Advance Paris A10 Classic to najtańszy wzmacniacz zintegrowany w tzw. klasycznej serii. Mimo "niskiej" pozycji w hierarchii, jest znakomicie wyposażony i pełen oryginalnych rozwiązań.
Advance Paris A10 Classic - front
Na dużej powierzchni frontu umieszczono tyle atrakcji, że można by nimi obdzielić dwa albo i trzy wzmacniacze. Wskaźniki wychyłowe są okazałe i "prawdziwe", a nie animowane. Ich rola też jest klasyczna, wskazują moc wyjściową (zostały skalibrowane pod obciążenie 8 Ω). Pomiędzy nimi widać wewnętrzną komorę z parką lamp w przedwzmacniaczu.
Oprócz wskaźników jest wyświetlacz, na którym pojawiają się symbole wejść a także menu ustawień. W sekcji audio znajduje się regulacja barwy, zrównoważenia kanałów, filtrowanie typu Loudness, ponadto ustawienia sekcji HDMI czy wyjść głośnikowych.
Nawigację po menu, przełączanie źródeł i regulację głośności załatwia pojedyncze, wszechstronne pokrętło. Jest wyjście słuchawkowe (gniazdo 6,3-mm), a obok niego złożony z trzech segmentów wskaźnik diodowy, informujący o działaniu układów zabezpieczeń (niezależnie dla kanału lewego oraz prawego) i aktywacji trybu High Bias.
W trybie podstawowym wzmacniacz pracuje w typowej klasie AB, natomiast po włączeniu obwodu High Bias (przełącznikiem na tylnej ściance) przez tranzystory popłynie wyższy prąd spoczynkowy. Producent informuje, że wymogi klasy A są spełnione dla "kilku pierwszych watów".
Advance Paris A10 Classic - złącza
Mamy do dyspozycji aż sześć wejść liniowych (w tym pięć RCA i jedno XLR), a wejście gramofonowe, wprawdzie "tylko" dla wkładek MM, pozwala na regulację (trzy ustawienia) pojemności obciążenia – to rozwiązanie występuje zwykle tylko w samodzielnych przedwzmacniaczach phono.
Czytaj również: Jak dzielimy wzmacniacze ze względu na technikę wzmacniania sygnałów?
Sekcję analogową uzupełniają wyjścia z regulacją i bez regulacji poziomu, w tym dwa wyjścia subwooferowe. Jest też bezpośrednie wejście na końcówkę mocy.
W części cyfrowej mamy trzy wejścia optyczne, jedno współosiowe, USB w formule USB-DAC (przyjmuje sygnały PCM 32 bit/384 kHz i DSD256) oraz USB-A (dla nośników pamięci, ale obsługiwane są tylko pliki MP3).
Jest HDMI z (e)ARC, a obok jeszcze "normalne" wejście HDMI. Wielostykowe złącze (oznaczone Wireless Digital Module) służy do podłączenia opcjonalnej przystawki Bluetooth (z kodowaniem aptX HD).
Czytaj również: Co lepsze - wzmacniacz zintegrowany czy dzielony?
Advance Paris A10 Classic - wnętrze
Część przedwzmacniacza bazuje na technice lampowej, czyli dwóch triodach małej mocy ECC81 (tutaj produkcji JJ Electronic). To elementy popularne i bardzo odpowiednie do aplikacji w przedwzmacniaczu i na tej podstawie A10 Classic zaliczamy do kategorii wzmacniaczy hybrydowych. Końcówki mocy są tranzystorowe, w każdym kanale pracują dwie pary tranzystorów mających do dyspozycji spory radiator.
Zasilacz ulokowano dość nietypowo, przykręcając transformator toroidalny do wspornika przy jednej z bocznych ścianek, stąd nierównomierny rozkład masy (co jednak nie ma większego praktycznego znaczenia, gdy wzmacniacz stanie już na szafce).
Część cyfrowa została ulokowana na górnym pokładzie, nad końcówkami. Znajdujemy tutaj przetwornik ESS Technology ES9018 (taki sam jak w Arcamie i Marantzu); producenci wciąż lubią ten układ, ma wystarczające parametry, a przede wszystkim dobrze brzmi.
Czytaj również: Jakie są i czym się charakteryzują klasy pracy wzmacniacza?
Advance Paris A10 Classic - odsłuch
Test otwiera wzmacniacz o mocnym charakterze. Co prawda najpierw słuchałem innych modeli, bowiem A10 dotarł później, i na takim tle jego specyfi ka rysowała się tym wyraźniej, ale myślę, że nie trzeba koniecznie prowadzić bezpośrednich porównań, aby to zauważyć i docenić. Nie jest to jednak styl ekstremalny i kontrowersyjny; nie każdego musi oczarować, jednak nikogo nie powinien urazić i męczyć.
Advance Paris A10 Classic można słuchać długo, wykorzystać go do każdej muzyki. Wydaje mi się, że w najgorszym razie może on okazać się dla kogoś obojętny, ale nie przykry. A w najlepszym – właśnie czarujący i przez to angażujący, a zarazem zawsze bezpieczny, bowiem nie niesie ze sobą nadpobudliwości, natarczywości i ostrości.
Trzymając się w ogólnych granicach zrównoważenia i neutralności, gra płynnie, gładko, przy tym elegancko podkreśla średnicę – nie pozwala jej atakować, raczej dodaje jej ciepła i barwności. Jak można się już domyślać, w ślad za tym A10 dopieszcza wokale, trochę redukując elementy artykulacyjne (i sybilanty), za to przydając im plastyczności i bliskości.
Przy tym wcale ich tonacji nie obniża, nie pogrubia, męskie są mocne i głębokie, ale żeńskie – śpiewne i lekkie; oczywiście nie wszystkie takie same. Dlatego mimo pewnej delikatności i zaokrąglenia, nie należy obawiać się przyciemnienia. To jest dźwięk zarazem soczysty i subtelny, daleki od gburowatości i przejaskrawień.
Wysokie tony są całkiem swobodne, świeże i otwarte, tyle że nie zwracają na siebie nadmiernej uwagi ani uparcie nie "piorą brudów" słabszych nagrań. Dominuje wrażenie spójności, proporcjonalności, harmonii, bez ofensywy informacyjnej. Bas bywa masywny, ale też dobrze trzyma się pulsu muzyki.
Na koniec sprawdziłem działanie trybu High Bias, spodziewając się dalszego doskonalenia muzykalności, jednak różnice względem wersji podstawowej były bardzo delikatne, dla mnie na granicy percepcji.
Czytaj również: Czy lepiej podłączyć monobloki (wzmacniacze mocy) krótkim kablem głośnikowym i długim interkonektem, czy na odwrót?
Lampowe trzy grosze
Pomysł stosowania lamp w układach wejściowych oraz tranzystorów na wyjściu wzmacniacza nie jest nowy i ma swoje uzasadnienie, jednak ich obecność zawsze wiąże się z układowymi komplikacjami oraz dodatkowymi kosztami, a to są też powody, dla których producenci rezygnują z takich rozwiązań. Korzyści płynące z zastosowania lamp są głównie związane z brzmieniem, co jednak nie znajduje pełnego poparcia w parametrach – zwykle rosną szumy i zniekształcenia.
Jak zawsze w układach hybrydowych lub lampowych, można pokombinować i założyć lepsze lampy niż fabryczne. Wybór akurat z tego typu (ECC81) jest bardzo duży, oferują go niemal wszystkie firmy produkujące lampy. Można też jeszcze ambitniej sięgnąć po NOS-y (nieużywane, ale ze starych zapasów) i znaleźć tam np. Philipsy czy Siemensy. W dodatku ECC81 są trwałe i w większości niedrogie, co odsuwa ryzyko awarii i wysokich kosztów naprawy.
| Moc znamionowa (1% THD+N, 1 kHz) [W] 8 Ω, 2x | 120 |
| Moc znamionowa (1% THD+N, 1 kHz) [W] 4 Ω, 2x | 181 |
| Moc znamionowa (1% THD+N, 1 kHz) [W] 4 Ω, 1K | 197 |
| Moc znamionowa (1% THD+N, 1 kHz) [W] 8 Ω, 1x | 128 |
| Czułość (dla maksymalnej mocy) [V] 1x | 0,52 |
| Stosunek sygnał / szum (filtr A-ważony, w odniesieniu do 1W) [dB] | 82 |
| Dynamika [dB] | 103 |
| Współczynnik tłumienia (w odniesieniu do 4 Ω) | 43 |
| Wyjścia słuchawkowe (mm) | Tak (6,3 mm) |
| Wejścia cyfrowe | Toslink, Coax, HDMI (ARC), USB |
| Bluetooth (kodowanie) | Nie/opcjonalna przystawka |
| Sieć | Nie |
| Strumieniowanie | Nie |
| PCM | 32 bit/384 kHz |
| DSD | x256 |
| Wej./wyj. analogowe | 6 x RCA + 1 x XLR / RCA |
| Wejście gramofonowe | MM |
| Korekcja akustyki | Nie |
| Aplikacja mobilna | Nie |
Laboratorium
Laboratorium Advance Paris Classic 10
Z deklarowanymi przed producenta 130 W przy 8 Ω oraz 190 W przy 4 Ω, A10 Classic zapowiada się jako najmocniejszy wzmacniacz w tym teście, ale ostateczne wyniki poda nasze Laboratorium. Przy wysterowaniu jednego kanału uzyskaliśmy odpowiednio 128 W i 197 W, a trybie dwukanałowym – 2 x 120 W oraz 2 x 181 W, i w tej ostatniej konfiguracji A10 Classic rzeczywiście wygrywa ze wszystkimi konkurentami.
Czułość jest niższa od standardu 0,2 V, ale wartość 0,52 V to dzisiaj coś zupełnie normalnego i wystarczającego. Odstęp od szumu wynosi 82 dB – to też wynik satysfakcjonujący, zwłaszcza gdy weźmiemy pod uwagę obecność potencjalnie "szumiącego" lampowego przedwzmacniacza.
Na charakterystykach częstotliwościowych (rys. 1) widać spadki w zakresie niskotonowym, ale -0,5 dB przy 20 Hz nikt nie usłyszy, natomiast na drugim skraju pasma radzi sobie rewelacyjnie (mimo lamp), przy 100 kHz spadek wynosi -0,2 dB dla 8 Ω oraz -0,5 dB dla 4 Ω.
Rozkład harmonicznych (rys. 2) wygląda tak, jakbyśmy sobie tego życzyli, znowu biorąc pod uwagę wpływ lamp; dominuje druga harmoniczna, sięgając -75 dB, kolejne trzymają się już poniżej -90 dB.
Kształt charakterystyk THD+N w funkcji mocy (rys. 3) odbiega nieco od typowego zachowania wzmacniacza tranzystorowego; minimalne wartości zniekształceń pojawiają się wcześniej (ok. 10 W przy 8 Ω i 20 W przy 4 Ω), powyżej powoli rosną, zanim nie nastąpi już "normalne" przesterowanie. Taki przebieg jest całkiem korzystny ze względów psychoakustycznych.
Tryb wysokiego biasu nie powoduje wyraźnych zmian żadnego z mierzonych parametrów sygnału audio, ale na jego działanie wskazuje wyższy pobór mocy (bez sygnału) – 110 W vs 86 W.