Niewiele zmieniło się w samym stylu prezentowania utworów przez artystę. Na "Relapse" znalazły się kawałki czysto rozrywkowe, np. singlowy "We Made You", ale i mocno refleksyjne, poruszające, jak "Beautiful". Momentami szkoda, że Eminem nie postawił na nagranie albumu całkiem poważnego, który miałby szansę stać się kultowym dzięki swojej eklektyczności. W luźniejszych momentach nużą powtórki producenckie Dr. Dre, jak i liryczne naśmiewanie się z Britney Spears, które towarzyszy muzyce Eminema od wielu lat.
Z drugiej strony, wykorzystanie w niektórych utworach smyczków, gitary elektrycznej, pianina czy chórku było strzałem w dziesiątkę. "Relapse" to album, na którym znajduje się mnóstwo bardzo dobrego materiału, choć całość jest nieco nierówna. Em nadal ma flow, ale po dłuższej nieobecności chyba za bardzo chciał to pokazać słuchaczom.
M. Kubicki
UNIVERSAL
Chcesz częściej widzieć nasze artykuły w Google?
Dodaj Audio do ulubionych źródeł