YAMAHA
R-N303D

W dziale amplitunerów stereofonicznych Yamaha ma już sześć modeli. Najnowsze, R-N803D oraz właśnie R-N303D, dołączyły do oferty w zeszłym roku. Można więc liczyć na świeże rozwiązania i najnowsze funkcje). Z przodu widnieje logo systemu MusicCast, co już samo w sobie wiele wyjaśnia. Yamaha wprowadzając Music-Cast, zapowiadała "usieciowienie" wszystkiego, co gra, i dotrzymuje słowa. Zresztą amplituner stereo jest doskonałym kandydatem do roli wszechmogącej nowoczesnej centrali.

Nasza ocena
Wykonanie
Gabaryty i styl zbliżone do amplitunerów wielokanałowych, ale bez "tłoku" manipulatorów. Dyskretne końcówki mocy, dobra sekcja konwerterów C/A.
Funkcjonalność
Sieciowa wszechstronność i możliwości systemowego rozwiązania MusicCast. Odtwarza pliki 24/124 oraz DSD128. Wi-Fi, LAN, BT. Airplay i DLNA. Wyjście słuchawkowe, brak wejścia gramofonowego.
Laboratorium
Wysoka moc wyjściowa (2 x 113 W/8 Ω, 2 x 144 W/4 Ω), niskie zniekształcenia.
Brzmienie
Zrównoważone, czyste, dokładne. Bez klimatów i fajerwerków, ale na dłuższą metę procentuje uniwersalność. Yamaha żadnej muzyce ani nagraniu nie zaszkodzi.
Możesz pobrać ten artykuł w formacie
Artykuł pochodzi z Audio

W samym wzornictwie japońska firma kontynuuje własne trendy, sięgające jeszcze lat 70. ubiegłego wieku. Również w R-N303D można dopatrzeć się pewnych elementów "retro". Wąskie, podłużne manipulatory są tutaj wprawdzie tylko przyciskami, ale udają obrotowe regulatory, tak typowe dla Yamahy; za ich pomocą można ustalić poziom tonów niskich i wysokich. Przyciski wykorzystano też do przełączania wejść, regulacja głośności odbywa się już za pomocą dużej gałki.

Obecność dodatkowego, nawigacyjnego pokrętła wiąże się z obszerną funkcjonalnością R-N303D, który Yamaha określa mianem sieciowego amplitunera (Network Receiver). Mając już gotową całą otoczkę związaną ze sterowaniem, w tym rozbudowane aplikacje i metody transmisji danych związane z MusicCast, wprowadzanie nowoczesnych funkcji do jakiegokolwiek urządzenia jest znacznie łatwiejsze. Yamahę R-N303D można oczywiście włączyć w sieciową rodzinę Yamahy i nadać mu wybraną rolę.

Konieczne jest połączenie z domową siecią (oraz za jej pośrednictwem z internetem), co zrobimy albo przewodowo - LAN; albo bezprzewodowo - Wi-Fi. Polecam tę pierwszą opcję, szczególnie w przypadku R-N303D. Po pierwsze, ma on potencjał odtwarzania plików wysokiej rozdzielczości. Po drugie, zastosowany moduł Wi-Fi obsługuje wyłącznie pasmo 2,4 GHz (bardziej zatłoczone i zwykle o niższej przepustowości).

Yamaha R-N303D - złącza

Yamaha R-N303D - złącza

Gdy mamy już skonfigurowaną sieć, możemy sięgnąć po cztery grupy "źródeł". Pierwsza wiąże się z internetem, radiem sieciowym oraz serwisami strumieniującymi, w tym Spotify czy Tidal; druga - z komputerami (np. iTunes); kolejna - to samodzielne serwery z biblioteką muzyki; wreszcie ostatnia - urządzenia mobilne, wraz z obsługiwanym przez R-N303D protokołem AirPlay. Na zawołanie jest właściwie wszystko, z czym sieć (przez pryzmat audio) może się kojarzyć, tak mocą samych smartfonów (mamy do dyspozycji także Bluetooth), jak i nieustannie rozwijanej aplikacji MusicCast.

Z serwerów w sieci lokalnej, Yamaha R-N303D ściągnie pliki WAV/FLAC/AIFF o parametrach 24 bit/192 kHz, w przypadku ALAC częstotliwość ograniczono do 96 kHz. Wspierane jest także DSD128 oraz oczywiście cała masa formatów skompresowanych.

Yamaha R-N303D - złącza

Do R-N303D podłączymy także źródła analogowe, amplituner ma cztery wejścia liniowe (jedno z wyjściem, więc może pracować jako pętla dla rejestratora). Nie ma jednak wejścia gramofonowego, Z kolei wśród wejść cyfrowych brakuje USB (jest współosiowe i optyczne), co można tłumaczyć właśnie "usieciowieniem" - stąd traktowaniem połączenia USB, jako tracącego na znaczeniu w komunikacji z komputerem (przy zabezpieczeniu współpracy z innymi urządzeniami za pomocą bardziej "klasycznych" łączy cyfrowych).

Czytaj również: Jakie parametry ustala proces autokalibracji w amplitunerach i czy uzyskiwane rezultaty są wiarygodne?

Wyjście słuchawkowe wiąże się z działaniem selektora wyjść głośnikowych; należy wyłączyć obydwie pary, jeśli chcemy przejść w tryb "intymny".

Wyjście słuchawkowe wiąże się z działaniem selektora wyjść głośnikowych; należy wyłączyć obydwie pary, jeśli chcemy przejść w tryb "intymny".

Kolumny podłączamy do dwóch par zakręcanych zacisków, a aktywną (można włączyć dwie jednocześnie) wybieramy przełącznikami ulokowanymi z przodu. Przy tak rozbudowanej funkcjonalności, jaką otrzymujemy wraz z R-N303D, zatłoczony pilot nie jest dla nas zaskoczeniem. Zamiast fizycznego pilota, możemy wykorzystać mobilną aplikację sterującą.

Yamaha daje dość nietypowe wskazówki o zakresie dopuszczalnych obciążeń (impedancji podłączanych kolumn). Urządzenia wielokanałowe są wyposażane w układy selekcji impedancji, które, działając lepiej lub gorzej, jednoznacznie dyktują sposób postępowania i możliwe konfi guracje. W stereofonicznym R-N303D jest inaczej, podobnie jak w klasycznych wzmacniaczach stereofonicznych, chociaż z pewnym zastrzeżeniem.

Przy zaciskach głośnikowych umieszczono enigmatyczną informację - 8 Ω, mającą nakierować użytkownika na najbezpieczniejsze rozwiązanie. Instrukcja obsługi potwierdza taką rekomendację, z uzupełnieniem, że stosowanie niższych impedancji może prowadzić do znacznego wzrostu temperatury urządzenia. Nie jest to jednak zdecydowany zakaz stosowania kolumn 4-omowych... które i tak, nieświadomi "zagrożenia", pewnie podłączymy (jako że większość producentów przedstawia kolumny 4-omowe jako 8-omowe)...

Przy zaciskach widnieje oznaczenie "8 ohm", w instrukcji doczytamy, że podłączenie kolumn 4-omowych może doprowadzić do przegrzania urządzenia... a wszystko to w sumie oznacza, że można podłączyć 4 Ω.

Przy zaciskach widnieje oznaczenie "8 ohm", w instrukcji doczytamy, że podłączenie kolumn 4-omowych może doprowadzić do przegrzania urządzenia... a wszystko to w sumie oznacza, że można podłączyć 4 Ω.

Aby jednak nie uczulać użytkowników na tę sprawę, spieszę wyjaśnić, że zarówno w laboratorium, jak i w odsłuchach, amplituner Yamaha R-N303D poradził sobie z impedancją 4 Ω bez żadnych sensacji, a zastrzeżenia producenta wynikają prawdopodobnie z obowiązujących norm (ustalających maksymalną temperaturę pracy, być może na poziomie nieżyciowo niskim) i próby ich obejścia za pomocą zręcznych sformułowań. Oficjalnie producent ostrzega, a między wierszami - pozwala.

Yamaha R-N303D - wnętrze

Patrząc do środka Yamahy R-N303D, można odnieść wrażenie, że jest to kolejny, nowoczesny wzmacniacz stereofoniczny. Zasilacz bazuje na dużym transformatorze rdzeniowym, na głównej płytce umieszczono prostowniki i filtrację napięcia. Analogowa sekcja jest rozległa, dobre wrażenie robi radiator takiej wielkości, że mógłby obsługiwać pięć albo i siedem końcówek mocy (przeciętnego amplitunera wielokanałowego).

Z obszernej powierzchni korzystają tylko dwie, każda z parą tranzystorów marki Toshiba. Na pierwszy rzut oka trudno dostrzec, gdzie schowała się sieciowość R-N303D. Układy zainstalowano na zamontowanym w narożniku module wpiętym pionowo w główny druk. Wspomaga go w zakresie komunikacji bezprzewodowej znany z wielu urządzeń Yamahy, gotowy, ekranowany obwód NW-01. Sygnały cyfrowe są przetwarzane na postać analogową w?scalaku Burr Brown DSD1791 obsługującym PCM 24/192.

Czytaj również: Jak lepiej dostarczyć sygnał audio z odtwarzacza DVD do amplitunera - łączem analogowym czy cyfrowym?

Zostało sporo miejsca w przedniej sekcji, radiator jest bardzo duży jak na wymagania dwóch kanałów.

Zostało sporo miejsca w przedniej sekcji, radiator jest bardzo duży jak na wymagania dwóch kanałów.

Odsłuch

Ogólny charakter dźwięku z Yamahy R-N303D zdradziłem już w opisie Pioneera SX-N30AE. Każdy z amplitunerów z tej trójki zajmuje dość wyraźną, własną pozycję. Yamaha stawia na neutralność. Nie jest ona idealna, i nawet w takiej "ograniczonej" wersji (której kompromisy są oczywiste w kontekście klasy urządzenia), nie jest czymś zupełnie wyjątkowym w tym zakresie ceny (na tle jeszcze innych wzmacniaczy), jednak konkurenci tego testu pozostawili SX-N30AE taką właśnie rolę do odegrania.

Niedaleki od tego profilu jest Topaz SR20; tam jednak do gry wchodzi więcej ciepła; Yamaha R-N303D trzyma temperaturę umiarkowaną, gra nie tyle z zimną krwią, co nie dolewa oliwy do ognia, nie daje się sprowokować, a zarazem nie wpada w manierę lekceważenia dynamiki na rzecz zaokrąglania, homogenizowania i potocznie rozumianego "umuzykalniania". Mocne uderzenia i ostrzejsze dźwięki wyróżnią się "z tłumu", nie zostaną upłynnione, zaokrąglone i wtopione w tło. Z drugiej strony, Yamaha nie będzie tłukła i siekła muzyką, która do tego nie służy...

Tym razem "przysposabianie" słabszych nagrań jest prowadzone z umiarem, możliwości źródeł też pozostają wyraźnie zróżnicowane (a wszechstronna funkcjonalność pozwala R-N303D ściągnąć sygnał z niemal wszystkiego). Zrównoważenie stowarzyszone z dobrą, ale przecież nienadzwyczajną dynamiką, nie przynosi natychmiastowych fajerwerków.

O ile Cambridge od razu czaruje, a Pioneer od razu szokuje, to Yamaha potrzebuje trochę czasu, aby pokazać swoje wszystkie dobre strony. Po zbilansowaniu ich z ograniczeniami, można już dojść do wniosku, że to wybór bardzo bezpieczny, bo zapewniający najlepszą uniwersalność.

Bardzo duży radiator z łatwością obsłuży dwie pary tranzystorów mocy.

Bardzo duży radiator z łatwością obsłuży dwie pary tranzystorów mocy.

- Wej./wyj. analogowe audio: 4 x RCA /1 x RCA
- Wej. cyfrowe audio: 1 x coax / 1 x opt.
- Wej. podręczne: nie
- Wej. gramofonowe: tak (MM)
- Wyj. cyfrowe: nie
- Wyj. subwooferowe: nie
- Wyj. z przedwzmacniacza: nie
- Wyj. słuchawkowe: tak
- LAN / Wi-Fi / BT: tak/tak/tak
- Funkcje strumieniowe: DLNA, Spotify, Tidal, MusicCast
- Formaty plików: FLAC 24/192, AIFF 24/192, ALAC 24/192, DSD128, MP3

Parametry
YAMAHA R-N303D
Moc4 [W] 144
Moc8 [W] 113
Wymiary: wys./szer./gł., W przypadku urządzeń testowanych w AUDIO wartość mierzona.
Laboratorium
Laboratorium Yamaha R-N303D

Yamaha trochę nas ostrzega przed podłączeniem kolumn o impedancji 4 Ω, ale stanowczo tego nie odradza, co pozwala przygotować pełen zestaw pomiarów. Tym bardziej, że w firmowej specyfikacji można znaleźć informację o mocy zarówno przy 8 Ω (równe z100 W), jak i przy 4 Ω (115 W).

Pomiary zaczynamy rutynowo i ostrożnie, od 8 Ω, i już w takich warunkach R-N303D "rozpędza się" do wartości znacznie wyższych niż deklarowane, osiągając aż 145 W w jednym kanale i 2 x 113 W (przy wysterowaniu obydwu). W tej sytuacji spodziewałem się (zresztą zgodnie z informacjami firmowymi), że przy 4 Ω zasilacz o wiele więcej już z siebie nie da, wzrost będzie właśnie kilkunastoprocentowy...

Tymczasem efekty przechodzą najśmielsze oczekiwania. R-N303D generuje bowiem aż 225 W w jednym kanale, a w stereo 2 x 144 W; faktycznie, "trochę" się przy tym zagrzał, ale komu to będzie przeszkadzać...

R-N303D ma niższą, niż zwykle, czułość – o szatańskiej wartości 0,666?V. Wciąż zapewni ona poprawną współpracę ze wszystkimi źródłami liniowymi. Odstęp od szumu nie jest już tak ekscentryczny; S/N o wartości 79 dB to wynik taki sobie, chociaż dynamika dociera dokładnie do 100 dB, co jest zasługą wysokiej mocy.

Spadki na skrajach mierzonego pasma (rys.1) są niewielkie: przy 10Hz -1 dB; przy 100 kHz - od -1 dB przy 8 Ω do -1,7 dB przy 4 Ω. Spektrum zniekształceń (rys. 2) pokazuje obecność nieparzystych harmonicznych, jednak żadna z nich nie przekracza bezpiecznego poziomu -90 dB.

Wykres THD+N (rys. 3) prezentuje się całkiem dobrze, poniżej 0,1 % schodzimy przy mocach powyżej ok. 1W

YAMAHA testy
S.0, S.5, S.9
SUMIKO
S.0, S.5, S.9
Subwoofery

Sumiko jest nazwą japońską - to przecież japońskie imię żeńskie. W świecie audio firma ta od wielu lat jest kojarzona przede wszystkim z wkładkami gramofonowymi, ale niedawno jej znaczenie się zmieniło.

T/5i, T/7i, T/9i
REL
T/5i, T/7i, T/9i
Subwoofery

W tym gronie firma REL może uchodzić za największego specjalistę od subwooferów. Po pierwsze, jej aktywność skupia się tylko w tym obszarze; po drugie, zajmuje się tym od bardzo dawna; po trzecie, ma sporą ofertę; a po czwarte, proponuje własne, oryginalne rozwiązania.

Monitor Sub 8, Sub 10, Sub 12
PARADIGM
Monitor Sub 8, Sub 10, Sub 12
Subwoofery

Niedawno testowaliśmy jeden z największych subwooferów Paradigma - Prestige 2000 SW. Niezależnie od swojej masy i ceny, właściwej dla subwooferowego high-endu, reprezentuje on ten sam styl, co trzy testowane teraz, znacznie mniejsze i tańsze modele. Jest to zresztą styl generalnie najbardziej rozpowszechniony, w jego ogólne ramy wpisują się również kolejne subwoofery tego testu. Chodzi więc o skrzynkę prostą w formie, zbliżoną do sześcianu, z głośnikiem zainstalowanym na przedniej ściance i płytą wzmacniacza z tyłu.

Live Sound & Installation wrzesień 2019

Live Sound & Installation

Magazyn techniki estradowej

Gitarzysta wrzesień 2019

Gitarzysta

Magazyn fanów gitary

Perkusista wrzesień 2019

Perkusista

Magazyn fanów perkusji

Estrada i Studio wrzesień 2019

Estrada i Studio

Magazyn muzyków i realizatorów dźwięku

Estrada i Studio Plus listopad 2016 - styczeń 2017

Estrada i Studio Plus

Magazyn muzyków i realizatorów dźwięku

Audio wrzesień 2019

Audio

Polski przedstawiciel European Imaging and Sound Association

Domowe Studio - Przewodnik 2016

Domowe Studio - Przewodnik

Najlepsza droga do nagrywania muzyki w domu