Shanling SM 1.3 - budowa i obsługa
Rasowy streamer w ofercie Shanling jest tylko jeden… A może dwa, jeżeli za drugi uznać jego "transportową" wersję SMT1.3 – bez wyjść analogowych. Obudowa Shanlinga SM 1.3 ma 28 cm szerokości. Taki rozmiar streamerów zdarza się częściej niż rzadziej, ale Shanling SM1.3 jest wyjątkowo ciężki, waży 7 kg, więc sprawia wrażenie bardzo solidnego. Jest też efektowny i nowoczesny dzięki 6-calowemu wyświetlaczowi o rozdzielczości aż 2160 x 1080 punktów!
Dotykowa matryca załatwia większość spraw, ale uzupełniono ją o kilka tradycyjnych przycisków sterujących odtwarzaniem i duże pokrętło regulacji głośności, ponadto naciskając gałkę włączamy i wyłączamy odtwarzacz. Wyjściu słuchawkowemu (6,3 mm) towarzyszą regulacje poziomu, z przodu jest też złącze USB-A dla nośników pamięci.
Shanling wykorzystał potencjał platformy Android, przy czym zoptymalizował jego pracę pod kątem audio (podobnie jak EverSolo). Pierwsze spotkanie z SM1.3 i włączenie zasilania jest związane z długą i efektowną animacją, która zabawia nas w czasie potrzebnym do rozpędzenia całej maszynerii.
Tak jak w smartfonie, streamer uruchamia w tle niezbędne procesy – od zasadniczego systemu poprzez kolejne usługi. Następnym razem streamer już się tylko wybudza z płytkiego snu, co też znamy ze smartfonów.
Shanling SM1.3 gościł u mnie 2 tygodnie i codziennie mogłem poznawać strukturę poszczególnych warstw i zakamarków menu, funkcji, ustawień. To wspaniałe urządzenie dla tych, którzy taką nowoczesnością żyją, bo zabawa chyba nigdy się tu nie kończy. Dla pozostałych dobra wiadomość jest taka, że odtwarzacz zagra również zaraz po podłączeniu kabla sieciowego i w żadne menu nie trzeba się koniecznie zagłębiać.
Gdy ktoś chce, znajdzie tutaj "milion" wariantów grafik i sposobów wyświetlania informacji na ekranie, skonfiguruje poziomy głośności w różnych sytuacjach, zrównoważenie kanałów, zmieni charakterystykę korekcją EQ. W oddzielnych zakładkach czekają filtry cyfrowe, kalibracje cyfrowych wyjść i wejść. Nic tylko siedzieć i klikać, nawet tuż przy samym urządzeniu, bo wyświetlacz dotykowy jest przejrzysty, a całość menu (i nie tylko) działa bardzo szybko.
6-calowa matryca wystarczy, aby okazale prezentować szczegółowe informacje o nagraniach (naturalnie wraz z grafikami). Użytkownik może badać biblioteki muzyczne, układać listy odtwarzania, dodawać, przesuwać poszczególne ścieżki…
Oczywiście to nie tylko muzyka "lokalna", możemy też powiązać go z popularnymi aplikacjami serwisów strumieniujących, w wersjach Connect dla Spotify (jest też obsługa jego najnowszej bezstratnej wersji), w przypadku Tidala już z własnym systemem logowania (bez Connect).
Chociaż na użytek tego modelu producent opracował zupełnie nową, bardzo rozbudowaną aplikację sterującą, to do SM1.3 dorzuca także tradycyjny pilot – i to się chwali.
Shanling SM 1.3 - streaming i dekodowane pliki
Shanling SM1.3 spełnia wszelkie wymogi i oczekiwania, jakie można mieć względem najnowocześniejszego streamera, który nie próbuje jednak wchodzić głęboko na inne pola, np. pełnić roli przedwzmacniacza analogowego.
Sekcja analogowa to wyłącznie wyjście, ale w dwóch standardach – RCA i XLR. Znacznie więcej dzieje się w sekcji cyfrowej, sygnał możemy wysłać na zewnątrz gniazdem optycznym, współosiowym, a także (oferującym najwyższą przepustowość) I2S. SM1.3 przyjmuje sygnały przez gniazda optyczne, współosiowe i jako USB-DAC, do tego są jeszcze dwa kolejne USB dla nośników pamięci.
Komunikacja z siecią opiera się na LAN i Wi-Fi. Zewnętrzne anteny są nawet trzy; podejrzewam, że dwie dla Wi-Fi, a dodatkowa do transmisji Bluetooth.
Obsługiwane systemy kodowania obejmują aptX, aptX HD, aptX Adaptive i LDAC, są też podstawowe SBC i AAC. Sieć uzupełniono o Apple AirPlay 2, DLNA oraz certyfikat Roon. Obsługując "własne" pliki, Shanling SM1.3 odtworzy standardy PCM 32 bit/768 kHz oraz DSD512, odegra także materiały MQA.
Shanling SM 1.3 - odsłuch
Już pięć modeli zademonstrowało różne brzmieniowe opcje streamerów. Czy można tę panoramę jeszcze rozszerzyć? Shanling SM1.3 proponuje własną kombinację, jednak nie wyznacza już żadnego ekstremum; gdyby nie JBL, temu urządzeniu przypadłby tytuł najbardziej analogowego, jednak musi się nim podzielić, a nawet uznać, że wspomniany konkurent podszedł jeszcze dalej w tym kierunku… I wcale nie stawia to SM1.3 na słabszej pozycji.
To razem z EverSolo DMP-A6 GEN2 Master Edition i FiiO K17 brzmienie "środka", zrównoważone i uniwersalne, chociaż w ramach tej trójki najbardziej eleganckie, kulturalne, pełne gracji. Shanling SM 1.3, inaczej niż JBL MP350, nie skupia się na środku pasma, ma zarówno mocniejszy bas, jak też bardziej szczegółowe wysokie tony.
To dźwięk gęsty, spójny, homogeniczny, dostatecznie daleko odsuwa się od ograniczeń i nalotów kojarzonych z cyfrą, jednak nie rezygnuje z właściwości nowoczesnego źródła o wysokiej rozdzielczości. Pod względem detaliczności dosłownie nie błyszczy… bo działa w bardziej wyrafinowany sposób. Góra pasma jest delikatna, nie rozjaśnia, ale daje całości oddech.
Średnica jest ustawiona nisko, a to sprawdzony sposób na naturalność wokali w komfortowym wydaniu. W porównaniu z Bluesound i Cambridge dźwięk jest ciemniejszy, ale całkiem przejrzysty; rozdzielczość jest więc wykorzystana w specjalny sposób, a nie podana "wprost" i na surowo.
Nie będzie to profil idealny do systemów grających już ciężko i ciemno, ale w wielu innych wpływ SM1.3 okaże się uszlachetniający i odświeżający. Wnosi też odrobinę miękkości i słodyczy, co nie tylko pomaga słabiej zrealizowanym nagraniom, ale też dodaje uroku nawet najlepszym.
W dodatku brzmienie można korygować, subtelne zmiany przynoszą regulacje filtrów cyfrowych, oczywiście znacznie większe equalizacja, ale nie chcąc wpaść w pułapkę niekończących się prób, najlepiej polubić Shanling SM1.3 od razu… albo w ogóle.
Własne i zdalne biblioteki muzyki
Od kiedy sieciowe serwisy z muzyką (takie jak Spotify czy Tidal) zyskały popularność i dominującą pozycję na rynku, co jakiś czas powraca dyskusja o ich modelu działania.
Za stosunkowo niewielką (choć ta staje się coraz wyższa) opłatą możemy korzystać ze zdalnych bibliotek, mimo że stajemy się wówczas zakładnikami tych usług i stojących za nimi firm.
Pozbywając się własnych bibliotek muzyki, a bazując na sieciowych "wypożyczalniach", nie mamy muzyki na własność, ale może dzisiaj wcale tego nie potrzebujemy… W najbliższej przyszłości ten trend raczej się nie odwróci, przemawia za nim zbyt duża wygoda, do której już się przyzwyczailiśmy.
Chociaż same odtwarzacze strumieniowe muszą się do tego dopasować, to jednak nie zatraciły umiejętności korzystania z lokalnych, cyfrowych bibliotek, a Shanling SM1.3 potrafi w tej sferze naprawdę dużo. Muzykę możemy "przynieść" na przenośnym dysku (lub pendrajwie), podłączając go do jednego z aż trzech złącz USB.
SM1.3 ściągnie też pliki z domowego serwera, uruchomionego na komputerze lub na urządzeniu typu NAS. Najbardziej wyjątkowe jest jednak to, że takim serwerem może się stać SM1.3 – dla siebie i dla innych (w tej samej sieci).
W dolnej części obudowy znajduje się również specjalna kieszeń na dysk twardy (w wersji fabrycznej już taki jest, choć o stosunkowo niedużej pojemności).
Do SM1.3 podłączymy nawet zewnętrzny transport CD (wykorzystując złącze USB), streamer taką muzykę odtworzy, pobierze ją z płyty i zapisze do własnej pamięci.
| Sieć | LAN/Wi-Fi |
| Bluetooth (kodowanie) | LDAC, aptX, aptX HD, aptX Adaptive, AAC, SBC |
| PCM | 32 bit/768 kHz |
| DSD | x512 |
| MQA | Tak |
| Wejścia analogowe | Nie |
| Wyjścia analogowe | RCA, XLR |
| Wejścia cyfrowe | Toslink/Coax/USB-A/ USB-DAC |
| Wyjścia cyfrowe | Toslink/Coax/USB-A/I2 |
| Strumieniowanie | Spotify Connect, Tidal, Apple AirPlay 2, DLNA, Roon |
| Korekcja akustyki | Nie |
| Wyjście słuchawkowe | 6,3 mm |