FATMAN
iTube 252

Fatman to marka nietypowa – bardzo młoda, powołana do życia w roku 2006 przez TL Audio, czyli firmę zajmującą się przede wszystkim profesjonalnym sprzętem studyjnym (stoły mikserskie, kompresory lampowe, przedwzmacniacze mikrofonowe itp.). Brytyjczycy wyszukali w Chinach godnego zaufania producenta z ciekawą ofertą, u którego zamówili dużą liczbę różnych wzmacniaczy, a następnie poddali je modyfikacji. Tak przygotowane prototypy stały się podstawą do ustalenia specyfikacji urządzeń sprzedawanych pod marką Fatman.

Nasza ocena
Wykonanie
Klasyczna architektura lampowca, elementy standardowe.
Laboratorium
Tylko trzy wejścia, bez zdalnego sterowania, w zamian stacja do iPoda; Parametry - umiarkowana moc, spory udział harmonicznych, wszystkie parametry na miarę przeciętnego lampiszona.
Brzmienie
Ciepłe, pełne i "przyjazne". Soczysty, niski bas. Przyzwoita rozdzielczość, bardzo ładna, duża scena.
Możesz pobrać ten artykuł w formacie
Artykuł pochodzi z Audio

Fatman iTube 252 jest wzmacniaczem lampowym, o wyglądzie zapożyczonym z europejskich i amerykańskich urządzeń z lat 60. Warto jednak zwrócić uwagę na małe ‘i’ przed nazwą; wzmacniacze Fatmana wyglądają nieco anachroniczne, jednak dostarczane są wraz ze stacją dokującą dla iPoda!

Lampowce kojarzą się zwykle z dużymi rozmiarami, "rozbuchaną" linią wzorniczą i kłopotami w obsłudze. Pierwsze dwa zarzuty Fatman odpiera od razu. Okazuje się też, że jest banalny w obsłudze, bowiem Fatmana iTube wyposażono tylko w dwa chromowane pokrętła – wzmocnienia oraz selektora wejść – oraz mechaniczny wyłącznik sieciowy (nie wygląda zbyt pięknie).

Fatman iTube – czy leci z nami pilot?

Pilota nie ma i nie będzie. Przednia i górna ścianka zostały wypolerowane "na lustro". Na tylnej - są trzy wejścia liniowe (ładne, wkręcane RCA) i złocone zaciski głośnikowe, z osobnymi odczepami dla 4 i 8 omów. Jest tam również gniazdo sieciowe IEC. Dock dla iPoda został dopasowany stylistycznie do wzmacniacza – górna, przednia i tylna ścianka to wygięta polerowana blacha, boki - lakierowane na wysoki połysk drewno.

Fatman iTube ma architekturę klasyczną dla lampowca – na niskim fundamencie umieszczono wszystkie lampy, za którymi znajduje się puszka ekranująca transformatory. Na lampy zakłada się, obowiązkową w Unii Europejskiej, klatkę zabezpieczającą (przed poparzeniem się użytkownika), którą można jednak odkręcić. A lampy są bardzo ładne. Na wejściu pracują w pushpullu dwie pary pentod mocy 5881 (amerykański odpowiednik EL34), sterowane przez podwójne triody 6N8P z oktalowymi podstawami (to z kolei rosyjski odpowiednik sławnych 6SN7). Wejście obsługiwane jest przez mniejsze triody 12AX7. Na samym przodzie mamy lampę 6E2 z zielonkawym paskiem, wskazującą poziom (umowny) sygnału wyjściowego.

Chińskie bańki

Wszystkie bańki wyprodukowano w Chinach. Zastosowanie lamp oktalowych na wyjściu oraz w sterowaniu oznacza pewien konkretny dźwięk - ponieważ odlefgłości między katodą oraz anodą są w nich duże, dźwięk staje się ciepły i zaokrąglony. Nowe triody małej mocy (podwójne), jak ECC82, ECC83, ECC85 i ECC88, brzmią znacznie bardziej neutralnie, "szybciej". Czar 6SN7 jest jednak ogromny. Dlatego też jakiś czas temu rosyjski Sovtek wypuścił na rynek serię lamp 12AX7ELP, gdzie literki na końcu były skrótem od Extra Large Plate.

W lampach tych powiększono wymiary katody i anody i odsunięto je od siebie. Wszystkie układy zmontowano na dwóch, niewielkich płytkach drukowanych. Sygnał z gniazd wejściowych biegnie długimi przewodami na front do selektora wejść, a potem do otwartego, taniego potencjometru. Gniazda są niemal wtłoczone na transformator, co na właściwości szumowe dobrze wpływać nie może, z kolei przewody sygnałowe spięto z kablami zasilającymi. Do lamp wyjściowych sygnał prowadzony jest grubymi, nieekranowanymi miedzianymi plecionkami. Układ zbudowano tak, aby nie trzeba było ustawiać biasu (prądu spoczynkowego) – reguluje się automatycznie.

Całość wygląda skromnie, elementy są przeciętne, a małe wymiary wymusiły pewne kompromisy w ułożeniu układów. Brak pilota też nie jest atutem. Stacja dokująca dla iPoda to ciekawy dodatek, chociaż "penetracja" polskiego rynku przez ten odtwarzacz jest dość słaba. Może dzięki Fatmanowi będzie większa?...

Odsłuch

Budowa wzmacniacza Fatman iTube sugerowała znaczny wpływ chińskiego partnera. Znając jednak świat pro, z jego pragmatyką i zdrowym rozsądkiem, od brzmienia oczekiwałem przynajmniej poprawności. W świecie związanym z nagraniami i estradą istnieją dwa wyraźne nurty w podchodzeniu do dźwięku: analityczny i syntetyczny. Myśląc o "pro", myślimy najczęściej o tym pierwszym, gdzie dąży się do maksymalnie dokładnego, szczegółowego przekazu. Fatman iTube nie jest do tego zdolny, ale rewanżuje się ciepłem i nasyceniem – czego większość z nas po lampach oczekuje. Nie jest to ostatnie ani nawet przedostatnie słowo w rozdzielczości i dynamice, ale lampowość jest prawdziwa, szlachetna, przynosząca coś więcej niż zmulenie.

Płynie pełny, koherentny dźwięk, głosy mają jednak wyraźnie wyodrębnioną "osobność", są trójwymiarowe, a scena obszerna, bardzo naturalna i namacalna. "Fatmanowatość", nomen omen, tego urządzenia polega na tym, że mniejsze źródła wyraźnie powiększa, przynajmniej względem obiektów, które są duże same z siebie. Zmienia to trochę prawdziwe relacje, ale brzmi bardzo fajnie, ponieważ przynajmniej część instrumentów zbliża się do swoich autentycznych wymiarów, co pociąga za sobą też wyjątkową intensywność brzmienia.

Tak brzmiał Fatman iTube z materiałem, który nie wymagał bardzo wysokich poziomów dźwięku ani subsonicznych zejść na basie. Jak zachowa się z muzyką, w której puls basu pełni podstawową rolę, a nie wymaga ona akustycznej wiarygodności? Taka jest płyta "Amnesiac" Radiohead. Mimo umiarkowanej mocy, Fatman zagrał ją dość sprytnie… Trzeba oczywiście uważać na skuteczność kolumn, jednak w tym przypadku ważniejsza będzie impedancja.

Punkt ciężkości charakterystyki Fatmana iTube przesunięty jest w kierunku niższej średnicy, wszystkie nagrania brzmią dzięki temu poważnie, "na serio", mimo że jest to na serio trochę nie na serio… Podobnie jak wcześniej wokalista Radiohead, tak potem David Gilmour na "Division Bell" Pink Floydów dosłownie "wyszedł" przed kolumny.

W kategoriach absolutnych dźwięk jest z pewnością w konkretny sposób wymodelowany. Łagodne, nie do końca rozdzielcze wysokie tony, wycofana wyższa średnica, mocna jej niższa część i pełny, soczysty bas sugerujący nawet dobre zejście - to daje dźwięk, który nie jest do końca otwarty, w którym zwłaszcza mikrodynamika znajduje się na marginesie, chociaż o prawdziwej dynamice też możemy zapomnieć. iTube oferuje w zamian różnicowanie barw i dużą scenę dźwiękową.

Obydwa te elementy występują tutaj w bardzo mocny, spektakularny sposób, najsilniej – i pozytywnie – oddziałując na percepcję. Nie ma dokładnego wglądu w nagranie, ponieważ akustyka pomieszczeń jest ledwie sugerowana, jednak wielkość sceny i uplastycznienie poszczególnych instrumentów dają wiele muzycznych emocji. Małe rozmiary Fatmana iTube sugerują mały dźwięk, w rzeczywistości jest znacznie lepiej i ciekawej. Pod względem mocy, dynamiki i analityczności Fatman nie może ci wiele dać… bo sam niewiele ma, ale to co daje, to ze szczerego, gorącego, lampowego serca.

Wojciech Pacuła

Parametry
FATMAN iTube 252
Produkowany Tak
Moc znamionowa (1% THD+N, 1 kHz) [W] 8 Ω, 2x 13/22 (- 5%)
Moc znamionowa (1% THD+N, 1 kHz) [W] 4 Ω, 2x 13/25 (- 5%)
Czułość (dla maksymalnej mocy) [V] 1x 0,2
Stosunek sygnał / szum (filtr A-ważony, w odniesieniu do 1W) [dB] 80
Dynamika [dB] 92
Współczynnik tłumienia (w odniesieniu do 4 Ω) 22
Wymiary: wys./szer./gł., W przypadku urządzeń testowanych w AUDIO wartość mierzona.
Laboratorium
Fatman iTube 252

Moc wyjściowa małego "grubaska" nie poraża, choć jako przedstawiciel techniki lampowej ma w tym względzie taryfę ulgową. Przy jednoprocentowym progu zniekształceń uzyskamy 13 W, niezależnie od obciążenia i konfiguracji kanałów. To niewiele, także wobec deklaracji producenta-25 W (choć Fatman nie definiuje krytycznego poziomu zniekształceń), więc przesuwając próg THD+N do 5 % uzyskujemy 22 W przy 8 omach i obiecane 25 W przy 4 omach. Czułość urządzenia jest przy tym zbieżna z przyjętym standardem 0,2 V.

Poziom szumów wynosi 80 dB, dynamika 92 dB-bez rewelacji, bez kompromitacji. W pomiarach pasma przenoszenia (rys. 1) wzmacniacz radzi sobie całkiem dobrze. Przy 10 Hz notujemy -0,4 dB, dla 8 omów punkt -3 dB wyznaczymy na 94 kHz, 4 omy to minimalnie trudniejsze zadanie, ale osiągamy wciąż bardzo wysokie 85 kHz.

Wzmacniacz nie stroni, niestety, od zniekształceń, co więcej-rys. 2. uwidacznia, że w przewadze występują nieparzyste. Najsilniejsza trzecia ma poziom -51 dB, piąta -77 dB, przed granicą -90 dB widać jeszcze siódmą i dziewiątą. Wśród parzystych najmocniej swoją obecność zaznaczyła druga (-67 dB). Najniższe wartości THD+N przypadają (rys. 3.) na przedziały najniższych mocy wyjściowych, powyżej 0,7 W zniekształcenia stale, choć równomiernie rosną, wspinając się bez wyraźnego obszaru gwałtownego przesterowania aż do granicy 5 %. W zakresie badanych obciążeń, 8 i 4-omowych, charakterystyki pokrywają się niemal w całym zakresie.

FATMAN testy
SA710
SOULNOTE
SA710
Wzmacniacze stereo

SoulNote SA710 to egzotyka, jedna z tych ekscentrycznych konstrukcji, które budzą ciekawość, ale i obawy. Wygląda wprawdzie całkiem normalnie, ale wzmacniacz tranzystorowy o mocy 10 W ostatni raz widziałem... Nie – sam sobie zrobiłem, około 30 lat temu. Marka należy do japońskiej fi rmy CSR, a za sukcesem całego przedsięwzięcia stoi bardzo doświadczona ekipa inżynierów z Norinaga Nakazawa na czele, związanych wcześniej z Marantzem i Philipsem.

D-POWER 2x90i
PINK FAUN
D-POWER 2x90i
Wzmacniacze stereo

Mattijs de Vries - założyciel, właściciel i główny konstruktor - zaczynał od warsztatu parającego się głównie apgrejdami urządzeń audio, ale jako że Holendrzy mają wyjątkową smykałkę do biznesu, to działalność szybko się rozrosła. Pink Faun stał się sławny dzięki hi-endowym streamerom - a to gorący temat. Prezentowaliśmy już tego typu urządzenie, a teraz zajmujemy się wzmacniaczem zintegrowanym - jedynym w ofercie firmy.

Classic One mkII
PATHOS
Classic One mkII
Wzmacniacze stereo

Wyrafinowane wzornictwo przyciąga klientów do produktów włoskich nie tylko na rynku audio. Moda się zmienia, ale Hi-Fi, które wychodzi z pracowni włoskich projektantów, może trwać przy dawnych wzorcach. Classic One to wzmacniacz wyjątkowy. Po raz pierwszy zaprezentowano go w połowie lat 90., druga wersja pojawiła się na początku XXI wieku, a trzecia w 2006 roku i pozostaje w ofercie do dzisiaj. Pathos już wtedy odważnie zrywał z typową formą urządzeń, proponując wąskie, niekonwencjonalne "wynalazki".

Live Sound & Installation październik 2019

Live Sound & Installation

Magazyn techniki estradowej

Gitarzysta październik 2019

Gitarzysta

Magazyn fanów gitary

Perkusista październik 2019

Perkusista

Magazyn fanów perkusji

Estrada i Studio październik 2019

Estrada i Studio

Magazyn muzyków i realizatorów dźwięku

Estrada i Studio Plus listopad 2016 - styczeń 2017

Estrada i Studio Plus

Magazyn muzyków i realizatorów dźwięku

Audio październik 2019

Audio

Polski przedstawiciel European Imaging and Sound Association

Domowe Studio - Przewodnik 2016

Domowe Studio - Przewodnik

Najlepsza droga do nagrywania muzyki w domu