Skrzypek Janusz Wawrowski i fundator Roman Ziemian o skrzypcach Stradivariego i albumie "Hidden Violin"

Newsy

Na spotkaniu w Studio U22 poznaliśmy mecenasa i fundatora skrzypiec Antonio Stradivariego - Romana Ziemiana, współwłaściciela firmy FutureNet, który przekazał skrzypce Januszowi Wawrowskiemu, wybitnemu polskiemu skrzypkowi. Zaprezentowane zostały same skrzypce, wykonane w 1685 r., a więc 334 lata temu, w roku urodzin Jana Sebastiana Bacha. To czas, kiedy legendarny lutnik zaczął eksperymentować odchodząc od metod wykonywania instrumentów Nicoli Amatiego, innego sławnego lutnika z Cremony. Janusz Wawrowski wyjaśnił, dlaczego jego nowy album nosi tytuł "Hidden Violin".

Dodano: 1 marzec 2019

- Te "Ukryte skrzypce" to skarb, który przez ostatnie 30-40 lat był w posiadaniu rodziny Ratinich. Raz do roku były wyjmowane, by zagrać na nich uroczysty, rodzinny koncert. Przez wiele lat nie grał na nich żaden wirtuoz, nie były w codziennym użyciu, są więc doskonale zachowane. Teraz odkrywamy te skrzypce, które - jak się wydaje - czekały na ten moment, kiedy trafią do Polski jako - pierwszy po II wojnie światowej - instrument wykonany przez Antonio Stradivariego. Są w doskonałym stanie technicznym, co gwarantuje ich niezawodność podczas koncertów i nagrań. 

Lutnik ocenia to okiem, a ja dotykając ich i grając. Nie są kapryśne, co nie jest takie oczywiste w przypadku starego instrumentu, a grałem na takich egzemplarzach w różnych warunkach pogodowych. To nie jest tzw. składak z elementów wykonanych w pracowni Stardivariego, a kompletne dzieło mistrza. To instrument bardzo wyrównany pod względem brzmienia, a my skrzypkowie bardzo to sobie cenimy.

Po prostu w każdym miejscu, na każdej strunie instrument podobnie się odzywa. Wówczas to skrzypek decyduje, jaka będzie barwa dźwięku w danym momencie. Kiedy instrument jest niewyrównany, to my dostosowujemy się, by uzyskać zamierzony efekt. Skrzypek musi się gimnastykować, żeby jego wykonanie brzmiało spójnie. Ten Stradivarius gra tak, jakby był jednym ludzkim głosem.

Cenne instrumenty pojawiały się na koncertach w Polsce wielokrotnie, nawet na ostatnim konkursie im. Henryka Wieniawskiego w Poznaniu w 2016 r. było ich kilka. Na skrzypcach z warsztatu Nicoli Amatiego grał Rosjanin Stepan Ławrow. Laureatka drugiego miejsca Bomsori Kim z Korei grała na skrzypcach Joannesa Baptisty Guadagniniego, wykonanych w Turynie w 1774 r., a wypożyczonych przez azjatycki Bank Instrumentów Kumho.

Rimon Hadar z Izraela przyjechał do Poznania ze skrzypcami Guadagniniego z 1759 r., zaś Japonka Mone Hattori - z instrumentem "Baron Knoop" z pracowni Pietro Guarneriego wykonanych w 1743 r. Natomiast zwyciężczyni konkursu, Gruzinka Veriko Tchumburidze, gra od 2016 r. na instrumencie Giambattisty Guadagniniego z 1756 roku, użyczonym przez fundację Deutsche Stiftung Musikleben. Jako ciekawostkę dodam, że przewodniczący jury XV Konkursu im. H. Wieniawskiego, Maxim Vengerov, gra na stradivariusie "ex-Kreutzer" z 1727 r. Nabył go w 1998 r. za 1,6 mln dolarów. Ma w swej kolekcji cztery egzemplarze skrzypiec, które wyszły spod ręki Stradivariego.

Ceny stradivariusów na aukcjach rosną również dlatego, że wystawiane są sporadycznie. Podczas gdy w 1955 r. można je było nabyć za niespełna dwa tysiące dolarów, to dziesięć lat później - za 28 000 dolarów. W 1990 r. Dom Aukcyjny Christie's uzyskał cenę bliską 1,8 mln dolarów za stradivariusa "Red Mendelssohn". Kupił go dziadek 16-letniej wówczas skrzypaczki Elizabeth Pitcairn i podarował jej w prezencie urodzinowym.

W 2010 r. skrzypaczka Anne Akiko Meyers wylicytowała 3,8 mln dolarów za stradivariusa "Molitor" z 1697 r. Podobno należał niegdyś do Napoleona Bonaparte. Najwyższą cenę 15 821 285 dolarów osiągnęły skrzypce mistrza z Cremony w 2011 r. Ale za najcenniejsze uważane są skrzypce "Mesjasz", które od ukończenia w roku 1716 były w posiadaniu samego Stradivariego aż do jego śmierci. Teraz można je podziwiać w angielskim muzeum Ashmolean w Oxfordzie.

- Od dawna marzyła mi się płyta z miniaturami, hitami polskiej muzyki skrzypcowej - powiedział Janusz Wawrowski o swoim albumie "Hidden Violin". - Jest ich bardzo dużo, tu nagrałem tylko niewielki ich wybór. Chciałem zaprezentować kilka perełek, niektóre okryłem sam, inne moi znajomi. Ten wybór odpowiada idei mecenatu, jak i wydarzenia, jakim był zakup tego instrumentu w roku obchodów 100-lecia odzyskania przez Polskę niepodległości.

To utwory bardzo zróżnicowane, by można te skrzypce zaprezentować od strony lirycznej i od wirtuozowskiej, a nawet bardziej nowoczesnej. Jest tu pełen wachlarz barw. Mam nadzieję, że moja płyta będzie świetną wizytówką tego instrumentu. Dziś mam wielką przyjemność przedstawić Państwu Pana Romana Ziemiana, prezesa zarządu firmy FutureNet, który zakupił skrzypce Antonio Stradivariego. Dzięki niemu mogłem nagrać ten album. Całkiem niedawno poznaliśmy się, okazał się człowiekiem o wielkiej wrażliwości, od razu bardzo dobrze porozumieliśmy się w dziedzinie sztuki i kultury. Nasza pierwsza rozmowa dotyczyła skrzypiec i koncertów. Zdradzę, że chodził do szkoły muzycznej, zajmował się też renowacją zabytkowych mebli. Te dwie pasje zeszły się tu, w tym instrumencie.

- Z pomysłem zakupu pierwszego po wojnie Stradivariusa dla Polski przyszedł do mnie wiolonczelista Wojciech Dutkiewicz - zwierzył się Roman Ziemian. - Wiadomo, że były w Polsce takie instrumenty, ale w wyniku działań wojennych wszystkie je utraciliśmy. Bodźcem były obchody 100-lecia odzyskania przez Polskę niepodległości. Okazało się, że można kupić wybitny instrument, więc zdecydowaliśmy z moim wspólnikiem, Stephanem Morgensternem, że to zrobimy.

Moje związki z muzyką rzeczywiście zaczęły się w dzieciństwie: skończyłem szkołę muzyczną I stopnia, ale okazało się, że wirtuozem nie będę. Przejawiałem większy talent do biznesu. To była okazja, żeby wynagrodzić poświęcenie moim rodzicom, którzy pokładali we mnie nadzieje w dziedzinie muzyki, a także mojej nauczycielce muzyki, która straciła siedem lat pracy nade mną.

Chcę podkreślić, że te skrzypce są wyjątkowe. Miałem okazję wysłuchać ich prezentacji w kameralnym towarzystwie, kiedy zagrał na nich Janusz Wawrowski. Uznałem, że nie można tych skrzypiec pozostawić na kolejne pokolenia w szufladzie, należało je oddać w dłonie wirtuoza, byśmy mogli się nimi wszyscy cieszyć. To kwestia odpowiedzialności. Skrzypce otrzymały imię Polonia, a oficjalna ceremonia nadania imienia odbyła się 4 grudnia 2018 r. na Zamku Królewskim. - Pomysłodawcą tego imienia też był Wojtek Dutkiewicz, który te skrzypce znalazł i negocjował warunki zakupu - dodał Roman Ziemian. - Fascynujące jest to, że wszystkie skrzypce tej klasy mają swoje imię, a te z niewiadomych przyczyn go wcześniej nie miały.

Polonia to pierwsze ich imię. Skrzypce były eksponowane w grudniu 2018 r. w specjalnej, bezpiecznej gablocie na Zamku Królewskim w Warszawie. Obok skrzypiec leżał certyfikat autentyczności instrumentu. Dzięki decyzji Romana Ziemiana stradivarius Polonia na stałe wszedł do zbioru zabytkowych dzieł Zamku Królewskiego. - Sala Wielka Zamku Królewskiego jest doskonałym miejscem dla koncertów muzyki barokowej, którą wykonuję z moim zespołem Warsaw Players - powiedział Janusz Wawrowski. - Już trzy takie koncerty odbyły się, a w 2019 r. będą kolejne. Będzie można docenić piękno dźwięku tych skrzypiec na żywo, są naprawdę wyjątkowe.

Audio - lipiec - sierpień 2019

Czytaj bieżący numer na swoim tablecie za darmo!

W tym numerze znajdziecie regularny test porównawczy (pięć wzmacniaczy za ok. 9000 zł), hi-endowe kolumny, gramofon, ale polecam przede wszystkim indywidualne testy pięciu urządzeń nowej generacji - soundbarów, głośników bezprzewodowych, systemów "all-in-one". ...

Kup ten numer Zaprenumeruj Przejrzyj