LotusFlow3r/MPLSOUND/Elixer

PRINCE
LotusFlow3r/MPLSOUND/Elixer

Rock/Funk

  • Wykonanie
  • Nagranie

Prince to prawdziwy wariat, którego podejścia do muzyki od dłuższego czasu nie rozumiem i ciągle obiecuję sobie, że wybiorę się na sesję do Hirka Wrony by wyjaśnił mi, o co temu facetowi właściwie chodzi? Z jednej strony rozdaje swoją muzykę z gazetą, upublicznia tyle utworów, że chyba tylko najwierniejsi fani znają jego całą dyskografię, a z drugiej stara się ukrywać ze swoją twórczością, zabraniając publikowania w Internecie swoich teledysków, piosenek, a nawet zdjęć.

W tej chwili mogę pomylić się w obliczeniach, ale od jego ostatniego, naprawdę rewelacyjnego albumu, jakim moim zdaniem był "Sign O`The Times" minęły 22 lata i 30 (!) wydanych płyt. Czy więc warto jeszcze czekać na cokolwiek od Prince`a? Jego nowe wydawnictwo, na które składają się trzy krążki, udowadnia, że tak. Tak, bo choć rewolucji nie ma, to tak dobrze Księcia słuchało mi się ostatnio w 1995 roku, przy okazji zgłębiania "The Gold Experience".

Każda z trzech płyt ma oddzielny tytuł i charakter. Pierwszą z nich jest "Lotusflow3r". Według mnie jest to najlepszy krążek z całego zestawu, przypominający lata, w których panował nieco psychodeliczny funk w wykonaniu Księcia. Nie ma tu przesytu, jaki towarzyszył ostatnim wydawnictwom megalomańskiego artysty. W końcu wróciło za to maksymalne zgranie zespołu - jest ład i skład. Na ostatnich płytach wydawało się, że wszystkie elementy były pospiesznie sklejane z gotowych fragmentów, a nie wspólnie tworzone w studiu. Teraz nie ma mowy o takiej pomyłce. Należy wspomnieć, że przy tworzeniu tej gitarowo-rozrywkowej i niesamowicie wciągającej płyty pomagał m.in. Michael Bland, Maceo Parker i Renato Neto.

Drugi album to równie interesujący "MPLSOUND". Po raz kolejny Prince postawił na niecodzienny tytuł swojego dzieła. Pod nim kryje się zestaw piosenek klubowych, choć oczywiście nieprzystających do pseudo-standardów większości dzisiejszych skupisk młodzieżowych. Ponownie mamy do czynienia z powrotem do okolic lat 80., tym razem w bardziej dyskotekowej odsłonie. Utwory szybko wpadają w ucho i pokazują, że upadek gatunku nie był spowodowany wyczerpaniem tematu kilka dekad temu.

 

prince_box_d2_max

Trzecia płyta - "Elixer",  niezupełnie jest dziełem Księcia. Fakt, to on napisał piosenki, wyprodukował je i wydał, ale śpiewa w nich jego nowa podopieczna: Bria Valente. Niestety, o ile Prince przez lata miał przysłowiowego "nosa" do promowania utalentowanych ludzi, tym razem jego wybór jest zwyczajnie chybiony. Valente ani mnie ziębi, ani grzeje - gorzej być chyba nie mogło. To płyta R&B idealna do kawiarni z dużymi, puchatymi kanapami. Muzyka brzdąka sobie w tle, jest przyjemnie, ale nikt tego ze sobą do domu nie zabierze. 

 

prince_box_d3_max

Ostateczna ocena tego boxu Prince`a jest bardzo trudna, jako że stał się on pod względem wydawniczym artystą niezwykle specyficznym. Choć mógłby raz na 2-3 lata wydać album z dziesięcioma naprawdę solidnymi kompozycjami, woli dzielić się ze słuchaczami całą swoją twórczością bez uprzedniej selekcji. Tak też zrobił i tym razem, upubliczniając kilkadziesiąt świeżych piosenek. A niestety, jak to bywa w życiu, każdy mężczyzna od czasu do czasu strzela ślepakami.

M. Kubicki
PRINCE

Audio - czerwiec 2019

Czytaj bieżący numer na swoim tablecie za darmo!

Gramofony za 2400 zł to już nie plastikowa tandeta z supermarketów, która pozwala dzisiaj dotrzeć "analogowi" pod strzechy. Dobry dźwięk zawsze trochę kosztuje, czy to ze źródła cyfrowego, czy analogowego, czy z kolumn, czy ze słuchawek. Trzy znane marki - Denon, ...

Kup ten numer Zaprenumeruj Przejrzyj