BANG & OLUFSEN
Beosound Balance

Przenośne urządzenia audio Beoplay (głośniki bezprzewodowe oraz słuchawki) w ciągu ostatnich lat zdominowały ofertę i nasze wyobrażenie o firmie Bang & Olufsen. Mimo to renomowana firma duńska nie ogranicza się do takiego asortymentu, a tym bardziej nic nie przekreśli jej długiej i bogatej historii, która zaczęła się prawie 100 lat temu.

Testy porównawcze

Beosound Balance
JBL
L75MS

Nasza ocena

Wykonanie
Nowoczesny luksus bez żadnych nawiązań i zobowiązań. Awangardowe wzornictwo, doskonałe materiały, precyzyjne wykonanie. Oryginalny, rozbudowany układ akustyczny z arsenałem impulsowych końcówek mocy.
Funkcjonalność
Strumieniowanie oparte na systemach Google Chromecast, Apple AirPlay 2 oraz Spotify Connect. Wi-Fi, LAN oraz Bluetooth, a do tego firmowy system multiroom. Asystent głosowy Google Assistant (wbudowane mikrofony). Różne tryby systemu akustycznego, automatyczna kalibracja.
Brzmienie
Wiele możliwości, począwszy od zrównoważonej charakterystyki w trybie przednim, przez bardziej żywą w trybie dookólnym, do eksperymentów z regulacjami. Skutecznie działający system kalibracji czyści bas, ale zyskuje na tym porządek w całym pasmie. Jedyne, czego nie osiągniemy, to szerokiej sceny stereo..
Artykuł pochodzi z Audio

Bang & Olufsen "od zawsze" dostarczał najnowsze zdobycze techniki w najbardziej luksusowym wydaniu. Zaczęto od radioodbiorników, w połowie XX wieku pojawiły się telewizory, a kiedy rozwinęła się branża Hi-Fi, wszedł w te tematy ze swoimi zawsze oryginalnymi pomysłami. To takie perełki, jak gramofon z ramieniem tangencjalnym Beogram 4000 (z 1972 roku).

Szczególną pozycję dało firmie połączenie stylu, funkcjonalności i zaawansowanej techniki Dlatego opanowanie również najnowszych kategorii sprzętu mobilnego, słuchawek oraz głośników bezprzewodowych nie było dla Bang & Olufsena niczym trudnym, jednak zdając sobie sprawę, że jest to otwarcie zupełnie nowego frontu, powołano wyspecjalizowaną markę BeoPlay.

W tym nowoczesnym, trochę zwariowanym, ale na pewno kolorowym świecie wciąż jest miejsce na urządzenia wysokiej klasy. Znajdziemy je w seriach Beosound oraz Beolab, które od dawna są ostoją solidności i wyrafinowania, a teraz podążają również za najnowszymi trendami – komunikacją sieciową, strumieniowaniem czy integracją z "inteligentnym" domem.

Szczególnie wśród Beolabów znajdziemy formy niekonwencjonalne, futurystyczne, które czasami trudno podejrzewać o to, że są źródłami dźwięku. Seria Beosound nie jest aż tak "odjechana", ale również pełna efektownych projektów, do których należy przecież testowany Balance. Nie jest to najdroższy głośnik bezprzewodowy B&O (na szczycie znajduje się model Egde w cenie 15 000 zł), ale jeden z najnowszych.

B&O Beosound Balance - budowa i wykończenie

Cylindryczne i stożkowe kształty nie są już niczym nowym, B&O pokazał je już w modelach Beosound 1 i 2. Balance to jednak coś bardziej skomplikowanego. Bryła składa się z dwóch przenikających się sekcji – dolną tworzy walcowa podstawa, w której zainstalowano górny, ścięty cylinder pokryty maskownicą z "włochatego" materiału.

Taka forma i związany z nią specyficzny układ akustyczny (szczegóły dalej) daje sporą swobodę w sposobie ustawienia; głośnik może pracować blisko lub daleko od ścian, a na stoliku na środku pokoju będzie wyglądał atrakcyjnie z każdej strony. Maskownicy nie zdjęliśmy, jednak udało się ustalić układ przetworników.

W dolnej części obudowy znajduje się sekcja subniskotonowa (dwa złożone membranami do siebie woofery), pozostałe przetworniki umieszczono wyżej, pod maskownicą. Z przodu mamy dwa przetworniki średniotonowe oraz jeden wysokotonowy, z tyłu dwie dodatkowe jednostki szerokopasmowe
W dolnej części obudowy znajduje się sekcja subniskotonowa (dwa złożone membranami do siebie woofery), pozostałe przetworniki umieszczono wyżej, pod maskownicą. Z przodu mamy dwa przetworniki średniotonowe oraz jeden wysokotonowy, z tyłu dwie dodatkowe jednostki szerokopasmowe.

Jego większa część znajduje się w górnej części, głośnik niskotonowy – wewnątrz, w dolnym walcu umieszczono przede wszystkim elektronikę. Podstawa jest ciężka, co zapewnia stabilność. Na linii łączenia obydwu segmentów znajduje się szczelina, którą wyprowadzono ciśnienie z sekcji niskotonowej.

B&O Beosound Balance jest oferowany w czterech wariantach kolorystycznych. Czarny wygląda spójnie, elegancko i dyskretnie. Wariant o nazwie "Gold Tone" łączy szarą maskownicę z jasnobrązowym kolorem dolnej części, dopełnionej złotymi akcentami. Ale jeszcze efektowniejsza jest "White Marble" z dolną sekcją marmurową, jasnoszarą maskownicą i złotymi dodatkami. Jest też zimna, industrialna kolorystyka "Nordic Ice", gdzie dominuje biel i szarość. Efekty są znakomite i różnorodne, co zawdzięczamy wyjątkowym materiałom i dobremu gustowi projektantów.

B&O obiecuje, że Balance wypełni dźwiękiem nawet bardzo duże pomieszczenie (o powierzchni do 80 m²!). Cylindryczna forma nie narzuca żadnego specyficznego sposobu ustawienia głośnika.

Jeśli się jednak dobrze przyjrzymy, ustalimy, gdzie jest przód, a gdzie tył. Wcale nie jest to obojętne. Oczywiście ma to związek z ustawieniem przetworników i kierunkiem ich promieniowania. Wydawałoby się więc, że musimy ustalić, gdzie umieszczone są przetworniki, i skierować je w stronę słuchacza.

W przesmyku między dwiema częściami obudowy widać perforację – tędy wydobywają się niskie częstotliwości, których źródłem jest ukryta wewnątrz sekcja niskotonowa.
W przesmyku między dwiema częściami obudowy widać perforację – tędy wydobywają się niskie częstotliwości, których źródłem jest ukryta wewnątrz sekcja niskotonowa.

Załóżmy… Sprawa jest jednak trochę bardziej skomplikowana (chociaż obsługa nie staje się przez to bardziej kłopotliwa, za to efekty brzmieniowe mogą być lepsze).

B&O Beosound Balance - tryby pracy

Przygotowano dwa główne tryby pracy, wybór optymalnego zależy od miejsca instalacji głośnika i wiąże się właśnie z układem przetworników. Tryby różnią się charakterystykami kierunkowymi.

W pierwszym (ustawionym fabrycznie) B&O Beosound Balance emituje dźwięk bardziej dookólnie (chociaż nie idealnie kołową charakterystyką) – ten wariant nazwano więc 360. Rekomendowany jest w sytuacji, gdy Balance ustawiamy na szafce lub stoliku, w większej odległości od ścian.

Jeżeli bliżej (dużych powierzchni odbijających), zalecane jest zawężenie promieniowania w kierunku miejsca odsłuchowego, podobnie jak w przypadku "normalnych" zespołów głośnikowych.

Nie są to jednak wskazówki, którym trzeba się bezwzględnie podporządkować. Różne sytuacje i różne upodobania użytkowników mogą prowadzić do ustawień "nieregulaminowych", a przynoszących lepsze rezultaty. Są jeszcze dwa dodatkowe ustawienia, w których B&O Beosound Balance "gra" w lewo lub w prawo!

Dopiero gdy zbliżymy dłoń, płyta z sensorami obudzi się i podświetli sensory dotykowe.
Dopiero gdy zbliżymy dłoń, płyta z sensorami obudzi się i podświetli sensory dotykowe.

B&O Beosound Balance - przetworniki

Różne tryby pracy (co nie ma żadnego związku z systemem kalibracji akustycznej, to zupełnie inny układ) są związane z nietypową aranżacją przetworników. W zwartej bryle Balance jest ich aż siedem.

Dwa największe (13-cm), zgodnie z przypuszczeniami, zajmują się niskimi częstotliwościami. Ustawiono je membranami do siebie, więc tworzą system push-pull ulokowany w dolnej części obudowy; ciśnienie (od jednej strony układu) przechodzi przez ażurową maskownicę w podstawie, od drugiej strony jest zamknięte wewnątrz konstrukcji.

W górnej części, z przodu, umieszczono dwa 5-cm głośniki średniotonowe oraz… tylko jedną 19-mm kopułkę wysokotonową. Wreszcie z tyłu znajdują się 8-cm przetworniki szerokopasmowe, włączane w trybie dookólnym.

Aby z działania takiego układu nie zrobił się bigos, potrzebne jest staranne filtrowanie, symulacje i pomiary – jednak B&O ma doświadczenie podobne, jak najbardziej zaawansowani specjaliści głośnikowi, więc możemy zaufać, że ten ekstrawagancki system starannie przemyślano i zestrojono.

Wskaźnik głośności to ułożony w wycinek koła zestaw diod, sama regulacja wymaga jedynie przesunięcia palcem po powierzchni ulokowanych obok sensorów.
Wskaźnik głośności to ułożony w wycinek koła zestaw diod, sama regulacja wymaga jedynie przesunięcia palcem po powierzchni ulokowanych obok sensorów.

W niewielkiej obudowie zmieściło się też siedem impulsowych końcówek mocy – każdy przetwornik ma swoją. Ale jeszcze bardziej imponuje ich moc – nie tylko wysoka, ale też dobrana proporcjonalnie do potrzeb. Niskotowe mają do dyspozycji 2 x 200 W, średniotonowe i szerokopasmowe – 4 x 100 W, a wysokotonowy – 80 W.

Z pewnością tworzy to duży, ale nie bezsensowny zapas mocy dla każdego z przetworników. W takim układzie, mimo niewielkich przetworników, zapotrzebowanie na moc jest większe niż mogłoby się wydawać, z dwóch powodów: po pierwsze, małe przetworniki mają niską efektywność; po drugie, charakterystyka przetworników niskotonowych jest korygowana (wzmacniania) w sposób wymagający dodatkowych porcji mocy.

Oczywiście konstrukcja samych przetworników niskotonowych musi ją "wytrzymać", ale o ile przygotowane są do dużych amplitud, to tym sposobem można uzyskać niższą częstotliwość graniczną, niż w konstrukcjach pasywnych. Dzięki takim sposobom (wysoka moc, korekcja) pasmo przenoszenia Balance sięga (według deklaracji producenta) zdumiewająco nisko – 26 Hz (co prawda bez podania tolerancji decybelowej).

Forma obudowy przesądza, a pojedynczy wysokotonowy tylko stawia kropkę nad i, że z jednego Balance nie uzyskamy efektu stereofonicznego. Można jednak połączyć dwa egzemplarze w stereofoniczną parę.

Cztery przyciski szybkiego wyboru pozwalają zaprogramować np. ulubioną listę odtwarzania.
Cztery przyciski szybkiego wyboru pozwalają zaprogramować np. ulubioną listę odtwarzania.

B&O Beosound Balance - sterowanie

Górny panel sterujący jest wyjątkowy pod względem funkcjonalnym i wizualnym. Jednolita czasza jest uśpiona, dopóki nie zbliżymy do niej dłoni – wtedy czujniki podświetlą pola odpowiedzialne za poszczególne funkcje obsługiwane sensorami dotykowymi. Interfejs przygotowano kompleksowo, aby można było szybko dotrzeć do niemal wszystkich funkcji.

Przesuwając palec po zewnętrznej części panelu, wyregulujemy głośność, obok znajdują się sensory sterowania odtwarzaniem i wyborem źródeł. Niewielkie, widoczne z góry otwory są związane z umieszczonymi wewnątrz mikrofonami. Część z nich obsługuje układy asystenta głosowego, inne – system automatycznej kalibracji.

Niektórzy producenci załatwiają sprawę dopasowania charakterystyki do sposobu ustawienia "zgrubnie": dwoma lub trzema trybami (dobre i to, bo wielu nie proponuje żadnych), takie możliwości są i tutaj.

B&O Beosound Balance - funkcje sieciowe

Automatyczna kalibracja wydaje się rozwiązaniem bardziej precyzyjnym, chociaż w takim wydaniu – z mikrofonami wbudowanymi w urządzenie – nie może być doskonała, skoro pomiaru dokonujemy w innym miejscu niż to, w którym znajduje się słuchacz. Jako asystenta głosowego B&O rekomenduje Google Assistant, a skoro tak, to jest też platforma strumieniowa Google Chromecast.

Balance to wzorzec nowoczesności zarówno pod względem funkcjonalności, jak i wzornictwa. Dolną część obudowy wykonano z drewna, ale w jednej z czterech wersji jest ona marmurowa.
Balance to wzorzec nowoczesności zarówno pod względem funkcjonalności, jak i wzornictwa. Dolną część obudowy wykonano z drewna, ale w jednej z czterech wersji jest ona marmurowa.

Wprawdzie system Google doskonale czuje się nie tylko w sprzęcie mobilnym Android, ale i Apple, to użytkownicy tego ostatniego niechętnie wychylają nos poza własny ekosystem. Dla ich komfortu jest więc Apple AirPlay 2 – to nie tylko znakomity sposób na wszechstronne strumieniowanie sygnału, np. ze smartfonów Apple, ale także doskonałe narzędzie pierwszej konfiguracji sieci W-Fi.

Z niejasnych przyczyn nie wszyscy producenci (sprzętu audio) taką funkcję uruchamiają, ale B&O wykorzystuje AirPlay 2 również w tym zakresie. B&O Beosound Balance wspiera także standard Spotify Connect, a czymś oczywistym jest już Bluetooth.

B&O Beosound Balance - złącza i aplikacja mobilna

Wi-Fi to jedna z dwóch sieciowych opcji, Balance wyposażony jest też w LAN. Wszystkie złącza zamaskowano w zagłębieniu podstawy. W panelu przyłączeniowym znajduje się jeszcze wariant standardu mini-jack – elektryczno- optyczny, analogowo-cyfrowy.

Oprócz obsługi za pomocą panelu dotykowego w górnej części obudowy, jest też oczywiście nowoczesna aplikacja mobilna. To nie tylko sterownik, ale jedyny dostęp do szeregu funkcji dodatkowych, ważnych jak i zupełnie marginalnych.

Oznaczenie (z logo producenta) w podstawie pozwala się zorientować, gdzie znajduje się front urządzenia – tam bowiem zainstalowano "przedni" zestaw przetworników.
Oznaczenie (z logo producenta) w podstawie pozwala się zorientować, gdzie znajduje się front urządzenia – tam bowiem zainstalowano "przedni" zestaw przetworników.

Za pomocą sterownika uruchomimy system automatycznej kalibracji, wybierzemy charakterystykę kierunkową, wreszcie mamy tu wiele narzędzi modelowania barwy dźwięku – od prostej regulacji tonów niskich i wysokich, poprzez korektę ustawienia (przy ścianie, w wolnej przestrzeni) aż po autorski, ozdobiony efektowną grafiką system korekcji, w którym przemieszczamy się (płynnie) pomiędzy dźwiękiem jasnym, ciepłym, energetycznym i relaksującym, szukając własnych preferencji.

Korzystając z wybranych metod strumieniowania, jak np. Google Chromecast czy Apple Airplay 2, większość przydatnych na co dzień funkcji mamy i tak pod ręką, w ramach typowej obsługi urządzenia mobilnego, bez żadnych dodatkowych narzędzi.

Ze względu na bogaty pakiet ustawień warto jednak mieć firmową aplikację mobilną i od czasu do czasu do niej zajrzeć, bo odpowiada ona również za aktualizację oprogramowania samego głośnika. Cennym dodatkiem jest też własny system strefowy B&O, w ramach którego możemy zestawić B&O Beosound Balance z innymi (sieciowymi) modelami producenta.

B&O przewidział także klasyczny, ale bardzo nowoczesny pilot, który funkcjonuje w ramach transmisji Bluetooth (a nie podczerwieni). Nadajnik Beoremote One BT nie jest jednak dostarczany w komplecie z głośnikiem – można go dokupić.

Gniazda w dolnej części stopy umieszczono w zagłębieniu, co pozwoli zamaskować wtyki.
Gniazda w dolnej części stopy umieszczono w zagłębieniu, co pozwoli zamaskować wtyki.

B&O Beosound Balance - odsłuch

Chociaż to "tylko" głośnik bezprzewodowy, w dodatku bardzo ekstrawagancki, mogący kusić swoim wyglądem wielu mniej obytych z dobrym dźwiękiem, to B&O podszedł do jakości brzmienia bardzo, a nawet zaskakująco poważnie.

Chociaż… pewien sygnał na ten temat wysyła sama nazwa urządzenia, jednak nie sądzę, aby ktoś zawczasu wiązał z nią takie oczekiwania. Również ja skojarzyłem dopiero w czasie odsłuchów, że Balance faktycznie zapewnia dźwięk zrównoważony.

Tego typu urządzeniami zainteresowani są ludzie o bardzo różnych gustach, doświadczeniu i wymaganiach, jednak intuicyjnie spodziewamy się, że będą grały efektownie, bo to najlepszy sposób, aby przekonać do siebie w pierwszym wrażeniu.

Nikt przecież przed zakupem takich urządzeń nie zasiada do długich sesji odsłuchowych, w najlepszym razie "rzuci uchem", może nawet uda się przez moment porównać z innym stojącym obok… A wtedy niuanse, precyzja, neutralność stają się sprawami drugorzędnymi.

Oprócz gniazda zasilającego są dwa złącza sieci LAN; Balance może służyć jako tzw. "switch", czyli rozgałęziacz sygnału sieciowego.
Oprócz gniazda zasilającego są dwa złącza sieci LAN; Balance może służyć jako tzw. "switch", czyli rozgałęziacz sygnału sieciowego.

Ważniejsza jest siła, obfitość, swoboda, co nie znaczy, że musi tłuc i siec – może to być dźwięk przyjemny ciepłem, miękkością, lecz jednocześnie mocny i soczysty – nikt nie lubi brzmienia "cienkiego".

Dlatego w głośnikach bezprzewodowych basu zwykle nie brakuje, z wysokimi tonami bywa różnie, mało kto stawia na kartę kultury i delikatności, co tworzy pewną okazję, aby się wyróżnić.

Trafić w potrzeby większości, ale tych klientów, którzy nie mogą dla siebie znaleźć niczego odpowiedniego w propozycjach mruków lub krzykaczy. Niezależnie od szerokiego zakresu regulacji, Balance ma dwa brzmieniowe oblicza – zresztą związane z tym, że ma przetworniki z przodu i z tyłu. Przygotowano kilka opcji sposobu promieniowania.

Różnice są wyraźnie odczuwalne nie tylko w dziedzinie przestrzeni. W ustawieniu fabrycznym B&O Beosound Balance promieniuje dookólnie, wtedy dźwięk jest swobodniejszy, bardziej soczysty i gęsty. Lepiej wypełni pomieszczenie, ale i z bliska zrobi wrażenie.

W dolnej stopce znajduje się również wejście mini-jack (zarówno dla sygnałów analogowych, jak i cyfrowych) oraz serwisowe USB.
W dolnej stopce znajduje się również wejście mini-jack (zarówno dla sygnałów analogowych, jak i cyfrowych) oraz serwisowe USB.

Nie dziwię się, że to tryb podstawowy – taki sprzeda się lepiej, wykorzystuje cały potencjał przetworników i wzmacniaczy. Nie jest to brzmienie "efekciarskie", prymitywne i agresywne, lecz łatwe w odbiorze, żywe i komfortowe. Zmienia się w coś wyjątkowego po przejściu w tryb "bezpośredni" – po wyłączeniu przetworników z tyłu.

Przynosi przede wszystkim uspokojenie, chociaż nie pozbawia muzyki emocji - zwłaszcza związanych z naturalną barwą. Jednocześnie szeroka gama regulacji, w jaką wyposażono mobilny sterownik, pozwala dźwięk w dużym zakresie "przemodelować".

Do tych szczegółów wrócimy dalej, a tutaj ogólniejsza uwaga: rozbudowane systemy regulacyjne często występują w roli alibi dla słabego brzmienia: "Nieładnie gra? Nie ma problemu, wszystko można zmienić i gdzieś znajdzie się charakterystyka, która przypadnie do gustu".

Aplikacja mobilna pełna jest mniej i bardziej pożytecznych funkcji oraz dodatków, ale procedura automatycznej kalibracji na pewno zasługuje na wykorzystanie.
Aplikacja mobilna pełna jest mniej i bardziej pożytecznych funkcji oraz dodatków, ale procedura automatycznej kalibracji na pewno zasługuje na wykorzystanie.

Niewykluczone, ale wcale nie takie pewne. A poza tym ile trzeba się naszukać… A szukać trzeba, kiedy początkowego brzmienia nie da się słuchać. Balance proponuje inny układ sił i priorytetów – właśnie tak jak dobry system audio, który na dzień dobry gra równo, neutralnie, odpowiedzialnie, chociaż czasami można sobie "pokręcić", dolać więcej sosu niskich tonów, przyprawić wysokimi. I zawsze szybko wrócić do charakterystyki początkowej.

B&O Beosound Balance emituje dużo czystej energii, prowadzi rytmiczny bas, pokazuje nasyconą średnicę, Tyle że nie pozwala żadnej ze stron dominować, nie brzmi ani potężnie, ani jasno. Kultura Balance nie pozwala mu zarówno na tanie sztuczki i komercyjne podbijania skrajów pasma, jak i na wchodzenie w specyficzne klimaty.

Nie jest to dźwięk ultraprecyzyjny ani wyrafinowany na miarę high-endu, lecz dla każdego, kto miał do czynienia ze sprzętem wysokiej klasy, będzie to jego kusząca namiastka.

Niskie tony są lżejsze niż z L75MS, nie mają zapędów "estradowych", góra pasma jest przyjemna, gładka, dopełniająca. B&O Beosound Balance "tonizuje" problemy słabszych nagrań, jego początkowe ustawienie jest pod tym względem przede wszystkim bezpieczne i dość uniwersalne, Jeżeli chcemy wycisnąć więcej, uzyskać brzmienie bogatsze i bardziej "kontrastowe", możemy delikatnie pomanipulować regulacjami.

Jest też menu manualnej korekcji charakterystyki oraz wyboru kierunku promieniowania.
Jest też menu manualnej korekcji charakterystyki oraz wyboru kierunku promieniowania.

Wystarczyło "muśnięcie" poziomu najwyższych częstotliwości, dobre rezultaty uzyskałem także wykorzystując korektor graficzny, przesuwając wirtualny manipulator (również delikatnie) do pola Bright.

Pierwsza konfiguracja urządzenia nie proponuje uruchomienia automatycznej kalibracji, a podsuwa typowy wybór miejsca instalacji (przy ścianie lub w wolnej przestrzeni).

Wzbudziło to nawet mój niepokój, czy aby mikrofony kalibracyjne zostały w ogóle wykorzystane… Zostały, jednak odpalenie kalibracji wymaga pewnego wysiłku i przejrzenia ustawień. Sama procedura przebiega już sprawnie, trwa nie dłużej niż kilka sekund, po chwili sprzęt zgłasza gotowość do pracy.

Wpływ kalibracji jest oczywisty, układ działa skutecznie (sprawdziłem w kilku różnych wariantach i miejscach ustawienia głośnika), chociaż efekty nie od razu i może w ogóle nie każdemu przypadną do gustu.

B&O Beosound Balance jest oferowany w czterech wariantach kolorystycznych. Czarny wygląda spójnie, elegancko i dyskretnie. 

W pierwszej chwili uderzające jest bowiem wyszczuplenie niskich częstotliwości. Bas staje się dokładniejszy, bardziej konturowy i konkretny. Towarzyszy temu ogólnie lepszy porządek, również w zakresie wyższych częstotliwości, co jest naturalną konsekwencją "wyczyszczenia" basu.

Kalibracja w głośniku bezprzewodowym może wydawać się tylko dodatkiem do wielu innych, modniejszych funkcji, a nawet fanaberią dla najbardziej rozkapryszonych audiofilów, w rzeczywistości dobrze przygotowana jest tak poważną zaletą, że zaczyna się jawić jako element absolutnie obowiązkowy dla urządzeń wyższej klasy. Można się o tym łatwo przekonać, wyłączając i włączając korekcję, bo taką funkcję przewidziano w aplikacji mobilnej.

Jest jednak jedna dziedzina, w której Balance nam nie zaimponuje – stereofonia. To niemal punktowe źródło dźwięku, nawet jeśli bardzo się do niego zbliżymy.

Promieniowanie dookólne zapewnia dźwięk swobodniejszy, docierający z większego obszaru, ale nie zmierza to do wykreowania klasycznej sceny z planami i lokalizacjami pozornych źródeł dźwięku.

Live Sound & Installation kwiecień - maj 2020

Live Sound & Installation

Magazyn techniki estradowej

Gitarzysta marzec 2024

Gitarzysta

Magazyn fanów gitary

Perkusista styczeń 2022

Perkusista

Magazyn fanów perkusji

Estrada i Studio czerwiec 2021

Estrada i Studio

Magazyn muzyków i realizatorów dźwięku

Estrada i Studio Plus listopad 2016 - styczeń 2017

Estrada i Studio Plus

Magazyn muzyków i realizatorów dźwięku

Audio marzec 2024

Audio

Miesięcznik audiofilski - polski przedstawiciel European Imaging and Sound Association

Domowe Studio - Przewodnik 2016

Domowe Studio - Przewodnik

Najlepsza droga do nagrywania muzyki w domu