CHARIO
Serendipity

W kilku ostatnich numerach "Audio", począwszy od 9/2017, prezentowaliśmy niekonwencjonalne konstrukcje głośnikowe. Już tylko ze względu na wysokie ceny, zgodnie z naszym zwyczajem, pojawiały się one w dziale "high-end". Jest tutaj oczywiście pewna zależność - ambitne i wyjątkowe projekty zwykle nie są tanie, jednak związek ten nie jest bezwzględnie obowiązujący. Wiele high-endowych produktów trzyma się rozwiązań typowych, nawet jeżeli są w technicznie "bezkompromisowym" i estetycznie luksusowym wydaniu, nawet jeżeli z doskonałymi rezultatami parametrycznymi i brzmieniowymi - to bez wprowadzenia inspirujących koncepcji, które byłyby nie tylko "do słuchania", "do oglądania", ale też dawałyby nam "do myślenia".

Nasza ocena

Wykonanie
Imponujący, wielki i piękny mebel we włoskim stylu. Obudowa w dużej części złożona z klepek drewna orzechowego, mistrzowski poziom stolarstwa. Rozbudowany układ głośnikowy służy realizacji specjalnej firmowej koncepcji – redukcji promieniowania poza osią główną i redukcji odbić. Oryginalne, wysokiej klasy przetworniki. Połączenie tradycji, sztuki, nauki i nowoczesności.
Laboratorium
Obniżenie w zakresie 1-4 kHz, spadek -6 dB przy 20 Hz! Czułość 89 dB, impedancja znamionowa 4 Ω.
Brzmienie
Spektakularne. Obszerne, swobodne, przestrzenne i przejrzyste. Bas pomnikowy, sięgający samej granicy pasma akustycznego, wysokie tony przynoszą fajerwerki zróżnicowanego detalu, średnica lekka i naturalna. Głębokie plany, oddech, doskonały wgląd w akustykę nagrania.
Artykuł pochodzi z Audio

Odsłuch

Faktycznie, te kolumny brzmią inaczej. Banał? "Inaczej" brzmią wszystkie kolumny, nie ma dwóch takich samych. Ale nawet na tle tej różnorodności, jaką obserwujemy w każdym zakresie cenowym, a w high-endzie nawet najbardziej, Serendipity są wyjątkowe. Ocena to zawsze do pewnego stopnia subiektywna, ale nie wyssana z palca. Mogę ją uwiarygodnić bezpośrednimi porównaniami z kolumnami, które z powodów konstrukcyjnych "powinny" różnić się między sobą znacznie bardziej (Dynaudio vs Avantgarde), a w kontekście Serendipity okazały się być sobie "bliższe", mając za to mniej wspólnego właśnie z flagowymi Chario.

Zależy, gdzie się ucho przyłoży, do którego "wymiaru" dźwięku. Przyznaję, że pierwszą rzeczą, jaka do mnie dociera, jest charakterystyka tonalna; wszystkie inne aspekty mogę w dużym stopniu relatywizować; nie będąc np. pewnym, gdzie dokładnie na scenie stereofonicznej powinien pojawić się dany instrument, nie będę krytykował takiego czy innego obrazu sytuacji; zdaję też sobie sprawę, że przestrzenność i dynamika mają nie mniejszy wpływ na wierność i naturalność, więc w na ostatecznym efekcie waży wszystko.

Mimo to zmiana tonacji, przesuwająca np. głosy w górę lub w dół, wyeksponowanie wysokich tonów, podbicie basu - albo przeciwnie, stłumienie skrajów - nie wymaga żadnego "odszyfrowania", jest czytelne natychmiast.

Już trudniej jest ocenić, czy określony profil tonalny podoba się nam, czy nie; każdy musi też znaleźć własną odpowiedź na pytanie, czy powinien pryncypialnie oczekiwać neutralności, czy może poddać się dobremu wrażeniu sugestywnego spektaklu, w którym charakterystyka wcale nie jest liniowa. Serendipity nie dadzą uniwersalnej odpowiedzi, ale z łatwością przekonają wielu, żeby zostawić na boku teoretyzowanie, i na początku zauważając niekonwencjonalne rozwiązania brzmieniowe, szybko przejść do etapu ich radosnej konsumpcji. Pozostaną i tacy, którzy nie uwolnią się od presji ciągłego "monitorowania", czy dźwięk jest taki "jak należy", czy jakkolwiek inny...

Ale w takim podejściu Chario Serendipity też dadzą się polubić, obserwowanie tych kolumn będzie wręcz fascynujące, bowiem są one bardzo czułe na nagranie, i wraz ze zmianą materiału, zmienia się wszystko - jakby konstruktor przed chwilą coś zmienił w samym strojeniu; Serendipity oczywiście nie zmieniają swoich charakterystyk, ale korzystna dla nich interpretacja tego zjawiska odnosi się nie tylko do ich własnej transparentności, lecz również do skuteczności zabiegów mających "wyłączyć" pomieszczenie z wpływu na brzmienie, co powala słyszeć w bardziej czystej postaci to, co głośniki przekazują bezpośrednio.

Chario Serendipity coś od siebie dodają, nie są stuprocentowo neutralne, a mimo to pozwalają samemu nagraniu decydować w największym stopniu o końcowych rezultatach, jakby ich działanie miało własności "kontrastujące".

Swoboda, spontaniczność, przestrzenność, dają "moc wrażeń", doskonale wspierających muzykę, wcale nie będących przeszkodą dla jej emocji, nie tworzących konkurencyjnego przedstawienia "efektów specjalnych". Nawet zmiana barwy wydaje się naturalna, nie jest "zniekształceniem", ale "przekształceniem" - jakbyśmy mieli do czynienia z innym nagraniem, innym tłoczeniem, podczas gdy dźwięk w swojej pierwotnej formie, "na żywo", i tak pozostaje niedostępny, nawet jako idea jest wątpliwy, skoro mamy do czynienia z muzyką najpierw nagrywaną, a potem odtwarzaną, na kilku etapach formowaną, również tonalnie.

Chario Serendipity

Chario Serendipity

 

Chario Serendipity kreują dźwięk niezwykle obszerny, przestrzenność jest wspaniała, scena bardzo szeroka, pogłębiona, z cofniętym centrum. W całym profilu dźwięk nie jest potężny i masywny, nie do końca przypomina maniery bardzo dużych kolumn.

Głosy są świeże i zwinne, dobrze lokowane w przestrzeni, ale bez "wypychania". Można uznać, że taki styl nie pasuje zarówno do wielkości, jak i estetyki Serendipity, kolumn przecież dostojnych, arystokratycznych, epatujących tradycyjnym, orzechowym drewnem, a grających bez żadnego "klasycyzowania" i żelaznych reguł, nieschematycznie, eksperymentalnie, żywiołowo, momentami wręcz ekstatycznie.

Wysokich tonów nie żałują, co przygotowano z firmową premedytacją, determinacją i wielkim... znawstwem. Tak zręcznie wyeksponować górę pasma, aby zawsze była "na wierzchu", wyciągała detal, dawała blask, oddech, ciągle pokazywała swoje znaczenie, a przy tym nie stawała się agresywna, szklista i notorycznie ostra - potrafi tylko Chario. To wszystko przecież nie jest niczym zupełnie nowym, to brzmienie nie będzie zaskoczeniem dla tych, którzy już zetknęli się z kolumnami włoskiej firmy - nawet znacznie tańszymi.

Oczywiście Chario Serendipity potrafią "więcej", mają większą skalę dźwięku, jeszcze lepszą przejrzystość, trójwymiarowość, bogatsze plany, imponującą scenę, jednak ogólne założenia są takie same - jak najdalej od twardości, suchości i sztywności, ale też bez wpadania w monotonny "romantyzm".

Tutaj może więc pojawić się "dysonans poznawczy", jeżeli nie znając sposobów i chwytów Chario, będziemy oczekiwać (mając określone wyobrażenia i oczekiwania względem ogólnie "włoskiego" charakteru), brzmienia ciepłego, bliskiego, intymnego, charyzmatycznego - nic z tego.

Takie fantazje rozbudziło w nas w przeszłości kilka innych włoskich marek, jednak Chario nigdy nie miało z tym nic wspólnego. Wysokie tony mogą więc trochę "podszczypywać", oklaski publiczności są mocniejsze, blachy perkusji "podostrzone", szybkie i sypkie - taka kondycja góry najczęściej dodaje muzyce rumieńców, chociaż czasami wiadomo na pewno: wysokich tonów jest trochę za dużo. Przejaskrawienie takie nie przeszkadza w słuchaniu muzyki, ale da się stwierdzić, zwłaszcza, gdy "zgodnie" mniej góry pokazują zarówno Dynaudio, jak i Avantgarde.

Bas jest wspaniały. Chario Serendipity to przecież wielkość i wynikające z niej "prawa i obowiązki", ale oczekiwania spełniły z nawiązką. O ile odczuwana "masa" całego brzmienia nie jest bardzo duża, o tyle sam bas pojawia się z intensywnością i charakterem, który cały czas podziwiałem. Bardzo niski, a do tego konturowy, konkretny, i elastyczny - świetnie różnicujący. Sposób, w jaki pokazuje poszczególne, znane już dźwięki, i "uczestniczy" w nagraniach, których słuchałem setki razy, był czasami niespodziewany. Potrafi uderzyć, mocno wibrować, albo przejść gładko i uprzejmie.

Całym spektrum swoich możliwości i nietypowych właściwości Serendipity kreowały klimat trochę "klubowy", z sugestywną głębokością, plastycznością wywodzącą się bardziej z pogłosów, niż z gęstości i kształtów pozornych źródeł dźwięku; te ostatnie nie były duże i ustawiane "pomnikowo", lecz właśnie z pewnym rozmazaniem i płynnością, pojawiały się bardziej naturalnie i "organicznie". Serendipity idealnie oddają charakter nagrań robionych "na setkę" i koncertowych, w których wszystkie pogłosy się przenikają, łatwo odróżnimy je od przestrzeni tworzonych na konsoli mikserskiej.

Rozszerzenie dolnej części obudowy jest potrzebne zarówno ze względu na instalację 32-cm głośników niskotonowych w dolnej ściance, jak też potrzebę "uchwycenia" odpowiedniej objętości, i tak już znacznie zredukowanej zastosowaniem układu push-pull.

Rozszerzenie dolnej części obudowy jest potrzebne zarówno ze względu na instalację 32-cm głośników niskotonowych w dolnej ściance, jak też potrzebę "uchwycenia" odpowiedniej objętości, i tak już znacznie zredukowanej zastosowaniem układu push-pull.

Te kolumny nie napinają się na działanie stuprocentowo dokładne i neutralne. Uwalniając się (i nas) z takich rygorów, od wewnętrznego napięcia, potrafią przynieść mnóstwo dobrych wrażeń, "zwykłej" przyjemności, która jednak w tej skali, w takim wydaniu, staje się już niezwykła.

Niektóre nagrania zabrzmiały spektakularnie, sypiąc bajecznymi wysokimi tonami, demonstrując rewelacyjną przestrzeń, inne pokazały rozłożysty, bogaty bas, często muzyka brzmiała bardzo efektownie, a jednocześnie nieagresywnie.

To połączenie swoistego "szoł", jakie serwuje Serendipity, wraz ze wszystkimi sztuczkami i fajerwerkami, z elegancją i gładkością, pozwala cieszyć się tym brzmieniem długo i przy różnych okazjach.

Kolumny nie dla purystów, nie dla wszystkich audiofilów, lecz dla melomanów, i dla wszystkich, którzy słuchają muzyki dla radości i odpoczynku, a nie z obowiązku i dla nieustannego sprawdzania i porównywania, jak coś brzmieć powinno, a jak nie.

Wraca ogólna refleksja, stawiająca pod znakiem zapytania jakikolwiek jednoznaczny wzorzec dźwięku wysokiej jakości. Niby nie jest trudno określić podstawowe, obiektywne kryteria, można też sobie wyobrazić, że ostatecznym, teoretycznym celem jest dźwięk idealny pod każdym względem; chociaż w praktyce nieosiągalny, to tylko (i aż) ze względu na ograniczone możliwości środków technicznych.

Jeżeli tak, to dysponując środkami większymi, a więc budując kolumny najogólniej "lepsze", powinniśmy się do tak ustalonego, wspólnego celu, przynajmniej zbliżać; co z kolei by oznaczało, że kolumny wysokiej klasy stają się do siebie podobne, a tymczasem... różnią się jeszcze bardziej, niż kolumny niskobudżetowe.

W tej sprawie Chario, za pomocą brzmień swoich kolumn, a szczególnie konstrukcji referencyjnej, wypowiada się mocno i przekonująco. Już wiemy - ma własną wizję. Warto się do niej przymierzyć z własną wrażliwością. Konkurencja nie ma dzisiaj niczego tej klasy za podobną cenę, więc podejrzewam, że w przyszłości nie będzie miała i firma Chario - biorąc jednocześnie pod uwagę zarówno wygląd, jak i brzmienie.

Jeżeli więc obfitość kształtów i styl drewna orzechowego robi na nas wrażenie, warto sprawdzić, czy i dźwięk Chario Serendipity nie będzie dla nas równie piękny, efektowny i wartościowy. Na pewno będzie "odkryciem" (o ile już wcześniej nie poznaliśmy charakterystyki Chario), bo nawet w high-endzie jest czymś specjalnym. Wobec możliwego (chociaż nieobowiązkowego) entuzjazmu, cena Serendipity wydaje się zupełnie umiarkowana.

Specyfikacja techniczna

CHARIO Serendipity
Moc wzmacniacza [W] 400
Wymiary [cm] 161 x 40 x 58
Rodzaj głośników W
Efektywność [dB] 88
Impedancja (Ω) 4
Wymiary: wys./szer./gł., W przypadku urządzeń testowanych w AUDIO wartość mierzona.
Laboratorium
Chario SERENDIPITY

Objaśniając założenia teoretyczne dla swojej flagowej konstrukcji, firma przedstawiła kilka rysunków i wykresów, w tym również końcową charakterystykę przetwarzania. Producent nie ukrywa, że jej kształt uwzględnia zjawiska psychoakustyczne, a więc nawet nie próbuje trzymać się blisko charakterystyki liniowej.

Wyniki laboratorium są dostatecznie zbieżne z pokazanymi w materiałach firmowych, aby uznać, że nikt się nie pomylił i "nie naciąga". Zacznijmy od samego skraju niskich częstotliwości. W deklaracjach producenta mają one sięgać przy spadku -3 dB aż do 23 Hz (z zaznaczeniem, że zgodnie z metodą "C4 WETS").

U nas standardowe -6 dB (względem poziomu średniego) pojawiło się przy 20 Hz - wynik rewelacyjny, jak na konstrukcję pasywną (dla subwooferów aktywnych to łatwiejsze, bo tam można wprowadzić korektę charakterystyki na poziomie wzmacniacza). To w dużym stopniu zasługa układu push-pull, po którym jednak nie spodziewaliśmy się tak wysokiego poziomu - zastosowane głośniki muszą mieć też wysoką efektywność.

Wiele kolumn ma charakterystykę z obniżeniem w zakresie kilku kHz, co może wynikać zarówno z celowego osłabienia tego zakresu, mającego związek ze wspomnianą krzywą czułości słuchu, jak też z "niedopięcia" charakterystyk sekcji średniotonowej i wysokotonowej - typowa częstotliwość podziału między nimi pojawia się właśnie w tym zakresie, co można zręcznie wykorzystać do takiego ukształtowania charakterystyki (lub konstruktor sobie "nie radzi", ale niechcący powstaje efekt, który inni szykują celowo).

W przypadku Chario mamy już wiedzę, że konstruktor tego właśnie chciał, chociaż szczegóły charakterystyki - małe górki i dołki - są już czymś, nad czym nie można mieć takiej kontroli, jak nad szerzej zakrojonymi "dolinami" i "wzgórzami". Kształt charakterystyki zmienia się też przy zmianie osi pomiaru, co również jest nieuniknione (chociaż może mieć różne nasilenie, w zależności od umiejętności i zamiarów konstruktora).

Tutaj zmiany są wyraźne zwłaszcza na osi +7º, gdzie pogłębia się osłabienie, natomiast na osi -7º poziom w zakresie 1-2 kHz jest nawet nieco wyższy niż na osi głównej, chociaż przy 3 kHz pojawia się dołek. W sumie najładniejsza charakterystyka pozostaje domeną osi głównej, co jest sytuacją prawidłową, nawet osłabienie w zakresie 1-4 kHz jest tutaj względnie wyrównane.

Charakterystyka systematycznie wznosi się ku najwyższym częstotliwościom, mając ostry szczyt przy 18 kHz, dość nietypowy dla miękkiej kopułki, bardziej przypominający zachowanie się kopułek metalowych (break-up sztywnej membrany), więc warstwa aluminiowa na tekstylnej kopułce "zrobiła swoje".

Ze względu na wzmocnienie wysokich częstotliwości, utrzymujące się nawet pod kątem 15º (w poziomie), jednak tutaj już mniejsze, warto spróbować właśnie takiego ustawienia - z osiami głównymi mijającymi miejsce odsłuchowe, ustawionymi pod kątem ok. 15º względem prostych łączących kolumny ze słuchaczem (chociaż producent rekomenduje ustawienie kolumn wprost na słuchacza).

Osie główne można kierować na zewnątrz (standard) albo do wewnątrz (przecięcie przed miejscem odsłuchowym), byle nie przesadzić, bo pod kątem 30Ω pojawia się już poważna strata, charakterystyka opada powyżej 8 kHz, co naturalne dla głośnika (wysokotonowego) o relatywnie dużej średnicy. Maskownica wprowadza kilka zafalowań w zakresie 3-7 kHz, na pewno należy ją zdjąć dla najlepszego rezultatu.

Charakterystyka impedancji jest nietypowa, "bogato" pofalowana na skutek działania wielu sekcji i rozbudowanych filtrów, jednak zmiany nie są gwałtowne, a ich zakres też umiarkowany (minimum ok. 3,5 Ω przy 200 Hz, maksimum 13 Ω przy 4 kHz), również zmienność w zakresie niskotonowym jest niewielka, stąd wzmacniacze nie powinny mieć z tym obciążeniem kłopotu, mimo że znamionowo jest ono 4-omowe (co producent uczciwie stwierdza).

Czułość 88 dB to dobry wynik. Deklarowane przez producenta 93 dB zostało "ozdobione" warunkiem: "de-correlated L/R pink noise in ITU-R BS 1116-1 compliant listening room". U nas jest to "po prostu" średnia czułość (2,83 V/1 m) w symulowanych warunkach otwartej przestrzeni (stąd wynik niższy, bo odbicia w pomieszczeniu podnoszą ciśnienie niskich częstotliwości).

Może Cię zainteresować
CHARIO testy
Audio
E-WYDANIE AUDIO
W PREZENCIE!
Zapisz się na subskrypcję naszego newslettera, a otrzymasz gratis e-wydanie
NEWSLETTER ZAPISZ SIĘ
Close icon
Live Sound & Installation kwiecień - maj 2020

Live Sound & Installation

Magazyn techniki estradowej

Gitarzysta listopad 2021

Gitarzysta

Magazyn fanów gitary

Perkusista styczeń 2021

Perkusista

Magazyn fanów perkusji

Estrada i Studio czerwiec 2021

Estrada i Studio

Magazyn muzyków i realizatorów dźwięku

Estrada i Studio Plus listopad 2016 - styczeń 2017

Estrada i Studio Plus

Magazyn muzyków i realizatorów dźwięku

Audio listopad 2021

Audio

Miesięcznik audiofilski - polski przedstawiciel European Imaging and Sound Association

Domowe Studio - Przewodnik 2016

Domowe Studio - Przewodnik

Najlepsza droga do nagrywania muzyki w domu