Test M2TECH M2Tech Classic Integrated Amplifier - Wzmacniacze stereo

M2Tech Classic Integrated Amplifier

Wyglądem utrzymany w klasyce hi-fi, wewnątrz wzorowy porządek bez plątaniny kabli. Duży zasilacz, skromniejsze końcówki mocy w klasie AB, wysokiej klasy przedwzmacniacz (w całości na elementach dyskretnych). Funkcjonalność ogranicza się do sygnałów analogowych, ale wraz z wejściem gramofonowym MM/MC. Dostępne jest wyjście słuchawkowe. Oferuje brzmienie równoważone w każdym aspekcie, spójne i neutralne. Za kompleksową analizę oraz obiektywną ocenę wzmacniacza odpowiada Radek Łabanowski, ekspert z wieloletnim doświadczeniem na rynku audio.

Marka M2TECH
Cena 20 000 zł
Dostępność w 10 sklepach Sprawdź, gdzie kupić
Dystrybutor Audeos Zobacz ofertę dystrybutora
Artykuł pochodzi z Audio 3/2026
Kup teraz
Nasza ocena
Wykonanie Wyglądem utrzymany w klasyce hi-fi . Wewnątrz wzorowy porządek bez plątaniny kabli. Duży zasilacz, skromniejsze końcówki mocy w klasie AB, wysokiej klasy przedwzmacniacz (w całości na elementach dyskretnych).
Funkcjonalność Ograniczona tylko do sygnałów analogowych, ale wraz z wejściem gramofonowym MM/MC. Wyjście słuchawkowe. Niezwykła opcja zdalnego sterowania za pomocą aplikacji mobilnej („zwykły” pilot też jest).
Laboratorium Wysoka (i znacznie wyższa niż w danych firmowych) moc (2 x 134 W / 8 ohm, 2 x 196 W / 4 ohm). Umiarkowany szum (-86 dB), wysokie parzyste harmoniczne.
Brzmienie Zrównoważone w każdym aspekcie, spójne i neutralne. Solidny bas, naturalna średnica, spokojna góra. Bez ekscesów, ale z odpowiednią dynamiką.

Pojawianie się kolejnych firm na rynku już nas nie zaskakuje. Większość przybywa z Dalekiego Wschodu, jednak pochodzenie M2Tech jest inne – włoskie. W Italii został nie tylko zaprojektowany, ale też wyprodukowany.

Uwaga: strona internetowa i zamieszczone tam zdjęcia sugerują, że firma powołała właśnie do życia nową markę Manunta – i w taki sposób będą oznaczone wszystkie urządzenia (których konstrukcja się nie zmienia); testowany egzemplarz jest jeszcze oznaczony logo M2Tech.

Firma powstała już prawie 20 lat temu (a pierwsze urządzenia 2 lata później) na pierwszej fali zainteresowania plikami. Wypłynęła na szersze wody przetwornikami DAC i związanymi z nimi akcesoriami; M2Tech na poważnie potraktował komputerowe (wówczas) audio i problemy sprawnego połączenia światów PC i Hi-Fi.

W ofercie podzielonej na cztery serie jest już jednak sporo innego sprzętu, przedwzmacniaczy (także gramofonowych), końcówek mocy, zasilaczy, jest nawet aktywna (i w pełni analogowa) zwrotnica. Wzmacniacz zintegrowany jest jednak tylko jeden – właśnie Classic Integrated Amplifier. Jak nazwa wskazuje, należy do klasycznej serii, w której jest też przetwornik C/A i przedwzmacniacz, a za chwilę dołączy także końcówka mocy.

Urządzenia z tej gamy nie są tak do końca klasyczne funkcjonalnie, bo flirtują z siecią – nie tylko DAC, ale i nasza integra. Stylistyka jest jednak klasycznie hajfajowa. Regulator głośności (zwyczajowo po prawej stronie) jest połączony z potencjometrem (ma więc wyraźną skalę i punkty oporowe), pokrętło przełącznika źródeł działa już "elektronicznie", obraca się swobodnie, a wybór potwierdza wskaźnik diodowy.

Są dwa przyciski związane z włączaniem. Główny, mechaniczny, ulokowano centralnie, przycisk stand-by jest nieco z boku i jest mniejszy. Na przednim panelu znajduje się jeszcze włącznik szybkie wyciszanie i 6,3-mm wyjście słuchawkowe.

W dziedzinie analogowej wyposażenie tylnego panelu jest absolutnie kompletne, a nawet pomysłowe. Wejście numer 1 (RCA) można skonfigurować jako wejście liniowe lub gramofonowe, a w tym drugim przypadku mamy warianty MM i MC. Na urządzenia z sygnałem liniowym czekają też trzy pary RCA i jedna XLR.

Czytaj również: Jak dzielimy wzmacniacze ze względu na technikę wzmacniania sygnałów?

Na froncie są dwa włączniki zasilania – główny oraz związany z trybem czuwania.
Jest wyjście słuchawkowe, chociaż bez dedykowanego układu wzmacniającego.
Wejścia wybieramy pokrętłem połączonym z układem mikroprocesorowym.

Classic ma również wyjście z sekcji przedwzmacniacza (para RCA); można je wykorzystać do podłączenia zewnętrznej końcówki mocy albo subwoofera. Terminale głośnikowe są pojedyncze, solidne i praktyczne. Tuż pod nimi znajduje się sekcja antenowa modułu Wi-Fi. Sieć pełni w Classicu oryginalną i niezwiązaną ze strumieniowaniem rolę, czemu przyjrzymy się dokładniej dalej.

Układy Wi-Fi można całkowicie odłączyć (z obawy o ich negatywny wpływ na dźwięk), do czego służy niewielki przełącznik. Integra ma też dwa typowe wyzwalacze 12 V. Większość układów zmieściła się na jednej dużej płytce. Niemal nie widać połączeń przewodami. Nie licząc niewielkiego, impulsowego modułu dla trybu czuwania, zasilanie opiera się na okazałym transformatorze toroidalnym (w estetycznej, ekranującej obudowie), połączonym z parą kondensatorów. Przedwzmacniacz ma dodatkowe moduły filtrujące i stabilizujące, już na głównej płytce.

Końcówki mocy to układ w klasie AB z duetem tranzystorów (na kanał). Wspólny radiator znajduje się w centralnej części. Przełączanie źródeł jest zrealizowane tradycyjnie, ale porządnie – za pomocą przekaźników. Obrotowe pokrętło (na przedniej ściance) tylko przekazuje sygnały do mikroprocesora, który wyzwala poszczególne sekwencje sterujące. Rozkazy płyną oczywiście także ze zdalnego sterowania.

Czytaj również: Co to jest współczynnik tłumienia wzmacniacza?



Jak klasyk, to klasyk – przyjmie wyłącznie sygnały analogowe, ale również gramofonowe.
Wejście gramofonowe można skonfigurować do pracy w trybie MM lub MC. Albo przełączyć je w tryb liniowy.

Po wybraniu wejścia sygnał trafia do przedwzmacniacza, którego konstrukcja jest o tyle wyjątkowa, że opiera się wyłącznie na elementach dyskretnych. Jedynym wyjątkiem jest wejście XLR, na rzecz którego pracuje desymetryzujący sygnał układ scalony.

Zasadniczy tor sygnałowy Classica jest niezbalansowany, a korzyści wynikające z podłączenia do XLR-ów ograniczają się do możliwości prowadzenia długich kabli. Po drodze mamy regulację głośności z nadal godnym zaufania, "niebieskim" potencjometrem Alpsa.

Producent chwali zastosowaną sekcję gramofonową i faktycznie ma ku temu powody. Nie chodzi tylko o obsługę różnego rodzaju wkładek; umieszczony w ramach głównej płytki moduł phono również wykorzystuje wyłącznie elementy dyskretne (a znacznie taniej jest budować obwody wymagające dużego wzmocnienia na scalakach). Widać tu także baterię renomowanych kondensatorów Wima.

Producent poszedł na skróty przy wyjściu słuchawkowym, któremu nie towarzyszy oddzielny wzmacniacz, lecz które jest podłączone do głównych końcówek mocy.

Czytaj również: Co to znaczy trudne obciążenie? Co to jest wzmacniacz wydajny prądowo? Co to znaczy, że wzmacniacz 'nie napędzi' kolumn?



Wśród wejść liniowych jest też XLR, chociaż Classic nie jest konstrukcją zbalansowaną.


 Pod plastikową kapsułą kryje się część układów Wi-Fi, które można wyłączyć.

M2Tech Classic Integrated Amplifier - odsłuch

M2Tech pojawia się na naszych łamach po raz pierwszy, wzbudzając zainteresowanie będące przywilejem debiutanta. Classic nie ma jednak łatwego zadania, stając na scenie testu porównawczego obok takich sław, jak Hegel i Rega.

W takich sytuacjach mimowolnie przychodzi mi do głowy personifikowanie urządzeń, jakby wiedziały coś o sobie nawzajem i mogły się do tego odnieść, przyjąć określone, najkorzystniejsze dla siebie rozwiązana… A przecież nawet ich konstruktorzy nie mieli zielonego pojęcia, w jakim towarzystwie wystąpią. Ale kontynuując własne fantazje i wiedząc już, jak grają wszystkie wzmacniacze, mogę sobie wyobrazić, że Classic przyjął taktykę raczej defensywną niż ofensywną, ale dzięki temu wychodzi z tych potyczek z tarczą.

Co więcej, może zostać uznany nawet za… lidera, gdy jako najważniejsze kryterium przyjmiemy wszechstronną poprawność i "bezpieczność". Nawet jeżeli na początku nie zrobi oszałamiającego wrażenia, to tym samym na pewno też się "nie wyłoży", zresztą w ciągu całego testu trudno było go złapać na błędach.

Nie mogąc pochwalić się aż taką dynamiką i analitycznością, jak Hegel H190V, unika on problemu choćby subiektywnego przerysowania, detalizowania, rozjaśnienia. Jednocześnie nie można mu zarzucić zmętnienia i przytłumienia wysokich częstotliwości, ani nawet zaokrąglenia

Wszystko jest na swoim miejscu, tylko nie aż tak dobitnie i wyraziście; jednak pod tym względem Hegel jest wyjątkowy, wyścigowy, jedzie po bandzie… a taka jazda nie zawsze jest wygodna; Classic jest "normalniejszy", gra nawet dziarsko, z dobrym różnicowaniem, wykorzystuje okazje do uderzenia albo dłuższych wybrzmień, ale pozwala też odpocząć.

Słuchałem go z różnymi źródłami, głośno i cicho, i zawsze czułem się z jego brzmieniem komfortowo. Jest też spokojniejszy niż Aethos, a zarazem wcale nie zmiękczony – jego specjalną bronią jest bas – mocny, zwarty, dobrze kontrolowany, łączący dokładność, rytmiczność, soczystość i swobodnie niskie zejścia. Classic potrafi zagrać potężnie, a przy tym nie pozwolić, aby bas się rozlał. Jednocześnie jest w tym brzmieniu umiar, nawet delikatność, ale niezwiązana z ociepleniem.

Czytaj również: Jak od strony konstrukcji wygląda przygotowanie zespołu głośnikowego do pracy z podwójnym okablowaniem (bi-wiringiem)?

Układ jest rozbudowany, ale też wzorowo uporządkowany. Mało kabli, dużo dobrych elementów.
Jedną z atrakcji tego wzmacniacza jest zaawansowana sekcja przedwzmacniacza gramofonowego, oparta na wysokiej jakości elementach dyskretnych.
W torze przedwzmacniacza liniowego również pracują wyłącznie elementy dyskretne, za wyjątkiem stopnia wejściowego XLR ze scalakiem w roli desymetryzatora.
Końcówki wyglądają skromnie, zapowiadana moc wyjściowa nie jest wysoka… ale w rzeczywistości sięga ponad 250 W / 4 ohm (przy jednym kanale wysterowanym).

Średnica jest spójna, równa i rzeczowa, bez zagęszczenia i lepkości, nie próbuje czarować ani napadać. Jej pastelowo- przyszarzałą barwę kojarzę z… membranami celulozowymi, co w moim wydaniu jest komplementem, a nie zarzutem. Również w tym sensie jest ona przyjazna, ale nie przymilna i pieszczotliwa; wokale były znajome, instrumenty akustyczne miały odpowiednią porcję "drewna".

Wysokie zmierzają w tym samym kierunku, a może to nawet one dają taki posmak średnicy. Są uważne, ale i subtelne; Classic niczego nie zgubi, jednak nie będzie wyciągał wysokotonowego "planktonu" na wierzch, a techniczne problemy, często mające żyzny grunt w tym zakresie, nie są podkreślane, upstrzone szczegółowością, współczesne rejestracje zyskują harmonię i spokój.

Próby z gramofonem dały nawet nadspodziewanie dobre rezultaty, bo przyznam, że trochę się obawiałem dźwięku zbyt ciemnego, a okazało się, że sekcja ta jest zdolna przekazać w pełnej krasie analogową witalność, zamiast nas usypiać. Rozwija się dobra dynamika, sprężysty bas, a nawet szczegółowa góra. Jeżeli gramofon ma pełnić ważną rolę w naszym systemie, to Classic będzie dla niego solidnym partnerem.

Czytaj również: Czy 50-watowym wzmacniaczem można uszkodzić 200-watowe kolumny?

Pilot obsługuje również inne urządzenia serii Classic (oraz Rockstars).
Ciekawostką jest możliwość zdalnego sterowania za pomocą aplikacji mobilnej. Wzmacniacz nie ma jednak funkcji strumieniowych.

Sieć bez strumieni

Po wzmacniaczu, któremu producent nadał tak wyraźnie klasyczną formę, żadnych dodatków cyfrowych, a już na pewno sieciowych nie musimy się spodziewać, jednak firma wykorzystała tutaj swoje doświadczenia, możliwości i zaaplikowała sieć… wcale nie do funkcji strumieniowania, lecz zdalnego sterowania.

Odbywa się ono z poziomu telefonu oraz aplikacji, którą specjalnie na tę okazję przygotowano. To całkiem rozbudowane (i też klasycznie wystylizowane) narzędzie, którego podstawową rolą jest regulacja głośności i przełączanie źródeł; jest też dodatkowa sekcja ustawień, w której ustalimy szybkość zmian regulatora głośności i dopasujemy zachowanie diod LED; można nawet podejrzeć odczyty z wewnętrznych czujników temperatury.

Wzmacniacz potrafi oczywiście korzystać z istniejącej sieci Wi-Fi, ale również stworzyć własną, do której już bezpośrednio zamelduje się telefon (i tylko on, co eliminuje ryzyko “wystawienia" wzmacniacza na kontakt z internetowym światem).

Z regulacją głośności i wyborem źródła doskonale radzi sobie tradycyjny sterownik (który również jest w zestawie), ale sterowanie za pomocą aplikacji mobilnej ma posmak nowoczesności.

Specyfikacja techniczna
Moc znamionowa (1% THD+N, 1 kHz) [W] 8 Ω, 2x 134
Moc znamionowa (1% THD+N, 1 kHz) [W] 4 Ω, 2x 196
Czułość (dla maksymalnej mocy) [V] 1x 0,37
Stosunek sygnał / szum (filtr A-ważony, w odniesieniu do 1W) [dB] 86
Dynamika [dB] 107
Współczynnik tłumienia (w odniesieniu do 4 Ω) 79
Wyjścia słuchawkowe (mm) Tak (6,3 mm)
Wejścia cyfrowe Nie
Bluetooth (kodowanie) Nie
Wejścia analogowe 3 x RCA, 2 x XLR
Wyjścia analogowe RCA
Sieć Wi-Fi (tylko do?zdalnego sterowania)
Strumieniowanie Nie
PCM -
DSD -
Wejście gramofonowe MM/MC
Korekcja akustyki Nie
Aplikacja mobilna Nie

Laboratorium

Laboratorium M2Tech Classic Integrated Amplifier

Według danych firmowych moc znamionowa wynosi 2 x 60 W przy 8 Ω i 2 x 100 W przy 4 Ω. Jednocześnie dowiadujemy się o znacznie wyższej mocy w impulsach 10 ms, mającej sięgać 155 W i 240 W (odpowiednio przy 8 i 4 Ω). W naszych pomiarach trzymamy się mocy ciągłej, i właśnie w takich warunkach Classic wykazał się aż 2 x 134 przy 8 Ω i 2 x 196 przy 4 Ω – to ok. dwa razy więcej, niż zapowiadano. A przy jednym kanale wysterowanym, przy 4 Ω mamy 257 W – więcej niż miało być w impulsie.

Odstęp od szumu jest przyzwoity - 86 dB (i to przy dość standardowej czułości 0,37 V), dynamika sięga 107 dB. Charakterystyki częstotliwościowe wzmacniaczy są zwykle bliskie liniowości, w tym przypadku (rys. 1) jest inaczej, chociaż na tle znacznie bardziej pofalowanych charakterystyk zespołów głośnikowych nie wygląda to groźnie, ale ciekawie. Charakterystyki wznoszą się poniżej 100 Hz, przy ok. 20 Hz mają poziom +1,5 dB, w zakresie wysokotonowym opadają powyżej 30 kHz; spadki -3 dB wyznaczymy przy 11 Hz oraz 49 kHz.

W spektrum harmonicznych (rys. 2) dominują parzyste, najsilniejsza druga sięga dość wysoko, -74 dB, powyżej -90 dB jest jeszcze czwarta i szósta. Charakterystyka THD+N (rys. 3) jest dość płaska, już od najniższych mocy (0,3 W przy 8 Ω i 0,6 W przy 4 Ω) utrzymuje się poniżej 0,1%, ale poniżej 0,01% nie schodzi. Poziom zniekształceń dla obciążenia 4-omowego jest wyższy, dlatego mimo wzrostu mocy na takim obciążeniu, warto się rozejrzeć za kolumnami 8-omowymi.

Testy porównawcze
Najnowsze testy Zobacz więcej
logo logo