Test NAD M10 V3 - Wzmacniacze stereo

M10 V3
Radek Łabanowski

Na pokładzie nowy, referencyjny przetwornik DAC ESS Technology oarz wzmacniacze i zasilacze impulsowe Hypexa. Współpracuje z systemem BluOS, obsługuje systemy Spotify Connect (z najnowszą odmianą bezstratną), Tidal Connect, Apple AirPlay 2 oraz Roon. Mimo dość awangardowej konstrukcji to wzmacniacz o brzmieniu nie tylko mocnym, ale i bezpiecznym. Nie wymaga żadnych specjalnych przygotowań i "dopasowań". Za kompleksową analizę oraz obiektywną ocenę M6xi odpowiada Radek Łabanowski, ekspert z wieloletnim doświadczeniem na rynku audio.

Marka NAD
Cena 10 000 zł
Dostępność w 23 sklepach Sprawdź, gdzie kupić
Dystrybutor Audio Klan Zobacz ofertę dystrybutora
Artykuł pochodzi z
Kup teraz
Nasza ocena
Wykonanie Już znana, nowoczesna forma M10 nie uległa modyfikacjom "przy okazji" udoskonaleń wewnętrznych. Nowy, referencyjny przetwornik DAC ESS Technology, wzmacniacze i zasilacze impulsowe Hypexa.
Funkcjonalność Spotify, Tidal, AirPlay, Roon oraz BluOS. Odtwarza "tylko" pliki PCM 24/192. Dwukierunkowy Bluetooth (aptX HD). Korekcja akustyki Dirac Live w?zakresie niskich częstotliwości (z możliwością rozszerzenia do pełnego pasma). Jest przedwzmacniacz gramofonowy, nie ma wyjścia słuchawkowego.
Laboratorium (2 x 148 W / 8 Ω, 2 x 287 W / 4 Ω), umiarkowany szum, niskie zniekształcenia. Pasmo z wejść analogowych zawężone przez konwersję A/C.
Brzmienie (2 x 148 W / 8 Ω, 2 x 287 W / 4 Ω), umiarkowany szum, niskie zniekształcenia. Pasmo z wejść analogowych zawężone przez konwersję A/C.

Kompaktowe wymiary, niezwykłe umiejętności w sferze strumieniowo-cyfrowej, a także obsługi i… gadżetów – to ma zainteresować tych, których nie kusi tradycja i styl vintage, jaki zresztą NAD również ma w swoim bogatym katalogu. Obsługa tak mocno związała się z urządzeniami mobilnymi, że w pierwszej wersji nie było pilota. To jednak było posunięcie zbyt awangardowe… więc w drugiej już był, i leci z nami też w trzeciej.

Drugim problemem, również wersji V2, był brak wejścia gramofonowego. Nawet supernowoczesny wzmacniacz nie powinien odwracać się od winyli, skoro stały się popularne nie tylko wśród audiofilów. I w wersji V3 już jest. Ważna zmiana dotyczy również sekcji cyfrowej: zaaplikowano jeden z najlepszych obecnie przetworników C/A ESS Technology ES9039.

NAD M10 V3 - strumieniowanie i obsługiwane pliki

Dobrze znamy zasadnicze, zewnętrzne cechy urządzenia. Kolorowy, dotykowy wyświetlacz o przekątnej 7 cali pozwala na kompleksową obsługę, zastępując tradycyjne pokrętła i przyciski. Wszystko jest wirtualne i może zmieniać się na życzenie. Nie ma wyjścia słuchawkowego, ale jest Bluetooth, nawet z kodowaniem aptX HD, dwukierunkowy.

NAD M10 V3 to "zwierzę" strumieniowe, wykorzystujące system BluOS, który przyda się w wielu sytuacjach (między innymi ze względu na kapitalne umiejętności strefowe), ale muszą go uzupełniać praktyczne dodatki. Wzmacniacz obsługuje systemy Spotify Connect (z najnowszą odmianą bezstratną), Tidal Connect, Apple AirPlay 2 oraz Roon.

Pomimo wręcz kosmicznego przetwornika C/A, M10 V3 zagra wyłącznie pliki PCM 24 bit/192 kHz i wciąż nie wspiera bezpośredniego odtwarzania DSD (konieczna jest wcześniejsza konwersja DSD na PCM). Przypuszczalnie ma to związek z ograniczeniami BluOS (w wersji zaaplikowanej do M10 V3, bo nie wszystkie urządzenia NAD mają problem z formatem DSD).

Pozytywną ciekawostką jest natomiast obecność dekoderów Dolby Digital i możliwość uruchomienia konfiguracji 4.1 (lub 4.2 z dwoma subwooferami). W rolę głośników efektowych wcielają się wówczas bezprzewodowe modele kompatybilne z platformą BluOS.

BluOS może pochwalić się też jedną z najlepszych aplikacji mobilnych. To nie tylko bardzo rozbudowane i wszechstronne, ale również intuicyjne i niezawodne narzędzie. W jednym miejscu mamy zdalne sterowanie, konfigurację oraz odtwarzacz muzyczny.

Czytaj również: Jak dzielimy wzmacniacze ze względu na technikę wzmacniania sygnałów?

Przednią ściankę zajmuje matryca dotykowa – to strategiczne rozwiązanie od pierwszej wersji M10.
Wyświetlacz ma wiele trybów pracy, przygotowano nawet kilka wariantów wskaźników.
Wszystkie ustawienia są prezentowane w czytelny sposób, chociaż swoje zalety ma też sterownik mobilny.

NAD M10 V3 - złącza

Obudowa M10 jest dość wąska, mimo to NAD-owi udało się zmieścić z tyłu bardzo dużo, chociaż w proporcjach właściwych dla nowoczesnego wzmacniacza sieciowego, a nie klasycznego, analogowego.

NAD M10 V3 połączy się za pomocą LAN (zespolonym z gniazdem USB do odczytu muzyki z pendrajwów, co jest charakterystyczne dla "nadowskiego" sprzętu z BluOS) lub bezprzewodowo przez Wi-Fi (anteny wewnątrz obudowy). Jest wejścia optyczne, współosiowe oraz (teraz już koniecznie) HDMI z eARC.

Do wcześniej pojedynczego, liniowego wejścia analogowego w wersji V3 dołączyło gramofonowe (dla wkładek MM). Jest analogowe wyjście z przedwzmacniacza oraz aż dwa wyjścia subwooferowe (były już w wersji V2). Terminale głośnikowe są pojedyncze i sądzę, że we wzmacniaczach tego formatu to rozsądne "samoograniczenie". 

Czytaj również: Jakie funkcje pełni końcówka mocy?

Wyposażenie poprzednich wersji było dobre, a teraz jest jeszcze lepsze – dopełnione przez wejście gramofonowe.


M10 w wersji V3 doczekał się przedwzmacniacza gramofonowego (dla wkładek MM).

NAD M10 V3 - układ elektroniczny

Końcówki mocy są takie same jak w wersji drugiej, więc są to moduły Hypex NCore wraz z zasilaczami tego samego producenta. NAD posługuje się (w stosunku do całej sekcji wzmocnienia) nazwą Hybrid Digital, chociaż końcówki są w pełni analogowe i taki sygnał muszą otrzymać. W pełni cyfrowy jest natomiast przedwzmacniacz. Tutaj dostrzeżono potencjał do zmian: zainstalowano nowy przetwornik ES9039 (V2 miał układ ES9028).

To jeden z najlepszych obecnie układów ESS Technology, jego dynamika wynosi aż 132 dB (w bazowym trybie 8-kanałowym), a umiejętność przyjmowania sygnałów cyfrowych zatrzymuje się dopiero na PCM 32 bit/768 kHz oraz DSD1024 (czego wejścia cyfrowe wzmacniacza i tak nie wykorzystują). Sygnały z wejść analogowych muszą zostać przetłumaczone na postać cyfrową (to konieczne między innymi do działania korekcji akustyki).

Końcówki mocy leżą na dnie obudowy (jej metalowy fragment jest wykorzystywany jako radiator, górne piętro zajmuje przedwzmacniacz i strumieniowe moduły BluOS, a szklaną powierzchnię obudowy wykorzystano “podklejając" tam anteny do systemów Wi-Fi oraz Bluetooth.

Czytaj również: Jakie są i czym się charakteryzują klasy pracy wzmacniacza?

Złącze HDMI nie tylko przyjmuje sygnały z kanału zwrotnego, ale może je też skierować do dekodera Dolby Digital – rzecz unikalna we wzmacniaczu stereofonicznym.
Do M10 podłączymy nawet dwa subwoofery, a kalibracją całego systemu ma się niebawem zająć automatyka od Diraca.

NAD M10 V3 - odsłuch

Impulsowe końcówki mocy mają zwolenników i przeciwników, a skoro ich wysoka sprawność, a w ślad za tym wysoka moc i związane z tym zalety funkcjonalne nie pozostawiają pola do dyskusji, to opinię mogą polaryzować tylko kwestie brzmieniowe – wciąż najważniejsze dla wymagających audiofilów. A skoro tak, to można zakładać, że wzmacniacze w klasie D brzmią w jakiś szczególny sposób, który jedni lubią, a inni nie… Jednak rezultaty uzyskiwane za pomocą techniki impulsowej są obecnie znacznie lepsze niż przed kilku laty.

NAD nie gra ani ostro i "cyfrowo" (a takie były najpierwsze relacje dotyczące wzmacniaczy w klasie D, bowiem "D" tłumaczono jako "Digital", zresztą "impulsowo" też nie kojarzy się "analogowo"), ani ciemno i sucho (jak faktycznie grała część wzmacniaczy w klasie D).

Czytaj również: Jakie są sposoby regulacji wzmocnienia (głośności), jakie są ich zalety i wady?

 
 Ograniczoną przestrzeń trzeba było wzorowo zorganizować.
 
Koncepcja kompaktowej obudowy często łączy się z układami impulsowymi.

To dźwięk mocny, ale bez wyraźnego przechyłu w stronę niskich częstotliwości (co można zauważyć w Cambridge Audio EVO 150 SE), z basem dynamicznym, sprężystym, kiedy trzeba – zamaszystym, kiedy indziej – motorycznym. Jest tutaj masa i energia, zarówno bardzo duży potencjał, jak też wszechstronność i elastyczność.

Basu jest trochę więcej niż "średnio", ale dzięki bardzo dobrej kontroli nie oznacza to ociężałości – przeciwnie, muzyka jest prowadzona w dobrym tempie i ze swobodą przypominającą o sile instrumentów operujących w zakresie niskotonowym.

Wobec fizycznej "małości" M10 V3 takie rezultaty już wcale nie są zaskakujące, o ile tylko cokolwiek się wie o klasie D, a tym bardziej, gdy słyszało się poprzednią wersję V10. Dynamika rozciąga się na całe pasmo, ona jest tutaj kluczem do naturalności.

Mniejsze znaczenie mają subtelności barwy, cyzelowanie detali czy gradacja planów. NAD M10 V3 nie gra prostacko, ale nie jest "wydelikacony", i takie podejście okazuje się bardzo skuteczne w ogólnym wrażeniu.

Czytaj również: Na czym polega konstrukcja zbalansowana, jakie są jej zalety i wady?

M10 ma nie tylko konwerter C/A, ale też A/C, który przejmuje sygnały wprost z wejść analogowych.
Moduły komunikacji bezprzewodowej znajdują się w pobliżu płytki z układami cyfrowymi.

NAD M10 V3 nie jest zatwardziale, technicznie analityczny, ani lekkomyślnie romantyczny i "płynący", nie działa "brutalnie", lecz solidnie i konkretnie. Dobrą, nie nazbyt absorbującą szczegółowość wspiera góra pasma – dokładna, czysta, gładka. Średnica jest bardziej bezpośrednia i czasami zaczepna, ale właśnie w sposób przyciągający do muzyki, a nie do problemów.

Najlepsze rezultaty pod względem równowagi i przejrzystości zapewniają źródła cyfrowe. Wejście analogowe brzmi spokojniej i ciemniej, na ogół nie jest to zmiana na lepsze, dlatego odtwarzacz płyt (bo sieciowy jest przecież na pokładzie) lepiej podłączyć do wejścia współosiowego.

Toteż miłą niespodzianką było działanie wejścia gramofonowego. Mimo zawiłej ścieżki, jaką sygnał musi przejść (poddawany podwójnej konwersji), winyle zabrzmiały soczyście: od kapitalnego basu aż po otwarte wysokie tony.

Mimo dość awangardowej konstrukcji, NAD M10 V3 to wzmacniacz o brzmieniu nie tylko mocnym, ale i bezpiecznym. Nie wymaga żadnych specjalnych przygotowań i "dopasowań".

Czytaj również: Jaka jest żywotność lamp we wzmacniaczach lampowych?

W pierwszej wersji M10 nie było pilota, ale druga wersja już go miała. Jest też znakomity mobilny sterownik w systemie BluOS.

Mierz, sprawdzaj, koryguj… kombinuj?

Na wyposażeniu M10 (również poprzednich wersji) był i jest mikrofon kalibracyjny jako część systemu korekcji akustyki Dirac Live, uznawanego za jeden z najlepszych tego typu. Zostawmy z boku ogólne argumenty za i przeciw rozwiązaniom tego typu, skupmy się na M10.

Mikrofon służy do pomiaru charakterystyki zespołów głośnikowych w miejscu odsłuchowym. Następnie, na podstawie zebranych pomiarów, aplikacja (Dirac) oblicza zestaw filtrów cyfrowych i odpowiednie algorytmy wysyła do M10 (w zarządzaniu korekcją swój udział ma system BluOS), którego potężne procesory DSP włączają w ścieżkę sygnału ustalone filtrowanie. Wszystko odbywa się w czasie rzeczywistym (jakieś opóźnienie pewnie jest, ale nie ma to znaczenia).

Dostajemy od razu licencję pozwalającą na uruchomienie korekcji Dirac Live w wersji LE, czyli ograniczonej do najniższych częstotliwości (do 500 Hz); taka jest najbardziej potrzebna. Korekcja pełnopasmowa jest również możliwa, ale wymaga odpłatnego rozszerzenia licencji.

Zgodnie z zapowiedziami NAD-a, wersja V3 miała też przynieść nową funkcję Diraca – Bass Control. To rozszerzenie Dirac Live o automatyczną kalibrację subwoofera (lub subwooferów, bo M10 V3 ma dwa niezależne wyjścia) w konfiguracji 2.1.

Bass Control optymalizuje parametry filtrowania w dwóch gałęziach, wysokopoziomowej (wyjścia dla kolumn) jak i niskopoziomowej (wyjścia subwooferowe), gwarantując, że przejście między tymi sekcjami ma właściwe relacje fazowe i amplitudowe. Na uruchomienie tego dodatku jeszcze czekamy, będzie to możliwe poprzez aktualizację oprogramowania.

Specyfikacja techniczna
Moc znamionowa (1% THD+N, 1 kHz) [W] 8 Ω, 2x 148
Moc znamionowa (1% THD+N, 1 kHz) [W] 4 Ω, 2x 287
Czułość (dla maksymalnej mocy) [V] 1x 1
Stosunek sygnał / szum (filtr A-ważony, w odniesieniu do 1W) [dB] 78
Dynamika [dB] 100
Współczynnik tłumienia (w odniesieniu do 4 Ω) 167
Wejścia cyfrowe Toslink, Coax, USB-A, HDMI
Bluetooth (kodowanie) Tak (SBC, aptX HD)
Sieć LAN/Wi-Fi
Strumieniowanie Apple AirPlay 2, Spotify Connect, Tidal Connect, DLNA, Roon
PCM 24 bit/192 kHz
DSD Nie
Wejście gramofonowe MM
Korekcja akustyki Tak (Dirac)
Aplikacja mobilna Tak
Wyjście analogowe RCA
Wejście analogowe 2 x RCA

Laboratorium

Laboratorium NAD M10V3

Z niektórych (najłatwiej dostępnych) materiałów producenta dowiadujemy się, że moc M10 V3 powinna wynosić 100 W zarówno przy 8, jak i 4 Ω. To długa firmowa tradycja, wywodząca się z czasów "przedimpulsowych", ale nawet wtedy była to raczej (nie do końca zrozumiała) polityka informacyjna, niż faktyczne parametry, gdyż wzmacniacze NAD-a, tak jak większość tranzystorowych, oddawały większą moc na 4 niż na 8 Ω, co jest zdecydowanie "zdrowym" objawem. A wzmacniacze impulsowe są pod tym względem bardzo dobre, zwiększając często moc niemal dwukrotnie.

Z kolei informacje z instrukcji obsługi są już bardziej "przytomne", zarazem optymistyczne jak i wiarygodne, bowiem według nich moc wzrasta ze 100 W przy 8 Ω do 200 W przy 4 Ω, co jest bardziej wiarygodne. Ale rzeczywistość (przynajmniej w pomiarach naszego Laboratorium) jest jeszcze bardziej radosna, bowiem dostaliśmy 148 W przy 8 Ω oraz 287 W przy 4 Ω, i to zarówno przy wysterowaniu jednego, jak i dwóch kanałów. 

Zbieżność z wynikami dla EVO 150 SE jest nieprzypadkowa – obydwie konstrukcje bazują na podobnych (a może dokładnie takich samych) modułach Hypexa i najwyraźniej ich aplikacja też jest bliźniacza.

Czułość jest niska (1 V), ale idzie tropem nowoczesnych wzmacniaczy i pomaga w odsunięciu sygnału od szumu, chociaż wartość 78 dB nie jest imponująca – tutaj o kilka dB lepszy wynik uzyskał EVO 150 SE. Dynamice udało się jednak osiągnąć dokładnie 100 dB.

Przy 10 Hz charakterystyki częstotliwościowe (rys. 1) mają tylko śladowy spadek (-0,5 dB), powyżej 20 kHz wykres nagle się “urywa", co ma związek z konwersją analogowo-cyfrową (i jej niską częstotliwością próbkowania). Tor cyfrowy prawdopodobnie nie jest narażony na takie problemy.

O niskim poziomie harmonicznych przekonamy się na rys. 2. Żadna szpilka nie przekracza -90 dB, tuż przed tą granicą zatrzymuje się najsilniejsza trzecia. Mimo że w pomiarze S/N lepszy wynik osiągnął EVO 150 SE, to charakterystyka THD+N w funkcji mocy (rys. 3) schodzi w M10 V3 poniżej 0,1% przy niższych mocach niż u konkurenta. Mimo więc zastosowania takich samych modułów mocy, pozostałe charakterystyki obydwu konstrukcji dość wyraźnie się różnią.

Radek Łabanowski
Radek Łabanowski
Z AUDIO związany nieprzerwanie od 1995 roku, ze sprzętem audio znacznie dłużej. Współtwórca laboratorium pomiarowego AUDIO, nad którym sprawuje pieczę. Uporczywie mierzy i słucha. Miłośnik muzyki, wielbiciel fizycznych nośników, taśm i płyt oraz sprzętu do ich odtwarzania. Wciąż lubi słuchać, muzyki i ludzi. Tata Poli i Ignacego. Opiekun dwóch kotów.
Zobacz artykuły autora
NAD testy Zobacz więcej
NAD aktualności Zobacz więcej
Najnowsze testy Zobacz więcej
logo logo