MARANTZ
HD-CD1

Ken Ishiwata już w latach 90. zaangażował się w projekt MusicLink - serię kompaktowych komponentów, które miały udowodnić, że firmowy dźwięk Marantza może popłynąć z niewielkich urządzeń. Po dwudziestu latach MusicLink wraca w nowej odsłonie, nad którą patronat objął ponownie słynny Japończyk.

Nasza ocena
Wykonanie
Solidna, metalowa obudowa w stylu retro (“drewniane panele”). Charakterystyczne dla "dużych" urządzeń Marantza rozwiązania - liniowy zasilacz, dyskretne moduły HDAM. Bardzo dobry przetwornik C/A. Niezależny wzmacniacz słuchawkowy. Najambitniejszy w tej trójce pod względem audiofilskim.
Funkcjonalność
Odtwarza wyłącznie płyty CD, z nośników (także CD-R/ RW) odczytuje pliki MP3, WMA oraz AAC. Specjalną (a przecież bardzo potrzebną) atrakcją jest tutaj wyjście słuchawkowe z analogową regulacją głośności.
Brzmienie
Dynamiczne, żywe, otwarte, detaliczne. Nie żałuje wysokich częstotliwości, ale zapewnia ich bogactwo i subtelność. Wyraźnie bryluje.
Możesz pobrać ten artykuł w formacie
Artykuł pochodzi z Audio

Na serię MusicLink składają się trzy kompaktowe urządzenia: wzmacniacz Marantz HD-AMP1, przetwornik Marantz HD-DAC1 oraz odtwarzacz Marantz CD HD-CD1, który trafił właśnie do naszego testu.

Każde z tych urządzeń ma obudowę o szerokości nieznacznie przekraczającej 30 cm. Oferowane są dwie wersje kolorystyczne - czarna i srebrna. Aby osiągnąć trochę firmowej klasyki, zastosowano dodatki imitujące drewno, w przypadku odtwarzacza są to boczne ścianki oraz maskownica szufl ady.

Chociaż to tylko tworzywo, wrażenie jest całkiem niezłe, tym bardziej, że resztę obudowy wykonano już z metalu (front ze szczotkowanego aluminium). Marantz HD-CD1 jest dość wysoki, można byłoby do niego zmieścić dwa Denony DCD-100. Uwagę skupia centralny panel z klasyczną szufl adą oraz obszernym wyświetlaczem. Kilka przycisków sterujących odtwarzaniem elegancko wtapia się w tło.

Marantz HD-CD1 nie zdradza zainteresowania innymi nośnikami niż płyta kompaktowa, nie ma też portów USB. Nawet w formule czystego odtwarzacza CD na pewno bardzo przyda się wyjście słuchawkowe, a jest ono zakończeniem dobrego wzmacniacza słuchawkowego z regulacją głośności (za pomocą wygodnego pokrętła).

Wyjście słuchawkowe z regulacją głośności to wartościowy dodatek.

Wyjście słuchawkowe z regulacją głośności to wartościowy dodatek.

Tylna ścianka HD-CD1 wygląda jak w klasycznych odtwarzaczach CD - analogowe wyjście RCA (o stałym poziomie); dwa wyjścia cyfrowe (jedno optyczne i jedno współosiowe) - to wszystko (i jeszcze złącza sygnałów sterujących).

Marantz HD-CD1 specjalizuje się w odtwarzaniu płyt CD i jego kompetencje, jeśli chodzi o fizyczne nośniki, nie sięgają dalej, nie ma tu też mowy o materiałach wysokiej gęstości, bo do takich nie zaliczamy plików WMA, MP3 oraz AAC, które odtworzymy z CD lub CD-R/RW.

Jak przystało na urządzenie Marantza, a zwłaszcza to, nad którym czuwał sam Ken Ishiwata, Marantz HD-CD1 jest bardzo porządnie zbudowany, znajdziemy w nim wiele rozwiązań typowych dla firmy.

Zasilanie oparte jest na układzie liniowym z transformatorem rdzeniowym. Tory audio przygotowano techniką montażu powierzchniowego. Przetwornik cyfrowo-analogowy to układ wielobitowy Delta-Sigma, Cirrus Logic CS4398, pracujący z sygnałami 24 bit/192 kHz.

HD-CD1 jest klasycznym odtwarzaczem CD, nie przyjmuje sygnałów cyfrowych z zewnątrz.

HD-CD1 jest klasycznym odtwarzaczem CD, nie przyjmuje sygnałów cyfrowych z zewnątrz.

Dynamika sięga wysokich 120 dB a do jego kompetencji należy także cyfrowa regulacja głośności, czego jednak w konstrukcji HD-CD1 nie wykorzystano. Marantz chętnie stosuje ten układ przetwornika zarówno w (pełnowymiarowych) odtwarzaczach, jak i wzmacniaczach stereo. Dyskretne obwody analogowe HDAM stały się wizytówką firmy. Mimo niewielkiej obudowy, udało się je zainstalować i tutaj. HDAM w wersji SA2 pracuje zarówno w buforach dla wyjść RCA, jak i w obszarze wzmacniacza słuchawkowego.

Pilot jest rozbudowany, systemowy, bardzo podobny jak u Denona, więc można mieć do niego podobne zastrzeżenia - do kompaktowego odtwarzacza lepiej pasowałby mniejszy sterownik.

Odsłuch

Muzykalność jest zazwyczaj od dawna cechą przypisywaną urządzeniom Marantza, chociaż czasami podejrzewam, że staje się to rutyną, bezpieczną frazą, która może dotyczyć cech w zasadzie dowolnych. Można sobie dorabiać teorię muzykalności do praktyki każdego brzmienia i nawet można się tym samemu bardzo zasugerować...

Przecież każdy konstruktor sprzętu audio zdaje sobie sprawę, że jego urządzenie będzie służyć do odtwarzania muzyki, więc każdy szuka najlepszej recepty, a że każdemu wychodzi coś innego... to już efekt różnych możliwości i różnych koncepcji - właśnie na muzykalność, a nigdy na sztuczność.

Jednak określenie to jest podszyte zwykle choć odrobinę konkretnym oczekiwaniem - brzmienia spokojnego, ciepłego, niekoniecznie analitycznego, ale „syntezującego". I tutaj może spotkać nas niespodzianka - miła lub niemiła - gdyż Marantz bardzo często gra otwarcie, żywo i detalicznie. Tak jak teraz.

Marantz w pigułce – jest tu zarówno liniowy zasilacz, jak i dyskretne moduły analogowe HDAM SA2.

Marantz w pigułce - jest tu zarówno liniowy zasilacz, jak i dyskretne moduły analogowe HDAM SA2.

Różnica względem Denona jest oczywista. Marantz HD-CD1 gra znacznie bardziej ekspresyjnie, odważnie, "do przodu", z mocnym pierwszym planem. Ostrość jest powstrzymana dobrą klarownością i zróżnicowaniem - nie jesteśmy atakowani, ale absorbowani.

Marantz zdaje się wyciągać z nagrania więcej i szybciej, jego wysokie tony potrafią błysnąć albo pogłaskać. Słychać też, a raczej czuje się ją między dźwiękami - swoistą płynność, tkankę, nasycenie. Jest żywość, nie ma nerwowości i "spięcia"; jest sporo luzu, zwłaszcza że scena jest obszerna, pozorne źródła są plastyczne, plany mają głębię.

Bas z HD-CD1 chwilami "odpuszcza", zrobi raczej krok do tyłu, niż wyjdzie przed szereg, i nigdy się nie rozlewa; pilnuje się, aby przede wszystkim dawać wsparcie rytmowi, nie przymulić i nie zakłócić dynamicznej prezentacji. Rzadziej odczujemy "prawdziwą siłę" najniższych rejestrów, ale częściej usłyszymy muzyczny wigor i swobodę w operowaniu różnymi gatunkami.

Radosław Łabanowski

MARANTZ testy
Viso HP70
NAD
Viso HP70
Słuchawki

Viso HP70 to pierwsze słuchawki bezprzewodowe NAD-a, w sumie dopiero drugie w ofercie firmy, dodane do wprowadzonych 5 lat temu (i wciąż pozostających w sprzedaży) Viso HP50. NAD porusza się w tej dziedzinie ostrożnie, jednak można liczyć na to, że to, co zrobi, będzie bardzo dobre, skoro nie realizuje swoich projektów "na wyścigi".

Space One Wireless
KEF
Space One Wireless
Słuchawki

Najświeższe i najbardziej luksusowe propozycje słuchawkowe KEF-a zostały wyróżnione w specjalny sposób - znakiem Porsche Design Sound. Tak, to ten Porsche, którego studio projektowe daje wsparcie różnym "inicjatywom" - torebki, zegarki, smartfony... Pod szyldem PD KEF oferuje obecnie trzy modele: douszne Motion One, nauszne Space One i ich wersję bezprzewodową Space One Wireless.

H8i
B&O PLAY
H8i
Słuchawki

B&O Play ma w ofercie trzy modele nauszne i bezprzewodowe - H4, H8i i H9i. Najnowsze są te ostatnie, ale H8i, którymi się zajmujemy, też trafiły do sprzedaży niedawno. Pod pewnymi względami są nawet bardziej atrakcyjne od H9i, bowiem czas ich pracy na jednym ładowaniu sięga aż 45 godzin.

Live Sound & Installation wrzesień 2019

Live Sound & Installation

Magazyn techniki estradowej

Gitarzysta wrzesień 2019

Gitarzysta

Magazyn fanów gitary

Perkusista wrzesień 2019

Perkusista

Magazyn fanów perkusji

Estrada i Studio wrzesień 2019

Estrada i Studio

Magazyn muzyków i realizatorów dźwięku

Estrada i Studio Plus listopad 2016 - styczeń 2017

Estrada i Studio Plus

Magazyn muzyków i realizatorów dźwięku

Domowe Studio - Przewodnik 2016

Domowe Studio - Przewodnik

Najlepsza droga do nagrywania muzyki w domu