Mały Książę wrócił na piedestał i dziś, tak jak w latach 80., uznawany jest za najbardziej inspirującego czarnego artystę. Gdyby nie Prince, ostatnie płyty The Black Eyed Peas, Outkast i Justina Timberlake'a nie brzmiałyby tak futurystycznie i przebojowo.
Czytaj dalej