Tak jest w przypadku "Adagio" w VII Symfonii E-dur czy w "Finale" V Symfonii B-dur. Warto wszakże zwrócić uwagę także na IV Symfonię Es-dur, zwaną "Romantyczną". Jest ona kwintesencją ówczesnej duszy niemieckiej. Czasami zbyt ckliwej, ale zarazem pełnej autentycznej uczuciowości i otwarcia na sztukę. I część symfonii jest apoteozą przyrody niemieckiej, owej "leśnej romantyki", tak często wykpiwanej i lekceważonej.
Tutaj liryczne nastroje leśne uwypuklone częstym używaniem dętych instrumentów drewnianych i rogów nie tylko nie rażą, ale wzruszają. W "Andante" mamy też posępny chorał i marsz żałobny. Nastrój rozjaśnia się nieco dopiero pod koniec II części. Wreszcie część ostatnia, wspaniale skonstruowana, zwarta, doskonała formalnie. Chorał w kodzie nazwał kompozytor "łabędzim śpiewem romantyzmu". A o Filharmonikach Berlińskich z Rattlem nie ma nawet co wspominać. Najwyższa półka.
Barbara Tenderenda
EMI CLASSICS 2007 V2/SONIC
Chcesz częściej widzieć nasze artykuły w Google?
Dodaj Audio do ulubionych źródeł