PIONEER
DV-696AV

Pioneer to prawdziwy pionier w świecie urządzeń wieloformatowych. Pierwszy zaproponował tego typu urządzenie, oparte o własny napęd i czipset podzielony między sekcję PCM (także przygotowany samodzielnie) oraz SACD (tutaj korzystano z układów Sony). Tak tanie urządzenie wieloformatowe jak DV-696AV jest kolejną manifestacją możliwości firmy, chociaż poza uniwersalnością, ma ono niewiele wspólnego z droższymi modelami Pioneera.

Nasza ocena
Wykonanie
Cena wymusiła kompromisy, jednak sekcja cyfrowa jest niemal taka sama jak w dwukrotnie droższym Cambridge Audio DV89.
Laboratorium
To jeden z najtańszych dostępnych odtwarzaczy wieloformatowych.
Brzmienie
Dobre przez wyjścia cyfrowe...
Możesz pobrać ten artykuł w formacie
Artykuł pochodzi z Audio

Front Pioneera DV-696AV jest plastikowy, jednak dzięki naparowaniu nań warstewki metalicznej farby, wygląda, jakby był metalowy. Wrażenie ekskluzywności (naprawdę!) pogłębiają metalowe przyciski 'standby' oraz nawigacji po menu.

Cięcia nie ominęły jednak wyświetlacza, który jest maleńki. Podobnie jak w Cambridge Audio DV89, tak i tutaj nie dowiemy się wiele o włożonej płycie, ani nawet, czy urządzenie jest włączone do sieci – nie ma stosownej kontrolki. Guziczki sterujące napędem są malutkie i dość niewygodne, więc lepiej zdać się na pilot. Ten też nie jest szczytem ergonomii, ale można się przyzwyczaić.

Tylny panel oddaje nieco ducha tego przedziału cenowego, bo gniazda nie oszukują złoceniem i nie ma osobnych wyjść dla sygnału stereo (jak jednak pokazuje przegląd testowanych urządzeń, w niemal każdym przypadku jest to ten sam sygnał, co na wyjściu frontowym dla sygnału 5.1). Ale mamy wyjście HDMI (v. 1.1), rzecz na tym poziomie cenowym do niedawna nie do pomyślenia.

Są też wyjścia analogowe wideo – komponent, S-Video i kompozyt, a także SCART z RGB. Możemy także wysłać sygnał audio (cyfrowy) gniazdami elektrycznym i optycznym. Oszczędności widać jeszcze w zastosowaniu niby-nóżek, czyli kawałków gąbki podklejonych pod chassis. Dość nietypowo, przynajmniej jak na ten test, szuflada chowa się pod uchylną klapką.

Rzut oka do wnętrza – jakbym oglądał wnętrze DV89 Cambridge Audio – podobny napęd, zasilanie, a także płyta z dekoderami. Bliższa inspekcja ukazuje różnice, jednak wygląda na to, że obydwa urządzenia zostały przygotowane przez producenta OEM, a nie przez macierzyste firmy.

Pośrodku widać plastikowy napęd DVDROM firmy Orion, z metalową, odsprzęganą platform ą dla optyki. Jego sterowanie znalazło się na niewielkiej płytce z pozostałymi układami. Centralną jednostką jest DSP Mediatek MT1389EXE, niemal identyczny jak ten w CA i w Marantzu (tam były to wersje EE), obsługujący zarówno sygnał wideo, jak i audio.

Znowu zauważmy, że sygnał DSD z płyt SACD jest w nim zamieniany na PCM i dopiero w tej formie obrabiany. W głównej jednostce wykonywane jest "rozpakowywanie" sygnału, zaś jego skalowanie do postaci 1080i, podobnie jak w DV89 CA, wykonywane jest w obsługującym wyjście HDMI czipie MediaTeka (MT1392E).

Zupełnie nietypowo wykonano część audio, ponieważ mamy trzy, niezależne tory, począwszy od trzech przetworników Burr-Browna PCM1742 – to stereofoniczny układ delta-sigma 24/192 o dynamice 106 dB, więc realnej rozdzielczości 17 bitów (na szczęście jest to wersja KE, a więc o lepszej dynamice niż wersja E). Zamiana I/U oraz filtry załatwiane są przez kości 4580.

Wyjścia audio wyglądają, jakby były sprzęgnięte kondensatorami bipolarnymi. Zupełnie niezrozumiałe jest dla mnie to, że sygnał do gniazd cyfrowych audio jest prowadzony bardzo długim kablem na płytkę z zasilaczem (też nie ma to sensu) i dopiero stamtąd wypuszczany na zewnątrz. Podobnie sygnał dla gniazda SCART – biegnie długą taśmą komputerową, a jest wlutowany do płytki z zasilaczem. Ten nie jest specjalnie rozbudowany.

Ponieważ Pioneer DV-696AV obsługiwany jest przez układ MediaTeka, więc można przeprowadzić nieco regulacji obrazu (jasność, kontrast, ostrość itp.), a także ustawić na wyjściu HDMI poziom czerni dla sygnału RGB.

Odsłuch

Chyba gdzieś w okolicach 1000 zł kończy się "przezroczystość" na nowe formaty. Dźwięk z płyt DVD-A zabrzmiał bez wyraźnego ataku. Taka prezentacja była jednak na miejscu w przypadku popularnych płyt CD, które wykazują rozjaśnienie, a które w tym odtwarzaczu zabrzmiały po prostu cywilizowanie. Nie był to szczyt wyrafinowania, jednak w ramach przyjętego kompromisu i budżetu może się to podobać.

Norah Jones z płyty "Not Too Late" miała przyjemną barwę głosu, z lekko podkreśloną wyższą średnicą, nieco ciemniejszą górą, która pomagała w tego typu realizacjach.

Bas był dość mocny i wystarczająco zdyscyplinowany. Może jedynie jego wyższy zakres wybrzmiewał nieco zbyt długo. Pewnym problemem, przynajmniej z punktu widzenia dwukrotnie droższych odtwarzaczy, jest słabość kreowania źródeł pozornych i przestrzeni między nimi. Daje to dość skupioną na środku scenę, a jeśli wydarzenia lokowane są po bokach, to pokazują się nieco odseparowane, samodzielnie prowadząc swój "show".

Przy materiale SACD Pioneer DV-696AV zagrał dość jasnym dźwiękiem, bez specjalnego wypełnienia i ciepła, jakie ten format oferuje. Rozdzielczość też nie jest tak dobra, jak przy płytach DVD-A.

Najlepiej urządzenie tego pioniera urządzeń wieloformatowych sprawdzi się, jeśli połączymy je kablami cyfrowymi do plazmy i amplitunera AV. Nie dostaniemy tak dobrego obrazu jak z droższych modeli, jednak i tak sporo będzie zależało od wyświetlacza.

Obraz ma delikatne barwy i dość wysoki kontrast. I podobnie jak dźwięk, znacznie lepiej prezentuje się z wyjścia cyfrowego niż analogowego. Jeśli weźmiemy pod uwagę cenę odtwarzacza, to trudno będzie uwierzyć, że jakkolwiek można uzyskać tak dobry obraz z czegoś "takiego". Pod tym względem wyjście HDMI jest prawdziwym błogosławieństwem.

Niestety pewnych rzeczy nie da się przeskoczyć i o ile Pioneer zaskakuje jakością obrazu na wyjściu HDMI, o tyle dźwięk lepiej pozostawić amplitunerowi.

Parametry
PIONEER DV-696AV
Obraz ...przez HDMI znakomity.
Produkowany Tak
Obsługiwane formaty DVD-V, DVD-A, SACD, CD, MP3, DIVX
Wyjścia wideo HDMI/kompon.
Wyjściowa rozdzielczość 1080i
Dekodery surround DD, DTS, DPLII
Wymiary: wys./szer./gł., W przypadku urządzeń testowanych w AUDIO wartość mierzona.
PIONEER testy
L100 Classic
JBL
L100 Classic
Zespoły głośnikowe

Nie ma co ukrywać - wreszcie dotarliśmy do sedna tego testu. Bez L100 Classic byłby on jak występy artystów wspierających, podczas gdy główna gwiazda koncertu nie dojechała... na co w pewnym momencie nawet się zanosiło. Na szczęście wpadła na scenę w ostatniej chwili, aby pokazać, kto tutaj rządzi.

4307
JBL
4307
Zespoły głośnikowe

W symbolu zmienia się tylko ostatnia cyfra, licznik przeskakuje z 6 na 7, ale konstrukcja jest wyraźnie większa i pod wieloma względami zupełnie inna. Z 4306 wciąż łączy ją kilka charakterystycznych, firmowych elementów, jednak wpisanie obydwu do jednej serii możliwe było tylko w ramach tych specyficznych założeń, jakie przyświecały tworzeniu całej rodziny "tradycyjnych" monitorów JBL-a.

4306
JBL
4306
Zespoły głośnikowe

Najmniejsza z testowanych konstrukcji, i jednocześnie w całej kategorii "bookshelf" JBL-a, ma swoją specyfikę, zarazem bardzo wyraźnie nawiązującą do ważnego punktu technicznego programu firmy. Tym elementem jest tutaj przetwornik "kompresyjny".

Live Sound & Installation wrzesień 2019

Live Sound & Installation

Magazyn techniki estradowej

Gitarzysta wrzesień 2019

Gitarzysta

Magazyn fanów gitary

Perkusista wrzesień 2019

Perkusista

Magazyn fanów perkusji

Estrada i Studio wrzesień 2019

Estrada i Studio

Magazyn muzyków i realizatorów dźwięku

Estrada i Studio Plus listopad 2016 - styczeń 2017

Estrada i Studio Plus

Magazyn muzyków i realizatorów dźwięku

Domowe Studio - Przewodnik 2016

Domowe Studio - Przewodnik

Najlepsza droga do nagrywania muzyki w domu