Ballet: The Music Of Michael Gibbs

CUONG VU 4-TET
Ballet: The Music Of Michael Gibbs

Jazz

  • Wykonanie
  • Nagranie

To koncertowe nagranie powstało z inspiracji gitarowego geniusza Billa Frisella. Wprawdzie Vu, niekonwencjonalny trębacz amerykański o wietnamskim rodowodzie, nagrał z Frisellem ponad dekadę temu świetny album "It's Mostly Residual", to właśnie to spotkanie sprzed dwóch lat było się czymś szczególnym.

Występ 4-tetu Cuonga Vu z udziałem Frisella, utrzymany we współczesnej aurze, został doklejony do koncertu dedykowanego pamięci Duke’a Ellingtona i Billy'ego Strayhorna. Nadspodziewany aplauz publiczności spowodował, że nagranie z tej części wydarzenia zostało uwiecznione na niniejszym kompakcie.

Frisell w swej karierze wykazywał zawsze słabość do współpracy z trębaczami, którzy, podobnie jak on, próbowali unikać utartych konwencji, ocierając się o atonalność, i nadawać emitowanym nutom odpowiednie wybrzmienie i oddech. Ten wątek rozpoczął się od współpracy z nieżyjącym już Kennym Wheelerem. Potem Frisell wielokrotnie muzykował się z Ronem Milesem, okazjonalnie z Jonem Hassellem, a ostatnio z W. Leo Smithem. Najmłodszy w tym gronie Cuong Vu, grający niezwykle czysto i ważący każdy ton, dołącza do znakomitego grona wybitnych trębaczy.

Płyta "Ballet: The Music Of Michael Gibbs" niezwykle wiernie dokumentuje hipnotyczne oddziaływanie, jakie tylko czasami rodzi się między muzykami na scenie lub w studio. To była zapewne dla Vu oferta nie do odrzucenia, gdy Frisell zaproponował mu wykonanie na koncercie wyłącznie kompozycji Michaela Gibbsa, wybitnego angielskiego kompozytora i aranżera. Trzeba pamiętać, że Frisell posiada szczególny stosunek do twórczości Gibbsa, gdyż był jego studentem w klasie kompozycji podczas studiów w konserwatorium Berklee. Potem Frisell wielokrotnie dołączał do orkiestr prowadzonych przez Gibbsa, ostatnio w 2013 r.

Jak się okazało, dobór repertuaru okazał się strzałem w dziesiątkę i cały 4-tet Vu odnalazł się znakomicie w unikalnej stylistyce kompozycji powstałych jeszcze w latach 60., a spopularyzowanych przez Gary’ego Burtona i Stana Getza. W nieco abstrakcyjnym wstępie utworu tytułowego muzycy jakby próbowali zdefiniować stylistykę występu.

Sam temat "Balletu", na osnowie marszowego walca, został przedstawiony w nieco przerysowanej formie, natomiast ciąg partii solowych zasygnalizował narodziny istnej magii powstałej między trębaczem a gitarzystą. Do wytworzenia tej transowej atmosfery przyłożyli się duchem i umiejętnościami basista Luke Bergman i perkusista Ted Poor. W całym koncercie brak zbędnych nut i chwil jałowych w prowadzeniu zespołowej improwizacji.

Kompozycję "Blue Comedy" spowiła atmosfera folkowo-bluesowa, bardziej wyczuwalna w narracji Frisella niż w narastającym emocjonalnie solo Vu, co czujnie natychmiast skontrował perkusista. Marszową fakturę kolejnego "Feelings and Things" wyznaczyła krótka introdukcja Poora na perkusji. Ten utwór okazał się być najbardziej rozswingowanym jazzowo punktem programu, podkreślanym mięsistym brzmieniem kroczącego basu i dający pierwszorzędny podkład dla popisów gitarzysty. Trąbka Vu zabrzmiała tu wyjątkowo swobodnie, gładko i jasno.

W kolejnym utworze osiągnięto punkt kulminacyjny występu. Pełna romantycznego rozmarzenia, urokliwa kompozycja "And on the Third Day" rozpoczęła się w nastroju medytacyjnym, ale z każdym taktem narastała atmosfera napięcia.

Grający początkowo w dolnym rejestrze trąbki Cuonga Vu potęgował dramatyzm krótkimi wejściami. Natomiast Frisell, kreślący w skupieniu temat, po przejściu do partii improwizowanej jakby przypomniał sobie dawne fascynacje Jimim Hendrixem, zaś Vu przybliżył klimat trąbkowych szarży niezapomnianego Dona Ellisa. Ten duet swą pełną pasji narracją, z niezwykle czujnym wsparciem sekcji rytmicznej, doprowadził do apogeum emocji.

Zarówno brzmienie trąbki i gitary zostało w ekstremalnej partii dialogu mocno przesterowane, będąc w kontraście z pierwszorzędnie klarowną i bardziej wyciszoną resztą nagrania. Wydaje się jednak, że ta surowa wyrazistość przesteru w tej partii była celowym zamierzeniem. Ostatni utwór w balladowej aurze "Sweet Rain" miał za zadanie stonować atmosferę, co nie znaczyło, że scenę spowiła senna aura, a udało się utrzymać potencjał nagromadzonych emocji.

Co ciekawe, całkiem przystępny album "Ballet: The Music Of Michael Gibbs" był wyróżniany jako jedno z najciekawszych progresywnych nagrań jazzowych. Zarejestrowany koncert, oprócz ujawnienia niecodziennej chemii między muzykami podczas występu, pokazał, jak inspirującą i nieprzemijającą wartość mają cudowne kompozycje Michaela Gibbsa, ciągle niedocenianego mistrza nastroju.

Cezary Gumiński
RARENOISE RECORDS

Audio - kwiecień 2019

Czytaj bieżący numer na swoim tablecie za darmo!

Mimo zmian na rynku i pojawiania się nowych kategorii urządzeń, wzmacniacze stereofoniczne zachowują mocną pozycję. Pięć modeli w przystępnej cenie 2000 zł tworzy ciekawy wybór, a przede wszystkim udostępnia przyzwoitą moc i jakość dźwięku. Znamienne dla ...

Kup ten numer Zaprenumeruj Przejrzyj