Seria EVO jest największym przebojem Cambridge Audio ostatnich lat. Zdobycie dużej popularności wcale nie było łatwe i oczywiste, gdyż jej ceny wcale nie są wyłącznie bardzo przystępne. Sukces przyniosła jednak nowoczesność, zarówno w zewnętrznej formie, jak i wewnętrznej treści, a także dobre brzmienie i praktyczna funkcjonalność.
Seria EVO nie straciła swoich walorów i świeżości, prezentując się świetnie nawet na tle najnowszej konkurencji. Mimo to przyszedł czas na zmiany. Najpierw zmodyfikowano EVO 150 do wersji EVO 150 SE, która ostatecznie wyparła dotychczasową 150-tkę, a niedawno dodano zupełnie nową, najlepszą konstrukcję EVO 300, określaną mianem Premium Streaming Amplifier (EVO 150 SE to po prostu Streaming Amplifier).
Seria EVO zajmuje w katalogu Cambridge szczególną pozycję: nie znajdziemy jej wśród wzmacniaczy Hi-Fi, lecz w odrębnym dziale wzmacniaczy strumieniujących – najnowocześniejszych urządzeń firmy.
Cambridge Audio EVO 300 - wykonanie
Cambridge Audio EVO 300 zachowuje wspólne rysy wzornicze z dotychczasowymi modelami, ale jest od nich zdecydowanie większy. Obudowa ma szerokość 39 cm (jest więc niemal standardowa dla klasycznego sprzętu hi-fi , podczas gdy EVO 150 ma 32 cm).
Szerszy front to większa przestrzeń, wykorzystana przez większy wyświetlacz (teraz 7,8 cala). Jakość matrycy stała się jedną z wizytówek modeli EVO – wyświetlacz jest jasny, wyraźny i bawi nas soczystymi kolorami; bardziej doceniam jednak praktyczne i przestrzenne ułożenie informacji. Przekazuje także informacje o parametrach odtwarzanych plików czy połączeniu sieciowym, więc można podejrzeć np. rozdzielczość bitową.
Lubię serię EVO za to, że z wyczuciem łączy nowoczesność i tradycję, co w sumie daje bardzo wygodną kombinację. Obok dużej matrycy są klasyczne przyciski, którymi obsłużymy nie tylko podstawowe funkcje, ale i te związane z odtwarzaniem. Jest też efektowne, obracające się na precyzyjnej mechanice podwójne pokrętło (zewnętrzna część do regulacji głośności, wewnętrzna – do przełączania źródeł).
Czytaj również: Jak dzielimy wzmacniacze ze względu na technikę wzmacniania sygnałów?
Nie zabrakło wyjścia słuchawkowego (6,3 mm). Panele boczne można łatwo zdemontować (są trzymane przez magnesy) i wymienić, zmieniając w ten sposób wygląd wzmacniacza – w zestawie są dwie wersje: metalowo-techniczne oraz "drewniane".
Cambridge Audio EVO 300 - możliwości połączeniowe
Nowoczesne strumieniowanie to nie wszystko; do EVO 300 możemy podłączyć źródła tradycyjnie, kablami, w wielu standardach. Złącza analogowe to dwie pary liniowych wejść RCA i jedna XLR, a dodatkowo wejście gramofonowe (dla wkładek MM).
XLR-y pojawiały się już we wcześniejszych modelach, ale dopiero w EVO 300 mogą w pełni błysnąć, gdyż urządzenie to ma w pełni zbalansowany tor przedwzmacniacza. Cambridge podkreśla, że symetryczną ścieżkę zachował nawet tam, gdzie jest to wyjątkowo wymagające, a więc w obszarze regulacji głośności.
Sekcję analogową dopełnia wyjście subwooferowe (filtry można przestrajać w zakresie 20–250 Hz, korzystając z aplikacji mobilnej) oraz wyjście z przedwzmacniacza.
Czytaj również: Co to jest współczynnik tłumienia wzmacniacza?
W sekcji cyfrowej jest HDMI z eARC oraz USB-B jako wejście USB-DAC, a obok USB-A dla nośników pamięci oraz sieciowe złącze LAN (wraz z Wi-Fi; anteny są zainstalowane od wewnętrznych stron bocznych paneli). Komuś może się jeszcze przydać współosiowe albo optyczne… więc są obydwa, a także cyfrowy interfejs dla fi rmowego napędu płyt CD.
Cambridge Audio EVO 300 - strumieniowanie
Strumieniowanie Bluetooth działa dwukierunkowo – z mobilnych źródeł oraz np. do słuchawek, a kodowanie obejmuje standardy SBC, aptX i aptX HD (i przyczepmy się wreszcie do czegoś – na tej liście nie ma AAC). Trudno będzie znaleźć (w praktyce) pliki, które sprawiłyby EVO 300 trudność, bowiem obsługiwane jest PCM do 32 bit/768 kHz oraz DSD512.
Cambridge Audio EVO 300 - ustawienia
Chociaż jest menu, to ustawienia są skromne i sam wcale bym na to nie narzekał. Nie ma wyboru filtrów cyfrowych, upsamplerów i innych nowoczesnych narzędzi. W zasadzie jedyną funkcją związaną z dźwiękiem pozostaje prosta regulacja barwy. Sam Cambridge Audio deklaruje jednak, że zestroił wzmacniacz tak, aby uzyskać “wspaniały, brytyjski dźwięk" (Great British Sound) i zaleca, aby i tę regulację zostawić w spokoju.
Cambridge Audio EVO 300 - układ elektroniczny
Większa obudowa niż w EVO 150 ma swoje mocne uzasadnienie konstrukcyjne. Pomimo konsekwentnego stosowania końcówek impulsowych, zajmują one znacznie więcej miejsca, bowiem mają dostarczyć wyższą moc. Funkcjami sieciowymi zarządza platforma StreamMagic (czwarta wersja).
Przetwornik cyfrowo-analogowy to ESS Technology ES9038Q2M i chociaż już nie najnowszy (tę pozycję zajął ES3039Q2M), to o doskonałych parametrach – dynamika wynosi 128 dB, a kres umiejętności przyjmowania sygnałów cyfrowych wyznacza PCM 32/768 oraz DSD1024.
Przetwornik ten ma wbudowanych aż siedem filtrów cyfrowych, ale Cambridge głowy nam tym nie zawraca, ustalając arbitralnie jeden z nich (nie wiemy który). Zasilacz (impulsowy) oraz dwie niezależne końcówki mocy w formie dwóch modułów znajdują się w przedniej części obudowy.
Czytaj również: Co to znaczy trudne obciążenie? Co to jest wzmacniacz wydajny prądowo? Co to znaczy, że wzmacniacz 'nie napędzi' kolumn?
Cambridge Audio EVO 300 - odsłuch
Słuchając Cambridge Audio EVO 300, miałem jeszcze w pamięci testowany kilka miesięcy wcześniej Cambridge Audio EVO 150. Brzmienie tych wzmacniaczy jest dość podobne, ale nie takie samo. W obydwu przypadkach możemy pochwalić równowagę tonalną, dynamikę i czystość, a więc podstawowe aspekty dobrego dźwięku, mające decydujący wpływ na naturalność.
Jednak dźwięk bardzo wysokiej klasy to coś więcej, co trudniej namierzyć i opisać, a przecież pozwala to całą pracę, jaką wykonuje wzmacniacz, inne urządzenie czy cały system "dopiąć", zharmonizować, uporządkować a jednocześnie wynieść na jeszcze wyższy poziom wiarygodności i emocji. Nie sądzę, abym tylko ulegał sugestii, że EVO 300 gra lepiej od EVO 150, bo powinien, skoro jest większy, mocniejszy i droższy.
Słuchając EVO 150 w takich samych warunkach (pomieszczenia, system), nie odczuwałem aż takiej przyjemności i muzycznych wzruszeń wynikających ze swobody i kultury, kompletności i dojrzałości.
Cambridge Audio Evo 300 to duża skala dźwięku, rozmach i "muskuły" odczuwalne już przy względnie umiarkowanych poziomach, a przecież bardzo wysoka moc pozwala zagrać bardzo głośno – granice takich możliwości będą zależeć tylko od podłączonych kolumn.
Cambridge Audio EVO 300 zachęcał mnie, by grać głośniej, jednak nie mam kolumn, które przyjęłyby 500 W. Nie ma podstaw do powątpiewania, czy wyniki uzyskane w naszym Laboratorium przełożą się na praktyczny "zasięg" i wydajność tego wzmacniacza.
Cambridge Audio EVO 300 pięknie łączy dynamikę, zwartość, wyrazistość z naturalnym luzem… który nie jest niekorzystnym "poluzowaniem" i pogorszeniem impulsu.
Duży potencjał przekłada się na śmiałość, a nie na skrępowanie. Grałem dość głośno i różne nagrania, a EVO 300 przechodził przez wszystkie próby bez wysiłku. Jeżeli napisałbym że "spacerkiem", to ktoś pomyślałby, że leniwie, a przecież cały czas z ochotą i animuszem.
Czytaj również: Jak od strony konstrukcji wygląda przygotowanie zespołu głośnikowego do pracy z podwójnym okablowaniem (bi-wiringiem)?
i mocniejsze.
Średnie tony nie są ani mniej, ani bardziej ekspresyjne niż u konkurentów, jednak spokojniejsze, mniej konfrontacyjne czy wystylizowane. Bardzo wyrazisty, bezpośredni dźwięk z Michi X430 może zbliżać się do natarczywości, a magnetyczne ciepło Gold Note 1000 zmierza w przeciwną stronę. EVO 300 jest równy, neutralny, ale wcale nie suchy i płaski.
Dobre nasycenie jakby "przenika" z zakresu niskich tonów, a przejrzystość łączy średnie z wysokimi. Nie jest to dźwięk chropowaty, ostry i jasny, dobra rozdzielczość nie zamienia się w drapieżność i nie dominuje nad żywą soczystością.
Góra pasma czasami wydaje się oszczędna, ale nie przytłumiona; prezentacja jest nieco bardziej po stronie spójności niż detaliczności, co jednak mało kogo zmartwi.
Bez bólu przełączyłem się nawet na Bluetooth i Youtube, nie opuszczała mnie pozytywna energia i przyjemność słuchania muzyki. To wzmacniacz o audiofilskich kompetencjach, ale bez wyniosłości, zawziętości i wielkich wymagań, uniwersalny i przyjazny.
Czytaj również: Czy 50-watowym wzmacniaczem można uszkodzić 200-watowe kolumny?
Alternatywne modele strumieniowania
Podobnie jak w poprzednich urządzeniach z serii EVO, za strumieniowanie odpowiada własna platforma Cambridge Audio – StreamMagic. Dzięki niej EVO 300 nie tylko obsługuje wszystkie popularne standardy, ale daje też wybór różnych wariantów przesyłania sygnału. W większości sytuacji najważniejsze są serwisy Tidal Connect oraz Spotify Connect. EVO 300 dokłada do tego Apple AirPlay 2 oraz Google Chromecast, ma też certyfikat Roon, odtwarza pliki z sieci lokalnych DLNA.
Załóżmy, że interesuje nas Tidal. Odruchowo sięgamy więc po właściwą aplikację mobilną, a zintegrowane menu pozwala skierować sygnał wprost do wzmacniacza przez opcję Tidal Connect. Ale można też inaczej, Cambridge Audio zachęca, aby skorzystać z jego własnego protokołu i aplikacji StreamMagic, która pełni wówczas rolę pomostu między Tidalem a wzmacniaczem.
Takie strumieniowanie, podobnie jak Tidal Connect, zapewnia maksymalne parametry – 24 bit/192 kHz. Tidala posłuchamy również przez protokół Apple AirPlay 2 – tutaj jednak parametry kończą się na 16 bit/44 kHz. Kolejny tryb zaoferuje 24 bit/48 kHz, tym razem z wykorzystaniem platformy Google Chromecast.
Pokusą dla posiadaczy oprogramowania Roon jest jego własny standard transmisji, tym bardziej, że wracamy do 24 bit/192 kHz. Oczywiście najsłabszy jest Bluetooth, nawet z kodowa niem aptX HD (bo to transmisja stratna).
Na razie to tryby sieciowe, a Tidala można posłuchać także korzystając z wejścia USB-DAC, do czego będzie już potrzebny komputer (wariant z zewnętrznym odtwarzaczem strumieniowym, choć możliwy, z przyczyn racjonalnych odrzucamy). I w takiej konfiguracji w grę wchodzą dwa warianty – aplikacja Tidal (w wersji na komputer) albo aplikacja Roon, w każdym maksymalna rozdzielczość to 24 bit/192 kHz.
Omówione opcje różnią się nie tylko parametrami, ale też wymaganiami co do zewnętrznych urządzeń, wygodą obsługi oraz ścieżką przesyłania sygnału. Najpopularniejsze i najbardziej wygodne są Tidal Connect oraz StreamMagic, a mimo ich parametrycznych podobieństw są tacy, którzy słyszą różnice w brzmieniu.
| Moc znamionowa (1% THD+N, 1 kHz) [W] 8 Ω, 2x | 303 |
| Moc znamionowa (1% THD+N, 1 kHz) [W] 4 Ω, 2x | 530 |
| Moc znamionowa (1% THD+N, 1 kHz) [W] 4 Ω, 1K | 540 |
| Moc znamionowa (1% THD+N, 1 kHz) [W] 8 Ω, 1x | 303 |
| Czułość (dla maksymalnej mocy) [V] 1x | 0,63 |
| Stosunek sygnał / szum (filtr A-ważony, w odniesieniu do 1W) [dB] | 84 |
| Dynamika [dB] | 109 |
| Współczynnik tłumienia (w odniesieniu do 4 Ω) | 186 |