ULTRASONE
Signature Natural

Organizacja katalogu Ultrasone wskazuje pośrednio, ale wyraźnie, że firma uznaje, iż wymagania audiofilów są znacznie większe niż profesjonalistów. Albo co najmniej – że część z nich jest skłonna wydawać na sprzęt (w ogólności) i słuchawki (w szczególności) znacznie więcej niż ludzie, dla których są one przede wszystkim, a może tylko narzędziem pracy, lecz nie obiektem pasji i sposobem spędzania wolnego czasu.

Nasza ocena

Wykonanie
Nie robią wielkiego wrażenia, wykonane w całości z tworzywa, jednak to solidna i wytrzymała konstrukcja, która przetrwa trudne sytuacje w domu i w podróży. Konstrukcja zamknięta z 40-mm przetwornikami. W zestawie porządny neseser.
Funkcjonalność
Nie są przyjemne w dotyku, na głowie siedzą ciasno, ale dzięki temu stabilnie. Składają się na płasko i do środka. W komplecie aż trzy kable, w tym jeden spiralny, rozciągający się do 3 m.
Brzmienie
Zwarte, dynamiczne, żywe i komunikatywne, nieco szorstkie i surowe, nieprzeciążone basem i nieprzejaskrawione.
Artykuł pochodzi z Audio

Można by się nad tym długo zastanawiać, wyciągać przedziwne i sprzeczne wnioski, miłe i niemiłe dla wszystkich stron, ale faktem jest, że najdroższe modele – i to ich dużą grupę, najliczniejszą w całej ofercie – podpięto w menu pod hasło "High-end", a najtańsze znajdziemy w "Pro Series".

Trzon high-endu tworzy seria Edition, z dodatkiem dousznych Saphire. Wyodrębniono też małą grupę słuchawek bezprzewodowych (te również nie są drogie – poniżej 1000 zł). Natomiast seria Signature tworzy "średnią półkę", z modelami w cenach od 2000 do 4000 zł, przeznaczonymi zarówno do użytku domowego, mobilnego, jak i do studia.

W ofercie Ultrasone znajdziemy też jeden wzmacniacz słuchawkowy (wprowadzony na fali ich rosnącej popularności 2 lata temu), jednak poza nim wyłącznie słuchawki, którymi bawarska firma zajmuje się nieprzerwanie od ponad 30 lat. To dużo i mało, bo niewiele mniej liczy sobie AUDIO, a dłuższą historię mają inni niemieccy specjaliści, zwłaszcza matuzalemowy Beyerdynamic, ale znacznie młodsze są dzieci ostatniego słuchawkowego boomu – HiFiMAN i Monoprice.

Ultrasone powstało więc w czasach, gdy słuchawki nie były dla audiofilów produktem pierwszej potrzeby, a raczej rozwiązaniem dodatkowym, rezerwowym, trzymanym w szufladzie.

Firma podkreśla swoje doświadczenie i reputację, a ta płynie również z faktu, że większość modeli jest w Niemczech nie tylko projektowana (to dotyczy literalnie wszystkich), ale też produkowana. To stwierdzenie natychmiast skłoniło mnie do poszukiwania śladów niemieckości na testowanych Signature Natural.

Sprawa nie wydawała się od początku przesądzona, bowiem nie są to słuchawki kategorii "high-end", a takie właśnie widać na zdjęciach pokazujących produkcję w Niemczech… Mam jednak dobrą wiadomość – również na tych słuchawkach (tak jak na Amironach) znajduje się jednoznaczny napis wskazujący na miejsce powstania końcowego produktu.

Ale podobnie jak w przypadku Beyerdynamica, nie oznacza to wcale, że słuchawki wyglądają wspaniale. W luksus zainwestowała tylko Audio-Technica, łącząc dzisiaj równie cenne "Made in Japan" z delikatnością i egzotycznymi materiałami. "Made in Germany" w produktach umiarkowanych cenowo oznacza z kolei ograniczenie się do spraw zasadniczych – jakości, funkcjonalności i wytrzymałości.

Ultrasone Signature Natural - wykonanie i ergonomia

Ultrasone Signature Natural (i wszystkie pozostałe Signature) to słuchawki średniego kalibru, nieco większe i cięższe od ATH-WP900, mniejsze i lżejsze od Amironów.

Do planarów w ogóle nie porównuję, bo to inna liga. Jednak w pierwszym bliskim kontakcie, po założeniu ich na głowę, a jeszcze przed włączeniem muzyki, zdobywają mniej punktów niż obydwaj "porównywalni" konkurenci ze względu na mniejszą wygodę. Już w trakcie zakładania zauważamy, że trzeba użyć zdecydowanie większej siły, aby je rozgiąć, co musi się odbić taką samą siłą nacisku po założeniu.

Czytaj również nasze testy słuchawek bezprzewodowych

Neseser Ultrasone jest solidny i praktyczny.
Neseser Ultrasone jest solidny i praktyczny.

Muszle sluchawek Ultrasone Signature Naturalsą nawet trochę większe niż w ATH-WP900, a mimo to ucho nie mieści się w nich tak idealnie. Wszystko jest tutaj (w Signature) grubsze i mniej delikatne – całe poduszki, skóra obszycia, konstrukcja nośna i mechanika – w całości plastikowa, jednak solidna masywnością, pewnie też dobrą jakością tworzywa, chociaż "organoleptycznie" nie będziemy zachwyceni.

Na pałąku materiału jest tyle, że wystarczyłoby na dwie pary słuchawek, bo miękko i tak nie jest, gdyż jest bardzo gęsty. To przekłada się też na masę. Jakby im trochę ująć tu i ówdzie, byłoby chyba lepiej – lżej i przyjemniej.

Trzeba jednak przyznać, że do transportu składają się doskonale, jak żadne inne w tym teście – zarówno "na płasko" (tak też możemy je przechowywać w twardym neseserku, będącym ważnym atutem ich wyposażenia), jak też muszlami do środka, co ułatwi ich włożenie w inne ciasne miejsca.

Pozostając przy cechach mobilności, na jej konto możemy zapisać niską impedancję (ułatwiającą współpracę ze smartfonami), a także część szerokiego wyposażenia w kable. Pod tym względem Ultrasone Signature Natural biją ATH-WP900 na głowę.

Ultrasone Signature Natural - przewody

Chociaż nie udostępnia połączenia zbalansowanego, to zabezpiecza bardziej praktyczne opcje. Jest więc kabel 1,2-m z wtyczką 3,5 mm; kabel 1,2-m (z pilotem i mikrofonem) i wtyczką kątową 3,5 mm; wreszcie kabel częściowo prosty, częściowo spiralny, o maksymalnej długości ok. 3 m i z wtyczką 6,3 mm.

Można wskazać tylko na jedną trudność (a w zasadzie niemożliwość) – podłączenia się długim kablem do wyjścia 3,5-mm (jakich też nie brakuje we współczesnym sprzęcie domowym).

Lepiej byłoby i ten długi kabel przygotować z końcówką 3,5 mm i dodać przejściówkę. Do słuchawek wpinamy się (do jednej muszli) wtykiem 2,5-mm (bagnetowym, który chowa się dość głęboko i blokuje po przekręceniu).

Ultrasone Signature Natural zawierają dwa najważniejsze firmowe patenty – S-Logic3 i ULE. S-Logic to od dawna udoskonalane zabiegi mające na celu zredukowanie słuchawkowego syndromu sceny wchodzącej do środka głowy.

Metoda Ultrasone polega na dokonaniu najogólniej dyfuzji fali dźwiękowej, aby wpadała do ucha w sposób wywołujący wrażenia przestrzenne, właściwe dla odsłuchu źródeł znajdujących się w większej odległości, jednak bez rozwiązania podstawowego problemu – braku (koniecznego dla właściwej lokalizacji źródeł) "przesłuchu międzykanałowego" (jaki jest oczywistością w słyszeniu dwuusznym bezsłuchawkowym).

Nowa wersja S-Logic3 nie wychodzi poza ten schemat, konstrukcyjnie polega na dodaniu przed membraną trzech precyzyjnie dostrojonych piramidek. Drugi patent zajmuje się już nie brzmieniem, ale naszym zdrowiem – ULE to skrót od Ultra Low Emission i wskazuje na redukcję (o 98%) pola magnetycznego (za pomocą dość prostego zabiegu ekranowania magnetycznego metalową płytką pomiędzy przetwornikiem a uchem).

Szkodliwość pola magnetycznego nie jest bardzo wysoka, ale przy długotrwałym używaniu słuchawek lepiej się go pozbyć. Na stronie producenta mamy do wyboru trzy modele serii Signature: Master, Natural i Pulse (w sklepie polskiego dystrybutora są jeszcze inne). Pierwsze dwa nie różnią się między sobą poważnie konstrukcją i parametrami, za to ceną – jak najbardziej.

Master to wypasiona wersja Natural… Paradoksalnie to Master ma naturalną skórę na poduszkach zamiast "wegańskiej" w Natural – tak nazywa ją producent, co brzmi lepiej niż "sztuczna", zwłaszcza w "naturalnych" słuchawkach. Master ma też wtyki Neutrika.

Mimo że Mastery są przedstawiane jako słuchawki studyjne (i to najlepsze w ofercie Ultrasone), zachowują "przenośną" impedancję 32 Ω, która po prostu zwiększa ich wszechstronność. Natomiast najtańsze Pulse są już wyraźnie inne, przeznaczone do zastosowania "klubowego", czyli… dla miłośników klubowego brzmienia, z którym nie chcą się rozstać poza klubem.

Należy spodziewać się potężnego basu, generowanego przez większe, 50-mm przetworniki (ale już z membraną mylarową, a nie tytanowo-mylarową), które zapewniają też znacznie wyższą, ekstremalną wręcz czułość 115 dB (przy wciąż 32-omowej impedancji), kosztem niższej górnej częstotliwości granicznej i prawdopodobnie innych walorów brzmieniowych.

Edition Natural składają się zarówno na płasko, jak i "embrionalnie".
Edition Natural składają się zarówno na płasko, jak i "embrionalnie".

Ultrasone Signature Natural - odsłuch

Zaczęliśmy ten przegląd od ATH-WP900, słuchawek zamkniętych o umiarkowanej wielkości, z tradycyjnymi przetwornikami dynamicznymi. Kończymy konstrukcją, którą można przedstawić takim samym zdaniem, a jednak zupełnie inaczej "odczuwaną" pod każdym względem, nie tylko brzmieniowym.

Wrażenia estetyczne przedstawiłem już wcześniej, teraz zakładam Signature Natural na głowę… i jeszcze niczego nie włączam, a już myślę sobie, że długo nie wytrzymam.

ATH-WP900 były wyjątkowo przyjemne, ale nie mogę "wyjątkowości" oczekiwać od wszystkich. Jednak Ultrasone Signature Natural też są wyjątkowe – unikalnie zniechęcające. W pierwszym kontakcie. Ostrzegam. Nie rezygnujcie. Wytrzymajcie. Włączcie muzykę. Spróbujcie dłużej. Warto. Zwłaszcza wtedy, gdy priorytetem jest samo brzmienie.

Oczywiście nawet najlepszy dźwięk nie pozwoliłby zapomnieć o torturach, jednak następuje proces oswojenia: po pewnym czasie słuchanie w Ultrasone Signature Natural nie wymagało wysiłku większego niż w ATH-WP900, tym bardziej że nie jesteśmy męczeni (ani zabawiani – wedle uznania) wzmocnionym, napęczniałym basem.

Ten jest wręcz oszczędny, zdyscyplinowany, również w porównaniu z Amironami mniej ekspansywny, niewzbudzony. Względem planarów słabiej rozciągnięty, jednak w opanowanym zakresie równy, dynamiczny i wyrazisty, a w ogólnej perspektywie tego brzmienia – proporcjonalny i wystarczający.

Wysokie tony też nie są źródłem fajerwerków ani popisem niuansowania, jednak lepiej niż w Amironach łączą się ze średnicą, która jest lżejsza, żywsza, komunikatywna.

Pod ręką miałem też Grado RS2x (których ostatecznie do testu nie zakwalifikowałem ze względu na cenę przekraczającą 3000 zł, ale były w "rezerwie") i pewnie wszyscy wiedzą, czego się można po nich spodziewać, więc wykorzystam je tutaj jako zrozumiały układ odniesienia. Signature były im najbliższe pod względem żywości i ważności średnich tonów, nawet z mniejszymi podbarwieniami i dokładniejszą stereofonią.

Ultrasone Signature Natural podają muzykę spójnie i czytelnie, w bliskim ale nienatarczywym kontakcie. Ustawiają właściwe proporcje, nie eksponują informacji drugoplanowych, czym przypominają trochę działanie głośników, mimo że teoretycznie sprzyja temu bardziej konstrukcja otwarta.

Bardzo porządne słuchawki, znacznie lepsze niż może się to wydawać na pierwszy rzut oka i zaraz po założeniu.

Specyfikacja techniczna

ULTRASONE Signature Natural
Typ Zamknięte
Poduszka Wokółuszne
Masa 310
Impedancja (Ω) 32
Czułość 98
Długość przewodu 1,2/1,2/3
Wtyk [mm] 3,5/3,5/6,3
Wymiary: wys./szer./gł., W przypadku urządzeń testowanych w AUDIO wartość mierzona.
Live Sound & Installation kwiecień - maj 2020

Live Sound & Installation

Magazyn techniki estradowej

Gitarzysta lipiec 2022

Gitarzysta

Magazyn fanów gitary

Perkusista styczeń 2022

Perkusista

Magazyn fanów perkusji

Estrada i Studio czerwiec 2021

Estrada i Studio

Magazyn muzyków i realizatorów dźwięku

Estrada i Studio Plus listopad 2016 - styczeń 2017

Estrada i Studio Plus

Magazyn muzyków i realizatorów dźwięku

Audio lipiec - sierpień 2022

Audio

Miesięcznik audiofilski - polski przedstawiciel European Imaging and Sound Association

Domowe Studio - Przewodnik 2016

Domowe Studio - Przewodnik

Najlepsza droga do nagrywania muzyki w domu