Odwiedzając wirtualną siedzibę firmy Dali, trafiamy pod adres "dali-speakers", gdzie czekają na nas jednak również słuchawki. Producent deklaruje, że przy ich projektowaniu czerpie z bogatych doświadczeń zdobytych na niwie techniki głośnikowej, a w ogóle słuchawki to takie małe głośniki… do założenia na głowę.
Firma zaprezentowała swoje pierwsze słuchawki – Dali iO-4 oraz Dali iO-6 – na targach IFA 2019, od razu stawiając na wariant bezprzewodowy i konsekwentnie się go trzymając. Obecnie w ofercie też są dwa modele – Dali iO-8 oraz iO-12.
Dali iO-12 - wykonanie i ergonomia
"Dwunastki" były najpierw dostępne tylko w wersji Dark Chocolate (na zdjęciach wyglądają jak czarne), od niedawna jest też bardziej efektowna Mocha Grey.
Dali iO-12 są tylko minimalnie cięższe od Loewe Leo (370 vs 360 g), ważniejsze i jednoznaczne są różnice w wyglądzie. iO-12, zwłaszcza w testowanej, "kawowej" wersji, to słuchawki prezentujące się ciepło i przytulnie, a Leo – chłodno i technicznie (zresztą zgodnie ze style Loewe).
Dali iO-12 są też dość duże, a ich kształt może się wydawać nawet nieco zaskakujący, bo nieczęsto widujemy w modelach BT pady prostokątne i tak mocno wykrojone. Wokół ucha pozostaje dużo wolnego miejsca, co ważne, zwłaszcza że są to słuchawki zamknięte. Nawet osoby wrażliwe na tym punkcie mogą poczuć się w iO-12 komfortowo. Na tle dużych muszli delikatniej prezentuje się pałąk, ale ze stabilnością słuchawek na głowie nie ma żadnego problemu.
Elementy regulacji są metalowe, a ich wysuwanie i wsuwanie – płynne. Pady obszyto miękką, naturalną skórą, z zagłębieniach muszli widać grube, materiałowe siateczki separatorów, a także delikatne stelaże z mikrofonami. Masę tak dużych słuchawek poskromiono zastosowaniem tworzywa w obudowach muszli, ozdobionych jednak metalowymi kapselkami.
Dali iO-12 - obsługa
Na lewej muszli znajduje się analogowe wejście mini-jack, złącze USB wraz z kompletem regulacji jest ulokowane na prawej. Przyciskami w górnej i dolnej części metalowego pierścienia regulujemy głośność, a centralne pole służy do przeskakiwania między sąsiednimi ścieżkami. Choć wygląda to trochę jak panel dotykowy, w rzeczywistości są to klasyczne przyciski o niewielkim skoku.
Pozostałe funkcje obsługujemy także "zwykłymi" przyciskami, już na dolnej krawędzi. Są tam włącznik zasilania, tryby ANC oraz przeźroczystości przełączanie między dwoma trybami dźwiękowymi, neutralnym (Hi-Fi) i z podbiciem najniższych rejestrów (Bass). I to w zasadzie wszystko.
Dali iO-12 - funkcje
Funkcjonalność Dali iO-12 jest więc skromna, ale taka prostota i brak zagadkowych trybów, opcji i korekcji ma całkiem duże grono zwolenników, którym zależy przede wszystkim na wygodzie i jakości dźwięku.
Słuchawki jako siedlisko technicznych innowacji i funkcjonalnych fajerwerków jednym imponuje, innym nie. Zresztą podobnie jest w przypadku każdego innego urządzenia audio. Tutaj możemy też odpuścić sobie poszukiwania aplikacji mobilnej (która w słuchawkach typu Bluetooth jest niemal pewnikiem), bo jej w ogóle nie ma, czym producent się nawet… pochwalił na opakowaniu.
Dali przedstawia jako zaletę fakt, że obsługa wszystkich funkcji odbywa się za pomocą klasycznych przycisków na korpusie słuchawek. Nawet jeżeli takie podejście nie wszystkich przekona, to na pewno ma szanse przebić się oryginalnością do tych, którzy są bardziej słuchaczami muzyki niż entuzjastami nowych technologii i systemów.
Aby jednak wykazać się bardziej praktycznością niż wyczynowością, Dali iO-12 obsługują szereg systemów kodowania – SBC, AAC, aptX, aptX HD oraz aptX Adaptive. Obecność różnych wariantów aptX może się przydać nie tylko przy pracy ze źródłami mobilnymi (z zastrzeżeniem, że nie będą to źródła Apple) czy komputerami, ale także stacjonarnym sprzętem Hi-Fi, wzmacniaczami, streamerami, urządzeniami all-in-one czy soundbarami, gdzie standard ten stał się popularny.
Czas pracy w trybie BT nie jest rekordowy, bo niektórzy konkurenci pozwalają na ładowanie raz na trzy doby (i to przy ciągłym korzystaniu ze słuchawek), ale 35 godzin to przecież dość, aby nie zostać na lodzie… iO-12 to spore słuchawki, więc ich przetworniki elektroakustyczne też są niemałe, z membranami o średnicy 50 mm, z czego wypada się tylko cieszyć.
Dali iO-12 - przetworniki
Przetworniki Dali iO-12 mają zasadniczo konwencjonalną konstrukcję dynamiczną, ale Dali mocno podkreśla ich pokrewieństwo z firmową techniką głośnikową, wyrażającą się zastosowaniem materiału SMC (Soft Magnetic Compound) w układzie magnetycznym.
SMC charakteryzuje się dobrym przewodnictwem strumienia magnetycznego, ale słabszym – elektrycznego, co pozwala zredukować prądy wirowe zakłócające ruch cewki (i połączonej z nią membrany), w konsekwencji czego zniekształcenia dźwięku są niższe. Warte podkreślenia, choć już nie unikalne, jest też to, że membrany są celulozowe – podobnie jak w przetwornikach zespołów głośnikowych Dali.
Firma wykorzystuje swoje doświadczenia i patenty z dziedziny techniki głośnikowej z dobrym skutkiem zarówno akustycznym, jak i marketingowym. Gdyby jakiś nieznany nikomu producent miał w ofercie tylko dwie pary słuchawek, choćby bardzo udanych… trudno byłoby mu wypłynąć na szerokie wody. Słuchawki Dali to dodatek do szerokiej oferty kolumn głośnikowych, ale dodatek przynoszący duże profity i mocno przez firmę promowany.
Dali iO-12 - odsłuch
Oszczędna funkcjonalność słuchawek Dali rzeczywiście przekłada się, tak jak obiecuje to producent, na wygodną obsługę. Bez aplikacji, konfiguracji i zastanawiania się, co do czego pasuje. Włączamy zasilanie i po krótkiej chwili iO-12 wchodzą w tryb parowania, gotowe do połączenia ze źródłem.
W ustawieniu fabrycznym aktywny jest tryb Hi-Fi (a więc neutralna charakterystyka przetwarzania), ale także redukcja hałasów ANC i w takiej kombinacji przeprowadziłem pierwszą część odsłuchów.
Dali iO-12 grają zarazem naturalnie i specyficznie. Jak to pogodzić? Dość miękko, ciepłą barwą, z nisko ustawioną średnicą. iO-12 nigdzie się nie spieszą i nie zasypują nas wysokimi tonami, za to miłośnikom dobrze rozwiniętych niskich tonów nie pożałują "treści". Bas jest rozłożysty, przyzwoicie kontrolowany, ale niezamieniający tego w twardą konturowość.
Dali iO-12 mają może mniej temperamentu niż Loewe Leo, ale nie mniej muzycznej uniwersalności, bo każdy materiał w ich wykonaniu jest co najmniej łatwy w odbiorze. A emocji też wcale nie zabraknie, gdy będziemy słuchać dobrej muzyki, którą lubimy.
iO-12 nie zakłócą takich spotkań dudnieniem i ostrością. Na dole pasma grają obficie ale bezpiecznie, na górze – ostrożnie i elegancko. Środek pasma nie ma najmniejszych skłonności, aby nas zaatakować.
Dociążenie niskich rejestrów ma związek z działaniem systemu ANC, i chociaż nie ma w tym wielkiej przesady, a nawet jest sposób na zrównoważenie jaśniejszych nagrań, to jednak gdybym miał zdecydować się tylko na jedno ustawienie (nie bacząc na hałasy otoczenia), byłby to wariant bez tłumienia.
Charakterystyka jest lepiej zrównoważona, wciąż dość ciepła, słuchawki z "czułością", a nie ze skalpelem pochylają się nad każdym dźwiękiem i mają talent do przekonującego pokazania wokali i instrumentów akustycznych. Z soczystym, już dobrze poukładanym basem i czystą górą.
Nie mam pojęcia, jaki procent użytkowników będzie słuchać Dali iO-12 w trybie Bluetooth, a jaki podłączy je zupełnie inaczej – analogowym kablem. To, co napiszę na koniec, nie powinno tych pierwszych ani trochę zniechęcać, bo Dali iO-12 mają dla nich brzmienie przede wszystkim przyjemne. Jednak z kablem "po analogu" powinno być lepiej i jest lepiej. Dźwięk zachowuje swój przyjazny, elegancki styl, łącząc go z lepszą dynamiką i przejrzystością.
Połączenie naprawdę analogowe
Słuchawki bezprzewodowe najczęściej zamykają się w ramach cyfrowej transmisji i obróbki dźwięku. Priorytetowym sposobem transmisji danych jest Bluetooth i to na niego producenci kierują swoją uwagę, stosując coraz lepsze systemy kodowania sygnału.
Ale skoro mamy złącze USB, konieczne do ładowania akumulatorów, to można je wykorzystać także jako cyfrowe wejście audio. W Dali iO-12 pracuje ono z sygnałami PCM o rozdzielczości 24 bit/96 kHz. Na tle stacjonarnych źródeł i DAC-ów nie są to parametry oszałamiające, ale w większości wypadków w zupełności wystarczające.
Zresztą jakości brzmienia sprzyja przede wszystkim konstrukcja przetworników elektroakustycznych, wbudowany wzmacniacz, jakość konwersji C/A, a dopiero na końcu "żyłowanie" częstotliwości próbkowania. Od strony użytkowej wykorzystanie złącza USB jako wejścia USB-DAC jest więc bardzo dobrym pomysłem.
Jednocześnie niektórzy producenci wciąż dbają o źródła analogowe, czyli chcą, aby ich słuchawki BT były wyposażone w odpowiednie do tego celu wejścia. Coraz częściej jednak decydują się wykorzystać cyfrowe USB i dorzucić do zestawu kabel-przejściówkę zakończony wtykami mini-jack (od strony źródła) i USB (od strony słuchawek).
Tak jest łatwiej i taniej niż budować instalację wewnątrz słuchawek oraz równoległy tor. Niemal nikt nie mówi jednak o tym, że tego typu rozwiązania wiążą się z koniecznością natychmiastowej konwersji sygnału analogowego na cyfrowy i już na tym etapie jakość dźwięku może być ograniczona. Dali należy do nielicznych, którzy oferują "prawdziwe" wejście analogowe, niezwiązane z USB.
Podłączone jest ono bezpośrednio do przetworników (elektroakustycznych) w muszlach, a wówczas Dali iO-12 zachowują się jak klasyczne, pasywne słuchawki przewodowe. Sygnał omija całą elektronikę i zdajemy się na jakość zewnętrznych urządzeń. Producent definiuje nawet impedancję słuchawek, charakterystyczną dla takiego sposobu połączenia, która wynosi 25 Ω.
| Wejście analogowe | Tak |
| Aplikacja mobilna | Nie |
| ANC | Tak |
| Czas pracy (godz.) | |
| Typ | Zamknięte |
| Poduszka | Wokółuszne |
| Masa | 370 |
| Impedancja (Ω) | 25 |
| Bluetooth | |
| Kodeki BT | SBC, AAC, aptX, aptX HD, aptX Adaptive |