O plusach i minusach systemów z udziałem subwooferów pisaliśmy wielokrotnie przy okazji testów różnych konkretnych konstrukcji, podając wskazówki, jak się do tego zabrać albo kiedy w ogóle się nie zabierać… Tym razem głównym tematem jest najnowszy i najlepszy subwoofer firmy Dali, wprowadzony pod koniec ubiegłego roku.
Nigdy wcześniej Dali nie miało w ofercie subwoofera takiego kalibru, co świadczy zarazem o ważnej roli tych urządzeń, o wzroście znaczenia rozwiązań wysokiej klasy, jak też o ambicjach samej firmy Dali, która zaznaczyła je dobitnie 3 lata temu referencyjnym zespołem głośnikowym Kore, co też było w historii firmy wydarzeniem jedynym w swoim rodzaju. Na tym tle Dali V-16 F to propozycja w bardzo umiarkowanej cenie (jedna dwudziesta ceny pary Kore), a mimo to wyjątkowa i spektakularna.
Zdecydowana większość firm głośnikowych ma w swoich ofertach subwoofery. Mniej lub więcej, ale bez nich trudno skompletować wielokanałowy system kina domowego, a i w systemach stereofonicznych, muzycznych też mogą pełnić ważną rolę. Dla niektórych producentów, zwłaszcza amerykańskich, subwoofery są jednym z głównych filarów działalności, jest też kilka takich, które zajmują się wyłącznie nimi.
Największe europejskie firmy głośnikowe też dbają o subwoofery, chociaż traktują je bardziej jako dodatek. Wielu audiofilów od subwooferów stroni, traktując je jako rozwiązanie kompromisowe, a nawet jako "zgniły" kompromis, w odróżnieniu od szlachetnego kompromisu, jakim jest słuchanie pary "monitorów" mających marny bas i słabą dynamikę, ale za to grających rezolutnie i przestrzennie…
Tym bardziej, gdy kolumny głośnikowe są większe i brakuje już tylko najniższych częstotliwości – lepiej je sobie darować, niż próbować "dokleić" za pomocą subwoofera, bo niezależnie od jego jakości, sama integracja z parą kolumn to zadanie wcale niełatwe. W systemach kina domowego trudniej obejść się bez subwoofera (chociaż też jest to możliwe) ze względu na samą organizację filmowego materiału dźwiękowego, który kieruje sygnały najniższych częstotliwości do specjalnego kanału LFE – czyli właśnie do subwoofera.
Subwoofery są więc potrzebne… nawet jeżeli nie wszystkim, to okazji do ich stosowania jest naprawdę dosyć, aby się nimi zajmować. Jednocześnie subwoofery nie mają ani takiego prestiżu w audiofilskiej świadomości, ani nie przybierają tak atrakcyjnych form wizualnych, aby często stawały się przedmiotem dumy, adoracji i urządzeniami ozdabiającymi salon. Są "koniami roboczymi", które nawet najbardziej przekonani o ich przydatności chcą umieścić z dala od oczu, gdzieś w kącie, na uboczu.
Czytaj również: Regulacja fazy w subwooferach - płynna czy skokowa?
Dlatego nawet najlepsze subwoofery w ofertach firm, które całkiem śmiało poczynają sobie w high-endzie, rzadko osiągają ceny tego samego rzędu, co ceny najlepszych zespołów głośnikowych. Nawet gdy dysponują doskonałą techniką, to nie musi ona być bardzo kosztowna; nie mają fantastycznych kształtów, nie błyszczą kosztownymi materiałami wykończeniowymi, nie ociekają high-endowym luksusem, bo mało kto tego oczekuje.
Dali Sub V-16 F, mimo że najdroższy w historii Dali, płynie w głównym nurcie subwooferów, które dostarczają nam przede wszystkim wrażeń dźwiękowych. To subwoofer, który ma pracować w najbardziej zaawansowanych systemach, w największych pomieszczeniach. A nawet jeżeli ktoś uzna, że potrzebne mu dwa… to pewnie i tak nawet nie zbliży się do wydatków, jakie poniósł na cały system głośnikowy. Audiofile czasami wydają takie kwoty na same kable i zdarza się, że również po to, aby tym sposobem poprawić najniższy bas…
A tutaj mamy solidną maszynę do jego produkcji, jaka może realnie, a wielu przypadkach kolosalnie poprawić brzmienie wielu systemów, kinowych i muzycznych. I chociaż potencjał Dali Sub V-16 F wystarczy, aby "przesuwać ściany" dużego salonu, to nie od rzeczy będzie zastosowanie go w pokojach i systemach średniej wielkości – przecież nie musi być rozkręcony na maksa, aby zademonstrować inne swoje zalety.
Czytaj również: Ile subwooferów potrzeba w systemie - jeden czy może dwa?
Wprowadzenie Dali Sub V-16 F odbyło się przy dużej aktywności marketingowej, aby nikt potencjalnie zainteresowany sprzedawaniem i kupowaniem takiego "wynalazku" nie przegapił tej propozycji. Wchodzi on w paradę kilku podobnie wycenionym subwooferom; w zeszłym roku przetestowaliśmy SVS PB17 Ultra R/evolution i Perlistena R18s, teraz Sub V-16 F świetnie do tego towarzystwa pasuje.
Niskie częstotliwości są ważne zarówno w filmie, gdzie dostarczają ekscytujących efektów specjalnych, jak i w muzyce, gdzie wzmacniają rytm będący nośnikiem emocji. Obecność najniższych częstotliwości zwiększa wrażenie naturalizmu i obecności źródeł dźwięku w każdej sytuacji, a Sub V-16 F jest zdolny wypełnić wszystkie zadania, jakie przed jakimkolwiek subwooferem można postawić.
Producent chce zapobiec wrażeniu, że mamy przed sobą kolejny potężny subwoofer zdolny tylko do kinowego łomotania. Ma połączyć siłę i dokładność – dwie cechy, jakie faktycznie nieregularnie idą ze sobą w parze. Nie tkwi w tym jednak sprzeczność i deklaracja taka nie jest jak przysłowiowa obietnica gruszek na wierzbie.
Czytaj również: Po co wyjścia z subwoofera?
Potrzebne są po prostu zaawansowane środki techniczne, które wystarczą na "wyprodukowanie" wysokiego ciśnienia akustycznego, osiągnięcie niskiej częstotliwości granicznej, niskich zniekształceń i utrzymanie dobrej "kontroli". A to zależy przede wszystkim od jakości i parametrów zastosowanego przetwornika elektroakustycznego (głośnika, który wciąż pozostaje najsłabszym ogniwem w całym systemie audio, a przesuwanie granic jego słabości jest najbardziej kosztowne), na drugim miejscu od wzmacniacza (jednak klasa D otworzyła przed subwooferami aktywnymi znacznie większe możliwości), wreszcie od procesorów, które pozwalają wprowadzić regulacje kształtujące charakterystykę – w tym korygujące problemy wnoszone przez zawsze niedoskonałą akustykę pomieszczenia.
Dali Sub V-16 F - wzornictwo
Projektanci nie starali się, aby Dali Sub V-16 F wyglądał uniwersalnie pięknie, elegancko i dyskretnie. W dużym stopniu zdeterminowała to sama wielkość, konieczna do osiągnięcia założonych parametrów, ale można sobie wyobrazić odrobinę łagodniejsze kształty, a przede wszystkim maskownicę zasłaniającą front… której w ogóle nie ma.
A na froncie zainstalowany jest nie tylko głośnik, ale też cztery tunele bas-refleks, których wyprofilowane wyloty są co prawda dopasowane do ograniczonego miejsca w narożnikach, jakie mają do dyspozycji, ale przy okazji wyglądają agresywnie. To samo można też powiedzieć o głośniku, którego oryginalne górne zawieszenie nie tylko zwraca na siebie uwagę, ale prezentuje się niepokojąco, jakby uległo jakiejś deformującej chorobie… Oczywiście nic się nie zepsuło i nie jest też na pokaz, znamy takie zawieszenia z głośników innej duńskiej firmy, Purifi Audio, która została do tego projektu zaangażowana.
Czytaj również: Bas-refleks w kolumnach biernych i w subwooferach aktywnych
Kolor jednolicie czarny, od góry do dołu i bez wyboru. W sumie Dali Sub V-16 F wygląda groźnie, diabolicznie, jakby chciał powiedzieć, że jest się czego bać… że nie jestem tutaj po to, aby ozdabiać pomieszczenie ani żeby się przymilać, lecz aby włos się wam zjeżył na plecach. Nie każdy rzuci się z radością i miłością w objęcia takiego potwora, decyzji o jego sprowadzeniu pod dach lepiej nie konsultować z piękniejszą połową rodzaju ludzkiego, chyba że wszyscy domownicy lubią ostrą jazdę.
Aranżacja głośnika i wylotów bas-refleks w gruncie rzeczy jest bardzo racjonalna. Projektant najprawdopodobniej nie chciał wyprowadzać bas-refleksu z tyłu, bo uniemożliwiłoby to ustawienie subwoofera pod samą ścianą. Nie chciał też, aby "dmuchał" do dołu, bo wymagałoby to wyższych nóżek. W tej sytuacji o wykorzystanie proszą się wolne przestrzenie wzdłuż poziomych krawędzi.
Takie rozplanowanie elementów na froncie wiąże się z jego kwadratowym kształtem, a ostatecznie – niemal regularną sześcienną formą całej obudowy, która dla subwoofera jest całkiem korzystna i praktyczna. Wśród wszystkich prostopadłościanów maksymalizuje objętość (w tym przypadku to 90 litrów netto) przy określonej powierzchni ścianek, a więc i określonej masie (lepszą relację miałaby np. kula, ale wymagałaby zupełnie innej technologii, co znacznie podniosłoby koszty), poza tym wątpliwość, czy powtarzający się wymiar nie spowoduje intensyfikacji fal stojących, może zostać odsunięta, gdyż wymiar ten jest zbyt mały w stosunku do długości fal w zakresie, w jakim pracuje subwoofer, aby rezonans taki mógł się wzbudzić.
Czytaj również: Czy należy zdejmować maskownicę subwoofera?
bas-refleks a zamkniętej.
Jednak solidność mechaniczna konstrukcji jest tutaj szczególnie potrzebna ze względu na bardzo duże ciśnienia i naprężenia. Większość ścianek ma grubość 25 mm (to prawdopodobnie MDF, ale producent nazywa materiał "drewnianym kompozytem"), front jest złożony z dwóch takich warstw, więc ma 50 mm.
Tunele mają profil nazwany Continuous Flare Port, wcześniej wprowadzony w pełnozakresowych zespołach głośnikowych. Różni się od prostych tuneli zmiennym przekrojem – tuż przed wyprofilowanym zakończeniem (zewnętrznym i wewnętrznym) średnica wynosi 65 mm, a w połowie długości – 48 mm.
Dzięki temu tunel ma być "odporny" na tworzenie się w nim fali stojącej (rezonansu piszczałkowego), jednak po pierwsze, jak stwierdziliśmy w teście dwóch modeli Rubikore, odporny wcale nie jest, a po drugie… nie ma to na szczęście żadnego znaczenia w Sub V-16 F z powodu już wskazanego – długości fal, z jakimi pracuje subwoofer, nie pokrywają się z długościami fal, jakie mogłyby wzbudzić się w ok. 40-cm tunelu.
Inną zaletą jest jednak laminarny przepływ powietrza, pozwalający pracować bez kompresji w zakresie podstawowej częstotliwości rezonansowej, do której dostrojono układ. Ponieważ jednych tchem producent wymienia nazwę Continuous Flare Port Technology i dokładnie opisuje zjawisko odciążenia głośnika od dużych amplitud w zakresie częstotliwości rezonansowej, można odnieść wrażenie, że to kolejna właściwość specjalnego profilu, tymczasem jest to uniwersalna cecha systemu bas-refleks.
Czytaj również: Podłączenie "głośnikowe" subwoofera - do czego służy?
Ale otwory można zamknąć, co – jak pisze producent – może być wskazane "w pewnych przypadkach" podyktowanych zarówno warunkami akustycznymi, jak też osobistymi preferencjami. W tym celu w komplecie są cztery zatyczki.
Taka możliwość może przekonać wielu purystów, zwłaszcza myślących o zastosowaniu go w konfiguracji stereofonicznej, do wsparcia muzyki. Wraz z zamknięciem obudowy należy uruchomić odpowiednią opcję w panelu regulacyjnym, która inaczej kształtuje charakterystykę częstotliwościową dla głośnika niż w systemie bas-refleks.
Najwięcej uwagi w firmowym dokumencie poświęcono głośnikowi. Wrażenie robi sama jego wielkość, ale pamiętajmy, że jeżeli nie idzie z tym parze siła układu magnetycznego, który jest rezerwuarem dla kilku podstawowych parametrów, to wielkość głośnika przestaje być zaletą, nawet obraca się przeciwko jakości.
Jeżeli natomiast "napęd" jest solidny, wówczas nawet ciężka membrana nie jest problemem (jej określona masa jest potrzebna do ustalenia niskiej częstotliwości rezonansowej, niezależnie od zapewnienia odpowiedniej sztywności, która z grubością, a więc z masą, też ma związek). Tym fundamentem jest zestaw trzech pierścieni ferrytowych o średnicy 200 mm i łącznej grubości 60 mm.
To oczywiście dopiero początek, układ napędowy musi być odpowiednio zaaranżowany i precyzyjnie wykonany. Bardziej zaawansowane działania zmierzają do obniżenia zniekształceń nieliniowych, których źródła tkwią zarówno w układzie napędowym, jak i w mechanice układu drgającego.
Deklarowana przez producenta amplituda liniowa (w zakresie której układ drgający odpowiada proporcjonalnie), wynikająca z różnicy wysokości cewki i szczeliny, to +/-16 mm; coś za coś, im więcej uzwojeń cewki znajduje się poza szczeliną, tym większa amplituda liniowa, ale tym niższa efektywność.
Można przyjąć, że w głośnikach subniskotonowych amplituda liniowa jest ważniejsza od efektywności, bo ostatecznie to ona określa maksymalny poziom ciśnienia w zakresie niskich częstotliwości, a mocy ze wzmacniaczy D mamy zwykle pod dostatkiem. Mimo to trzeba pilnować wysokiego Bxl, aby nie podnieść dobroci i nie popsuć odpowiedzi impulsowej, wrażliwej na ten parametr zwłaszcza w systemach bas-refleks.
Nawet w najmocniejszych głośnikach to sztuka wyboru i dobrego zrównoważenia różnych parametrów, "zasoby" są zawsze ograniczone. Amplituda maksymalna (przed uszkodzeniem mechanicznym układu drgającego) to aż +/-35 mm, stabilności ruchu wzdłuż osi służy m.in. podwójne dolne zawieszenie (resor). Cewka ma nietypową średnicę 88 mm (a więc 3,5 cala), ale więcej wcale nie potrzeba, aby zbilansować wytrzymałość amplitudową i cieplną – cewka jest przecież wysoka, więc ma dużą powierzchnię chłodzenia.
Czytaj również: Czy membrana bierna jest lepsza niż bas-refleks?
Ponadto w karkasie (poza obszarem uzwojenia) są otwory wentylujące, poprawiające odprowadzanie ciepła i ciśnienia. Karkas cewki jest wykonany z włókna szklanego, a więc jest nieprzewodzący, co nie pozwala indukować się w nim prądom wirowym, które hamują ruch cewki; to jednak rozwiązanie już standardowe w głośnikach niskotonowych.
W układzie magnetycznym założone są pierścienie Faradaya, po pierwsze, zmniejszające indukcyjność cewki, po drugie – i to w głośniku niskotonowym nawet ważniejsze – zmniejszające zmienność tej indukcyjności w funkcji wychylenia; poprawiają one bowiem rozkład pola magnetycznego, który jest bardziej symetryczny (powyżej i poniżej szczeliny), więc cewka cofając się znajduje się w podobnych warunkach, jak wtedy gdy wychodzi do przodu.
Jedną z oczywistych przesłanek do utrzymania niskich zniekształceń w zakresie niskich częstotliwości jest sztywność membrany; słabsze tłumienie wewnętrzne ma mniejsze znaczenie, bowiem związane z tym rezonanse pozostają poza zakresem pracy głośnika. Membrana głośnika Dali V-16 F jest aluminiowa, a mimo to – jak wynika z informacji przedstawionych przez producenta – jej charakterystyka nie wykazuje rezonansów aż do 1 kHz Może nie najważniejszym, ale najbardziej oryginalnym i natychmiast widocznym elementem głośnika jest jego zawieszenie, nazwane CSS – Constant Surface Surround.
Podobnie (czy wręcz dokładnie tak samo) wyglądające zawieszenia znamy już od jakiegoś czasu z głośników firmy Purify Audio, więc byłem przekonany, że Dali nawiązało z nią współpracę i otwarcie to przyzna. Jednak w opisie na stronie internetowej Purify Audio nie jest wspomniane, co więcej, poda zdanie, że Dali V-16 F jest zaprojektowany i złożony całkowicie własnymi siłami…
Czytaj również: Co różni głośniki stosowane w subwooferach od głośników niskotonowych stosowanych w kolumnach?
Trzeba jednak czytać ze zrozumieniem, „developed and assembled" nie wyklucza, że komponenty to tego „składania" pochodzą od poddostawców. Wreszcie w „białej księdze" Purify Audio jest wymienione jako źródło tego innowacyjnego rozwiązania (ale nie całego głośnika). Dali chwali się, że jako pierwsze zastosowało takie zawieszenie w tak wysokiej jakości subwooferze.
A właśnie w subwooferze przynosi ono największe korzyści. „Chaotyczna" geometria lepiej rozprasza rezonanse własne zawieszenia a jednocześnie absorbuje energię pochodzącą z membrany, dzięki czemu słabsza jest tendencja do tworzenia się w niej fal stojących. Nie odkształca się też (dodatkowo) pod wpływem siły, jaką wywiera na nie sprężane i rozprężane powietrze w obudowie.
Wzmacniacz w Sub V-16 F ma moc ciągłą 1500 W i szczytową 2500 W. To oczywiście układ w klasie D. Dali przedstawia go jako "projekt duński", nie podpisuje się jednak pod nim ani nie precyzuje, jaka inna firma go przygotowała. Pokazuje jednak jego zdjęcie, po którym łatwo było już ustalić jego pochodzenie.
Tym razem nie jest to owoc współpracy z Purifi Audio (chociaż firma ta ma od dawna w ofercie również doskonałe końcówki w klasie D), lecz z Pascal Audio, firmą nie mniej doświadczoną na tym polu, dostarczającą swoje układy wielu firmom nie tylko z branży hi-fi, ale też zajmującym się sprzętem profesjonalnym, nagłośnieniowym.
Wzmacniacz Dali Sub V-16 F wygląda jak moduł L-PRO2S, wzmacniacz dwukanałowy, który można jednak zmostkować i uzyskać moc właśnie 1500 W. Pascal Audio opatentował własną wersję klasy D, nazwaną UMAC. Działa ona na ogólnej zasadzie klasy D (przełączanie tranzystorów wyjściowych MOSFET), ale jest jeszcze bardziej energooszczędna i wyróżnia się niskimi zniekształceniami (THD+N=0,05%), jak też wysokim odstępem od szumu (119 dB).
To wzmacniacz pełnopasmowy (20 Hz – 20 kHz), oczywiście jego zastosowanie w ograniczonym zakresie pracy subwoofera nie tylko jest możliwe, ale też odsuwa daleko wszelkie potencjalne problemy, jakie wzmacniacze w klasie D mogą mieć w zakresie wysokich tonów (co nie znaczy, że ma je L-PRO2S).
Wzmacniacze Pascala mają zintegrowane zasilanie, natomiast oddzielny moduł zajmuje sekcja DSP, zajmująca się sterowaniem, korekcjami i regulacjami, o parametrach której producent jednak nie informuje. Może to i dobrze, zaraz znaleźliby się malkontenci, którzy chcieliby jeszcze więcej bitów i kiloherców…
Nawet najlepszy subwoofer, ale źle przygotowany do pracy, źle zintegrowany ze "środowiskiem", nie zapewni dobrych efektów. Niestety, nawet najbogatsze wyposażenie nie rozwiązuje tego problemu, a czasami nawet go potęguje… Co ostatecznie zależy od zrozumienia sytuacji przez użytkownika.
Czytaj również: Dlaczego subwoofery spotykamy zawsze w systemach wielokanałowych (kina domowego), a bardzo rzadko w stereofonicznych?
Dostajemy zestaw narzędzi, które pozwalają na uzyskanie bardzo dobrych efektów, ale to my musimy umieć i chcieć się nimi posłużyć. Tymczasem wielu posiadaczy subwooferów myśli, że skoro kupili nowoczesne urządzenie, to wszystko zrobi się samo. I być może kiedyś tak będzie… Kiedy zostaną dopracowane systemy autokalibracyjne (chociaż i one będą wymagać pewnych działań z naszej strony).
Tymczasem większość subwooferów, nawet najwyższej klasy, nie ma autokalibracji i jeżeli chcemy przeprowadzić regulacje w miarę dokładnie, musimy zaangażować w to zewnętrzne systemy pomiarowe (choćby te, w które wyposażone są amplitunery i procesory AV). Można też stroić "na ucho", ale aby doprowadziło to do dobrych skutków, potrzebna będzie długa seria prób i błędów.
Klasyczna "triada" regulacji to poziom, częstotliwość filtrowania dolnoprzepustowego ("odcięcia") i faza. Oczywiście jest ona przygotowana w Dali Sub V-16 F. Regulacja poziomu ma własne pokrętło (na panelu znajdującym się na górnej krawędzi obudowy), a dostęp do wszystkich pozostałych funkcji daje drugie pokrętło/przycisk, działające sekwencyjnie.
Sam panel sterujący jest więc prosty jak na liczbę dostępnych funkcji, jego opanowanie nie będzie trudne, jednak dziwi mnie brak zdalnego sterowania, nie ma też wzmianki o żadnej aplikacji… W przypadku subwoofera zdalne sterowanie, pozwalające słyszeć i wprowadzać zmiany z miejsca odsłuchowego, a nie stojąc przy subwooferze, jest bardzo potrzebne. W tej sytuacji konieczna wydaje się pomoc drugiej osoby, która będzie "kręciła", kiedy my będziemy słuchać zmian.
Częstotliwość filtrowania ("odcięcia" – Cut-off LP) regulujemy teoretycznie w zakresie 40–200 Hz w krokach 10 dB (jak jest w praktyce, zmierzymy), ale taki zakres wydaje się wystarczająco szeroki.
Przypomnijmy też uniwersalną zasadę, że funkcji tej używamy w praktyce tylko w systemach stereofonicznych, które nie mają kanału LFE, w systemach wielokanałowych z kanałem LFE filtrowanie subwoofera ustalamy z poziomu procesora AV. W ustawieniu LFE filtrowanie dolnoprzepustowe w Sub V-16 F też działa, ale ustawione jest bardzo wysoko (500 Hz), tak że nie zmienia to zewnętrznego filtrowania kanału LFE (standardowo 80 Hz).
Regulacja fazy jest skokowa, jednak z czterema pozycjami (zmiana co 90O), co powinno zupełnie wystarczyć. Wiele subwooferów ma regulację płynną, teoretycznie pozwalającą dokładniej dostroić ten parametr, ale cóż z tego, skoro wielu użytkowników w ogóle nie wie, o co tutaj chodzi i zostawia fazę w "spokoju", tym samym często decydując o złych efektach brzmieniowych, których nie da się poprawić innymi regulacjami.
W instrukcji czytamy, że należy dążyć do tego, aby bas był spójny i zintegrowany, ale co to dokładnie znaczy? Z mojego doświadczenia wskazówka powinna być prostsza – basu ma być "najwięcej". A jeżeli jest go za dużo, należy albo obniżyć częstotliwość filtrowania, albo (i) obniżyć poziom. Ale efektem dobrego zgrania fazowego jest zawsze najwyższy jego poziom w zakresie przejścia między subwooferem a satelitami.
Regulacją związaną już nie ze współpracą z satelitami, ale z oddziaływaniem pomieszczenia, jest możliwość selektywnego osłabienia okolic jednej wybranej częstotliwości, przy której może wzbudzić się (a raczej na pewno się wzbudzi) fala stojąca w pomieszczeniu.
Takich rezonansów mamy znacznie więcej, ale zwykle jeden jest najmocniejszy i lepiej zająć się tylko nim, niż próbować za pomocą rozbudowanego equalizera walczyć z kilkoma, znajdującymi się bardzo blisko siebie – metodą "na ucho" to absolutnie niewykonalne i nie warto dać się zwieść tak "zaawansowanym" urządzeniom, które jednocześnie nie są wyposażone w systemy autokalibracji.
Maksymalna głębokość korekty to 10 dB (z krokiem co 2 dB), przy wysokiej dobroci 4 (dla 10 dB) płynny zakres regulacji rozciąga się od 40 Hz do 120 Hz (najczęściej będziemy operować w zakresie 60–80 Hz).
Procedura polega na płynnym przestrajaniu subwoofera sygnałem sinusoidalnym (oczywiście generowanym przez sam subwoofer) o widocznej na wyświetlaczu częstotliwości i nasłuchiwaniu, jaka częstotliwość najbardziej się wzbudzi, po czym na stłumieniu jej w żądanym stopniu. Dopóki nie podłączymy poważnego systemu pomiarowego z mikrofonem, taki zakres i sposób regulacji jest w praktyce najlepszy, bo "do opanowania".
Ciekawą funkcją jest możliwość wyrównania tzw. opóźnienia grupowego (group delay), czyli opóźnienia zwiększającego się wraz z obniżaniem się częstotliwości, jednak warunkiem jej uruchomienia jest równoczesne włączenie trybu Cinema (nie wiem dlaczego) oraz trybu LFE (wiem dlaczego).
Niestety, działanie tego systemu, prowadzone skomplikowanymi operacjami w DSP, wprowadza równocześnie duże opóźnienie "początkowe" w całym zakresie pracy subwoofera – 40 ms, co będzie wymagać odpowiedniej korekty (wprowadzenia podobnego opóźnienia dla kolumn głównych) z poziomu amplitunera AV (dlatego LFE), lub co najmniej skorygowania ustawienia fazy w celu przywrócenia zgodności z fazą kolumn głównych.
Możliwe jest też włączanie opóźnienia bez wyrównania opóźnienia grupowego, maksymalnie do 40 ms, ale bez tych funkcji opóźnienie (odpowiedzi akustycznej względem sygnału sterującego) wynosi tylko 2 ms, co jest bardzo korzystne dla pracy w systemach muzycznych. Zapomnijmy więc o opóźnieniu grupowym. Poza tym mamy trzy profile dźwiękowe (Cinema, Music i Boost), i możliwość przejścia z obudowy bas-refleks na zamkniętą, czego efektom zaraz przyjrzymy się w Laboratorium.
Sygnał dostarczamy do wejść XLR lub RCA, stereofonicznie lub monofonicznie (zarówno sygnał LFE z procesora AV, jak i niefiltrowany sygnał z pojedynczego wyjścia subwooferowego niektórych urządzeń stereofonicznych). Można równocześnie podłączyć Sub V-16 F do gniazd XLR i RCA i do różnych źródeł (systemów), czyli w praktyce zaprząc go do kina domowego jak i do systemu stereo, aktywując odpowiednie wejście w menu. Do wejścia RCA (i równocześnie do gniazda USB, które ma zasilanie 5 V) można podłączyć bezprzewodowy odbiornik WSR, który odbierze sygnały z innych źródeł.
Można połączyć dwa subwoofery, wtedy jeden (oznaczony w menu jako Leader) przyjmuje sygnały i w nim dokonujemy wszystkich wyborów (z wyjątkiem sposobu pracy obudowy), drugi oznaczamy w jego menu jako Follower i będzie on słuchał się pierwszego. Wydaje mi się jednak, o czym producent już nie wspomina, że część z tych, którzy skuszą się na dwa subwoofery, zrobi to będąc motywowana chęcią ich niezależnego podłączenia w systemie stereofonicznym.
| Poziom max. (dB) | 122 |
| Wymiary | 62 x 57 x 58 |
| Zakres regulacji górnej częstotliwości granicznej (-6 dB) [Hz-Hz | 60–180 |
| Dolna częstotliwość graniczna (-6 dB) [Hz] | 17–30 |
| Masa | 55 |
Laboratorium
Laboratorium DALI SUB V-16 F
Producent określa pasmo przenoszenia jako 19–200 Hz dla wejść liniowych i 19–500 Hz dla wejść LFE, w obydwu przypadkach przy tolerancji +/-3 dB. Jak widać, dla wejść liniowych pasmo podane jest dla najwyższej dostępnej częstotliwości odcięcia, ale z doświadczenia wiemy, że na skutek zmiany kształtu charakterystyki przy różnych filtrowaniach, zmieniać się będzie również dolna częstotliwość graniczna.
Producent nie różnicuje też pasma dla pracy w systemach bas-refleks i zamkniętym, ani dla różnych profili dźwiękowych (Music, Cinema i Boost). Ustaleniem tych różnic zajęliśmy się z przyjemnością, na tym polega nasza zabawa z subwooferami w Laboratorium. Gdy testujemy zespoły głośnikowe, zwykle nie mamy żadnych regulacji, za to badamy charakterystyki pod różnymi kątami, bo między nimi często zmieniają się one wyraźnie.
Tutaj wszystkie pomiary przeprowadzone są w polu bliskim, co w zakresie niskich częstotliwości daje wiarygodne rezultaty (oczywiście przy założeniu, że nie uwzględniamy wpływu pomieszczenia, który charakterystyki może poważnie zniekształcić). Jednak trzeba zrobić pewne zastrzeżenie co do dokładności pomiarów w polu bliskim; przy tak dużym głośniku niskotonowym korekta efektu baffl e step zaczynałaby się już powyżej ok. 100 Hz, i "podnosiła" charakterystykę powyżej tej częstotliwości.
Dlatego górne częstotliwości graniczne są w rzeczywistości wyższe niż wyniki tych pomiarów, ale nie wykonywaliśmy korekty baffle step (co robimy zawsze przy pomiarach zespołów głośnikowych), gdyż w praktyce mało nas interesuje, czy taki subwoofer sięga 150 Hz, czy 200 Hz… Zwykle i tak jest filtrowany znacznie niżej, nikt nie integruje takiego smoka z malutkimi satelitami. Większość pomiarów przeprowadziliśmy w profilu Music.
Na rys. 1 charakterystyka czarna pochodzi z systemu bas-refleks przy najwyższym odcięciu (200 Hz), czerwona – w trybie LFE. Zgodnie z oczekiwaniami, spadek w kierunku średnich częstotliwości w trybie LFE jest łagodniejszy, poniżej 100 Hz charakterystyki są w zasadzie identyczne za wyjątkiem poziomu – charakterystyka w trybie LFE leży 6 dB wyżej. Oczywiście nie musi to przekładać się na „głośniejszy" bas, ostatecznie poziom (względem pozostałych kanałów) regulujemy albo w subwooferze, albo w procesorze AV.
Charakterystyka zielona to LFE dla systemu zamkniętego. Zgodnie z instrukcją, równocześnie zamknęliśmy tunele i ustawiliśmy w menu odpowiedni tryb, czyli korekcję, która jak widać pozwala w tej opcji uzyskać podobną charakterystykę, jak w systemie bas-refleks; leży tylko ok. 1 dB niżej powyżej 30 Hz i ok. 2 dB przy ok. 20 Hz. Dla systemu bas-refleks w ścieżce +/-3 dB (z takim samym skutkiem można wyznaczać spadki –6 dB względem szczytu charakterystyki) charakterystyki mieszczą się od 19 Hz (co do herca zgodnie z deklaracjami producenta), a dla systemu zamkniętego – od 20 Hz. Myślę, że niektórym to już wystarczy za rekomendację.
Na rys. 2. wszystkie trzy charakterystyki pochodzą z systemu zamkniętego (z odpowiednią dla niego korekcją) przy najwyższym odcięciu (200 Hz), ale dla różnych profili. Charakterystyka czarna to profil Music (jest więc podobna do charakterystyk z rys. 1.), tak jak w trybie LFE spadek -6 dB mamy przy 20 Hz, bo na dolnym zboczu nic się nie zmienia, natomiast charakterystyka niebieska, dla profilu Cinema, ma jednocześnie o kilka dB wyższy poziom w zakresie 25–60 Hz i niższy poniżej 25 Hz; dla niej -6 dB przesuwa się do 23 Hz, ale weźmy pod uwagę, że przy działającym bas-refleksie obniży się o 1–2 Hz.
Różnica zwiększa się w profilu Boost (charakterystyka zielona), w którym następuje silne podbicie zakresu 40–70 Hz (w szczycie przy 55 Hz nawet o 7 dB względem poziomu w profilach Music i Cinema), jednocześnie opada ona jeszcze wcześniej i spadek -6 dB mamy już przy 31 Hz (przy bas-refleksie znowu będzie nieco niżej).
Na rys. 3. badamy regulację górnej częstotliwości granicznej, w profilu Music i przy obudowie zamkniętej. Charakterystyka zielona to tryb LFE – ta sama co na rys. 1., leży wyżej i sięga wyżej.
Charakterystykę czarną znamy już z rys. 2. – częstotliwość odcięcia wynosi tutaj 200 Hz; w naszym pomiarze -6 dB na górnym zboczu odczytujemy przy 120 Hz, ale jak wyjaśnialiśmy, to spodziewany błąd pomiaru bez korekcji baffle-step; przy 200 Hz widzimy spadek aż 15 dB, można oszacować, że w rzeczywistości będzie ok. 6 dB mniejszy, więc ostatecznie -6 dB względem szczytu wystąpi przy ok. 180 Hz – taki "zapas" najzupełniej wystarczy, Sub V-16 F da się zintegrować z dowolnie małymi (i słabymi na basie) satelitami w systemie stereofonicznym.
Ale czy da się płynnie połączyć z dużymi, którym brakuje tylko najniższego basu? Na to pytanie odpowiada charakterystyka czerwona, mająca spadek -6 dB na górnym zboczu przy 58 Hz. I na pewno nie leży on niżej, korekta baffl e-step może go ewentualnie przesunąć nieco wyżej.
Jeżeli chcemy zapewnić płynne przejście przy pełnej korelacji fazowej między subwooferem a głównymi kolumnami, to przecięcie ich charakterystyk powinno nastąpić przy spadkach (z obydwu stron) -6 dB. Oznacza to, że kolumny nie powinny mieć tego spadku niżej niż przy ok. 60 Hz (jeżeli będą miały wyżej, to przesuniemy wyżej filtrowanie), a to z kolei utrudnia wykorzystanie dużych kolumn, które zwykle "schodzą" niżej, chyba że w systemie wielokanałowym, w którym będziemy mogli je odfiltrować, podobnie jak subwoofer (wtedy jego własne filtrowanie zostaje wyłączone, jesteśmy w trybie LFE).
Jednak perspektywy łączenia z dużymi, szerokopasmowymi kolumnami należą raczej do systemów stereofonicznych, gdzie trudniej będzie sobie z tym poradzić. Chyba że zastosujemy trick polegający na… delikatnym rozfazowaniu obydwu sekcji w zakresie podziału (oczywiście regulując fazę w subwooferze); przejście w profil Cinema niewiele pomoże, a w profil Boost jeszcze pogorszy sytuację.
Być może rozwiązanie problemu przynieść może aktualizacja oprogramowania (nad filtrowaniem pieczę sprawuje DSP) Charakterystyka niebieska pochodzi z filtrowania przy 100 Hz i tutaj wyniki pomiarów są zbieżne z ustawieniem w menu. Rys. 4a pokazuje potencjalne skutki nieskorelowania sposobu działania obudowy (bas-refl eks – zamknięta) z właściwym dla tego sposobu trybem w menu.
Charakterystyka czarna jest zaczerpnięta z rys. 1. – to bas-refleks we właściwym trybie, odcięcie 200 Hz, profil Music. Czerwoną uzyskamy, gdy w menu włączymy tryb obudowy zamkniętej, ale obudowy nie zamkniemy; wtedy wzmocnimy najniższe częstotliwości (poniżej 50 Hz) i dzięki temu przesuniemy też dolną częstotliwość graniczną z 19 do 17 Hz.
Jeżeli nie będziemy grać z najwyższymi poziomami, z maksymalną mocą i wysterowaniem, to możemy w ten sposób bezpiecznie "oszukać" system i "dopalić" najniższy bas; poniżej 20 Hz charakterystyka w obydwu przypadkach szybko osiąga bardzo dużą stromość zabezpieczającą głośnik przed przeciążeniem (a przecież jego maksymalna amplituda jest kolosalna).
Jeżeli z kolei postąpimy odwrotnie, zamkniemy obudowę i będziemy w trybie bas-refleks (rys. 4b), to charakterystyka (czerwona) zacznie opadać wcześniej, ale… do 20 Hz łagodniej (niż czarna, obudowa zamknięta i tryb zamknięty), z czym może wiązać się lepsza odpowiedź impulsowa; poza tym wzmocnienie pochodzące od odbić w pomieszczeniu może podnieść najniższe rejestry. Takiej opcji też warto spróbować.
Rys. 5. pokazuje strojenie bas-refleksu – producent informuje o częstotliwości rezonansowej 18 Hz, nasz pomiar wskazuje na 16 Hz, odciążenie głośnika jest bardzo wyraźne i warto zauważyć, że poniżej 20 Hz ciśnienie prawie w całości pochodzi z obudowy, chociaż wzmacnia on charakterystykę wypadkową również wyżej.