Test PRIMARE Allt-i-Ett - Systemy all in one

Allt-i-Ett
Radek Łabanowski

To wzorowo solidna, zwarta konstrukcja, z konfiguracją głośnikową skoncentrowaną na jak najlepszym dźwięku stereo, z wydajną sekcją niskotonową. Estetyka w stylu elektroniki Primare. Ma duży zestaw wejść i wyjść, oferuje znakomite funkcje strumieniowe i obsługę gęstych plików. I brzmienie mocne, dynamiczne, skupione. Za kompleksową analizę oraz obiektywną ocenę Allt-i-Ett odpowiada Radek Łabanowski, ekspert z wieloletnim doświadczeniem na rynku audio.

Chcesz częściej widzieć nasze artykuły w Google? Dodaj Audio do ulubionych źródeł
Marka PRIMARE
Cena 13 000 zł
Dostępność w 25 sklepach Sprawdź, gdzie kupić
Dystrybutor Voice Zobacz ofertę dystrybutora
Artykuł pochodzi z Audio 7-8/2026
Kup teraz
Nasza ocena
Wykonanie Wzorowo solidna, zwarta konstrukcja, z konfiguracją głośnikową skoncentrowaną na jak najlepszym dźwięku stereo, z wydajną sekcją niskotonową. Estetyka w stylu elektroniki Primare.
Funkcjonalność Nowoczesny wyświetlacz dotykowy. Duży zestaw wejść i wyjść. Znakomite funkcje strumieniowe i obsługa gęstych plików. Skuteczny system stereo Bacch 3D i tryby dopasowujące bas do ustawienia. Automatyczna korekcja akustyki wymaga jeszcze dopracowania, podobnie jak mobilny sterownik.
Brzmienie Mocne, dynamiczne, skupione. Nasycone, uporządkowane, dokładne. Świetny bas, wyrazista średnica, czysta góra. Może zgrać głośno i porządnie. System Bacch 3D poszerza bazę stereo nie rujnując spójności. Kompaktowe, ale dojrzałe hi-fi.

Chociaż wielkością Allt-i-Ett nie odbiega specjalnie od Vegi, wyglądając razem z nią na urządzenie mniejszego kalibru niż potężna Hekla, to względem tej drugiej nadrabia wszelkie straty solidnością wykonania – jest od niej nawet cięższy.

Tym razem nie kuszą nas finezyjne kształty i modne materiały Vegi, ani imponujące gabaryty Hekli, lecz "gęstość" urządzenia kompaktowego, ale napakowanego zaawansowaną techniką w pancernej obudowie. I brzmienie też takie będzie – mocne, zwarte, dokładne.

Allt-i-Ett to pierwszy system all-in-one w historii Primare i chyba w ogóle pierwsze wyjście firmy poza obszar klasycznych komponentów hi-fi (wzmacniaczy zintegrowanych i dzielonych, odtwarzaczy CD i sieciowych).

Primare Allt-i-Ett - wzornictwo

Primare nie robi wycieczek w stronę głośników BT ani słuchawek, urządzeń przenośnych, gramofonów, aktywnych zespołów głośnikowych, a w kategoriach zgodnych ze swoją wieloletnią specjalizacją też utrzymuje klasyczne formy, nie eksperymentując z kształtami obudów.

Nowoczesne funkcje i układy są zamykane w typowych "skrzynkach", chociaż mających szlachetne, firmowe wyróżniki; Primare zawsze prezentowało się bardziej "high-endowo" niż konkurenci z tej samej półki cenowej.

Primare Allt-i-Ett też nie jest próbą zrobienia czegoś wyglądającego zupełnie inaczej niż do tej pory. Oczywiście "treść" systemu all-in-one, zarówno akustyczna, jak i funkcjonalna, wymaga dopasowania do niej formy, ale widać, że Primare starało się przenieść jak najwięcej z dotychczasowego stylu. Nawet frontowa maskownica jest odsunięta od bryły w sposób tworzący wyraźną dylatację, będącą znakiem rozpoznawczym Primare od wielu lat. Schowano w niej (na prawym boku) wyjście słuchawkowe, którym Allt-i-Ett wyróżnia się wśród konkurentów. Nie zdecydowano się jednak na postawienie urządzenia na trzech nóżkach, chociaż i wtedy osiągnięto by równowagę, ale byłaby ona bardziej chwiejna ze względu na znaczną szerokość.

W centrum urządzono cały zestaw sterująco-komunikacyjny, z pokrętłem głośności, panelem dotykowym i wyświetlaczem; można go ustawiać pod różnymi kątami, chociaż z daleka i tak dużo nie zobaczymy.

Utrzymywanie spójności wzorniczej z innymi urządzeniami oferty nie wynika z obawy, że w przeciwnym razie coś do czegoś w systemie by nie pasowało, skoro all-in-one ma być wszystkim, czego jego właściciel potrzebuje. Po prostu Primare takie, jakie znamy od lat, jest wciąż ładne i nowoczesne.

Primare Allt-i-Ett to po szwedzku właśnie "wszystko w jednym". W ten sposób Primare w sposób zarówno czytelny, jak i dość oryginalny wskazało na zasadnicze przeznaczenie tego urządzenia, jak też zaznaczyło jego skandynawskie pochodzenie, które dla wielu klientów na całym świecie może być dodatkową zachętą. Zresztą już wcześniej Primare posługiwało się hasłami Lagom i Hygge, obiecując wprowadzenie użytkowników swoich urządzeń w strefę skandynawskiego komfortu. Gdyby to było takie proste...

W swoich materiałach promocyjnych Primare podkreśla też, że Allt-i-Ett sprawdzi się w wielu miejscach, może nawet we wszystkich domowych sytuacjach, więc byłby to również system typu "jeden wszędzie" (En overalt). W salonie, czy to w towarzystwie telewizora, czy gramofonu, w sypialni, w kuchni obok ekspresu do kawy…

Zgoda, miejsce się znajdzie, muzykę da się ściągnąć, Allt-i-Ett zagra, ale zupełnie inaczej niż Dali Vega, która również została przygotowana do "opanowania" różnych sytuacji.

Układ głośnikowy służy tylko i aż stereofonii. Na skrajach wysokotonowe (22 mm kopułki w 10-cm falowodach), tuż przy nich średniotonowe, najbliżej środka niskotonowe (wyglądają tak samo jak średniotonowe, ale są inaczej filtrowane).

Primare Allt-i-Ett - układ głośnikowy

Również Primare Allt-i-Ett ma dwudrożne sekcje na skrajach frontu, tworzące układ stereofoniczny. Ale na tym podobieństwa do systemów Vega i Hekla się kończą. Głośniki zainstalowano też na innych ściankach, jednak mają one zupełnie inne zadanie. U konkurentów są to głośniki promieniujące w całym pasmie akustycznym (albo przynajmniej w większej jego części), co ma na celu szersze rozpraszanie (Vega) i tworzenie efektów przestrzennych (Hekla). W Allt-i-Ett wszystkie głośniki odpowiedzialne za kreowanie jakiejkolwiek przestrzeni, czysto stereofonicznej czy "podrasowanej", znajdują się tylko z przodu.

Wysokotonowe ustawiono na skrajach w celu uzyskania jak najszerszej możliwej bazy, ale dzieląca je odległość ok. 60 cm to wciąż znacznie mniej niż w jakimkolwiek klasycznym systemie. Z pomocą przychodzi system wirtualnie ją rozszerzający (Bacch 3D), ale nawet jeżeli wykreuje lepszą stereofonię na wprost, w miejscu odsłuchowym, nie poprawi to wyraźnie rzeczywistego rozpraszania, które decyduje o tym, co usłyszmy w oddalonych miejscach pokoju, o co najbardziej dba Vega Dali. Allt-i-Ett, gdziekolwiek się znajdzie, dla najlepszych rezultatów będzie wymagał, aby słuchacz znalazł się przed nim, a nie w przeciwległym kącie pokoju.

Dodatkowe głośniki są umieszczone z tyłu i na dole (gdyby miały swobodnie rozpraszać średnie i wysokie tony, to znajdowałyby się po bokach i na górze, jak w Hekli Focala), to głośniki niskotonowe i taka ich lokalizacja jest zupełnie właściwa. Niskie tony wypłyną swobodnie spod obudowy, nóżki są odpowiednio wysokie – 2,5 cm. Co więcej, bliskość powierzchni odbijających (blat pod urządzeniem, ściana za nim) jeszcze bas wzmocni.

W systemie jest w sumie sześć głośników niskotonowych, dwa średniotonowe i dwa wysokotonowe, więc na podstawie wszystkich widocznych i dostępnych informacji można dojść do wniosku, że w roli średniotonowych zastosowano głośniki podobne do niskotonowych (bowiem wszystkie cztery 10-cm głośniki na froncie nie różnią się z zewnątrz między sobą); oczywiście w zakresie średnich tonów pracują te znajdujące się bliżej wysokotonowych.

Czy basu nie będzie za dużo? Faktycznie, jest go dużo, ale jest też bardzo dobry, właśnie dlatego, że każdy głośnik jest obciążony tylko 1/6 całkowitej mocy w tym zakresie, a poziom basu może być w układzie aktywnym swobodnie regulowany, więc duża liczba niskotonowych nie przesądza, że bas musi mieć "przewagę", lecz daje wyłącznie korzystny "zapas".

System nie jest jednak do końca aktywny, bowiem podział między średnimi a wysokimi tonami realizują filtry pasywne; para średnio-wysokotonowa jest podłączona do jednej końcówki mocy, wspólną końcówkę ma każda trójka niskotonowych (z jednej strony), w sumie więc końcówki są cztery. Na jakość basu pozytywnie może też wpływać fakt, że system jest zamknięty – w każdym razie nie widać żadnego otworu, membran biernych i producent nic o takich elementach nie wspomina.

Kolejna para niskotonowych znajduje się z tyłu, schowana za metalowymi kratkami…

22-mm kopułki wysokotonowe mają bezpośrednio przed sobą falowody, których ostre krawędzie zewnętrzne "likwiduje" płyta założonej maskownicy – więc nie należy jej pryncypialnie zdejmować.

Obudowa wydaje się być utrzymana w bardzo technicznym stylu, ale jest wykończona naturalnym fornirem – góra, boki, a nawet dolna ścianka. Głośność regulujemy pokrętłem, część funkcji nawigacyjnych powierzono czterem dodatkowym sensorom, towarzyszącym dotykowym wyświetlaczom. Tylny wyświetlacz jest połączony z elektronicznie sterowanymi siłownikami, co pozwala zmieniać jego pochylenie. Na wyświetlaczach prezentowane są nie tylko informacje typowe dla źródła strumieniowego, ale także cały stos ustawień i konfiguracji, jakimi Primare wzbogaciło to urządzenie. Jak Allt, to allt.

Primare Allt-i-Ett - złącza

Arsenał gniazd jest najmocniejszy w tym teście. Oczywiście jest HDMI z eARC (chociaż bez dekoderów Dolby Atmos), dwa optyczne, jedno współosiowe, a także USB (nośniki pamięci z muzyką). W sekcji analogowej jest "tylko" jedna para RCA, która jednak, w zależności od ustawienia, może przyjąć sygnał zarówno ze źródeł liniowych, jak i gramofonu (z wkładką MM).

Możemy podpiąć słuchawki nie tylko przez BT, ale też kablem. A gdybyśmy potrzebowali więcej basu, subwoofer podłączymy do klasycznego wyjścia monofonicznego RCA.

...A jeszcze jedna zamocowana jest w dnie obudowy – stąd nóżki musiały być wysokie, co jest też w stylu wzmacniaczy i odtwarzaczy Primare.

Primare Allt-i-Ett - funkcje sieciowe i obsługiwane pliki

Niekonwencjonalnie prezentuje się sieć LAN aż z dwoma gniazdami (wewnątrz znajduje się pewnie jakiś mikro-switch), oryginalnym dodatkiem jest też moduł radia FM/DAB+ wraz z gniazdem dla zewnętrznej anteny.

Primare łączy się z siecią również przez Wi-Fi. W swoich materiałach firma podkreśla znaczenie przede wszystkim systemów Spotify Connect, Tidal Connect oraz Apple AirPlay 2, na opakowaniu znalazłem jeszcze grafikę platformy Roon.

Allt-i-Ett przyjmuje pliki PCM 32 bit/ 768 kHz oraz DSD512. Czego chcieć więcej? Może Bluetooth… Bardzo proszę, działa zarówno jako odbiornik i jako nadajnik, wraz z kodowaniem SBC, AAC oraz aptX HD.

Większość (o ile nie wszystkie) funkcje obsłużymy z poziomu wyświetlacza na przedniej ściance. W zestawie jest też duży pilot (który jednak nie działał). Przygotowana jest także aplikacja mobilna (chociaż chyba jeszcze nie do końca… wypada nad nią popracować, bo bywa kapryśna i, co zaskakujące, nie ma wszystkich funkcji, które są na wyświetlaczu urządzenia).

W menu dużo miejsca poświęcono sprawom dodatkowym, jak choćby regulacje wyświetlacza, systemy związane z zasilaniem czy pochylaniem ekranu.

Panel przyłączeniowy Allt-i-Ett jest najbogatszy, pozwala podłączyć nawet gramofon.

W zakresie audio najważniejszy wydaje się system Bacch 3D, poprawiający stereofonię (zwłaszcza wobec "wąskiej" konfiguracji głośnikowej). Na charakterystykę silny wpływ mają układy automatycznej kalibracji, do uruchomienia których niezbędna jest już aplikacja mobilna i oczywiście sam telefon (a jeśli będzie to telefon z systemem Android – to także dodatkowy, zewnętrzny mikrofon).

Jest też prosty wybór korekcji niskich częstotliwości w zależności od miejsca instalacji sprzętu (w wolnej przestrzeni Free, przy ścianie Wall lub w narożniku Corner). Komu wciąż będzie tego mało, znajdzie dziesięciopasmową korekcję EQ.

Primare ALLT-I-ETT - odsłuch

Ponieważ to ostatnie prezentowane urządzenie, pora na ostatnie porównania i podsumowanie. Vega, Allt-i-Ett i Hekla zaprezentowały różne charaktery i możliwości. Vega to dźwięk miękki i płynny, swobodnie i lekko wypełniający całe pomieszczenie; Hekla – fajerwerki, dynamika, detale i przestrzeń. Czy Primare Allt-i-Ett może zademonstrować coś jeszcze wyraźnie innego, czy wypracuje jakiś kompromis?

Propozycja Primare wcale nie próbuje być najbardziej wszechstronna. Za to w pewnych konfiguracjach wychodzi to na zdrowie brzmieniu i muzyce tak, że konkurenci zostają daleko w tyle. 

To propozycja najbardziej wyrazista i specyficzna. Pewne rzeczy robi doskonale, inne przeciętnie albo wręcz słabo. Jasne określenie plusów i minusów, a w konsekwencji roli, jaką Allt-i-Ett może spełniać, powinno sprawę uczciwie wyjaśnić i zwrócić na to urządzenie uwagę określonej grupy klientów, a innych "przekierować" do konkurentów.

Primare podeszło poważnie do zobowiązania wynikającego z nazwy Allt-i-Ett, do wyposażenia dodano wyjście słuchawkowe 3,5 mm.

Primare Allt-i-Ett nie służy do nagłaśniania dużej przestrzeni w taki sposób, jaki oferuje Dali Vega albo Hekla; ich wspólnym mianownikiem jest szerokie rozpraszanie całego spektrum częstotliwości, dzięki czemu daleko poza idealnym miejscem odsłuchowym dźwięk jest najogólniej nieźle zrównoważony, niezaciemniony, dopełniony wysokotonowymi detalami. Również w tych przypadkach nie oznacza to charakterystyki wyrównanej ani z precyzyjnymi lokalizacjami, ale generalnie dobrą słyszalność całego pasma, co konstrukcje te zawdzięczają specjalnej aranżacji przetworników (skierowaniu ich w różne strony).

Dla konstruktorów Vega taka zdolność była sprawą najwyższej wagi, dlatego umieścili z tyłu drugi zestaw przetworników. W przypadku Hekli może być korzyścią uboczną (co nie odbiera jej znaczenia), wynikającą z rozbudowanego systemu stworzonego przede wszystkim dla kreowania przestrzeni kina domowego. Allt-i-Ett ma głośniki zakresu średnio-wysokotonowego tylko z przodu.

Trudno się dziwić, że z takiego układu dźwięk skupia się w kierunku miejsca odsłuchowego, znajdującego się naprzeciwko głośnika, a nie rozwija się w całym salonie. Panorama stereofoniczna też nie jest imponująco szeroka. Ani nadzwyczajnego rozpraszania, ani regularnej stereofonii. Porażka? Teraz karta się odwraca i przechodzimy do tego, co w brzmieniu Allt-i-Ett jest nadzwyczajne, nawet bez włączenia systemu Bacch 3D.

Gęstość i rozdzielczość, mocne uderzenie i klarowne wybrzmienie – jak z dobrych kolumn. Zacząłem w trybie Free Standing; takie było ustawienie fabryczne i teoretycznie było odpowiednie, bo urządzenie miało front blisko krawędzi blatu, w sytuacji opisanej we wstępie do odsłuchu Vegi. Allt-i-Ett słuchałem zaraz po niej i kontrast był wyraźny – więcej basu, mniej góry, brzmienie cięższe, solidniejsze, skoncentrowane, a zarazem uporządkowane i przejrzyste. Pozorne źródła znalazły swoje miejsca i nabrały ciała, pierwszy plan był oczywisty, a nawet bliski.

Sążnisty bas mi nie przeszkadzał, był dynamiczny i dobrze zintegrowany. Widząc jednak w menu tryby Wall i Corner, po kolei je wypróbowałem (nie zmieniając położenia urządzenia) i zgodnie z oczekiwaniami, basu było mniej (to korekcja "w dół", słusznie przewidująca, że ustawienie pod ścianą, a tym bardziej w narożniku, wzmocni bas na skutek bliskich odbić).

I tak jak wcześniej mocno ubasowione brzmienie całkiem mi się podobało, tak po zredukowaniu basu… jeszcze bardziej. W trybie Wall wciąż było go sporo i ten profil uznałbym za najlepiej zrównoważony, jednak w trybie Corner, mimo że bas dalej ustępował, to brzmienie nabrało specjalnych rumieńców.

Na wierzch wyszedł środek, i chociaż już wcześniej był pełny i wyraźny, to teraz zrobił się ekscytujący. Stary klasyk "Money for Nothing" i dwie gitary "rozmawiające" w drugiej części utworu zabrzmiały tak dziarsko, jak rzadko nawet z drogich kolumn. Werbel uderzał akuratnie, bas trzymał rytm.

W salonie, w sypialni… Do Allt-i-Ett podłączymy telewizor, słuchawki a nawet subwoofer (na drugim planie), chociaż basu z tego urządzenia wcale nie brakuje.

Przeczuwając, że przekłada się to na świetne dialogi filmowe, zafundowałem sobie tego wieczoru seans właśnie w towarzystwie Allt-i-Ett. Przestrzeń nie była tak rozłożysta i euforyczna, jak z Hekli, ale na mniejszym obszarze wszystko było lepiej poustawiane, a namacalność i naturalność głosów głównych bohaterów była niezrównana.

Słuchałem Allt-i-Ett na tyle długo, że zdążyłem zauważyć różnicę w charakterystyce częstotliwościowej między niską a wyższą głośnością. Otóż niezmiennie działa (nie można go wyłączyć) system podobny do korekcji Loudness, wzmacniający niskie tony przy niskich poziomach wysterowania. System jednak nie wie (nie wykorzystuje przecież do tego celu mikrofonu ustawionego w miejscu odsłuchowym), w jakiej odległości znajduje się słuchacz, a ciśnienie spada z kwadratem odległości; to może być powodem pewnej basowej "przesady", gdy siedzimy blisko, bowiem wtedy, mimo słabo odkręconego pokrętła, może być głośniej niż zakłada system, wprowadzając (zbyt) dużą korekcję w zakresie niskich częstotliwości.

System Bacch 3D działa skutecznie i prawidłowo, rozszerza scenę, ale jej nie rozbija. Niektóre pozorne źródła nieco "rozsuwa", zachowując nasycenie i spójność w centrum. Nie słyszę żadnych minusów tego systemu, nie psuje dobrej równowagi tonalnej, nie podbarwia średnicy, nie rozmazuje basu, nie redukuje dynamiki. W zasadzie mógłby być włączony na stałe, gdyby nie to, że dla najlepszych rezultatów potrzebna jest kalibracja tego systemu, co jednak sprowadza się do określenia odległości urządzenia od słuchacza.

Producenci systemów all-in-one przekonują nie tylko o tym, że potrafi ą "wszystko", ale też że "wszędzie". Skojarzenie luksusowego (w tej kategorii) systemu audio z dobrym ekspresem do kawy wcale nie jest żartem.

System automatycznej kalibracji to jeszcze coś innego. Przypomina wcześniej spotkane rozwiązania np. w zespołach głośnikowych Buchardt. Wykorzystywany jest mikrofon wbudowany w telefon, pomiar trwa ok. kilkudziesięciu sekund, w trakcie których system generuje szerokopasmowy szum i prosi, aby zmieniać miejsce. Wyniki pomiarów okazały się zaskakujące.

System wykazał systematyczne obniżenie poziomu już poniżej 400 Hz – bez wyraźnych podbić wywoływanych przez silne przecież rezonanse pomieszczenia (test wykonywałem w zwykłym, niewytłumionym pokoju). Nie jest to absolutnie wykluczone, ale mało prawdopodobne, aby charakterystyka przetwarzania urządzenia już od 400 Hz leciała tak na łeb na szyję, że zaproponowana korekcja musi przekraczać +5 dB poniżej 140 Hz.

Z taką korekcją Allt-i-Ett zagrał więc zdecydowanie zbyt nisko i ciężko. Być może i tutaj wystarczą poprawki na gruncie programowym (a może mikrofon w telefonie, nawet ten polecany – Apple – nie nadaje się do takich zadań). W każdym razie lepiej zdać się na własne ucho, niż podporządkować takim wskazówkom. Potencjał brzmieniowy jest fantastyczny, ale "pewne sprawy" trzeba jeszcze uporządkować.

To najwłaściwsze miejsce i zastosowanie dla Allt-i-Ett – salon i muzyka. Podłączymy nawet gramofon, usiądziemy naprzeciwko, zgodnie z regułami prawidłowego odsłuchu stereofonicznego i będzie bardzo dobrze.

(Od dawna) wszystko gra

Zanim jesienią 1995 roku zaczęło ukazywać się AUDIO, przez niecały rok "trenowaliśmy" pod tytułem "Od Radio do Audio". Tytuł nawiązywał zarówno do zawartości miesięcznika, którego połowa była poświęcona hi-fi, a połowa… radioelektronice, jak też ewolucji sprzętu i pasji do niego.

Można dyskutować, czy hi-fi wywodzi się bardziej z radia, czy z patefonu, czy w ogóle z zamiłowania do muzyki, czy ze wszystkiego razem, ale jest dość oczywiste, że urządzenia all-in-one to spadkobiercy radia. Ich ultranowoczesne funkcje sugerują, iż niczego podobnego wcześniej nie było, bo przecież nie było sieci, transmisji bezprzewodowej, ekranów dotykowych… Ale to tylko zmiana formy, a nie treści. Zmiana techniki analogowej na cyfrową, nie istoty i celu działania.

Dawne popularne "półkowe", "szafkowe" radioodbiorniki przyjmowały sygnał z "eteru" (analogicznie jak obecnie z sieci), ale czasami również ze źródeł zewnętrznych (wówczas analogowych) i kierowały go do własnych, zainstalowanych w tej samej obudowie głośników. Zwykle jednego, monofonicznego, ale to już szczegół. Później rozwinęła się kultura stereofoniczna wymagająca rozstawienia pary głośników, więc te "opuściły" obudowę radioodbiornika, a jeszcze później zaczęliśmy bawić się w budowanie "wież" z bardziej wyspecjalizowanych urządzeń.

Większą integrację obroniły amplitunery AV, ale i tam głośniki muszą zostać "porozstawiane", wreszcie jednak producentom przyszło do głowy, aby głośniki włożyć z powrotem do obudowy, tyle że wraz z już zupełnie innymi układami i funkcjami niż pół wieku temu. Okazało się bowiem, że "prawdziwa" stereofonia nie wszystkim jest do szczęścia potrzebna, a może nawet jest niemodna…

Początki urządzeń all-in-one, na miarę ówczesnych sposobów transmisji, wzmacniania i przetwarzania sygnału elektrycznego na dźwięk, można datować nawet na 100 lat temu. W połowie lat 20. brytyjskie firmy His Master’s Voice (HMV) oraz Columbia Graphophone pracowały nad integracją odbiorników radiowych oraz gramofonów (oczywiście również wzmacniaczy i głośników), stąd określenie radiogram – od połączenia słów "radio" oraz "gramophone". Radiogramy były popularne bardzo długo, od lat 30. do 50., miały formę okazałych, często luksusowych mebli i były źródłem najlepszego dostępnego wówczas (w domach) dźwięku i prestiżu właściciela.

Potem przyszła era tranzystorów i stereofonii, co jednocześnie pozwoliło sprzęt miniaturyzować i wymusiło rozstawienie głośników, ale to tylko zaostrzyło apetyt na jeszcze lepszy dźwięk. Dzisiaj każdy ma ochotę na coś trochę innego, jednak przeglądając katalogi sprzed lat, można zobaczyć, że zawsze silny był nurt "wygodnego kompromisu", w którym stereofonia nie była sprawą najważniejszą. Duże radiomagnetofony, boom-boxy z lat 70. i 80., miniwieże, przy których użytkownicy często trzymali "przyklejone" głośniki – to wszystko było all-in-one, tylko zmieniało się znaczenie "all" i wygląd "one".

Specyfikacja techniczna
DLNA Tak
AirPlay Tak
Wejścia cyfrowe HDMI (eARC), S/PDIF, Toslink, USB-A
Wejścia analogowe RCA
Wyjścia analogowe 6,3 mm (słuchawkowe), RCA (subwoofer)
Wymiary 690 x 150 x 303
Masa 16
Sieć Wi-Fi, LAN
Parametry plików PCM 32/768, DSD512
Bluetooth (kodowanie) Tak (SBC, AAC, aptX HD
Multiroom AirPlay 2
Spotify Connect Tak
Tidal Connect Tak
Chcesz częściej widzieć nasze artykuły w Google? Dodaj Audio do ulubionych źródeł
Radek Łabanowski
Radek Łabanowski
Z AUDIO związany nieprzerwanie od 1995 roku, ze sprzętem audio znacznie dłużej. Współtwórca laboratorium pomiarowego AUDIO, nad którym sprawuje pieczę. Uporczywie mierzy i słucha. Miłośnik muzyki, wielbiciel fizycznych nośników, taśm i płyt oraz sprzętu do ich odtwarzania. Wciąż lubi słuchać, muzyki i ludzi. Tata Poli i Ignacego. Opiekun dwóch kotów.
Zobacz artykuły autora
PRIMARE testy Zobacz więcej
PRIMARE aktualności Zobacz więcej
Najnowsze testy Zobacz więcej
logo logo