W katalogu Elipsona, oprócz kolumn głośnikowych w bardziej konwencjonalnych formach, są też kule, mające bardzo długą tradycję. Od nich zaczęła się historia firmy. Największe okazy nawiązują do dawnych modeli o podobnych symbolach: 402 Tribute, BS50 Tribute. Najmniejsze to Planet M, a testowane Planet L, które niedawno doczekały się wersji Performance – to w zasadzie nowa konstrukcja, bowiem oparta na innych przetwornikach.
Na zdjęciach głośniki Elipson Planet L Performance mogą wyglądać dość "zabawkowo", szczególnie w żywych, jaskrawych kolorach. Do testu dostarczono czerwoną ze srebrną maskownicą i pierścieniem stabilizującym, jest jednak tak dużo opcji (jedenaście), że każdy powinien znaleźć coś dla siebie. Planet L waży 7 kg – tyle co najcięższa, 16-funtowa kula do kręgli. Robi to doskonałe wrażenie, całkowicie odsuwając obawy co do charakteru i solidności.
Kula o średnicy 29 cm jest ścięta płaszczyzną mocowania głośnika i małą, okrągłą aluminiową płytką na dole, służącą mechanicznemu połączeniu z akcesoriami instalacyjnymi. Z tyłu jest otwór tunelu bas-refleks, para porządnych zacisków przyłączeniowych zainstalowanych bezpośrednio w kuli, i tabliczka z logo. Maskownica jest wykonana z metalowej siatki, trzymana przez magnesy.
Instalacja
Elipson Planet L Performance można zainstalować na wiele sposobów – przygotowano szereg opcjonalnych akcesoriów, a więc długonogą podstawę do postawienia na podłodze, wysięgnik ścienny, uchwyt sufitowy, ale dla podstawowego ustawienia Planet L na stoliku, półce itp. wystarczy znajdujący się w zestawie (a więc nic za niego nie trzeba dopłacać) aluminiowy pierścień. Kulę po prostu kładziemy na pierścieniu tak jak chcemy i niczym jej nie blokujemy.
Dlaczego kształt kuli?
Kształt kuli ma kilka zalet: pierwsza to mechaniczna – kula jest bardziej wytrzymała mechanicznie, mniej podatna na wibracje, naprężenia wywołane ciśnieniem wewnętrznym rozkładają się w niej równomiernie; druga to geometryczna – kula minimalizuje powierzchnię przy określonej objętości; wreszcie zaleta czysto akustyczna – fale opływają kulę swobodnie, nie napotykając na ostre krawędzie…
Przetworniki
17-cm moduł koncentryczny jest produkcji włoskiej firmy Sica, ma nowoczesny, odlewany kosz, magnes przetwornika nisko-średniotonowego jest ferrytowy, neodymowy magnes wysokotonowego ukryto wewnątrz. Membrana nisko-średniotonowego jest celulozowa, powlekana; jej górne, gumowe zawieszenie ma formę dwóch mniejszych fałd; 25-mmm kopułka wysokotonowa jest tekstylna.
Przeczytaj również nasz test: ELIPSON Music Center + Planet L
Elipson Planet L Performance - odsłuch
Dźwięk jest pełny, gęsty, płynny. Najniższych tonów tutaj być nie może, a wyższy bas nie nadrabia tego deficytu nazbyt usilnie, jest dobrze połączony ze średnicą i razem z jej dolnym podzakresem generuje dużo substancji.
Całe brzmienie jest poważne, spójne i skupione. Nie jest ani przebasowione, ani tym bardziej rozjaśnione; priorytetem była dobra równowaga z mocnym udziałem "dolnego środka", dającego wolumen nie tylko instrumentom akustycznym i wokalom.
Do samodzielnego (bez subwoofera) grania zostały zestrojone idealnie, prawdopodobnie z zastosowanego przetwornika koncentrycznego więcej nie dałoby się wycisnąć; to nie jest brzmienie "satelitarne", pozbawione basu czy idące w "komercję" i napinające się na zadania, których nie mogłoby dobrze wykonać.
Potencjał konstrukcji w pełni wykorzystano do ukształtowania dźwięku z jednej strony komfortowego, a z drugiej – zdolnego zaspokoić potrzeby bardziej wymagających użytkowników.