Naprawdę? I jak to gra? Tak będzie pytać większość zainteresowanych, mających jakiekolwiek pojęcie o sprzęcie audio. Urządzonko wygląda sympatycznie i kosztuje grosze, a ma nas rzucić na kolana
Piszę protekcjonalnie "urządzonko", bo nie jest małe, lecz malutkie, czego zresztą producent nie ukrywa, zaliczając je do kategorii biurkowej. Nazywa jednak dumnie "Hi-Res Audio Power Amplifier". Powierzchnia górnej ścianki jest wielkości pudełka CD, a wysokość – to cztery takie pudełka. Jak taki drobiazg, nawet za pomocą końcówki mocy w klasie D, ma dostarczać setki watów?
Z pierwszych firmowych haseł dowiadujemy się o porażającej mocy "do 600 W", ale dalsze wyjaśnienia i ustalenia sprowadzają ją do bardziej prawdopodobnych, chociaż wciąż imponujących wartości; 600 W w trybie mono to maksymalne osiągi zastosowanego scalaka Texas Instruments TP3255.
FiiO Level 1 ma na pokładzie jeden taki układ, ale można go skonfigurować w tryb stereofoniczny, a wtedy uzyskujemy 2 x 300 W (na 4 Ω), pod warunkiem wszakże zastosowania odpowiedniego zasilania. W obudowie Level 1 nie ma jednak… żadnego zasilacza; jest on w komplecie.
Nie zostajemy więc na lodzie i wcale nie jest to pierwszy lepszy, malutki ścienny zasilaczyk, co z jednej strony cieszy, a z drugiej może rodzić nieporozumienia, bo producent na zdjęciach FiiO Level 1 w ogóle go nie pokazuje (chociaż o nim wspomina) i trzeba będzie znaleźć gdzieś dla niego miejsce – i to blisko gniazda sieci zasilającej, bo kabel 230 V ma długość tylko 50 cm, a nie wymienimy go łatwo na inny, bo z drugiej strony ma nietypowy wtyk.
Kabel między zasilaczem a wzmacniaczem ma już 150 cm. Ten obiecujący zasilacz nie jest jednak w stanie w pełni wykorzystać potencjału TP3255, moc zatrzyma się na poziomie 2 x 120 W (przy 4 Ω), co jednak może wystarczyć nie tylko na dobry początek; sądzę, że użytkownicy potrzebujący większych mocy i tak skierują się do "poważniejszych" wzmacniaczy. Teoretycznie można jednak dokupić opcjonalny zasilacz, z którym dojedziemy do 2 x 300 W, czyli 600 W… Chytre, ale nie przekracza granic zręcznego marketingu.
Wrażenie urządzenia większego (na zdjęciach) niż w rzeczywistości wynika z wyglądu przedniej ścianki, na której dominują trzy pokrętła (oprócz wzmocnienia, regulatory niskich i wysokich tonów), stylizowane na klasyczny sprzęt Hi-Fi. Może się wydawać, że mają "normalną" wielkość i dlatego zajmują większość frontu, ale są miniaturowe, tak jak całe urządzenie. Z lewej strony znajduje się hebelkowy włącznik zasilania i malutki wyświetlacz pokazujący aktywne wejście.
To nowoczesny wzmacniacz z przetwornikiem C/A, do którego dostarczamy sygnał przez USB-C (PCM do 24/96), złącze współosiowe (do 24/192) i Bluetooth (LDAC, ACC, SBC). Podłączymy również źródło analogowe (para RCA), a z przedwzmacniacza wyjdziemy sygnałem stereofonicznym i monofonicznym (aby podłączyć subwoofer).
Zaciski głośnikowe są tycie, ale zakręcane i przyjmujące bananki. Obudowa – metalowa, czarna albo srebrna, boczne ścianki imitują drewno, odpowiednio: orzechowe albo klonowe.
FiiO LEVEL 1 - odsłuch
A teraz odpowiem na pytanie z pierwszego zdania wstępu. Level 1 gra dobrze i przyjemnie. Brawurowo podłączyłem go do kolumn o dużej mocy, chociaż niekłopotliwej impedancji i przyzwoitej efektywności, zastępując wzmacniacz kosztujący czterdzieści razy tyle (testowany w jednym z ostatnich numerów AUDIO). Nikomu nie chcę popsuć krwi…
Dźwięk nie był już tak dynamiczny i rozdzielczy, bas tak konturowy, a przestrzeń tak przejrzysta, jednak pozostała równowaga, nasycenie, plastyczność, a nawet swoboda. Muzyka była żywa i bliska, z mocnymi, ciepłymi wokalami, soczystym basem i świeżą górą. Żadnych problemów, suchości, płaskości, ostrości, nawet przy sporej głośności. Źródłem był odtwarzacz CD, a połączenie – cyfrowe, koaksjalne.
Potem posłuchałem małych monitorów o skromnym basie i tutaj wzmocnienie tego zakresu przez wzmacniacz, nawet przy lekkim poluzowaniu, tylko pomogło. Na podstawie takich obserwacji byłbym tylko ostrożniejszy przy podłączeniu FiiO Level 1 do kolumn głośnikowych o wyraźnie podbitym i słabo kontrolowanym basie.