MP350 pojawił się 2 lata temu, po pierwszej fali wzmacniaczy, które jeszcze bardziej rozszerzyły zasięg oferty JBL-a. Wzmacniacze JBL-a mają sporo stylowych, dużych przełączników. Nie są one konieczne w streamerze, stąd wybór padł na "czysty" front, urozmaicony jedynie przez wyświetlacz punktowy i podobnie nieskomplikowany, świecący firmowo – na pomarańczowo.
JBL MP350 - streaming i otwarzane pliki
Mimo że urządzenie ma już ponad dwa lata, to są już obsługiwane wersje Connect serwisów Spotify i Tidal. Do tego Apple AirPlay 2 i konkurencyjny Google Chromecast, DLNA i certyfikat Roon. Trudno więc o miejsce w sieci, do którego MP350 nie potrafiłby dotrzeć. Pod względem parametrów samych plików jest już trochę "wczorajszy", ale wciąż praktyczny.
Odtwarza PCM 24 bit/192 kHz, daje radę DSD, choć tylko w wariancie DSD128, jest też MQA. To kolejna okazja do dyskusji, kto i po co potrzebuje czegoś więcej niż 24/192. Najlepiej przejrzeć własną bibliotekę i zgromadzone w niej pliki. Jeśli podstawowym źródłem są serwisy strumieniowe, to możemy na tym poprzestać.
Przesyłanie sygnału z (i do) sieci jest możliwe przez LAN i Wi-Fi. Obudowa jest wprawdzie metalowa, ale producent wykorzystał “drewniane" boczki, prowadząc tam (od wewnątrz) antenową instalację. O Bluetooth JBL nic nie wspomina i nie ma po nim śladu.
JBL MP350 - złącza
Układ gniazd na tylnym panelu przypomina raczej odtwarzacz CD, z niewielkim dodatkiem sieciowego złącza LAN oraz uniwersalnej magistrali USB, która służy JBL-owi do ściągania plików z podłączonego w ten sposób dysku. Wyjście analogowe ma tylko podstawową formę pary RCA (ale z możliwością regulacji głośności), do tego są dwa wyjścia cyfrowe – optyczne i współosiowe.
JBL MP350 - menu ustawień
Menu ustawień także nie spowoduje zawrotu głowy; ma tylko jeden poziom, na którym przeplatają się funkcje natury ogólnej (np. sieć czy działanie wyświetlacza) i te związane z audio. Tutaj najważniejszy jest wybór rodzaju wyjść, decyzja o włączeniu regulacji głośności oraz przełączanie filtrów cyfrowych.
Fabryczny tryb o nazwie Slow oznacza filtry o łagodnych zboczach i teoretycznie korzystniejszej charakterystyce fazowej. Jednak w przypadku nowoczesnych układów, pracujących z bardzo wysokimi częstotliwościami próbkowania (192 kHz, a często znacznie więcej), słyszalne różnice między filtrami są już słabe lub wręcz iluzoryczne.
JBL MP350 - obsługa
Warto mieć własną aplikację, bo pracuje ona również na wizerunek marki i każdego urządzenia. JBL ma już na swoim koncie niejedną aplikację mobilną (choćby do słuchawek). Ta przeznaczona dla JBL-a MP350 może też pełnić rolę odtwarzacza muzyki, ale skoro mamy Spotify Connect i Tidala Connect, to korzystając z tych serwisów, przenosimy się w zasadzie do ich własnych rozwiązań.
W zestawie jest tradycyjny pilot i przypomina te, które JBL dodaje do swoich wzmacniaczy; podstawowe funkcje obsłuży jednak bardzo skutecznie, a do tego jest bardzo "dżejbielowy".
ale na wszelki (inny) wypadek jest regulacja głośności.
JBL MP350 - elektronika
Na dużym dnie pełnowymiarowej obudowy pozostało wiele wolnego miejsca, ale "rozluźnienie" układów na pewno nie zaszkodzi sygnałowi. Większa z dwóch płytek zbiera dane z sieci (oraz USB); tutaj widzimy rozwiązania pokrewne z Arcamem. Następnie sygnały przechodzą (wciąż w postaci cyfrowej, ale pliki są już zdekodowane) do mniejszej płytki z przetwornikiem C/A.
Wwobec popularności układów ESS Technology, wybór JBL-a wydaje się oryginalny – to Burr Brown PCM1976 pochodzący z roku… 2003. Mimo to jego parametry są wystarczające (24 bit/192 kHz) dla części strumieniowej.
Ponadto jego brzmienie wciąż jest wysoko cenione, więc nadal jest produkowany. Zasilanie dla wszystkich obwodów dostarcza układ impulsowy. Prosta konstrukcja, proste funkcje, przyjemne brzmienie, stylowy wygląd i legendarna marka.
JBL MP350 - odsłuch
Firmowy dźwięk JBL-a, czy to kojarzony tradycyjnie z kolumnami głośnikowymi, czy też bardziej nowocześnie i młodzieżowo – z urządzeniami przenośnymi – jest mocny, obszerny, swobodny, z solidnym, a nawet potężnym basem i ogarniającą wszystko energią.
JBL MP350 gra zupełnie inaczej, ma inne walory, które z pewnością przypadną do gustu całkiem dużej grupie odbiorców. Poza tym nie przesadzajmy – różnice brzmienia między streamerami, chociaż zauważalne i w tym teście podkreślane, nie są tak duże jak między kolumnami, więc lojalni klienci amerykańskiej firmy w ogóle nie muszą się tą zmianą przejmować. Podłączą MP350 w systemie z kolumnami JBL i usłyszą to, co chcą usłyszeć, bo decydować będą o tym właśnie te ostatnie. Ale może właśnie łagodniejszy profil źródła, nawet jeżeli tylko trochę, to wpłynie korzystnie na brzmienie całego systemu, jeżeli pracują w nim kolumny dające basem "do pieca", nie tylko JBL-e.
Jedna z pierwszych rzeczy, jaką można dostrzec i docenić w MP350, to dobra kontrola basu, która może też zostać poczytana za ostrożność i oszczędność. Faktycznie bas nie szaleje, nie kipi energią, raczej podąża za rytmem, niż go dyktuje.
Czy w takim razie charakterystyka jest lekka i rozjaśniona? Nic z tych rzeczy. Można spojrzeć na brzmienie z innej, ogólniejszej perspektywy – wreszcie mamy reprezentanta nurtu "analogowego"; zredukowano jaskrawość i napięcie, średnicę ocieplono, górę pasma zaokrąglono, przewija się miękkość, chociaż sam bas nie tworzy "poduszki".
Muzyka nabiera gęstości i barw, płynie, pulsuje, kołysze. Wokale stają się większe i bliższe, lecz pozostają spokojne i uprzejme. Jak można się domyślać, w takim stylu JBL MP350 świetnie oddaje instrumentarium akustyczne, kameralne składy, klubowe klimaty, jednak ostrzejsza muzyka rockowa wcale nie zabrzmiała gorzej niż ze streamerów popisujących się rozdzielczością – z JBL-a była bardziej skupiona i organiczna.
Harmanowe inspiracje
MP350 nie jest pierwszym urządzeniem JBL-a, którego układy i rozwiązania zostały zaczerpnięte ze sprzętu innej marki. Takie sytuacje zdarzają się od dawna i będą coraz częstsze w czasach konsolidacji różnych marek pod skrzydłami wielkich właścicieli.
Niegdyś oferty poszczególnych firm były ściśle związane z ich specjalizacjami, a te – z doświadczeniem i unikalnymi kompetencjami, teraz o wszystkim decyduje kapitał i marketing. JBL po raz kolejny skorzystał na współpracy z Arcamem, który w tej dziedzinie ma już spore doświadczenie i kompetencje (chociaż w opracowaniu rozwiązań sieciowych mógłby też pomóc Samsung). Już wcześniej z zasobów Arcama były wykorzystywane projekty wzmacniaczy, ale MP350 nie jest wcale prostym "przeszczepem" arcamowej elektroniki do innej obudowy.
Pierwowzorem dla 350-tki był arcamowy model ST-5, z którego zapożyczono układy komunikacji sieciowej oraz całego odtwarzacza strumieniowego. Zajmują one jeden moduł, który jest wpięty w główną płytkę drukowaną, ale ta jest w MP350 już zupełnie inną konstrukcją. Podobnie zresztą jak sekcja przetwornika DAC, wyjść analogowych oraz zasilania (nawet jeżeli tu i tam zasilacze są impulsowe), a to te układy w największym stopniu wpływają na brzmienie. Tak gruntowne zmiany powodują, że JBL MP350 i Arcam ST-5, chociaż mają takie same sieciowo-strumieniowe "mózgi", na pewno nie grają tak samo.
| Sieć | LAN/Wi-Fi |
| Bluetooth (kodowanie) | Nie |
| PCM | 24 bit/192 kHz |
| DSD | x128 |
| MQA | Tak |
| Wejścia analogowe | Nie |
| Wyjścia analogowe | RCA |
| Wejścia cyfrowe | Toslink/Coax |
| Strumieniowanie | Spotify Connect, Tidal Connect, Google Chromecast, Apple AirPlay 2, DLNA, Roon |
| Korekcja akustyki | Nie |
| Wyjście słuchawkowe | Nie |