacniaczu; wejścia XLR spisują się nieco gorzej, co można jednak wytłumaczyć.

Przedwzmacniacz nie jest układem zbalansowanym, więc działanie dodatkowych obwodów desymetryzujących sygnał z gniazd XLR może wpływać (niekorzystnie) na poziom THD+N. Takich różnic nie zaobserwowałem jednak na wyjściach, chociaż XLR i tutaj nie miały przewagi – wyniki były zbliżone do RCA. Zjawiskiem trudniejszym do wyjaśnienia jest przewaga (znów niższy poziom zniekształceń) trybu z włączonymi (!) układami regulacji barwy; ich ominięcie skutkowało wzrostem THD+N w każdej z kombinacji wejść / wyjść.

Końcówka mocy 303 wykorzystuje potencjał wejść XLR, zapewniając wtedy niższy poziom zniekształceń. Optymalna (od strony pomiarowej) konfi guracja połączeń (i ustawień) wygląda więc następująco: sygnał ze źródła do przedwzmacniacza płynie do wejść RCA, regulatory barwy są włączone (oczywiście można je pozostawić w pozycji neutralnej), przedwzmacniacz z końcówkami mocy łączymy przez XLR. 

Końcówka mocy 303 może pracować w dwóch trybach – stereofonicznym i monofonicznym. Oczywiście sprawdziliśmy obydwa. W teorii tryb mostkowy może zaowocować czterokrotnym wzrostem mocy wyjściowej. W praktyce jest on zazwyczaj nieco mniejszy. Quad deklaruje 2 x 50 W przy 8 Ω i 2 x 70 W przy 4 Ω w stereo i 140 W przy 8 Ω oraz 170 W po zmostkowaniu (pojedynczej końcówki 303). Wzrost mocy wyjściowej jest główną korzyścią, wynikającą z mostkowania wzmacniacza.

W niektórych układach można też zaobserwować redukcję zniekształceń harmonicznych (wynika to z częściowego znoszenia składowych nieparzystych), ale nie jest to regułą. Mostkowanie ma też jednak wady. Każdy z kanałów “widzi” połowę impedancji obciążenia, a więc pracuje w znacznie trudniejszych warunkach (niż w wariancie stereo), więc może to prowadzić do wzrostu zniekształceń (bo te są niemal zawsze wyższe przy niższych impedancjach), a w skrajnych wypadkach zagrozić stabilności układu.

Z tych powodów wielu producentów zakazuje (w trybie mostkowym) podłączania obciążeń o niskiej (nominalnie 4-omowej) impedancji, z jaką urządzenie bez problemu radzi sobie w trybie stereo. Quad nie nakłada jednak na 303 takich obostrzeń. Negatywną stroną trybu mostkowego mogą być wyższe szumy (ponieważ pochodzą z dwóch współpracujących ze sobą sekcji), a także niższy współczynnik tłumienia (obydwa kanały wzmacniacza są podłączone w takiej konfi guracji szeregowo z obciążeniem, co zwiększa impedancję wyjściową).

We wszystkich pomiarach brał udział przedwzmacniacz 33, ponieważ zakładamy, że zawsze będzie elementem systemu, czy to z jedną, czy z parą 303. W konfi guracji stereofonicznej moc przy 8 Ω wynosi 2 x 56 W, a przy 4 Ω – 2 x 87 W, i w każdym przypadku jest o ok. 10% wyższa przy wysterowaniu jednego kanału (nie ma to nic wspólnego z trybem mostkowym). W trybie mostkowym moc wynosi odpowiednio 154 i 196 W, w każdej sytuacji jest więc wyższa niż w danych fi rmowych.

Poziom szumów jest, jak na zestaw pre/power, niski (S/N wynosi 86 dB), o ile… wybierzemy tryb stereofoniczny; w konfi guracji monofonicznej to już tylko 78 dB. Rys. 1. z charakterystykami częstotliwościowymi jest nietypowy, bowiem uwzględnia aż cztery warianty.

Podstawowe są charakterystyki 8 i 4 Ω (czarna i niebieska) dla trybu stereofonicznego. Spadki przy 10 Hz możemy w zasadzie pominąć (-0,3 dB), w zakresie wysokotonowym -3 dB przypada na wysokie 90 kHz przy 8 Ω oraz 80 kHz przy 4 Ω. Różnice między trybem stereo a mono są stosunkowo niewielkie (i pojawiają się tylko w zakresie najwyższych częstotliwości), nieco wcześniejszy spadek widać dla 4 Ω (zielona), -3 dB mamy przy 68 kHz, co jednak wciąż jest dobrym rezultatem.

Spektrum na rys. 2. pokazuje harmoniczne, które są bardzo niskie. Najsilniejsza trzecia dochodzi do -90 dB, o kilka decybeli niżej leży druga. To obraz działania w trybie monofonicznym, ale zmierzyliśmy również tryb stereofoniczny, który daje bardzo podobne rezultaty.

Rys. 3. jak zwykle przedstawia THD+N w funkcji mocy wyjściowej. Podobnie jak w przypadku charakterystyk częstotliwościowych (rys. 1), mamy dwie dodatkowe (w sumie aż cztery) krzywe. Podstawowe charakterystyki 8-omowa (kolor czerwony) i 4-omowa (kolor niebieski) dotyczą trybu stereofonicznego i wyróżniają się niższym poziomem THD+N (jak już wiemy, z powodu niższego szumu, a nie harmonicznych). Tym niemniej z każdej sytuacji Quad wychodzi z tarczą.

Współczynnik tłumienia jest w odniesieniu do 4 Ω wystarczająco wysoki w każdym trybie, aby nie martwić się o "kontrolę" basu (99 w trybie stereo, 65 – w mostkowym). Co oczywiste, para końcówek mocy w trybie mostkowym zapewnia znacznie wyższą moc niż jedna w trybie stereofonicznym, ale w pozostałych parametrach przewagę uzyskuje tryb stereofoniczny, jeżeli więc komuś nie jest potrzebna moc ponad 100 W, niech lepiej poprzestanie na jednej końcówce – będzie taniej i wyśmienicie.

Radek Łabanowski
Radek Łabanowski
Z AUDIO związany nieprzerwanie od 1995 roku, ze sprzętem audio znacznie dłużej. Współtwórca laboratorium pomiarowego AUDIO, nad którym sprawuje pieczę. Uporczywie mierzy i słucha. Miłośnik muzyki, wielbiciel fizycznych nośników, taśm i płyt oraz sprzętu do ich odtwarzania. Wciąż lubi słuchać, muzyki i ludzi. Tata Poli i Ignacego. Opiekun dwóch kotów.
Zobacz artykuły autora
QUAD testy Zobacz więcej
QUAD aktualności Zobacz więcej
Najnowsze testy Zobacz więcej
logo logo