SIA 1000 Forms Of Fear

1000 Forms Of Fear
Wykonanie
Nagranie

Jawnie wyznająca niecheć do EDM Sia szokuje słuchaczy swoim najnowszym albumem. Wokalistka, która z przypadku została wypromowana przez Davida Guettę i jego ultra hit "She Wolf (Falling to Pieces)" zamiast trzymać się stricte popowej konwencji, przeczy sama sobie i niebezpiecznie lawiruje na granicy tanecznych utworów a`la Katy Perry i smutnego popu.

Kariera Australijki jest równie burzliwa jak jej życiorys. "1000 forms of fear" jest zapisem cierpień Sii po rozstaniu z koleżanką po fachu. Biseksualizm, problemy z alkoholem i narkotykami stały się głównym motorem napędowym do prac nad tym albumem. I choć Sia może udawać, że tak nie jest, słychać to od razu. Wściekłość, nostalgia, rozczarowanie i apatia - to doskonale opisuje są wokalistkę. Nie wpływa to jednak na jej krystalicznie czysty i zdecydowanie mogący się podobać głos. Panna wie, co jest jej atutem i chętnie go wykorzystuje. Najlepiej w utworach ocierających się o synthpop, czy w quasi-balladach ("Straight for the knife").

Komplet utworów tworzących "1000 forms of fear" niestety jako całość budzi bardzo mieszane odczucia. Na niekorzyść Sii działa rozrzut stylistyczny i, nie bójmy się tego powiedzieć wprost, zwyczajna niespójność. Nic się tu nie klei i jeszcze długo swojego zdania nie zmienię. Z przykrością obwieszam, że kiedyś lubianej przeze mnie panny Fuller anno domini 2014 nie kupuję. Z prostej przyczyny - zamiast skupić się na całokształcie albumu, dobijająca czterdziestki wokalista zbyt dużą uwagę poświęca zabiegom marketingowym i obwieszczaniem światu swojej życiowej porażki. Nie przeczę, w tym sprawdza się znakomicie, ale jeśli chodzi o muzykę, tutaj pozostają jedynie pojedyncze utwory.

W dobie kupowania piosenek w sieci i/lub ich odsłuchu w serwisach streamingowych Sia może odnieść sukces, ale tradycyjny słuchacz - gotowy na przyjęcie "dzieła" danego artysty - chce czegoś więcej i tutaj objawia się największa słabość madame Fuller, być może podyktowana stanem depresji. Jest to mianowicie nieumiejętność doboru materiału i producenta. Co z tego, że głos doskonały, wyborny, świetny, na swój sposób nawet kuszący i doprowadzający do skrajnych stanów emocjonalnych (za to akurat brawa!) jak gros utworów nadaje się na przemiał (tutaj z naciskiem na dwa absolutne nieporozumienia: paradoksalnie radosne "Hostage" i pełne afrykańskich inklinacji "Free The Animal").

Zatem co począć z panną Fuller? Ano nic. Dać cieszyć się jej międzynarodową karierą i sukcesami w biznesie, a album potraktować jako wypadek przy pracy. Co i czy z "1000 forms of fear" przedostanie się do rozgłośni radiowych - czas pokaże. Nie przeczę, kilka utworów ma potencjał, ale trzeba sporej odwagi, aby chcieć wywindować ten materiał na szczyty list przebojów.

Grzegorz "Chain" Pindor
Monkey Puzzle / RCA

GATUNKI MUZYKI
Live Sound & Installation kwiecień - maj 2020

Live Sound & Installation

Magazyn techniki estradowej

Gitarzysta maj 2020

Gitarzysta

Magazyn fanów gitary

Perkusista kwiecień 2020

Perkusista

Magazyn fanów perkusji

Estrada i Studio maj 2020

Estrada i Studio

Magazyn muzyków i realizatorów dźwięku

Estrada i Studio Plus listopad 2016 - styczeń 2017

Estrada i Studio Plus

Magazyn muzyków i realizatorów dźwięku

Audio maj 2020

Audio

Polski przedstawiciel European Imaging and Sound Association

Domowe Studio - Przewodnik 2016

Domowe Studio - Przewodnik

Najlepsza droga do nagrywania muzyki w domu