T+A
Symphonia

Symphonia skrywa najnowszą, firmową platformę strumieniowa G3, podwójny przetwornik cyfrowo-analogowy oraz impulsowe końcówki mocy Purifi wraz z impulsowymi zasilaczami. Umożliwia strumieniowanie we wszystkich standardach i wedle najważniejszych usług. Ma wszystkie istotne wejścia i wyjścia, cyfrowe i analogowe.  Za kompleksową analizę odtwarzacza i jego obiektywną ocenę odpowiada Radek Łabanowski, ekspert z wieloletnim doświadczeniem na rynku audio.

Nasza ocena

Wykonanie
Najnowsza, firmowa platforma strumieniowa G3. Charakterystyczny dla wielu urządzeń T+A podwójny przetwornik cyfrowo-analogowy. Impulsowe końcówki mocy Purifi wraz z impulsowymi zasilaczami. Wzorowa precyzja wykonania konstrukcji mechanicznej i elektronicznej.
Funkcjonalność
Strumieniowanie we wszystkich standardach i wedle najważniejszych usług. Wszystkie istotne wejścia i wyjścia, cyfrowe i analogowe. Przedwzmacniacz gramofonowy (MM), zbalansowane wyjście słuchawkowe.
Laboratorium
Wysoka moc wyjściowa (2 x 120 W/8 Ω, 2 x 240 W/4 Ω), umiarkowane szumy (-84 dB), niskie zniekształcenia, bardzo wysoki współczynnik tłumienia (blisko 400).
Brzmienie
Tonalnie zrównoważone, przestrzennie uporządkowane, na basie dynamiczne i zdyscyplinowane. Średnica neutralna i łagodna, wysokie tony czyste i spokojne. Muzycznie uniwersalne, bez eksponowania detali i kreowania własnego klimatu.
Artykuł pochodzi z Audio

Praktycznie żadna kategoria sprzętu audio nie ma dla konstruktorów T+A tajemnic. Firma zaczęła swoją historię od zespołów głośnikowych, ale od dawna zajmuje się wzmacniaczami, odtwarzaczami, a od niedawna również gramofonami i słuchawkami. Ponadto często proponuje urządzenia łączące różne funkcje w sposób zarówno zaawansowany, jak i praktyczny. Nowoczesne all-in-one przybierają różne formy i oferują różne możliwości. Najnowszym dziełem jest Symphonia.

Producent nie znalazł dla niej godnego miejsca w żadnej dotychczasowej serii rozległej oferty, więc zapoczątkował nową – o takiej właśnie nazwie – w której tymczasem urządzenie to jest jedyne. Symphonię definiuje połączenie wzmacniacza (zintegrowanego) z odtwarzaczem strumieniowym oraz… radiem (FM/DAB).

Czy w związku z tym określenie amplituner sieciowy jest właściwe? Formalnie tak, ale brzmi trochę archaicznie. T+A przedstawia Symphonię jako "strumieniowy wzmacniacz zintegrowany", projekt będący podsumowaniem 50 lat doświadczeń i realizacją hasła "The Future of Retro".

Chociaż jest tutaj kilka elementów klasycznych i sentymentalnych, to Symphonia jest przede wszystkim racjonalnym, funkcjonalnym urządzeniem, osadzonym w teraźniejszości. Także kolejnym świadectwem solidnego, inżynierskiego podejścia T+A do urządzeń wszelkiego rodzaju.

T+A Symphonia - wzornictwo

Symphonia jest nieduża, ma 38 cm szerokości, więc jest tylko o kilka centymetrów węższa od standardu 42–44 cm, co dość wyraźnie widać, ale nie jest to żadne midi ani mini. Jej masa to "tylko" ok. 6 kg, co wynika z zastosowania techniki impulsowej w końcówkach mocy, jednak obudowa jest solidna, metalowa i wykonana perfekcyjnie.

Przygotowano dwie wersje – czarną oraz srebrną. Obydwie prezentują się wybornie. Pokrętła z dużymi kołnierzami, przyciski z towarzyszącymi im diodami wpisują się w znany styl firmy, do klimatu retro nawiązują okrągłe wskaźniki wychyłowe… chociaż i one wyglądają całkiem współcześnie, bowiem wróciła moda na takie dekoracje.

Miejsce w menu mają nie tylko funkcje cyfrowe (przełączanie filtrów), ale i analogowe.
Miejsce w menu mają nie tylko funkcje cyfrowe (przełączanie filtrów), ale i analogowe.
Bluetooth działa dwukierunkowo (może więc wysyłać sygnał do słuchawek.
Bluetooth działa dwukierunkowo (może więc wysyłać sygnał do słuchawek.

Nie mniej okazale wygląda wyświetlacz, a skoro to sprzęt wszechstronny, bo także strumieniowy, ma on pełne uzasadnienie. Przy okazji przyda się sekcji wzmacniacza.

Matryca jest monochromatyczna, nie obejrzymy okładek płyt, informacje są głównie tekstowe (z niewielkimi ikonkami), nastawione na wykonawcę, tytuł utworu, płyty, wskaźnik czasowy. Wszystko razem tworzy bardzo udaną, trochę eklektyczną, ale też spójną, stylową kompozycję.

  • Obsługa

Pomijając regulację głośności (pokrętło), obsługa odtwarzacza T+A Symphonia nie jest standardowa, bowiem drugie z pokręteł nie służy tylko do wyboru źródeł, lecz jest uniwersalnym sterownikiem dla sekcji odtwarzacza, nawigacji po jej prostych oraz najbardziej zawiłych ustawieniach. W dolnej części frontu znajduje się dziewięć przycisków w trzech grupach.

 … i aplikacja mobilna, koniecznie w wersji G3, odpowiadającej nowemu modułowi strumieniowemu.
 … i aplikacja mobilna, koniecznie w wersji G3, odpowiadającej nowemu modułowi strumieniowemu.
W sterowaniu pomoże klasyczny, rozbudowany pilot...
W sterowaniu pomoże klasyczny, rozbudowany pilot...

Te z lewej strony tworzą przełącznik źródeł, w którym wydzielono sekcję strumieniową, radio (FM/DAB oraz sieciowe), a trzeci sekwencyjnie przełącza podłączone kablami źródła zewnętrzne. Oryginalna jest także sekcja przełączników wyjść. Niezależne są przyciski dla wyjść głośnikowych, niskopoziomowego (z przedwzmacniacza) oraz słuchawkowego.

Załączanie dwóch pierwszych jest niezależne, ale włączenie wyjścia słuchawkowego automatycznie odłącza terminale głośnikowe. Trzy ostatnie przyciski to zaproszenie do menu konfiguracyjnego, regulacji barwy (która, co ciekawe, jest od niego niezależna) oraz dostęp do listy ulubionych źródeł sieciowych.

  • Ustawienia

Menu ustawień zaczyna się niewinnie (choćby regulacja jasności czy koloru podświetlenia), ale szybko rozkwita. Możemy bawić się filtrami cyfrowymi PCM (cztery ustawienia, a także możliwość pominięcia upsamplera), analogowymi (dwa tryby dla DSD).

Układ gniazd na tylnej ściance świadczy o wszechstronności i nowoczesności urządzenia, ale także o zdrowym rozsądku.
Sprzęt stereo jest coraz częściej wyposażany w złącze HDMI (z ARC), co pozwala łączyć go z telewizorami.
Sprzęt stereo jest coraz częściej wyposażany w złącze HDMI (z ARC), co pozwala łączyć go z telewizorami.

Jest też stary znajomy – filtr typu loudness, który zmienia charakterystykę w zależności od poziomu; lecz dodatkowo, aby zgrać intensywność korekcji z różnymi kolumnami głośnikowymi, preferencjami użytkownika, pomieszczeniem, możliwa jest dodatkowa mikrokalibracja układu.

Symphonia ma wyjście słuchawkowe, ale znowu inne niż zwykle. To gniazdo 4,4-mm (tzw. Pentaconn), czyli przeznaczone do połączeń zbalansowanych; możemy też podłączyć słuchawki bezprzewodowo – Bluetooth potrafi nie tylko odbierać, ale i wysyłać sygnał. Gniazdo USB służy do odczytywania muzyki z pendrajwów.

T+A Symphonia - tylna ścianka

Z tyłu T+A Symphonia są dwa wejścia analogowe, z których jedno jest zawsze liniowe, a drugie, w zależności od ustawień, może być liniowe albo gramofonowe (dla wkładek MM). W sekcji analogowej są jeszcze dwa wyjścia, subwooferowe oraz pełnopasmowe z przedwzmacniacza (na zewnętrzną, dodatkową końcówkę mocy).

Gama gniazd cyfrowych jest szeroka: współosiowe, optyczne oraz USB (USB- -DAC, tą drogą Symphonia przyjmie sygnały PCM 32 bit/768 kHz oraz DSD512); drugie gniazdo USB-C, podobnie jak to na froncie, służy nośnikom pamięci, jest też coraz popularniejsze i praktyczne HDMI z kanałem zwrotnym ARC (dla sygnałów PCM).

Złącza sieciowe LAN są dwa, trzeba uważać, aby się nie pomylić; tylko jedno z nich łączy się z Internetem (jest też Wi-Fi), drugie służy do komunikacji pomiędzy urządzeniami T+A (firma stosuje je nawet w gramofonie). Skoro jest tuner radia FM/DAB, są też odpowiednie gniazda antenowe.

Terminale głośnikowe zamontowano w wygodnej odległości od innych gniazd, podłączanie kabli będzie bezproblemowe, co w sprzęcie all-in-one wcale nie jest typowe.

 Symphonia ma również wejście USB-DAC, jak zwykle pozwalające osiągnąć najwyższe parametry.
 Symphonia ma również wejście USB-DAC, jak zwykle pozwalające osiągnąć najwyższe parametry.
W ustawieniu początkowym obydwa wejścia analogowe są liniowe, ale jedno z nich możemy przełączyć w tryb phono (MM).
W ustawieniu początkowym obydwa wejścia analogowe są liniowe, ale jedno z nich możemy przełączyć w tryb phono (MM).

Można zakładać, że najczęściej wykorzystywanymi źródłami w Symphonii będą te związane z siecią. A tutaj wciąż coś się zmienia, więc i T+A systematycznie udoskonala dedykowane tym funkcjom układy. Podchodzi do tego ambitnie, projektując własne systemy strumieniujące.

T+A Symphonia - elektronika

W drugiej połowie zeszłego roku firma zaprezentowała nową odsłonę G3 – platformy Audiophile Streaming Architecture (w skrócie ASA). Jedną z najważniejszych nowości, jakie przyniosła wersja G3, jest możliwość ściągania plików DSD z sieci bez żadnej pośredniej obróbki.

T+A nie akceptuje "tłumaczenia" jednego standardu na drugi. Układy PCM są 32-bitowe i pracują w trybie podwójnie różnicowym, a dla DSD jest oczywiście konwerter 1-bitowy. Interfejsem wejściowym dla systemu ASA G3 jest przede wszystkim sieć (do wyboru LAN lub Wi-Fi), ale także USB (dla nośników pamięci), jak również, trochę z boku, Bluetooth.

Wnętrze jest uporządkowane, a układy audio podzielone pomiędzy dwoma dużymi poziomymi płytkami.
Wnętrze jest uporządkowane, a układy audio podzielone pomiędzy dwoma dużymi poziomymi płytkami.

ASA G3 potrafi obsłużyć pliki PCM 32 bit/384 kHz oraz DSD256, co nie jest absolutnym rekordem, ale odpowiada na niemal wszystkie praktyczne potrzeby. Sam DAC potrafi więcej, bo sięga PCM 32 bit/768 kHz oraz DSD512, co osiągniemy zlecając odtwarzanie i dekodowanie plików zewnętrznemu urządzeniu (np. komputerowi) i podanie rozkodowanego sygnału do wejścia USB-DAC.

Jest kluczowy duet Spotify Connect i Tidal Connect, nadal przydatny DLNA, z jeszcze innej parafii – Apple AirPlay, a na deser obsługa Roon. Bluetooth obejmuje kodowanie aptX HD, AAC i wciąż obowiązkowy SBC.

Sygnały analogowe nie są przetwarzane na cyfrowe, wszystkie układy wzmacniające są analogowe; niech nie zmyli nas to, że końcówki pracują w klasie D – one również są analogowe. Podobnie było już w końcówce mocy A 200, więc nie jest to zupełna nowość w sprzęcie T+A.

W górnej sekcji znajduje się przede wszystkim platforma strumieniowa G3.
W górnej sekcji znajduje się przede wszystkim platforma strumieniowa G3.

T+A Symphonia - odsłuch

Klasa D rozpoczęła karierę w zakresie niskotonowym – w subwooferach – aby potem rozszerzyć pole działania na całe pasmo akustyczne i wszystkie urządzenia audio zawierające wzmacniacze. Ale klasa D zachowała swoje basowe kompetencje.

Niskie rejestry T+A Symphonia nie są dominujące czy nawet obfite, zwracają jednak uwagę bardziej wartościowymi cechami. Są wzorowo prowadzone, równe, zdyscyplinowane, a przy tym demonstrują dynamikę i zróżnicowanie; nie są skrępowane, usztywnione ani nazbyt twarde, chociaż o miękkości nie ma co mówić.

Symphonia basu nie wylewa ani nim nie kopie nieustannie, ale od czasu do czasu można się przekonać o jej dużym potencjale, gdy tylko pojawi się nagranie odpowiednio "stymulujące". Cokolwiek by się jednak nie działo, zachowana jest dokładność i wyrazistość.

Końcówki mocy znajdują się na dolnej płytce.
Końcówki mocy znajdują się na dolnej płytce.

Symphonia nie miała problemów z "napędzeniem" kolumn małych i dużych, w tym impedancyjnie "trudnych", chociaż tych ze słabszą kontrolą basu za uszy z basowego bagienka nie wyciągnie (tak jak żaden inny wzmacniacz), a te, które basu mają za dużo… dalej będą go miały. 

Symphonia zaznacza swój dynamiczny, rytmiczny, krzepki charakter, ale nie robi remasteringu.

T+A Symphonia jest system kompaktowym, ale jej możliwości nie ograniczają się do pracy z kompaktowymi głośnikami w kompaktowych pomieszczeniach. Jednak zestawiając Symphonię z kolumnami, w których bas jest twardy i konturowy, a nagranie suche i rytmiczne, dostaniemy taki właśnie dźwięk – dobitny i zdecydowany, bez grama tłuszczu.

Na drugim skraju pasma obserwujemy neutralność i precyzję, ale bez przejaskrawień czy eksponowania detali. Czystość i spokój pomagają usłyszeć dużo, dźwięk jest kompletny i komfortowy.

Zasilacz oparto również na układach impulsowych.
Zasilacz oparto również na układach impulsowych.

Podobnie zachowują się średnie tony nie męcząc ani egzaltacją, ani zimnem; trzymają się dobrego nasycenia, optymalnej żywości, są porządne i uprzejme. Sprawdza się to w każdym nagraniu, o ile nie oczekujemy nadzwyczajnych klimatów czy fajerwerków.

Dźwięk jest spójny, równy, naturalny – bez romantyzowania i bez wyostrzania. Napędem dla akcji jest energetyczny, motoryczny bas, środek i góra za nim podążają. Przestrzeń jest regularna, nierozdmuchana, dobrze zorganizowania.

W porównaniu do wejść cyfrowych (i sekcji strumieniowej) wejścia analogowe brzmią odrobinę cieplej, góra jest zaokrąglona, środek łagodny, bas wciąż z animuszem. Natomiast sekcja gramofonowa zagrała z dość zaskakującym rozmachem i otwartością, "szybko" i detalicznie.

Autor: Radek Łabanowski

Laboratorium
Laboratorium T+A Symphonia

T+A zapowiada moc wyjściową 125 W przy 8 Ω i 250 W przy 4 Ω. Zmierzone wartości są bardzo podobne. Przy 8 Ω moc Symphonii wynosi dokładnie 121 W, zarówno przy obciążeniu jednego, jak i dwóch kanałów; przy 4 Ω rośnie do 241 W – jest więc praktycznie podwajana. Czułość (w ustawieniu fabrycznym, w menu można czułość zwiększyć) wynosi 0,31V i jest bliska standardowej, a więc w pełni uniwersalna.

Odstęp od szumów to dobre (jak na układ impulsowy) 84 dB, dynamika sięga 105 dB. Nie wszystkie wzmacniacze impulsowe prezentują wyrównane charakterystyki częstotliwościowe dla różnych impedancji, ale układy Purifi nie mają z tym problemów. Na rys. 1. widzimy zbieżne charakterystyki dla 8 i 4 Ω, w zakresie wysokotonowym spadek -3 dB pojawia się przy 62 kHz.

Spektrum harmonicznych (rys. 2) jest czyste, dopiero poniżej -90 dB można wyłowić trzecią i piątą. THD+N (rys. 3) już od najniższej mocy wyjściowej schodzi poniżej 0,1%.

Bardzo wysoki współczynnik tłumienia, aż 389 (dla 4 Ω; dla 8 Ω będzie dwa razy wyższy) ucieszy tych, którzy widzą w tym (trochę pochopnie…) gwarancję dobrej kontroli basu.

Dodatkowo sprawdźmy działanie wskaźników wychyłowych, opisanych jako Power Output. Jeżeli wskazówki Symphonii wskażą 1 W, na wyjściu (głośnikowym) pojawia się napięcie 2,08 V, co odpowiada mocy 1,08 W przy 4 Ω (i mocy 0,54 W przy 8 Ω); 10 W na wskaźniku koreluje z rzeczywistą mocą 10,3 W, a 100 W – z 96 W. Taka dokładność rozciąga się też na najniższe moce, gdzie wskazanie 0,1 W odpowiada mocy 0,09 W.

T+A testy
Live Sound & Installation kwiecień - maj 2020

Live Sound & Installation

Magazyn techniki estradowej

Gitarzysta maj 2024

Gitarzysta

Magazyn fanów gitary

Perkusista styczeń 2022

Perkusista

Magazyn fanów perkusji

Estrada i Studio czerwiec 2021

Estrada i Studio

Magazyn muzyków i realizatorów dźwięku

Estrada i Studio Plus listopad 2016 - styczeń 2017

Estrada i Studio Plus

Magazyn muzyków i realizatorów dźwięku

Audio listopad 2025

Audio

Miesięcznik audiofilski - polski przedstawiciel European Imaging and Sound Association

Domowe Studio - Przewodnik 2016

Domowe Studio - Przewodnik

Najlepsza droga do nagrywania muzyki w domu