Z pewnością nie tylko ja z utęsknieniem oczekiwałem na nowe nagrania grupy, ale warto było. Ich trzecia studyjna płyta bije na głowę wszystkie elektroniczne projekty, które pojawiały się w ostatnich latach.
Portishead zachowali jedyne w swoim rodzaju, nie do podrobienia, brzmienie, co zapewne ucieszy fanów. Co ciekawe, tym razem przy nagrywaniu używali wyłącznie analogowego sprzętu, całkowicie rezygnując z sampli.
Na osobną uwagę zasługuje śpiew Beth Gibbons, przejmująco smutny, niemal płaczliwy, chwytający za serce. Bez niej te z pozoru zimne i nieprzeniknione nagrania nie miałyby tej siły i magii.
UNIVERSAL
Chcesz częściej widzieć nasze artykuły w Google?
Dodaj Audio do ulubionych źródeł