Podczas ubiegłorocznych targów AVS zaprezentowano nową serię urządzeń Apex. Była to niemal jej światowa premiera (równocześnie pokazano ją na wystawie w Paryżu). Apexy zajmują szczyt oferty Advance Paris, ponad popularną serią Classic.
W serii Apex znajdziemy aż trzy wzmacniacze zintegrowane – A8, A10, A12 – oraz jedno źródło – odtwarzacz CD Apex ACD. W zeszłym roku firma świętowała 30-lecie, dlatego modele Apex zostały opatrzone jubileuszowym logo 30th Edition. Wskaźniki wychyłowe są podświetlone na biało (a nie na niebiesko, jak w innym sprzęcie Advance Paris). To duże moduły w niezależnych (dla kanału lewego i prawego) okienkach. Oryginalny styl określają też lampy widoczne w centrum. Jakby tego było wciąż mało, A10 Apex ma również wyświetlacz (pod wskaźnikiem wychyłowym prawego kanału).
Może się wydawać, że za dużo grzybów w barszczu, ale trzeba też przyznać, iż udało się wszystkie te elementy zręcznie poukładać. Moim zdaniem A10 Apex ma dwa oblicza: gdy jest wyłączony, prezentuje się dyskretnie; gdy włączymy zasilanie, eksploduje fajerwerkami. Pewną kontrą dla wskaźników i lamp jest minimalistyczny układ manipulatorów.
Advance Paris Apex A10 - przednia ścianka
Na przedniej ściance znajduje się tylko jeden przycisk (zasilania) oraz jedno pokrętło, którym regulujemy przede wszystkim głośność, ale możemy nim także wywołać tryby zmiany wejść, a nawet pobuszować w menu (w odpowiednich sekwencjach przytrzymując, przyciskając i obracając gałkę).
Z wyświetlacza odczytamy zarówno symbol wybranego wejścia, jak też informacje z bogatego menu (regulacja barwy i zrównoważenia kanałów, filtr Loudness, ustalenie poziomu głośności po włączeniu zasilania i wiele innych).
Advance Paris Apex A10 ma wyjście słuchawkowe (6,3 mm), podłączenie słuchawek automatyczne odcina sygnał od wyjść głośnikowych. Obok znajdują się trzy diodowe wskaźniki – to niezależna (kanał lewy i prawy) sygnalizacja zabezpieczeń końcówek mocy oraz potwierdzenie trybu High Bias, przesuwającego punkt pracy końcówek w klasę A (przełącznik znajduje się tyłu); więcej o tym oryginalnym rozwiązaniu piszemy w ramce obok, a efekty odnotowujemy w Laboratorium.
Advance Paris Apex A10 - tylna ścianka i złącza
Z tyłu doliczyłem się aż trzynastu wejść, mniej więcej po równo rozdzielonych między analog i cyfrę. W pierwszej sekcji mamy sześć wejść liniowych (pięć RCA i jedno XLR) oraz jedno gramofonowe.
Czytaj również: Jak dzielimy wzmacniacze ze względu na technikę wzmacniania sygnałów?
Sekcja phono pracuje wyłącznie z wkładkami MM, ale z możliwością wyboru pojemności obciążenia (100, 200 lub 300 pF). Są też dwie pary wyjść RCA (z regulacją głośności i bez niej), wejście na końcówkę mocy, a nawet dwa wyjścia subwooferowe (są filtrowane przy 200 Hz, mogą pracować w trybie mono lub stereo).
W sekcji cyfrowej Advance Paris Apex A10 jest HDMI (oczywiście z eARC), a także USB-B (w roli USB-DAC); akceptuje sygnały DSD128, ale PCM już “tylko” 24 bit/192 kHz. W odwodzie znajdują aż trzy złącza optyczne i jedno współosiowe. Na dużej powierzchni wystarczyło też miejsca dla dwóch par terminali głośnikowych.
Nietypowe, wielostykowe gniazdo służy do podłączenia opcjonalnego modułu Bluetooth (A-BTC), pozwalającego na komunikację dwukierunkową (ze źródeł do A10 i z A10 np. do słuchawek bezprzewodowych) z dobrym standardem kodowania aptX HD.
Czytaj również: Co to jest współczynnik tłumienia wzmacniacza?
W sekcji przedwzmacniacza zastosowano dwie podwójne triody ECC81, często widywane w takiej aplikacji. Końcówka mocy jest półprzewodnikowa i liniowa (klasa AB, chociaż z opcją zmiany prądu spoczynkowego). Każda z końcówek (z dwoma parami tranzystorów) została umieszczona na niezależnym radiatorze.
Advance Paris A10 APEX - elektronika
Przetwornik cyfrowo-analogowy to nasz dobry (ale jeszcze nie bardzo stary) znajomy; parametry ES9018 wciąż są najmniej satysfakcjonujące, przyjmuje sygnały PCM 32 bit/384 kHz oraz DSD256 (z czego Advance zrobił połowiczny użytek) o dynamice 127 dB.
Rozplanowanie podzespołów we wnętrzu wzmacniacza jest w znacznym stopniu podyktowane przez wyeksponowanie lamp. Dlatego sygnał prowadzony jest kablami z pierwszego etapu przedwzmacniacza (przy tylnej ściance) do modułu lampowego, który znajduje się z przodu.
Sekcja cyfrowa zajmuje dwa piętra, oddzielając układ HDMI od płytki z przetwornikiem C/A.
Advance Paris A10 APEX - odsłuch
Advance Paris Apex A10 to wzmacniacz oryginalny pod wieloma względami, a jednocześnie elegancki i uniwersalny, co można odnieść zarówno do wyglądu, funkcjonalności, jak i brzmienia.
Konstrukcje hybrydowe są dość rzadkie, mimo że wspiera je całkiem logiczna argumentacja, czyli możliwość połączenia tego, co najlepsze z dwóch światów – lampowego i tranzystorowego. Jednak, jak w każdym przypadku, końcowe rezultaty nie są gwarantowane tylko przyjętymi założeniami. Tym razem udało się, i to podwójnie, bowiem brzmienie A10 Apex realizuje jednocześnie oczekiwania, jakie można wiązać z taką koncepcją, jak też pozostaje zrównoważone, czyste i ”normalne”.
Specjalne umiejętności A10 Apex słychać w różnych sytuacjach i w różnych wymiarach. Zacznijmy od basu, chociaż tym samym nie wskazuję, że jest on najważniejszym atutem.
Z pewnością jednak nie jest to bas ”zwykły” czy tylko poprawny. Jest mocny, wręcz potężny, zapuszcza się nisko i uderza ”gęsto”, jest swobodny, ale przy tym dokładny, chociaż dźwięków uparcie nie utwardza i nie skupia naszej uwagi głównie na konturach. Efektowny i przyjemny, sprawny i naturalny. To może pomóc kolumnom, które grają zbyt szczupło, i nie zaszkodzić tym, które mają bas ”poluzowany”, chociaż tym drugim bardziej służyłaby pewnie motoryka i dyscyplina oferowana przez Hegla.
Czytaj również: Co to znaczy trudne obciążenie? Co to jest wzmacniacz wydajny prądowo? Co to znaczy, że wzmacniacz 'nie napędzi' kolumn?
Kiedy dystrybutor przekazywał mi wzmacniacz, uprzedził, że jeżeli solidnie go nie wygrzeję, dźwięk będzie suchy i płaski. Jednak niczego takiego nie stwierdziłem nawet na samym początku odsłuchu. Czy potem było lepiej? Możliwe, ale nie mam pewności. A10 Apex wciąż grał dość ciepło, płynnie, plastycznie.
Średnica jest w tonacji lekko obniżona, co zdecydowana większość (tak jak ja) przyjmie z zadowoleniem; wokale są bliskie, ale niekrzykliwe; instrumenty akustyczne dobrze ubarwione, chociaż bardziej pastelowe niż kontrastowe.
A10 Apex odsuwa na bok zgrzytanie i świdrowanie, więc nie jest wzmacniaczem stworzonym dla ”rzężących” gitar, mimo to generalnie muzyka rockowa miała dobry rytm, puls i siłę.
Wysokie tony dopełniają to subtelnie, bez syczenia, ale też bez klasycznego ”zaokrąglania”; z zasługujących na to nagrań wydobywa wiele detali i przestrzeń, było dobre ”wykończenie”, niuansowanie, oddech.
Brzmienie A10 Apex nie jest więc mocno wystylizowane na ”lampowe”, chociaż zręcznie ucieka od przywar, jakie niektórzy kojarzą z tranzystorem. Dzieje się tutaj bardzo dużo, ale nic nie przeszkadza, i to w przekroju bardzo różnych nagrań, lepszych i gorszych.
Czytaj również: Jak od strony konstrukcji wygląda przygotowanie zespołu głośnikowego do pracy z podwójnym okablowaniem (bi-wiringiem)?
Hybryda z wysokim prądem
A10 Apex to konstrukcja hybrydowa, lampowo-tranzystorowa. Gatunek rzadko spotykany, ale jeszcze niewymierający, wciąż kontynuowany przez grupę producentów. Jak w przypadku większości egzotycznych rozwiązań, przemawiają za tym zarówno argumenty techniczne, jak i marketingowe. Advance wie, gdzie audiofile mają czułe punkty i na jakie argumenty są podatni. Wcale nie są zakochani tylko w bitach czy kilohercach.
Najbardziej przemawia do wyobraźni i największe nadzieje rodzi wciąż technika analogowa. Dlatego jedni myślą o wzmacniaczach lampowych, a inni szukają klasy A. Ale jedno i drugie rozwiązanie, chociaż obiecuje specjalne rezultaty brzmieniowe, jednocześnie ogranicza uniwersalność poprzez umiarkowaną moc w porównaniu do konwencjonalnych wzmacniaczy tranzystorowych w klasie AB, a tym bardziej w klasie D.
Advance zastosował więc dwa ”chwyty”, które nie ograniczają mocy, ale nawiązują do tych ”szlachetnych” układów. Do konstrukcji hybrydowej, która tylko ”ubarwia” brzmienie wpływem lamp w przedwzmacniaczu, pozostawiając wzmocnienie w domenie wydajnych tranzystorów, dodał opcjonalny tryb wyższego prądu spoczynkowego, jaki jest właściwy dla klasy A.
Zresztą według deklaracji producenta, również w podstawowym trybie pierwsze 5 W jest oddawane w czystej klasie A, a wyżej wzmacniacz przechodzi do klasy AB. Natomiast tryb High Bias ma rozszerzyć zakres (mocy), w jakim utrzymywana jest praca w klasie A, do ok. 8–10 W, co potwierdzają wyniki naszych pomiarów.
| Moc znamionowa (1% THD+N, 1 kHz) [W] 8 Ω, 2x | 137 |
| Moc znamionowa (1% THD+N, 1 kHz) [W] 4 Ω, 2x | 199 |
| Czułość (dla maksymalnej mocy) [V] 1x | 0,54 |
| Stosunek sygnał / szum (filtr A-ważony, w odniesieniu do 1W) [dB] | 84 |
| Dynamika [dB] | 105 |
| Współczynnik tłumienia (w odniesieniu do 4 Ω) | 75 |
| Wyjścia słuchawkowe (mm) | Tak (6,3 mm) |
| Bluetooth (kodowanie) | Nie |
| Sieć | Nie |
| Strumieniowanie | Nie |
| PCM | 24 bit/192 kHz |
| DSD | 1x128 |
| Wejście gramofonowe | MM |
| Korekcja akustyki | Nie |
| Aplikacja mobilna | Nie |
| Wyjście analogowe | 2x RCA |
| Wejście analogowe | 6 x RCA, 1x XLR |
Laboratorium
Laboratorium Advance Paris A10 Apex
Producent deklaruje moc 2 x 130 W przy 8 Ω oraz 2 x 198 W przy 4 Ω (wartość dość nietypowo "niezaokrąglona" jak na firmowe specyfikacje). U nas było podobnie, odpowiednio 2 x 137 W i 2 x 199 W przy 4 Ω.
Obawiałem się trochę wysokiego szumu (przedwzmacniacz jest układem lampowym), ale A10 Apex wyszedł z tej próby z tarczą – S/N o wartości 84 dB to przyzwoity rezultat, a dla takiej techniki bardzo dobry. Dynamika osiągnęła 105 dB. Charakterystyki częstotliwościowe (rys. 1) wykazują niewielki spadek przy 10 Hz (-2 dB) i mniejszy niż -0,5 dB przy 100 kHz – to rezultat sensacyjnie dobry dla układu z lampami.
Spektrum harmonicznych (rys. 2) ukazało oczekiwaną (i korzystną) dominację parzystych; jednak tylko druga harmoniczna przekracza -90 dB (czym też się nie martwimy), sięgając -76 dB. Prawdę mówiąc, wpływ lamp na charakterystyki jest tak śladowy, że nasuwa podejrzenie, iż są one tylko "dekoracją".
A10 Apex został wyposażony w dodatkowy tryb pracy z wyższym prądem spoczynkowym tranzystorów wyjściowych – High Bias. O tym, że układ działa, świadczą już same różnice w poborze mocy (gdy nie podajemy żadnego sygnału): 70 W w trybie fabrycznym Normal Bias oraz 87 W w ustawieniu High Bias. Dla takiego ustawienia przeprowadziłem dodatkowy pomiar THD+N w funkcji mocy dla obciążenia 8-omowego, dlatego na rys. 3. mamy tym razem trzy charakterystyki. Kolorem czerwonym i niebieskim oznaczono pomiary dla 8 i 4 Ω w podstawowym trybie Normal Bias.
Zniekształcenia są dość niskie, z minimum położonym przy relatywnie niewysokiej mocy (20 W przy 8 Ω i 40 W przy 4 Ω). Charakterystyka czarna to obciążenie 8-omowe w trybie High Bias. Otrzymujemy odrobinę niższe zniekształcenia THD+N, chociaż tylko do ok. 17 W, powyżej charakterystyki Normal Bias i High Bias (dla 8 Ω) idealnie się pokrywają, więc obydwie przekraczają pułap 1% THD+N przy takiej samej mocy (znamionowej).
Układ przechodzi płynnie w parametry trybu Norma Bias, dlatego nie ma prawie żadnych "ale", aby korzystać z trybu High Bias… oprócz nieco wyższego poboru prądu z sieci zasilającej. Współczynnik tłumienia ma wartość 75 – już wystarczającą, aby wpływ samego wzmacniacza na "kontrolę" basu był marginalny.