BOB DYLAN

Tempest

Tempest

Wykonanie

Nagranie

Równo 50 lat od swojego debiutu Bob Dylan wydał 35. album, na którym udowadnia, że nadal potrafi tworzyć genialne piosenki. W ostatnich dwóch dekadach amerykański bard ma zresztą doskonałą passę. Nagrał pod rząd trzy świetnie przyjęte płyty: "Time Out Of Mind", "Love And Theft" i "Modern Times".

Bob Dylan  od dawna wymieniany jest jako poważny kandydat do nagrody Nobla i to w dwóch kategoriach: literackiej i pokojowej. W tej pierwszej należy mu się jak mało komu, bowiem jego teksty to prawdziwe literackie perełki. "Tempest" bezwzględnie należy zaliczyć do najwybitniejszych dzieł artysty.

Już od pierwszych dźwięków utworu "Duquesne Whistle" ulegamy magii jego muzyki. Bob Dylan przywołuje w nim klasyczne brzmienie lat 40. i 50., wywodzące się z bluesowej tradycji Roberta Johnsona. I znać, że w tej stylistyce czuje się jak ryba w wodzie. To, co z miejsca uderza, to jego głos - jeszcze bardziej szorstki, zdarty, obniżony. Nabrał chrypki, jakiej pozazdrościć może mu sam Tom Waits.

Kiedyś naśladował starych bluesmanów z Delty Missisipi, dziś sam śpiewa jak jeden z nich. Drugą rzeczą, na którą zwracamy uwagę, to nieco przybrudzony, zmatowiony dźwięk płynący z głośników. Odnosi się wrażenie, jakby album został nagrany kilka dekad temu. Sądzę , że to celowy zabieg podkreślający źródła muzyki Dylana i jego inspiracje.

Amerykański bard jest typowym artystą albumowym. W swojej długiej karierze nie miał zbyt wielu przebojów przez siebie wykonywanych, w ostatnich latach prawie wcale. Jego kompozycje rozsławili bardziej inni wykonawcy, choćby Jimi Hendrix ("All Along The Watchtower"), The Byrds (“Mr. Tambourine Man") czy Guns N’Roses ("Knock’n On Heaven’s Door"). Tak jest i tym razem.

Wyrwane z kontekstu piosenki nie wpadają w ucho, a jednak trudno się od nich uwolnić. W kluczowym dla "Tempest" mrocznym utworze tytułowym Dylan śpiewa o katastrofie Titanica. "Tin Angel" oparł na tekście o zbiorowym samobójstwie. W "Roll On John" przywołuje postać Johna Lennona, cytuje jego piosenki "Come Together" i "A Day In The Life". Ważną rolę spełnia towarzyszący mu w nagraniach zespół z bluesowo brzmiącymi gitarami, fortepianem i swingującą sekcją rytmiczną. Taki skład tworzy solidną podstawę dla songów mistrza, który czuje w swojej grupie mocne oparcie.

Autor słynnego "Like A Rolling Stone" nazwał swój album "Tempest" ("Burza"). Tu nasuwa się analogia do Szekspira, którego ostatnia w życiu sztuka nosiła tytuł "The Tempest". Miejmy jednak nadzieję, że to nie będzie ostatnie dzieło Boba Dylana, że zrealizuje jeszcze wiele wspaniałych albumów. W końcu jest jak wino, z wiekiem nabiera coraz bardziej wykwintnego smaku.

Grzegorz Dusza
SONY
 

GATUNKI MUZYKI
Live Sound & Installation kwiecień - maj 2020

Live Sound & Installation

Magazyn techniki estradowej

Gitarzysta wrzesień 2020

Gitarzysta

Magazyn fanów gitary

Perkusista lipiec - sierpień 2020

Perkusista

Magazyn fanów perkusji

Estrada i Studio wrzesień 2020

Estrada i Studio

Magazyn muzyków i realizatorów dźwięku

Estrada i Studio Plus listopad 2016 - styczeń 2017

Estrada i Studio Plus

Magazyn muzyków i realizatorów dźwięku

Audio wrzesień 2020

Audio

Polski przedstawiciel European Imaging and Sound Association

Domowe Studio - Przewodnik 2016

Domowe Studio - Przewodnik

Najlepsza droga do nagrywania muzyki w domu