SOULNOTE
SA710

SoulNote SA710 to egzotyka, jedna z tych ekscentrycznych konstrukcji, które budzą ciekawość, ale i obawy. Wygląda wprawdzie całkiem normalnie, ale wzmacniacz tranzystorowy o mocy 10 W ostatni raz widziałem... Nie – sam sobie zrobiłem, około 30 lat temu. Marka należy do japońskiej fi rmy CSR, a za sukcesem całego przedsięwzięcia stoi bardzo doświadczona ekipa inżynierów z Norinaga Nakazawa na czele, związanych wcześniej z Marantzem i Philipsem.

Nasza ocena
Wykonanie
Z zewnątrz zwykły... W środku aż kipi od oryginalnych, ambitnych, wręcz ekscentrycznych rozwiązań. Układ w pełni zbalansowany, bez sprzężenia zwrotnego we wszystkich sekcjach, nietypowa konfi guracja końcówek mocy z niewielkimi tranzystorami typu TO-220.
Funkcjonalność
Wyłącznie wejścia liniowe (w tym jedno XLR), brak wejścia gramofonowego, sekcji cyfrowej, nie ma nawet zdalnego sterowania, ale jest przynajmniej wyjście słuchawkowe. Obsługuje tylko kolumny 8-omowe.
Laboratorium
Stworzony dla obciążeń 8-omowych, choć i tutaj moc jest bardzo skromna (2 x 11 W/8 Ω, 2 x 4 W/4 Ω). Ekstremalnie niski poziom szumów (S/N=100 dB) i szerokie pasmo, ale wysokie zniekształcenia harmoniczne.
Brzmienie
Energetyczne, witalne, otwarte. Krótki, twardy bas, czasami naturalistycznie szorstka średnica, zawsze w tempo, z uderzeniem i błyskiem.
Możesz pobrać ten artykuł w formacie
Artykuł pochodzi z Audio

SoulNote rozpoczynał od wzmacniaczy, obecnie w ofercie są też odtwarzacze CD, przetwornik C/A oraz wzmacniacz słuchawkowy. Pierwszy produkt marki SoulNote pojawił się na rynku w 2008 roku i był nim... właśnie SA710, oferowany do dzisiaj w niezmienionej formie. SA710 prezentuje się skromnie, jak większość urządzeń tej marki. Klasyczna skrzynka ma standardową szerokość i nie przyciąga niczym specjalnym. Front jest czarny, gruby i solidny, kontrastują z nim dwa pokrętła, przycisk zasilania oraz znaczek z logo firmy. Jest też wyjście słuchawkowe (6,3 mm), sprzężone z własnym układem, o mocy aż 3 W (przy 32 Ω).

Przyjemnie klikający selektor źródeł pozwala wybrać jedną z czterech pozycji. Głośność regulujemy typowym pokrętłem z dwoma punktami oporowymi. Nie ma tu żadnych wyświetlaczy, ukrytych menu ani innych dodatków. Podstawowo i oszczędnie jest także na tylnej ściance, każde z czterech wejść przyjmuje wyłącznie sygnały liniowe, jedno ma postać XLR. Są też wyjścia z przedwzmacniacza - dwie pary.

Gramofonu bezpośrednio nie podłączymy, nie doprowadzimy także sygnałów cyfrowych. Na tylnej ściance pozostało sporo wolnego miejsca. Wyjścia głośnikowe są pojedyncze, obok znajduje się napis "Speaker Impedance 8 Ohm", a w instrukcji wyraźne polecenie, aby podłączać tylko takie obciążenia. To poważny problem, przy odpowiedniej dozie staranności kłopotów można uniknąć, ale nie należy sprawy lekceważyć ani potraktować tylko pro-forma.

 Zarówno regulator głośności, jak i selektor wejść mają klasyczną formę mechanicznych manipulatorów.

Pomiary potwierdzają, że faktycznie do SoulNote SA710 nie należy podłączać kolumn 4-omowych (nie tylko wyższe zniekształcenia, ale i niższa moc!), a na rynku mniej-więcej połowa kolumn jest przedstawiana przez producentów jako 8-omowe, będąc w rzeczywistości 4-omowymi. Jak się ich wystrzec? Wybierać spośród tych, które testowaliśmy w Audio... zawsze wykonując odpowiednie pomiary i ujawniając, co w impedancji piszczy.

SoulNote SA710 - przyłącza

Z tyłu jest jeszcze niewielki przełącznik oznaczony "Input Gain"; można nim wybrać czułość (każdego z) wejść, niską ("L") albo wysoką ("H"). Przekłada się to odpowiednio na 0,77 V i 4 V (specyfikacja firmowa), takie napięcia będą potrzebne do maksymalnego wysterowania. Producenci wzmacniaczy starają się odchodzić od wysokich czułości, zdefi niowanych bardzo dawno temu standardem 0,2 V.

W obliczu popularnych źródeł (np. odtwarzaczy CD), w których napięcie wyjściowe wynosi ok. 2 V, tak wysoka czułość nie jest konieczna, zamiast pomagać, przeszkadza. Sygnał ze źródła trzeba bowiem mocno tłumić (w regulatorze głośności), a potem wzmacniać. Negatywnie wpływa to na poziom szumów oraz zniekształceń, które w układzie z niższym wzmocnieniem byłyby niższe.

SoulNote SA710 to przedstawiciel szkoły "tylko analog", ale w takim razie szkoda, że nie ma wejścia najbardziej analogowego – gramofonowego.
SoulNote SA710 to przedstawiciel szkoły "tylko analog", ale w takim razie szkoda, że nie ma wejścia najbardziej analogowego – gramofonowego.

Coraz częściej producenci decydują się na czułość w okolicach 0,7 V - dopasowaną do potrzeb źródeł cyfrowych. Taką ustalamy w SA710 w trybie "H", natomiast w trybie "L" jest ona już ekstremalnie niska i nie pozwoli na wysterowanie wzmacniacza przez typowy odtwarzacz, a zapasu mocy SA710 przecież nie ma.

SoulNote SA710 nie ma zdalnego sterowania, które bardzo trudno byłoby sprząc ze specyficznym regulatorem głośności.

Układ jest w pełni zbalansowany i nie zawiera sprzężenia zwrotnego. To wyjątkowo brawurowe połączenie.

Cała konstrukcja jest w pełni zbalansowana. To zwykle wyklucza użycie potencjometru, bo potrzebne są w sumie cztery tory (po dwa na kanał) z jak najwęższą tolerancją parametrów, a o taką zbieżność w przypadku potencjometrów bardzo trudno, dlatego w takich konstrukcjach zwykle są stosowane inne rozwiązania, np. regulatory scalone. Układ zbalansowany stawia poprzeczkę znacznie wyżej niż zrównoważenie kanałów, które może się minimalnie "rozjechać". SoulNote znalazł jednak unikalny potencjometr Alps z czterema niezależnymi blokami.

Konstrukcja wzmacniacza jest w pełni zbalansowana, przygotowano więc wejście XLR.
Konstrukcja wzmacniacza jest w pełni zbalansowana, przygotowano więc wejście XLR.

Nie mniej wyszukana jest sekcja końcówek mocy. Konstruktorzy chcieli uzyskać wyjątkową dynamikę i "szybkość" dźwięku, a także jego ponadprzeciętną detaliczność, nawet przy bardzo niskich mocach wyjściowych. Kluczowe było uzyskanie bardzo niskiego poziomu szumów oraz szerokiego pasma przenoszenia, które ma sięgać aż 500 kHz. Co więcej, SA710 pracuje bez najmniejszego sprzężenia zwrotnego - zarówno w sekcji przedwzmacniacza, jak i końcówek mocy.

To koncepcja wręcz szalona w połączeniu z pozostałymi ambitnymi założeniami. Ma w tym jednak pomóc niekonwencjonalna aranżacja układów wyjściowych, w formule wielu małych tranzystorów (układy Toshiby w obudowach typu TO-220, których w stopniach wyjściowych wzmacniaczy audio właściwie się nie spotyka).

Kryterium "szybkości" podporządkowano także zasilacz. Moc wyjściowa SoulNote SA710 jest niska, więc niepotrzebny był duży transformator, ale towarzyszy mu bateria kondensatorów o niskich pojemnościach.

Czytaj również: Czy 50-watowym wzmacniaczem można uszkodzić 200-watowe kolumny?

Przełącznik Input Gain pozwala regulować czułość, w połączeniu z większością standardowych źródeł należy ustawić hebelek w pozycji H, gdzie jest i tak znacznie niższa od standardowej.
Przełącznik Input Gain pozwala regulować czułość, w połączeniu z większością standardowych źródeł należy ustawić hebelek w pozycji H, gdzie jest i tak znacznie niższa
od standardowej.

Odsłuch

Mały, niepozorny, a gra jak nakręcony. SA710 najpierw zaskakuje wyglądem, potem parametrami, następnie brzmieniem, a gdy wszystko to skojarzymy, jesteśmy w szoku. Na wstępie zaznaczam jednak wyraźnie, że zadbałem o 8-omowe kolumny o przynajmniej przyzwoitej efektywności (Pylon Diamond Monitor).

To wzmacniacz z temperamentem, chętny do grania wszystkiego, zapewniający witalność każdej muzyce. Nie nagłośni imprezy, nie wywoła lawiny basu ani nie poprowadzi go tak dokładnie wzdłuż rytmu jak D-Power 2x90i, jednak swoimi sposobami, chociaż w umiarkowanej skali "prawdziwej" dynamiki, rozkręci spektakl, wykreuje wydarzenie.  Nie będzie jak "szara mysz" przemykał się ze swoimi... kilkoma watami, nie musimy unikać spotkania z muzyką rytmiczną, impulsywną, ekspresyjną - SA710 radzi sobie równie dobrze z instrumentami akustycznymi, jak i elektroniką.

Brzmienie rześkie i otwarte jest trochę przechylone w stronę wyższych rejestrów, nie jest to jednak typowe rozjaśnienie.

Czytaj również: Na czym polega bi-amping i jakie są jego warianty?

W pobliżu gniazd głośnikowych widać rekomendację dla obciążenia o impedancji 8 Ω, a w instrukcji obsługi przeczytamy już wyraźny zakaz podłączania kolumn o niższej impedancji.
W pobliżu gniazd głośnikowych widać rekomendację dla obciążenia o impedancji 8 Ω, a w instrukcji obsługi przeczytamy już wyraźny zakaz podłączania kolumn o niższej impedancji.

To granie na krótkim dystansie, bezpośrednie i bez kompleksów, bez kotary i owijania w bawełnę. Wyraziste i dźwięczne. Skromna moc ogranicza skalę wydarzeń, ale nie redukuje żywości i naturalności przy umiarkowanych poziomach.

Na pytanie, czy wzmacniacz ten "wysteruje" przeciętne zespoły głośnikowe, nie ma prostej odpowiedzi. Składa się na to kilka elementów, między innymi efektywność kolumn, odległość, z jakiej słuchamy, czy wreszcie nasze indywidualne upodobania (względem głośności). Należy też zachować ostrożność, bo zniekształcenia mogą być groźne zwłaszcza dla głośników wysokotonowych, a SA710 dostarcza dźwięk drapieżny, nieco chropowaty.

Zawodzące gitary czy zdarty wokal zmęczonego nałogami lidera kapeli są dla tego wzmacniacza najlepszymi okazjami do popisów – o ile "wyrobimy się" w ramach 10 W mocy. Nawet bas będzie sprężysty, zwarty i zwrotny. Problem może wynikać z tego, że zawadiacki, pełen animuszu charakter SA710 prowokuje, by zagrać głośniej, niż ten wzmacniacz jest w stanie "udźwignąć". Nie jest to dźwięk do poduszki, na dobranoc, dla relaksu.

SoulNote SA710 nie jest więc wzmacniaczem w pełni uniwersalnym, chociaż może robić takie wrażenie. Jednocześnie właśnie za to wrażenie... należą mu się ogromne brawa, bowiem gdy już rozpoznamy jego realne możliwości i nie będziemy forsować głośności, to w "granicach rozsądku", a w praktyce w zakresie poziomów, z jakimi słuchamy najczęściej, otrzymamy dźwięk wyjątkowo absorbujący, energetyzujący; nawet jeżeli porzucający grzeczność i poprawność, to doskonale odnajdujący środki, aby zatrzymać nas przy każdej muzyce. Nie będzie nas usypiał ani nudził. Gdy poszukamy kolumn o wyjątkowo wysokiej efektywności, przesuniemy granice tej przygody jeszcze dalej.

Czytaj również: Czy 'godzina 12.00' na gałce wzmocnienia oznacza wysterowanie wzmacniacza do połowy jego mocy znamionowej?

Z tak małym radiatorem SA710 nie przypomina klasycznego wzmacniacza tranzystorowego, ale moc wyjściowa zaledwie 10 W nie wymaga też dużego zasilacza.
Z tak małym radiatorem SA710 nie przypomina klasycznego wzmacniacza tranzystorowego, ale moc wyjściowa zaledwie 10 W nie wymaga też dużego zasilacza.

Kosztowne zbalansowanie

Wzmacniacze zbalansowane kojarzą się z "piecami" o bardzo wysokiej mocy wyjściowej. Z kolei wzmacniacze o mocy kilku, kilkunastu watów to zwykle konstrukcje Single Ended w klasie A. SoulNote SA710 wymyka się tym schematom.

Konstrukcja zbalansowana wcale nie musi pracować z wysoką mocą, jednak wzmacniacze o niskiej mocy łączą się zwykle ideowo z prostymi układami. Konfiguracja zbalansowana wymaga zastosowania znacznie większej liczny komponentów w zdublowanych gałęziach.

Sygnał prowadzony jest w formie dwóch połówek już od samego wejścia aż do wyjścia. Układ zbalansowany może przynieść wymierne korzyści nawet przy niskiej mocy.

W przypadku SA710 imponuje niski poziom szumów. Ale zachwycając się wzmacniaczami zbalansowanymi warto pamiętać, że jest to koncepcja wymagająca, i może powodować inne problemy, zwłaszcza generując wysokie zniekształcenia. Stąd też, również biorąc pod uwagę wysokie koszty, wzmacniacze zbalansowane nie są łatwą i gwarantowaną receptą na wysoką jakość.

Parametry
SOULNOTE SA710
Moc znamionowa (1% THD+N, 1 kHz) [W] 8 Ω, 2x 11
Moc znamionowa (1% THD+N, 1 kHz) [W] 4 Ω, 2x 4
Czułość (dla maksymalnej mocy) [V] 1x 0,65
Stosunek sygnał / szum (filtr A-ważony, w odniesieniu do 1W) [dB] 100
Dynamika [dB] 110
Współczynnik tłumienia (w odniesieniu do 4 Ω) 45
Wymiary: wys./szer./gł., W przypadku urządzeń testowanych w AUDIO wartość mierzona.
Laboratorium
Laboratorium SOULNOTE SA710

Przeciętny użytkownik nie czyta instrukcji obsługi, więc przegapi napis na tylnej ściance "Speaker Impedance 8 Ohm" albo potraktuje jako ogólną rekomendację. A nawet jeżeli weźmie pod uwagę, to często i tak nieświadomie podłączy kolumny 4-omowe, często przedstawiane przez producentów jako 8-omowe.

Nasze badanie rozpoczynamy jednak od dozwolonej impedancji 8-omowych. Zgodnie z firmową specyfikacją powinniśmy wtedy otrzymać okrągłe... 10 W na kanał, a w praktyce wychodzi o cały wat więcej. Jeżeli podłączymy do SA710 obciążenie 4-omowe, nic się nie spali, ale moc wyjściowa drastycznie spadnie, do wartości 4 W.

Czułość w podstawowym trybie H wynosi niskie, ale wystarczające 0,65 V, a w trybie L – 4,1 V. Wskaźnik S/N poszybował aż na 100 dB i w kategorii wzmacniaczy zintegrowanych SA710 ustanowił absolutny rekord. Moc wyjściowa jest bardzo niska, mimo to dynamika osiągnęła 110 dB.

Producent obiecywał wyjątkowo szerokie pasmo przenoszenia, faktycznie, charakterystyki z rys.1. ledwo "drgną" nawet przy skrajnych (dla naszego pomiaru) 100 kHz! Krzywa dla 4 Ω leży wyraźnie niżej (ale jej liniowość jest wciąż znakomita). Harmoniczne są wysokie (rys. 2), dominują nieparzyste (najwyższa, trzecia ma poziom aż -49 dB), ale parzyste też się głośno odzywają.

Charakterystyki na rys. 3. stale rosną, nie widać także typowego obszaru przesterowania. Potwierdza się, że SA710 to wzmacniacz stworzony dla obciążenia 8 Ω, bowiem 4-omowe prowokuje znacznie wyższe THD+N w całym zakresie.

SOULNOTE testy
V70SE
OCTAVE
V70SE
Wzmacniacze stereo

Firma Octave na tle konkurentów tego testu to weteran, już od 30 lat specjalizuje się we wzmacniaczach lampowych. Projektowanie i produkcja odbywa się w macierzystych zakładach w Baden. Każdy wyprodukowany egzemplarz urządzenia musi przejść test na 48-godzinnej ścieżce sprawności. Octave zmienia swoją ofertę głównie poprzez udoskonalanie wcześniejszych konstrukcji, fi rma wypracowała też swój styl, wspólny dla wzmacniaczy dzielonych i zintegrowanych. Tych ostatnich jest pięć, a V70 SE znajduje się dokładnie w środku stawki.

First
AUDIO REVEAL
First
Wzmacniacze stereo

"Metka" urządzenia wskazuje na Unię Europejską, Polskę, Warszawę i firmę o nazwie Altronik, która jest producentem sprzętu marki Audio Reveal. Firma jest młoda i na razie proponuje tylko jedno urządzenie - właśnie wzmacniacz zintegrowany First, który trafił do sprzedaży pół roku temu. Ale od samego początku widać profesjonalne podejście. Znamienne jest opakowanie - element notorycznie zaniedbywany przez początkujące firmy, odkładające jego przygotowanie "na później".

Qualition A20i
AUDIO HUNGARY
Qualition A20i
Wzmacniacze stereo

Testowaliśmy już model Qualiton A50i. Badany teraz Qualiton A20i w firmowej hierarchii znajduje się niżej, ale różnica w cenie jest niewielka (A50i kosztuje 26 000 zł, A20i – 19 500 zł). Wybór w większym stopniu będzie wynikać z różnych "filozofii" tych konstrukcji, mimo że obydwie są lampowe. O ile A50i był uniwersalnym wzmacniaczem właściwie na każdą okazję, to A20i jest już bardziej wymagający i specyficzny. Pracuje w czystej klasie A; mamy tu wprawdzie układ push-pull, ale moc wyjściowa sięga zaledwie 20 W. To dla jednych niepokojąco mało, dla innych w sam raz.

Live Sound & Installation październik 2019

Live Sound & Installation

Magazyn techniki estradowej

Gitarzysta listopad 2019

Gitarzysta

Magazyn fanów gitary

Perkusista listopad 2019

Perkusista

Magazyn fanów perkusji

Estrada i Studio listopad 2019

Estrada i Studio

Magazyn muzyków i realizatorów dźwięku

Estrada i Studio Plus listopad 2016 - styczeń 2017

Estrada i Studio Plus

Magazyn muzyków i realizatorów dźwięku

Audio listopad 2019

Audio

Polski przedstawiciel European Imaging and Sound Association

Domowe Studio - Przewodnik 2016

Domowe Studio - Przewodnik

Najlepsza droga do nagrywania muzyki w domu