product

TRANSROTOR
ZET 3

Nie tylko w audio pewne urządzenia stają się ikonami danej dziedziny. Ale na naszym poletku jest to szczególnie widoczne, ponieważ nasz piękny świat opiera się w dużej mierze na kulcie fetysza (fuj). Konkretne nazwy, nazwiska, symbole i rozwiązania są nam szczególnie bliskie, bo przy braku trwałych, niekwestionowanych, obiektywnych kryteriów oceny jakości, warto mieć autorytety, trzeba w coś wierzyć...

Nasza ocena
Wykonanie
Fenomenalna precyzja, przemyślane rozwiązania mechaniczne.
Funkcjonalność
Możliwość dołożenia drugiego ramienia, lepszego zasilania; nie ma VTA, kable podłączone na stałe.
Brzmienie
Bardzo dokładny, ale bez wyostrzeń, ze znakomitym basem i ciut ciepłą górą.
Możesz pobrać ten artykuł w formacie
Artykuł pochodzi z Audio

W ramach audio analogowego i czarnej płyty jednym z takich świętych Graali jest gramofon Linn LP12 Sondek. To relatywnie prosty, lekki gramofon oparty o pomysł wprowadzony i doszlifowany przez firmy AR i Thorens, a polegający na odprzęgnięciu, za pomocą trzech sprężyn, ramienia wraz z talerzem od chassis, na którym wspierał się silnik napędowy. Przez długie lata takie rozwiązanie było uznawane za optymalne i nawet jeśli co jakiś czas proponowano inne rozwiązania, to były one porównywane z LP12 jak ze wzorcem metra w Sevres pod Paryżem.

Od jakiegoś czasu triumfy święci jednak idea zupełnie przeciwna, która opiera się na tym, że drgania nie są wygaszane w sprężynach czy lekkich materiałach tłumiących, a absorbowane przez dużą masę konstrukcji - talerza i chassis. Tak nadszedł czas modelu Gravitŕ niemieckiej firmy Transrotor – symbolu gramofonów "ciężkich".

Z tej firmy, od przeszło trzydziestu pięciu lat prowadzonej przez Jochena Räke, z wykształcenia mechanika precyzyjnego, pochodzi gramofon Transrotor Zet 3. Pomimo dużej masy, siłowego podejścia, gramofon prezentuje się niezwykle atrakcyjnie. Nie ma wprawdzie łabędziej lekkości i szyku jednak z drugiej strony sprawia wrażenie produktu solidnego, godnego zaufania, dopracowanego w najdrobniejszych szczegółach.

Transrotor Zet 3 - chassis

Chassis wykonano z dwóch warstw - grubej, barwionej na kolor czarny płyty akrylowej,przedzielonej płytą stalową. Taki sandwich wykonywany jest po to, aby połączyć ze sobą zalety "miękkiego" akrylu i "twardej" stali, a przez to możliwie najlepiej wygasić drgania. Podstawę uformowano w kształt czterolistnej koniczyny. To ciekawy zabieg mający na celu minimalizacjê powierzchni podstawy, która często działa jak membrana.

Najdalej posunięto się w modelu Fat Bob, gdzie chassis jest zredukowane do obwodu talerza, jednak i tutaj nie ma go za dużo. Jednak to co jest, zostało optycznie zderzone z wykończonymi chromem metalowymi (chyba mosiężnymi) elementami. A tych jest sporo. Najpierw dokończmy podstawę: sandwicz wspiera się w trzech punktach-dwóch z przodu i jednym z tyłu (podobnie swój topowy, niesamowicie drogi napęd JD1 MkII posadowiła firma Jadis – ostatecznie to też sprawa mechaniki…). Nie są to jednak proste podpórki, a regulowane, wielślementowe "nogi".

Na samym spodzie jest duży talerz z otworem pośrodku, w którym zamontowano gniazdo z innego rodzaju stali. W ów kołnierz wchodzi od góry kulka zamocowana w nagwintowanej tulei. Tuleja z kolei jest od góry wkręcana za pomocą mniejszego talerza, poziomując podstawę. Proste i skuteczne. Jednak żeby tak to wykonać, trzeba wiedzieć o metalach conieco.

Pośrodku umieszczono główne łożysko, podtrzymujące talerz gramofonu. Element ten znajduje się w bardzo dużym i ciężkim bloku, do którego od góry wpasowany jest subtalerz o sporej średnicy, oczywiście też metalowy i ciężki. Dopiero na to nakładamy talerz - znowu masywny, chromowany, ze specjalnie wyfrezowanymi okręgami od spodu, usztywniającymi go dodatkowo i rozkładającymi masę. Na sam wierzch zakładana jest mata z przetworzonego winylu, a płyta dociskana jest krążkiem. Wygląda na to, że wykonany jest ze szkieletu plastikowego, z metalowym płaszczem. Jego otwór jest jednak idealnie dopasowany do osi talerza.

Transrotor Zet 3 -silnik i ramię

Patrząc od lewej, dwa tylne "płatki" tej koniczyny okupują silnik i platforma dla ramienia. Możliwe jest zamocowanie drugiego ramienia, na osobnej platformie w miejscu silnika, należy wówczas dokupić opcjonalną podstawę pod silnik, stawianą w wycięciu z boku. Silnik to klasyczna konstrukcja synchroniczna, zasilana za pośrednictwem dość długiego, ekranowanego kabla, z zewnętrznego zasilacza. Standardowo jest to zasilacz ścienny, jednak można dokupić opcjonalny zasilacz M1 z ultrastabilnym generatorem napięcia zmiennego18 V.

Talerzyk, na który nakłada się pasek, jest metalowy i pięknie toczony. Silnik uruchamiamy małym przyciskiem na solidnej obudowie. Niestety, w standardowej wersji zmianę prędkości obrotowej dokonujemy przez ręczne przeniesienie gumowego paska o okrągłym przekroju, na górną lub dolną część talerzyka.

Na drugim "listku" mamy platformę dla ramienia. Jest ona bardzo podobna do tej stosowanej przez Acoustics Signature, tj. są to dwa krążki – górny i dolny, połączone swego rodzaju pilarami. Na podstawie zamontowane jest ramię. W Transrotor Zet 3 standardowo jest to modyfikowane przez Transrotora ramię Rega RB250, nazwane tutaj 250 STR.

Wymianie uległo okablowanie wewnętrzne i łożyskowanie. Niestety, wciąż nie mamy regulacji VTA. Podobnie jak w oryginalnej Redze, tak i tutaj mamy zamontowane na stałe okablowanie, zakończone wtykami śhlbacha, także bez osobnego kabla uziemiającego. Można więc założyć, że i kabel pochodzi od tego producenta.

Czy jest to postęp w stosunku do oryginalnego przewodu? Nie wiem. Myślę jednak, że w ten sposób ograniczono nieco możliwości poprawy tego elementu i nawet argument mówiący, że dzięki temu mamy nieprzerwany bieg przewodu od samej wkładki (pinów) do wtyków do mnie nie przemawia, bo w najlepszych ramionach mamy kabel odłączalny.

Transrotor Zet 3 przychodzi do klienta wyregulowany i wyposażony we wkładkę. Chociaż oznaczona znaczkiem Transrotora, jest to modyfikowana wersja Goldringa z serii 1000. Całość wygląda – powtórzę-niezwykle kompetentnie i podobała się nawet mojej żonie, która zazwyczaj wykpiwa kolejne "trumienki" i "puszki"…

Odsłuch

Z dużą dokładnością można przyporządkować charakter dźwięku do rodzaju budowy gramofonu. Urządzenia z odsprzęganym subchassis grają żywo, sprężyście, z mocną średnicą i dobrym emocjonalnym przekazem. Z kolei gramofony "ciężkie" mają znakomicie kontrolowany bas, bardzo czarne "tło" oraz prezentują wybitny focus. Pierwsze są jednak często podbarwione, a ich bas jest poluzowany, zaś drugie oskarżane są o beznamiętność w pokazywaniu muzyki.

Na samym szczycie te dwie tendencje się zbiegają, jednak niżej w cenniku tak to właśnie wygląda. Odstępstwem od tej reguły był np. odsprzęgany gramofon Oracle Delphy MkV ("Audio" 2/07), który zachowując wiele zalet tego typu konstrukcji, grał jednak precyzyjnym dźwiękiem.

Testowany Transrotor jest nominalnie gramofonem "ciężkim", jednak z większością wkładek pokazuje wiele zalet "pływających" konstrukcji. Mamy przede wszystkim nasyconą, mocną średnicę oraz znakomitą rytmiczność. Ponieważ jednak bas schodzi niezwykle nisko, przypominając w tym Challengera firmy Acoustics Signature ("Audio" 8/06), mamy też duży, stabilny obraz dźwiękowy.

Wstępny test został przeprowadzony tak, jak producent zalecił, tj. z ramieniem i wkładką modyfikowanymi przez Transrotora. System brzmi szybko, ale bez nerwowości i ma ładną górę. Tak naprawdę odezwał się dopiero po zmianie wkładki na znakomitego Denona DL- 103 (MC), a potem na Kśtsu Black (MC). Dostaliśmy wówczas nasycony, mięsisty bas i rozdzielczą, dźwięczną górę.

Transrotor Z3, bez względu na to, czy ze swoją wkładką, czy z innymi, nie uwypukla wad realizacyjnych nagrań, nie punktuje gorszych wydań. Wprawdzie rozpocząłem od audiofilskich tłoczeń, m.in. bardzo przyjemnego samplera firmy Stockfisch Vinyl Collection, jednak zalety o których mówię najpiękniej wypłyną przy gorszych tłoczeniach, i wcale nie najlepiej nagranej muzyce. Taka jest właśnie polska edycja albumu "Live Undead" grupy Slayer.

Niesamowicie, jak dokładnie można pokazać wnętrze klubu, z krzyczącymi fanami-byle tylko nie podkreślać braku góry czy słabej rozdzielczości, czyli tak, jak tutaj. Transrotor z precyzją metronomu odmierzał uderzenia stopy-rzeźnia nr 5 między głośnikami… Co więcej-gitary miały dobrą barwę i jedynie skompresowany wokal przypominał, że to przecie ż trash metal, a nie Sara K.

Ciekawe, ale z większością wkładek Transrotor Zet 3 prezentuje tylko dobrą głębię sceny i dopiero z płytami 45 rpm okno otwiera się znacząco. Mieliśmy więc genialnie ukazaną akustykę płyt Misty Yamamoto, Tsuyoshi Trio czy referencyjnego wydania muzyki Berta Kempflera From Oryginal Mastertapes… dokonane przez magazyn "Image Hi-Fi". Obydwie płyty grały z drivem i bardzo dobrą barwą.

Firmowemu zestawowi nieco brakuje wypełnienia dołu i otwarcia góry, stąd najlepiej zagrał z preampem JJ 283, który się o to zatroszczył. Proponowałbym jednak, jeśli cena jest priorytetem, kupić gramofon bez wkładki i dokupić Denona DL-103 (może w wersji R), a potem zawalczyć o jak najlepszy przedwzmacniacz. Myślę bowiem, że deck jest ze dwie klasy lepszy niż ramię i wkładka. Jeśli więc możemy dołożyć do zakupu, to najlepiej będzie od razu zamówić Transrotor Zet 3 z ramieniem SME i podpiąć wkładkę Koetsu... połączenie, które na długo pozostaje w pamięci.

Wojciech Pacuła

Parametry
TRANSROTOR ZET 3
Napęd Paskowy
Ramię Proste
Ilość składników 1
Prędkość obrotowa 33.3/45
Typ wkładki nie
Wymiary: wys./szer./gł., W przypadku urządzeń testowanych w AUDIO wartość mierzona.
TRANSROTOR testy
Innovation Basic
CLEARAUDIO
Innovation Basic
Gramofony

Statystyczny Kowalski (i Nowak) miał w ciągu ostatnich kilku lat wiele okazji, aby zainteresować się winylami. Wraz z tanimi gramofonami trafiły one pod strzechy, a wcześniej były widywane wyłącznie w niszowych sklepach lub na giełdach. Pojawiły się w elektromarketach, salonikach z prasą, a nawet obok proszków do prania. Doświadczenia mogą być bardzo różne, ale jeśli choć trochę z kultury słuchania, towarzyszącej gramofonowi, pozostanie z nami na dłużej, to na pewno nikomu nie zaszkodzi, a co najmniej pozostaną wspomnienia.

C558
NAD
C558
Gramofony

NAD znacznie poszerzył swoje horyzonty, swobodnie porusza się w nowoczesnych rozwiązaniach strumieniowych, a dla miłośników czarnej płyty ma trzy świeże modele należące do serii Classic: najtańszy C556, najdroższy C588 oraz testowany C558. 

Miracord 50
ELAC
Miracord 50
Gramofony

Elac wrócił do gramofonów z pompą, wypuszczając piękny model Miracord 90 Anniversary, po czym wprowadził kolejne konstrukcje, już nieco tańsze - Miracord 70 oraz 50. Na tym nie koniec, bo na majowej imprezie w Monachium zaprezentowano kolejny Miracord - 60. Tymczasem prezentujemy model najtańszy, ale numer 50 ma swoją własną historię – to właśnie Miracord 50H, który był oferowany w latach 60. i 70. uchodzi za jedno z najważniejszych osiągnięć niemieckiej techniki gramofonowej i przykład niemieckiej solidności, bo wiele egzemplarzy 50H wciąż działa.

Live Sound & Installation wrzesień 2019

Live Sound & Installation

Magazyn techniki estradowej

Gitarzysta październik 2019

Gitarzysta

Magazyn fanów gitary

Perkusista październik 2019

Perkusista

Magazyn fanów perkusji

Estrada i Studio październik 2019

Estrada i Studio

Magazyn muzyków i realizatorów dźwięku

Estrada i Studio Plus listopad 2016 - styczeń 2017

Estrada i Studio Plus

Magazyn muzyków i realizatorów dźwięku

Audio październik 2019

Audio

Polski przedstawiciel European Imaging and Sound Association

Domowe Studio - Przewodnik 2016

Domowe Studio - Przewodnik

Najlepsza droga do nagrywania muzyki w domu