Soulnote to marka należąca do japońskiej firmy CSR, założonej przez byłych konstruktorów Marantza. Pierwsze urządzenia pojawiły się kilka lat temu, ale ustąpiły już miejsca zupełnie nowym, opartym na zupełnie innej "koncepcji projektowej".
Oferta składa się z czterech serii, nazwanych po prostu Series 0, 1, 2 oraz 3. Im wyższy numer, tym urządzenia bardziej zaawansowane i oczywiście droższe. W seriach 1, 2, 3 znajdziemy wzmacniacz zintegrowany, przedwzmacniacz gramofonowy oraz przetwornik DAC.
W referencyjnej serii 3 są dodatkowo wzmacniacze dzielone, odtwarzacze plików i płyt oraz zewnętrzny zegar dla źródeł cyfrowych. Pod koniec zeszłego roku Soulnote zaanonsował modyfikacje w seriach 1 oraz 2, ich skład się nie zmienił, natomiast nowe modele poznamy po indeksach "v2". Była to także okazja, by rozszerzyć ofertę o najtańszą serię 0, w tej chwili z tylko jednym urządzeniem – integrą A-0 v2. Do naszego testu pasuje jednak integra z serii 1.
Soulnote A-1 v2 - wzornictwo i obsługa
Pierwsza wersja (tego i innych modeli) miała charakterystyczny "ryflowano-radiatorowy" front. Modele v2 są wygładzone, wyglądają subtelniej i przez to bardziej uniwersalnie. Dostępne są dwie wersje – srebrna i czarna. Czerwona matryca przekazuje tylko podstawowe informacje – o wybranym źródle i ustalonym poziomie głośności.
Do obsługi wystarczą dwa nieduże pokrętła, wejścia wybieramy sekwencyjnie, regulacja głośności jest skokowa i ma tylko 35 pozycji co 2 dB (czasami przydałaby się większa rozdzielczość). Mechaniczny włącznik zasilania nie jest połączony z systemem czuwania, od razu uruchamia cały układ.
Ważnym tematem – nie tylko w tym wzmacniaczu, ale sprzęcie Soulnote w ogóle – który urasta wręcz do rangi fetyszu – są nóżki. Soulnote A-1 v2 ma fabrycznie zainstalowane, całkiem porządne, i nie poświęciłbym im więcej uwagi, gdyby nie wyjaśnienia dystrybutora, że to wyłącznie nóżki "transportowe", że należy je wykręcić, a w ich miejscu zainstalować – jakże by inaczej – kolce.
Czytaj również: Jak dzielimy wzmacniacze ze względu na technikę wzmacniania sygnałów?
Aby nie porysować szafki, w zestawie są drewniane podkładki (całkiem estetyczne). Oczywiście wzmacniacz zagra też z fabrycznymi nóżkami, a jak postąpi każdy użytkownik, to już zależy od jego audiofilskiej wrażliwości (niekoniecznie słuchu).
Soulnote A-1 v2 - złącza
Soulnote A-1 v2 należy do starej szkoły projektowania i wyposażania wzmacniaczy (podobnie jak Rega z Aethosem), co oznacza obsługę tylko sygnałów analogowych, liniowych. Do dyspozycji mamy cztery takie wejścia – dwa RCA i dwa XLR (wejścia zbalansowane są nowością w drugiej wersji).
Wyjścia głośnikowe są pojedyncze, i na tym w zasadzie koniec. Warto jednak podkreślić, że zarówno RCA, jak i XLR są bardzo solidne (te ostatnie są od Neutrika). Na tabliczce znamionowej widnieje sygnatura "Made In Japan".
Soulnote A-1 v2 - układ elektroniczny
Ciekawych wątków związanych z elektroniką jest więcej niż tych natury użytkowej. Soulnote A-1 v2 to pod wieloma względami niekonwencjonalny i odważny, wręcz brawurowy projekt. Nietypowe jest już samo rozplanowanie podzespołów i ich podział na wiele mniejszych modułów. Doliczyłem się ponad dziesięciu płytek drukowanych.
Czytaj również: Co lepsze - wzmacniacz zintegrowany czy dzielony?
Sygnały zbalansowane są prowadzone w specyficzny sposób, co dokładnie zostało opisane obok. Podstawowe są właśnie wejścia XLR (też na niezależnej płytce); złącza RCA zajmują dodatkowy, górny moduł, skąd sygnały biegną do płytki XLR i tam są symetryzowane. Zazwyczaj jest odwrotnie.
Sygnał dalej wędruje do regulatora głośności długim kablem – nadal w formie zbalansowanej. Zgodnie z deklaracjami producenta, końcówki mocy (umieszczone na największej płytce) zbudowane są z jednej pary (na kanał) bipolarnych tranzystorów Toshiby 2SA1943/2SC5200.
Przykręcono je do profilu przy dolnej ściance oraz niewielkiego, skrzynkowego radiatora. Wygląda to skromnie, ale Soulnote zapowiada tylko 2 x 40 W przy 8 Ω oraz 2 x 80 W przy 4 Ω. Przedwzmacniacz jest układem pasywnym, więc za całkowite wzmocnienie odpowiadają końcówki mocy.
Zasilanie opiera się na sporym (stoi na dodatkowej platformie) transformatorze toroidalnym. W torze sygnału, również w wyjątkowym regulatorze głośności, pracują wyłącznie elementy dyskretne. Ryzykownym rozwiązaniem (czego producent nie ukrywa, rozważając jego plusy i minusy) jest układ bez sprzężenia zwrotnego.
Konstrukcja obudowy też jest oryginalna; zamiast starać się o jej maksymalną sztywność, podparte są (kolcami) newralgiczne punkty, a górna ścianka "pływa". Coś podobnego spotyka się w urządzeniach Esoterica.
Soulnote A-1 v2 - odsłuch
Soulnote A-1 v2 dołączył do tego testu w ostatniej chwili i to tylko dlatego, że publikację (z różnych przyczyn) musieliśmy przesunąć o miesiąc. Na temat nowej serii (v2) Soulnote rozmawiałem z dystrybutorem najpierw podczas ostatniej wystawy AVS, a później jeszcze kilka razy, na bieżąco dowiadując się, że wzmacniacze są produkowane, wysyłane, że jadą i powinny niebawem być. Ostatecznie ten egzemplarz A-1 v2 zgarnąłem niemal prosto z palety, niewygrzany i doświadczony styczniowymi mrozami.
Zanim go posłuchałem, musiałem wysłuchać całkiem zrozumiałych obaw dystrybutora, że sprzęt jest świeży i niewygrzany. Dlatego też, mimo deficytu czasu, dwa dni poświęciłem na intensywną rozgrzewkę. Zaobserwowałem zmiany, ale nie było to "przeobrażenie", Soulnote A-1 v2 już na samym początku pokazał swój charakter.
Również jemu udało się wyróżnić, nie jest podobny (ani trochę) do żadnego innego wzmacniacza w tej grupie. I co ciekawe, zagrał najcieplej, najbardziej płynnie i homogenicznie – tak jak wzmacniacze kompletnie wygrzane. Nie wszystkie, ale jak się okazuje, nie tylko.
Czytaj również: Czy lepiej podłączyć monobloki (wzmacniacze mocy) krótkim kablem głośnikowym i długim interkonektem, czy na odwrót?
Soulnote A-1 v2, zamykając całą stawkę, efektownie kontrastuje z otwierającym ją H190V; zamiast rozdzielczości i detaliczności sugerującej rozjaśnienie, proponuje spójność i nasycenie, delikatną górę i potężny bas. Taki profil może się kojarzyć z działaniem wzmacniaczy lampowych, jeżeli więc ktoś o tym myśli… to warto zainteresować się A-1 v2, bowiem otrzymamy specjalny klimat, a jednocześnie znacznie wyższą moc niż z lampowców (w tym zakresie ceny).
Średnica jest plastyczna, żywa, mocna w dolnym podzakresie i jednocześnie dźwięczna wyżej; z pomocą Soulnote A-01 v2 muzyka nabiera nie tyle tempa, ile harmonii i barwy. Analityczność jest na drugim planie, wzmacniacz "syntetyzuje", a nie rozbiera na czynniki pierwsze. Pozorne źródła są większe, scena gęsto zagospodarowana, mniej jest wolnego miejsca, ale głębia planów całkiem dobra, tyle że bez drobiazgowego pozycjonowania.
Wysokie tony są dopełnieniem czystym, gładkim, eleganckim. Nie kierują ku sobie uwagi, splatają się z głównym nurtem. Nie są wnikliwe ani efektowne, lecz do plusów takiej sytuacji można też zaliczyć "łaskawość" wobec słabszych źródeł – nie tylko cyfrowych, słabe gramofony również brudzą dźwięk, a A-01 v2 ograniczy podobne problemy.
Czytaj również: Co to jest współczynnik tłumienia wzmacniacza?
Inaczej wygląda to jednak na drugim skraju pasma. Brzmienie nie jest skupione na średnicy, bo i bas nie rezygnuje z odgrywania poważnej roli. Jest obszerny, obfity, dość miękki… i czasami przyniesie to dobre rezultaty, a czasami nie.
Nagrania ciężkie nabiorą jeszcze większej mocy albo "popłyną", a wiele będzie zależeć od kolumn – czy same będą miały bas zdyscyplinowany (jak np. testowane w tym numerze MoFi SourcePoint V10 Master Editon) czy też lubią sobie poszaleć. Jednak w żadnej konfiguracji A-01 v2 nie zagra ani twardo, ani lekko.
Soulnote A-01 v2 uwalnia od napięcia i syndromu "techniczności", ale nie gra miałko i słabo; ma dużo charyzmy i przekonuje do słuchania muzyki, a nie "nagrań".
Czytaj również: Jakie są sposoby regulacji wzmocnienia (głośności), jakie są ich zalety i wady?
Pasywnie zbalansowany
Niewiele jest wzmacniaczy w tym zakresie cenowym ze zbalansowaną ścieżką sygnału. Nawet gdy spotyka się wejścia XLR, to docierający do nich sygnał jest zwykle desymetryzowany. W A-1 v2 jest odwrotnie – sygnały z wejść RCA są symetryzowane i podobnie jak sygnały z gniazd XLR, prowadzone dalej do regulatora głośności.
Jego budowa w formule symetrycznej jest dla wielu producentów dużą trudnością, bo wymaga skomplikowanych, kosztownych rozwiązań. Soulnote stosuje wyrafinowany układ własnej konstrukcji, zajmujący dużą płytkę drukowaną. Sterowanie jest mikroprocesorowe z baterią precyzyjnych rezystorów oraz przekaźników, które załączają je w odpowiednich kombinacjach, tak by uzyskać wymagane tłumienie.
Podobne, bezkompromisowe rozwiązania spotyka się w znacznie droższych wzmacniaczach. Na tym jednak kończy się przygoda z sygnałem symetrycznym, bo kończy się pasywna sekcja przedwzmacniacza.
Końcówki mocy w A-1 v2 są już niesymetryczne, oficjalnie z powodu zamiłowania firmy do pojedynczych układów push-pull (jedna para tranzystorów wyjściowych), które Soulnote stosuje także w najdroższej integrze A-3.
| Moc znamionowa (1% THD+N, 1 kHz) [W] 8 Ω, 2x | 60 |
| Moc znamionowa (1% THD+N, 1 kHz) [W] 4 Ω, 2x | 107 |
| Czułość (dla maksymalnej mocy) [V] 1x | 0,61 |
| Stosunek sygnał / szum (filtr A-ważony, w odniesieniu do 1W) [dB] | 87 |
| Dynamika [dB] | 105 |
| Współczynnik tłumienia (w odniesieniu do 4 Ω) | 30 |
| Wyjścia słuchawkowe (mm) | Nie |
| Bluetooth (kodowanie) | Nie |
| Wejścia analogowe | 2 x RCA, 2 x XLR |
| Wyjścia analogowe | Nie |
| Sieć | Nie |
| Strumieniowanie | Nie |
| PCM | - |
| DSD | - |
| Wejście gramofonowe | Nie |
| Korekcja akustyki | Nie |
| Aplikacja mobilna | Nie |
Laboratorium
Laboratorium Soulnote A-1 V2
W instrukcji obsługi, nieopodal schematu tylnej ścianki, znalazłem zaskakujące ostrzeżenie. Do wyjść głośnikowych nie należy podłączać… aparatury pomiarowej (i generalnie niczego innego poza głośnikami). Jak tłumaczy producent, jest to związane z zagrożeniem sygnałami wysokich częstotliwości, ponieważ wzmacniacz ma znakomite ("superior") charakterystyki częstotliwościowe – od 2 Hz do 200 kHz z tolerancją +/-1 dB.
Skoro jest tak super, to o co ci chodzi? Tylko mnie to zdopingowało, na szczęście (dla wszystkich) wzmacniacz wyszedł z Laboratorium bez szwanku. Na samym początku wypróbowałem dwa warianty połączeń (RCA i XLR), porównując THD+N. Nie udało się jednak wskazać faworyta, z szacunku dla starań Soulnote o tor zbalansowany do pomiarów wybrałem XLR. Deklarowane przez firmę 2 x 40 W przy 8 Ω i 2 x 80 W przy 4 Ω zostało znacznie przekroczone – otrzymałem odpowiednio 2 x 60 W i 2 x 107 W.
Charakterystyki częstotliwościowe wyglądają bardzo dobrze, ze spadkiem -0,5 dB przy 10 Hz i ok. -1,5 dB przy 100 kHz (rys. 1). Charakterystyka 4-omowa leży nieco niżej (niż 8-omowa), co wiąże się z dość wysoką impedancją wyjściową (współczynnik tłumienia w stosunku do 4 Ω wynosi 30). Układ bez sprzężenia zwrotnego zwykle generuje wysokie harmoniczne, A-1 v2 nie jest wyjątkiem, druga sięga -54 dB, trzecia -60 dB, powyżej -90 dB widać kolejne, aż do dwunastej (rys. 2).
Chociaż szum jest umiarkowany (-87 dB), to z powodu wysokich harmonicznych poziom THD+N jest dość wysoki (rys. 3), ale charakterystyki dla obydwu obciążeń schodzą do minimów ok. 0,2% w szerokich zakresach, a wejście w przesterowanie jest wyjątkowo łagodne (jak na wzmacniacz tranzystorowy), co oczywiście jest korzystne.