Come Around Sundown

KINGS OF LEON
Come Around Sundown

Southern rock

  • Wykonanie
  • Nagranie

Stało się! W końcu trafili na listę headlinerów festiwalu Glastonbury! Fanfarom i radości fanów, którzy czekali na moment docenienia przez świat ich ukochanej kapeli nie było końca. Był to rok 2008 i Kings Of Leon przygotowywało się do wydania kolejnego krążka pt. "Only By The Night". Trzy miesiące później wszyscy oszaleli na punkcie grupy, która choć nie była debiutantem, dopiero teraz zaczęła poznawać smak prawdziwego sukcesu.

"Come Around Sundown" to już piąty album w dyskografii Kings Of Leon i po sukcesie masowym ostatniego - najbardziej oczekiwany. Co można wysmażyć przy tak dużym parciu ze strony mainstreamu? Dość przewidywalny krążek mocno ukierunkowany na masy. Brak na tej płycie zaskakujących zwrotów akcji i jakiejkolwiek zadziorności, co nieodparcie kojarzy się z "bezpiecznym" wcieleniem U2, jakie możemy obserwować od nieomal dwóch dekad. Płytę otwiera utwór "The End", który najlepiej oddaje zmianę jaka nastąpiła w KoL. Być może nie takie było zamierzenie zespołu, ale starzy fani mogą potraktować to właśnie jak tytułowe pożegnanie. Machamy wam rączkami, miło było spędzić te kilka lat razem, ale teraz idziemy do przodu robić kasę...

I trzeba przyznać, że na to ostatnie po raz kolejny Kings Of Leon mają bardzo duże szanse. Jeszcze raz mamy sporo singlowych pozycji, ale także przebłyski dawnej tożsamości pod postacią kilku mocno zapadających w pamięć tekstów. Apropos liryków, w tych można ponownie dosłownie odczytać przekaz bycia sobą, bez względu na konsekwencje. Nachodzi mnie jednak refleksja, czy autor słów nie powinien ich odnieść do siebie? Czuć tu pewien brak zdecydowania jak grać i popadanie w banał, choć trudno go mocno krytykować, gdy całości "Come Around Sundown" słucha się po prostu przyjemnie. I tylko słowa, że wypadałoby "spalić ten niedoskonały świat" dają na chwilę nadzieję, że może panowie nie czują się tak wspaniale w koszulkach liderów radio-rocka.

Kings Of Leon opanowali do perfekcji pisanie i nagrywanie solidnych kompozycji. Szkoda tylko, że wszystkie z nich na tym krążku są tak genialnie skalkulowane. Trochę będzie mi brakowało hedonizmu wylewającego się z głośników przy okazji poprzednich płyt... ale przynajmniej moja mama posłucha z przyjemnością.

M. Kubicki
Sony

Audio - lipiec - sierpień 2019

Czytaj bieżący numer na swoim tablecie za darmo!

W tym numerze znajdziecie regularny test porównawczy (pięć wzmacniaczy za ok. 9000 zł), hi-endowe kolumny, gramofon, ale polecam przede wszystkim indywidualne testy pięciu urządzeń nowej generacji - soundbarów, głośników bezprzewodowych, systemów "all-in-one". ...

Kup ten numer Zaprenumeruj Przejrzyj