VINCENT
CD-S6

Wraz z pojawieniem się serii "T" Vincenta, w skład której wchodzi cała gama urządzeń z lampami w roli "pomocników", można się było spodziewać, że wkrótce dołączy do nich stosowny odtwarzacz CD. I rzeczywiście, CD-S6 został dopasowany do reszty zarówno pod kątem stylistyki, jak i stojącej za nią "ideologii".

Nasza ocena
Wykonanie
Znakomite elementy pasywne i aktywne. W opracowanie układu włożono sporo serca. Jedynie spora ilość połączeń wewnętrznych może nieco niepokoić.
Funkcjonalność
Niskie zniekształcenia, dość wysoki szum.
Brzmienie
Oparte na gładkiej i wciągającej średnicy, z wycofaną górą i złagodzonym basem.
Możesz pobrać ten artykuł w formacie

Nie dziwi więc widok lampy, ukrytej za okrągłym "okienkiem" i podświetlonej sześcioma pomarańczowymi diodami (ich jasność można regulować).

Po jego lewej stronie umieszczono szufladę, zaś po prawej, w zagłębieniu, niebieskawy wyświetlacz, który można przyciemnić, albo wyłączyć z pilota. Pod spodem znajdziemy rząd przycisków, diody wskazujące rozgrzewanie się lamp i obecność płyty zakodowanej w HDCD oraz gniazdo słuchawkowe z potencjometrem.

Już po tym krótkim opisie można się zorientować, że urządzenie zostało wyposażone wyjątkowo bogato, antycypując mariaż zawansowanej techniki cyfrowej i "antycznej" techniki lampowej.

Widok środka potwierdza oględziny "powierzchniowe". Po lewej stronie, za ekranem, umieszczono ostatnio ogromnie popularny, napęd Philipsa VAM1202. Za nim widoczny jest spory transformator toroidalny w plastikowej puszce, na wejściu którego umieszczono duży filtr typu Π.

Z drugiej strony ekranu widać pozostałą część bardzo rozbudowanego zasilacza, z dobrymi elementami, zarówno na stabilizatorach scalonych (np. LM337), jak i układach dyskretnych. Znalazłem nie mniej niż siedem kompletnych zasilaczy, dla każdej sekcji osobny. Do tego obrazu należy dodać zasilacz dla sekcji lampowej, w którym jako stabilizator pracuje widoczna z przodu lampa 6N6. Napięcie anodowe załączane jest ze zwłoką, kiedy żarzenie ustabilizuje wstępnie parametry lamp, przedłużając w ten sposób ich żywotność.

Część cyfrowa to przede wszystkim przetwornik PCM1732 Burr-Browna, układ delta-sigma 24/96 z ośmiokrotnym nadpróbkowaniem i zintegrowanym filtrem HDCD, o realnej rozdzielczości nieco ponad 17 bitów, taktowany zegarem Raltrona.

Za nim, w konwersji I/U oraz filtrach, zastosowano wzmacniacze operacyjne Burr-Browna OPA2134 (należące do prestiżowej serii SoundPlus, charakteryzujące się ultra niskimi zniekształceniami i szumami oraz znakomitym czasem narastania), a po nich również niskoszumne, chociaż bardziej "pospolite" Philipsy NE5532.

Tuż przed lampami zaaplikowano układy OPA2604 (z wejściem typu Dual-FET i niskimi zniekształceniami). Taka aranżacja sugeruje, że za wzmocnienie napięciowe odpowiedzialne są scalaki, zaś lampy pracują jako wtórnik katodowy (bufor) obniżający impedancję wyjściową. Na wyjściu pracują dwie podwójne triody JAN6922 Philipsa (NOS), sprzęgnięte z wyjściem dużymi polipropylenami firmy SRC.

Znakomicie wygląda wzmacniacz słuchawkowy, będący układem dyskretnym, zbudowany z wykorzystaniem np. drogich kondensatorów Vishay Rśderstein (ERO).

Z tyłu mamy parę analogowych wyjść RCA, na ładnych, zakręcanych gniazdach, elektryczne wyjście cyfrowe (niestety na zwykłym, lutowanym do płytki gnieździe) oraz czteropozycyjny przełącznik sterujący podświetleniem lampy widocznej w "okienku" z przodu (można je całkiem odłączyć).

Całością można sterować ze zgrabnego pilota, wykonanego w całości z aluminium.

Budowa odtwarzacza wydaje się przemyślana i widać, że nie żałowano pieniędzy na pracujące w krytycznych miejscach elementy. Trzeba jednak wskazać na jedną niemiłą rzecz, a mianowicie na mnogość połączeń wewnętrznych, dokonywanych długimi ekranowanymi przewodami, biegnących nie zawsze w najlepszym "towarzystwie", jak w przypadku przewodu z sygnałem do wyjścia cyfrowego, który spięto w wiązkę z przewodami zasilającymi.

Odsłuch

Brzmienie Vincenta CD-S6 zaadresowane jest do "nocnych Marków", słuchaczy audycji Marka Niedźwieckiego pt. Smooth jazz cafe i wszystkich zmęczonych codzienną, nerwową bieganiną.

Góra została nieco wycofana, zabieg ten dał się zauważyć nie tylko w brzmieniu fortepianu z płyty Lisy Ekhdal "Back to Earth" (BMG Classic Sweden AB 61463 2), ale i w jej głosie, który jest co prawda dość wysoki, ale mimo to, nawet przy takim strojeniu, powinien być nieco bardziej otwarty.

Blachy są konsekwentnie nieco zaokrąglone i przypominają charakterem wzmacniacze tranzystorowe pracujące w klasie A – miłe, jednak czasem bez odpowiedniej energii i szczegółowości.

Jak można się było spodziewać – wszak obracamy się w towarzystwie lamp – środek jest najważniejszym składnikiem dźwięku Vincenta. Jest on gładki, jedwabisty, z przyciemnionym górnym zakresem. Głos Holy Cole z płyty "Temptation" (Metro Blue CD 34348 2) był więc dobrze wypełniony, miękki i kuszący. Po czymś takim nie przeszkadzało więc szczególnie, że pogłos towarzyszący preparowanemu fortepianowi z utworu "Frank’s Theme", który ciągnie się i ciągnie, przez Vincenta został skrócony na korzyść dźwięku bezpośredniego.

Sytuacja zmieniła się dość poważnie po włożeniu do szuflady odtwarzacza płyt z kodem HDCD. W rozpoczynającym płytę Paricii Barber "Cafe Blue" (Premonition/FIM, CD010, HDCD) utworze "What a Shame", głos Barber otoczony jest sporym pogłosem. Vincent CD-S6 nie pokazał go w tak natychmiastowy i bezpośredni sposób, jak np. Musical Fidelity X-Ray v3, ale po raz pierwszy góra zabrzmiała z pazurem, zachowując przy tym gładkość i płynność znaną już z "regularnych" płyt.

Również bas schodził wyraźnie niżej i był bardziej masywny. Nie zmienia to faktu, iż Vincent z największym przekonaniem gra bardzo ładnym środkiem, który potrafi zaczarować i wciągnąć nieuważnego słuchacza. Prawdą jest jednak również to, że Vincent CD-S6 ma złagodzoną górę pasma, a dynamika tak w skali makro, jak i mikro, nie jest oszałamiająca i raczej współgra z ogólnym charakterem odtwarzacza.

Przechodząc na płyty HDCD poprawiamy te elementy, jak również "dokładamy" koksu do pieca z basem. Słowo należy się wzmacniaczowi słuchawkowemu, który prezentuje nieco inny dźwięk – znacznie dokładniejszy i szybszy niż z wyjść RCA. Myślę, że sprawi on wiele radości posiadaczom "nauszników".

Parametry
VINCENT CD-S6
Produkowany Tak
Regulacja poziomu wyjściowego Nie
Wyjście optyczne Nie
Wyjście AES NIE
Wyjście słuchawkowe Tak
SACD Nie
Wyjście koaksjalne TAK
Wyjście ST NIE
Wymiary: wys./szer./gł., W przypadku urządzeń testowanych w AUDIO wartość mierzona.
Laboratorium
Vincent CD-S6

Także Vincent dysponuje silnym sygnałem na wyjściu analogowym. Zamiast typowych 2V, pojawia się tam o 1,5dB więcej, dokładnie 2,393V w kanale prawym oraz 2,378V w lewym. Kalibracja poziomów jest więc wyśmienita, różnica L/R nie przekracza 0,06dB. Nie można narzekać na impedancję wyjścia, wynoszącą równe 250Ω.

Właściwości szumowe już nie nastrajają tak optymistycznie, odstęp S/N to 88dB. Możemy podziwiać idealne zachowanie i brak błędów przetwarzania dla -60, -70 i -80dBFS, ale ostatni sygnał testowy, -90dBFS, nie jest niestety miarodajny ze względu na szum. Zniekształcenia THD+N wynoszą 0,07%, choć na taki wynik ogromny wpływ na znów S/N.

W zakresie harmonicznych Vincent spisuje się wybornie. Potwierdzeniem jest oczywiście analiza zniekształceń z rys. 2, trudno dopatrzeć się na niej wyraźnych niedoskonałości. Najsilniejszą szpilką jest trzecia, której poziom to tylko -91dB, o trzy decybele niżej leży druga, a dopiero przy -101dB piąta.

Pasmo przenoszenia (rys.1) wygląda dobrze. Niskie tony przetwarzane są ze spadkiem zaledwie 0,2dB przy 10Hz. Powyżej 6kHz poziom delikatnie się podnosi, zjawisko to ma na szczęście na tyle subtelny charakter, że nie powinno być przez słuchacza w ogóle zauważalne.

VINCENT testy
PIONEER UDP-LX800
UDP-LX800

Pod koniec ubiegłego roku Pioneer zaprezentował dwa odtwarzacze UHD BD - UDP-LX500 oraz UDP-LX800. To obecnie jedne z nielicznych "ambitnych" źródeł Ultra HD Blu-ray, więc Pioneer nie ma w tym zakresie wielkiej konkurencji. Dla tańszego modelu UDP-LX500 rywal jest właściwie jeden - Cambridge Audio CXUHD - ale topowy UDP-LX800 to już samotny lider. To prestiż, ale i wyzwanie. Umiejętność czytania płyt UHD BD nie jest może czymś nadzwyczajnym, lecz tutaj chodzi o coś więcej - o topowe źródło A/V, a więc również o odtwarzacz muzyki, który spełni wymagania audiofilów. Taka uniwersalność jest od zawsze pożądana, chociaż trudna do osiągnięcia. Po płytach SACD i DVD-Audio przyszedł czas na wydawnictwa muzyczne Blu-ray audio (również z mixami 5.1). Dla tych, którzy chcieliby mieć dobre źródło i na taką okazję, UDP-LX800 wydaje się idealnym rozwiązaniem.

OPPO UDP-205
UDP-205

Pomijając początkowe perypetie związane z rywalizacją formatów HD DVD i Blu-ray, ten drugi, zwycięski, jest z nami już od dekady. Nie zdobył on jednak tak mocnej, wręcz monopolistycznej pozycji, jak w swoim czasie DVD. Pomysłem na jego rewitalizację jest "ucieczka do przodu", która de facto oznacza wprowadzenie kolejnego standardu - Ultra HD Blu-ray.

PIONEER BDP-LX88
BDP-LX88

BDP-LX88 wyposażony jest w dwa fi zyczne wyjścia HDMI, oznaczone jako Main oraz Sub. Wraz z rozbudowanymi możliwościami konfiguracji i dystrybucji sygnałów tworzą one ciekawe narzędzie pozwalające na zoptymalizowanie pracy całego systemu.

Live Sound & Installation wrzesień 2019

Live Sound & Installation

Magazyn techniki estradowej

Gitarzysta wrzesień 2019

Gitarzysta

Magazyn fanów gitary

Perkusista wrzesień 2019

Perkusista

Magazyn fanów perkusji

Estrada i Studio wrzesień 2019

Estrada i Studio

Magazyn muzyków i realizatorów dźwięku

Estrada i Studio Plus listopad 2016 - styczeń 2017

Estrada i Studio Plus

Magazyn muzyków i realizatorów dźwięku

Audio wrzesień 2019

Audio

Polski przedstawiciel European Imaging and Sound Association

Domowe Studio - Przewodnik 2016

Domowe Studio - Przewodnik

Najlepsza droga do nagrywania muzyki w domu