InFinite

DEEP PURPLE
InFinite

Metal

  • Wykonanie
  • Nagranie
Inne recenzje płyt tego wykonawcy

Rozłożona na trzy lata trasa koncertowa Deep Purple ma przebiegać pod hasłem "The Long Goodbye Tour". Jako o pożegnalnym, muzycy mówią także o swoim najnowszym albumie "InFinite". Po 50 latach kariery zespół żegna się z fanami i robi to w wielkim stylu.

Na 20. w karierze studyjnym albumie nie ma śladu zmęczenia, utyskiwania się nad sobą, przywoływania starości. To kawał solidnego hard rocka z wszystkimi zaletami i wadami tego stylu. Zresztą nie sposób słuchać nowych nagrań grupy bez spoglądania w przeszłość.

Otwierający płytę "InFinite" utwór "Time For Bedlam" rozpoczyna się od przetworzonego wokalu czy raczej melodeklamacji Iana Gillana, ale zaraz wszystko wraca na właściwe tory. Motoryczny riff gitary i organów pokazuje, na czym polega magia muzyki Deep Purple. Nawiązanie do art rocka mamy w numerze "All I Got Is You". To znów popis wirtuozowskich umiejętności najmłodszych stażem członków zespołu – klawiszowca Dona Aireya i gitarzysty Steve`a Morse`a.

Rock`n`rollowe granie w starym stylu usłyszymy w "One Night In Vegas". Jednak kluczowym nagraniem na płycie jest wielowątkowa kompozycja "The Surprising". Rozpoczyna się balladowo, by z czasem uderzyć w barokowe tony i nabrać heavymetalowego rozpędu. Szkoda tylko, że Ian Gillan nie wyciąga już tak wysokich nut. Aż się prosi, by wydarł się z całego gardła, jak w "Child In Time".

Na sam koniec Deep Purple zafundowali niespodziankę w postaci coveru "Roadhouse Blues" The Doors, w którym pokazują, na czym polega magia rocka.

Grzegorz Dusza
EARMUSIC/MYSTIC

Audio - październik 2018

Czytaj bieżący numer na swoim tablecie za darmo!

Od głośników bezprzewodowych za 3 tysiące do high-endowych kolumn za 30 tysięcy; od amplitunerów wielokanałowych za 3 tysiące do wzmacniaczy lampowych za 30 tysięcy... Każdemu polecamy dokładnie to, czego szuka i na co go stać, a wszystkim - dobre testy, które ...

Kup ten numer Zaprenumeruj Przejrzyj