Test CAMBRIDGE AUDIO EVO 300 - Wzmacniacze stereo

EVO 300
Radek Łabanowski

To najlepszy wzmacniacz z serii EVO. Wyposażony w najnowsze impulsowe końcówki mocy Hypex NcoreX i znakomity przetwornik
C/A ESS Technology. Oferuje wszechstronne strumieniowanie i odtwarzanie plików PCM 32/768 oraz DSD512. Gra tak samo potężnie, jak elegancko. Pokaże różnice między źródłami, ale nie zrobi tego złośliwie, a każde nagranie na swój sposób wzmocni. To wzmacniacz o audiofilskich kompetencjach, ale bez wyniosłości, zawziętości i wielkich wymagań, uniwersalny i przyjazny. Za jego kompleksową analizę oraz obiektywną ocenę odpowiada Radek Łabanowski, ekspert z wieloletnim doświadczeniem na rynku audio.

Chcesz częściej widzieć nasze artykuły w Google? Dodaj Audio do ulubionych źródeł
Marka CAMBRIDGE AUDIO
Cena 18 000 zł
Dostępność w 31 sklepach Sprawdź, gdzie kupić
Dystrybutor Audio Center Poland Zobacz ofertę dystrybutora
Artykuł pochodzi z Audio 9/2026
Kup teraz
Nasza ocena
Wykonanie Najlepszy wzmacniacz z serii EVO. Najnowsze impulsowe końcówki mocy Hypex NcoreX, znakomity przetwornik C/A ESS Technology. Zbalansowany tor przedwzmacniacza.
Funkcjonalność Wszechstronne strumieniowanie, odtwarzanie plików PCM 32/768 oraz DSD512. Mnóstwo wejść analogowych i cyfrowych, w tym gramofonowe, XLR, HDMI z eARC i USB-DAC. Wyjście słuchawkowe. Dwukierunkowy Bluetooth. Wygodna obsługa, bez rozdętych regulacji.
Laboratorium Bardzo wysoka moc wyjściowa (2 x 300 W / 8 Ω, 2 x 530 W / 4 Ω), wszystkie parametry dobre lub bardzo dobre.
Brzmienie Popis klasy D. Dynamiczne, soczyste, gładkie. Naturalne, przyjemne, uniwersalne.

Seria EVO jest największym przebojem Cambridge Audio ostatnich lat. Zdobycie dużej popularności wcale nie było łatwe i oczywiste, gdyż jej ceny wcale nie są wyłącznie bardzo przystępne. Sukces przyniosła jednak nowoczesność, zarówno w zewnętrznej formie, jak i wewnętrznej treści, a także dobre brzmienie i praktyczna funkcjonalność.

Seria EVO nie straciła swoich walorów i świeżości, prezentując się świetnie nawet na tle najnowszej konkurencji. Mimo to przyszedł czas na zmiany. Najpierw zmodyfikowano EVO 150 do wersji EVO 150 SE, która ostatecznie wyparła dotychczasową 150-tkę, a niedawno dodano zupełnie nową, najlepszą konstrukcję EVO 300, określaną mianem Premium Streaming Amplifier (EVO 150 SE to po prostu Streaming Amplifier).

Seria EVO zajmuje w katalogu Cambridge szczególną pozycję: nie znajdziemy jej wśród wzmacniaczy Hi-Fi, lecz w odrębnym dziale wzmacniaczy strumieniujących – najnowocześniejszych urządzeń firmy.

Cambridge Audio EVO 300 - wykonanie

Cambridge Audio EVO 300 zachowuje wspólne rysy wzornicze z dotychczasowymi modelami, ale jest od nich zdecydowanie większy. Obudowa ma szerokość 39 cm (jest więc niemal standardowa dla klasycznego sprzętu hi-fi , podczas gdy EVO 150 ma 32 cm).

Szerszy front to większa przestrzeń, wykorzystana przez większy wyświetlacz (teraz 7,8 cala). Jakość matrycy stała się jedną z wizytówek modeli EVO – wyświetlacz jest jasny, wyraźny i bawi nas soczystymi kolorami; bardziej doceniam jednak praktyczne i przestrzenne ułożenie informacji. Przekazuje także informacje o parametrach odtwarzanych plików czy połączeniu sieciowym, więc można podejrzeć np. rozdzielczość bitową.

Lubię serię EVO za to, że z wyczuciem łączy nowoczesność i tradycję, co w sumie daje bardzo wygodną kombinację. Obok dużej matrycy są klasyczne przyciski, którymi obsłużymy nie tylko podstawowe funkcje, ale i te związane z odtwarzaniem. Jest też efektowne, obracające się na precyzyjnej mechanice podwójne pokrętło (zewnętrzna część do regulacji głośności, wewnętrzna – do przełączania źródeł).

Czytaj również: Jak dzielimy wzmacniacze ze względu na technikę wzmacniania sygnałów?

Wyświetlacz o przekątnej prawie 8 cali wygląda fantastycznie i jest bardzo użyteczny, mimo że menu nie jest rozbudowane.

Nie zabrakło wyjścia słuchawkowego (6,3 mm). Panele boczne można łatwo zdemontować (są trzymane przez magnesy) i wymienić, zmieniając w ten sposób wygląd wzmacniacza – w zestawie są dwie wersje: metalowo-techniczne oraz "drewniane".

Cambridge Audio EVO 300 - możliwości połączeniowe

Nowoczesne strumieniowanie to nie wszystko; do EVO 300 możemy podłączyć źródła tradycyjnie, kablami, w wielu standardach. Złącza analogowe to dwie pary liniowych wejść RCA i jedna XLR, a dodatkowo wejście gramofonowe (dla wkładek MM).

XLR-y pojawiały się już we wcześniejszych modelach, ale dopiero w EVO 300 mogą w pełni błysnąć, gdyż urządzenie to ma w pełni zbalansowany tor przedwzmacniacza. Cambridge podkreśla, że symetryczną ścieżkę zachował nawet tam, gdzie jest to wyjątkowo wymagające, a więc w obszarze regulacji głośności.

Sekcję analogową dopełnia wyjście subwooferowe (filtry można przestrajać w zakresie 20–250 Hz, korzystając z aplikacji mobilnej) oraz wyjście z przedwzmacniacza.

Czytaj również: Co to jest współczynnik tłumienia wzmacniacza?



Obsługa wiąże się głównie ze znakomitym pokrętłem (zespolona regulacja głośności i wybór źródeł).


Są także tradycyjne przycisk (efektowny wyświetlacz nie jest matrycą dotykową).

W sekcji cyfrowej jest HDMI z eARC oraz USB-B jako wejście USB-DAC, a obok USB-A dla nośników pamięci oraz sieciowe złącze LAN (wraz z Wi-Fi; anteny są zainstalowane od wewnętrznych stron bocznych paneli). Komuś może się jeszcze przydać współosiowe albo optyczne… więc są obydwa, a także cyfrowy interfejs dla fi rmowego napędu płyt CD.

Cambridge Audio EVO 300 - strumieniowanie

Strumieniowanie Bluetooth działa dwukierunkowo – z mobilnych źródeł oraz np. do słuchawek, a kodowanie obejmuje standardy SBC, aptX i aptX HD (i przyczepmy się wreszcie do czegoś – na tej liście nie ma AAC). Trudno będzie znaleźć (w praktyce) pliki, które sprawiłyby EVO 300 trudność, bowiem obsługiwane jest PCM do 32 bit/768 kHz oraz DSD512.

Cambridge Audio EVO 300 - ustawienia

Chociaż jest menu, to ustawienia są skromne i sam wcale bym na to nie narzekał. Nie ma wyboru filtrów cyfrowych, upsamplerów i innych nowoczesnych narzędzi. W zasadzie jedyną funkcją związaną z dźwiękiem pozostaje prosta regulacja barwy. Sam Cambridge Audio deklaruje jednak, że zestroił wzmacniacz tak, aby uzyskać “wspaniały, brytyjski dźwięk" (Great British Sound) i zaleca, aby i tę regulację zostawić w spokoju.

Cambridge Audio EVO 300 - układ elektroniczny

Większa obudowa niż w EVO 150 ma swoje mocne uzasadnienie konstrukcyjne. Pomimo konsekwentnego stosowania końcówek impulsowych, zajmują one znacznie więcej miejsca, bowiem mają dostarczyć wyższą moc. Funkcjami sieciowymi zarządza platforma StreamMagic (czwarta wersja).

Przetwornik cyfrowo-analogowy to ESS Technology ES9038Q2M i chociaż już nie najnowszy (tę pozycję zajął ES3039Q2M), to o doskonałych parametrach – dynamika wynosi 128 dB, a kres umiejętności przyjmowania sygnałów cyfrowych wyznacza PCM 32/768 oraz DSD1024.

Przetwornik ten ma wbudowanych aż siedem filtrów cyfrowych, ale Cambridge głowy nam tym nie zawraca, ustalając arbitralnie jeden z nich (nie wiemy który). Zasilacz (impulsowy) oraz dwie niezależne końcówki mocy w formie dwóch modułów znajdują się w przedniej części obudowy.

Czytaj również: Co to znaczy trudne obciążenie? Co to jest wzmacniacz wydajny prądowo? Co to znaczy, że wzmacniacz 'nie napędzi' kolumn?

Wszechstronnie i praktycznie, niczego istotnego nie zabraknie.
Dzięki zbalansowanemu przedwzmacniaczowi wejścia XLR nabierają większego znaczenia.
W części cyfrowej jest zarówno USB-DAC, jak i HDMI z eARC.

Cambridge Audio EVO 300 - odsłuch

Słuchając Cambridge Audio EVO 300, miałem jeszcze w pamięci testowany kilka miesięcy wcześniej Cambridge Audio EVO 150. Brzmienie tych wzmacniaczy jest dość podobne, ale nie takie samo. W obydwu przypadkach możemy pochwalić równowagę tonalną, dynamikę i czystość, a więc podstawowe aspekty dobrego dźwięku, mające decydujący wpływ na naturalność.

Jednak dźwięk bardzo wysokiej klasy to coś więcej, co trudniej namierzyć i opisać, a przecież pozwala to całą pracę, jaką wykonuje wzmacniacz, inne urządzenie czy cały system "dopiąć", zharmonizować, uporządkować a jednocześnie wynieść na jeszcze wyższy poziom wiarygodności i emocji. Nie sądzę, abym tylko ulegał sugestii, że EVO 300 gra lepiej od EVO 150, bo powinien, skoro jest większy, mocniejszy i droższy.

Słuchając EVO 150 w takich samych warunkach (pomieszczenia, system), nie odczuwałem aż takiej przyjemności i muzycznych wzruszeń wynikających ze swobody i kultury, kompletności i dojrzałości.

Cambridge Audio Evo 300 to duża skala dźwięku, rozmach i "muskuły" odczuwalne już przy względnie umiarkowanych poziomach, a przecież bardzo wysoka moc pozwala zagrać bardzo głośno – granice takich możliwości będą zależeć tylko od podłączonych kolumn.

Cambridge Audio EVO 300 zachęcał mnie, by grać głośniej, jednak nie mam kolumn, które przyjęłyby 500 W. Nie ma podstaw do powątpiewania, czy wyniki uzyskane w naszym Laboratorium przełożą się na praktyczny "zasięg" i wydajność tego wzmacniacza.

Bas jest mocny i dokładny, nie ma najmniejszych problemów z oddaniem najniższych tąpnięć, galopu gitary basowej, uderzeń i wybrzmień; jest gęsty i szybki, a przy tym nie staje się twardy i monotonny. Nie naprawi to błędów wynikających ze słabości kolumn, jeżeli jednak będą one dobre, nawet "wymagające", to EVO 300 spokojnie je "napędzi".

Cambridge Audio EVO 300 pięknie łączy dynamikę, zwartość, wyrazistość z naturalnym luzem… który nie jest niekorzystnym "poluzowaniem" i pogorszeniem impulsu.

Duży potencjał przekłada się na śmiałość, a nie na skrępowanie. Grałem dość głośno i różne nagrania, a EVO 300 przechodził przez wszystkie próby bez wysiłku. Jeżeli napisałbym że "spacerkiem", to ktoś pomyślałby, że leniwie, a przecież cały czas z ochotą i animuszem.

Czytaj również: Jak od strony konstrukcji wygląda przygotowanie zespołu głośnikowego do pracy z podwójnym okablowaniem (bi-wiringiem)?

Wnętrze przypomina zaawansowaną konstrukcję nowoczesnego komputera.


Cambridge zastosował już w modelu EVO 150 SE najnowsze moduły impulsowe NCoreX, ale końcówki EVO 300 są większe
i mocniejsze. 

Średnie tony nie są ani mniej, ani bardziej ekspresyjne niż u konkurentów, jednak spokojniejsze, mniej konfrontacyjne czy wystylizowane. Bardzo wyrazisty, bezpośredni dźwięk z Michi X430 może zbliżać się do natarczywości, a magnetyczne ciepło Gold Note 1000 zmierza w przeciwną stronę. EVO 300 jest równy, neutralny, ale wcale nie suchy i płaski.

Dobre nasycenie jakby "przenika" z zakresu niskich tonów, a przejrzystość łączy średnie z wysokimi. Nie jest to dźwięk chropowaty, ostry i jasny, dobra rozdzielczość nie zamienia się w drapieżność i nie dominuje nad żywą soczystością.

Góra pasma czasami wydaje się oszczędna, ale nie przytłumiona; prezentacja jest nieco bardziej po stronie spójności niż detaliczności, co jednak mało kogo zmartwi.

Cambridge Audio EVO 300 gra tak samo potężnie, jak elegancko. Pokaże różnice między źródłami, ale nie zrobi tego złośliwie, a każde nagranie na swój sposób wzmocni.

Bez bólu przełączyłem się nawet na Bluetooth i Youtube, nie opuszczała mnie pozytywna energia i przyjemność słuchania muzyki. To wzmacniacz o audiofilskich kompetencjach, ale bez wyniosłości, zawziętości i wielkich wymagań, uniwersalny i przyjazny.

Czytaj również: Czy 50-watowym wzmacniaczem można uszkodzić 200-watowe kolumny?

To już czwarta generacja modułu strumieniowego StreamMagic; ściągnie sygnał z dowolnej rozdzielczości, z każdego źródła. 
Zasilacz jest w całości impulsowy, obsługuje nie tylko końcówki mocy, ale i pozostałe sekcje wzmacniacza (za pomocą niezależnych odczepów).

Alternatywne modele strumieniowania

Podobnie jak w poprzednich urządzeniach z serii EVO, za strumieniowanie odpowiada własna platforma Cambridge Audio – StreamMagic. Dzięki niej EVO 300 nie tylko obsługuje wszystkie popularne standardy, ale daje też wybór różnych wariantów przesyłania sygnału. W większości sytuacji najważniejsze są serwisy Tidal Connect oraz Spotify Connect. EVO 300 dokłada do tego Apple AirPlay 2 oraz Google Chromecast, ma też certyfikat Roon, odtwarza pliki z sieci lokalnych DLNA.

Załóżmy, że interesuje nas Tidal. Odruchowo sięgamy więc po właściwą aplikację mobilną, a zintegrowane menu pozwala skierować sygnał wprost do wzmacniacza przez opcję Tidal Connect. Ale można też inaczej, Cambridge Audio zachęca, aby skorzystać z jego własnego protokołu i aplikacji StreamMagic, która pełni wówczas rolę pomostu między Tidalem a wzmacniaczem.

Takie strumieniowanie, podobnie jak Tidal Connect, zapewnia maksymalne parametry – 24 bit/192 kHz. Tidala posłuchamy również przez protokół Apple AirPlay 2 – tutaj jednak parametry kończą się na 16 bit/44 kHz. Kolejny tryb zaoferuje 24 bit/48 kHz, tym razem z wykorzystaniem platformy Google Chromecast.

Pokusą dla posiadaczy oprogramowania Roon jest jego własny standard transmisji, tym bardziej, że wracamy do 24 bit/192 kHz. Oczywiście najsłabszy jest Bluetooth, nawet z kodowa niem aptX HD (bo to transmisja stratna).

Na razie to tryby sieciowe, a Tidala można posłuchać także korzystając z wejścia USB-DAC, do czego będzie już potrzebny komputer (wariant z zewnętrznym odtwarzaczem strumieniowym, choć możliwy, z przyczyn racjonalnych odrzucamy). I w takiej konfiguracji w grę wchodzą dwa warianty – aplikacja Tidal (w wersji na komputer) albo aplikacja Roon, w każdym maksymalna rozdzielczość to 24 bit/192 kHz.

Omówione opcje różnią się nie tylko parametrami, ale też wymaganiami co do zewnętrznych urządzeń, wygodą obsługi oraz ścieżką przesyłania sygnału. Najpopularniejsze i najbardziej wygodne są Tidal Connect oraz StreamMagic, a mimo ich parametrycznych podobieństw są tacy, którzy słyszą różnice w brzmieniu.

Specyfikacja techniczna
Moc znamionowa (1% THD+N, 1 kHz) [W] 8 Ω, 2x 303
Moc znamionowa (1% THD+N, 1 kHz) [W] 4 Ω, 2x 530
Moc znamionowa (1% THD+N, 1 kHz) [W] 4 Ω, 1K 540
Moc znamionowa (1% THD+N, 1 kHz) [W] 8 Ω, 1x 303
Czułość (dla maksymalnej mocy) [V] 1x 0,63
Stosunek sygnał / szum (filtr A-ważony, w odniesieniu do 1W) [dB] 84
Dynamika [dB] 109
Współczynnik tłumienia (w odniesieniu do 4 Ω) 186
Chcesz częściej widzieć nasze artykuły w Google? Dodaj Audio do ulubionych źródeł
Radek Łabanowski
Radek Łabanowski
Z AUDIO związany nieprzerwanie od 1995 roku, ze sprzętem audio znacznie dłużej. Współtwórca laboratorium pomiarowego AUDIO, nad którym sprawuje pieczę. Uporczywie mierzy i słucha. Miłośnik muzyki, wielbiciel fizycznych nośników, taśm i płyt oraz sprzętu do ich odtwarzania. Wciąż lubi słuchać, muzyki i ludzi. Tata Poli i Ignacego. Opiekun dwóch kotów.
Zobacz artykuły autora
CAMBRIDGE AUDIO testy Zobacz więcej
CAMBRIDGE AUDIO aktualności Zobacz więcej
Najnowsze testy Zobacz więcej
logo logo