BOULDER
866

Boulder 866 nie jest integrą bijącą wszystkie rekordy, lecz chyba należy jej się tytuł najbardziej oryginalnej - przede wszystkim pod względem funkcjonalności i wzornictwa, a i układ elektroniczny też jest niezwykły. Połączono tutaj tradycję wzmacniaczy - konwencjonalnych, tranzystorowych, pracujących w klasie AB - z ultranowoczesnym sterowaniem.

Nasza ocena

Wykonanie
Imponująco awangardowa, solidna i perfekcyjnie wykonana konstrukcja. Łączy klasyczną amplifikację w klasie AB z nowoczesnym modułem odtwarzacza strumieniowego, przetwornikiem DAC – a to wszystko pod nadzorem "mikrokomputerka" Raspberry Pi.
Funkcjonalność
W roli pilota nowoczesna aplikacja mobilna, kolorowy panel dotykowy na przedniej ściance. Sieć LAN (i Wi-Fi), zintegrowany odtwarzacz strumieniowy, obsługa systemów Roon i DLNA. USB odczytuje muzykę z dysków twardych. Wejścia analogowe – wyłącznie liniowe, XLR. Brak wyjścia słuchawkowego i przedwzmacniacza gramofonowego.
Laboratorium
Bardzo dobre. Wysoka moc wyjściowa (2 x 227 W/8 Ω, 2 x 400 W/4 Ω), niski poziom szumów (-90 dB) i zniekształceń, szerokie pasmo.
Brzmienie
Dynamika w ścisłym związku z neutralnością, siła pod kontrolą. Zrównoważony pod każdym względem, bez emfazy w tonacji i przestrzeni. Spokojna, ale bezkompromisowa dokładność. Przestrzeń zgodna z nagraniem. Mocny, sprawny, zróżnicowany bas.
Artykuł pochodzi z Audio

Boulder Amplifiers to amerykański specjalista od wzmacniaczy. Firma powstała w 1984 roku. Początkowo, znana głównie przez profesjonalistów, oferowała poważne końcówki mocy i przedwzmacniacze.

Później zaczęła produkować źródła, a wzmacniacz zintegrowany - dopiero w 2007 roku. Pierwsze ślady techniki cyfrowej pojawiły się już w serii 2000 w 1995 roku w postaci przetwornika DAC 2020, ale innowacyjność Bouldera rozbłysła w 2008 roku wraz z odtwarzaczem sieciowym 1021 - w tamtym czasie była to sensacja.

Testowany wzmacniacz Boulder 866 - następca modelu 865 - to jedyna integra Bouldera, który wciąż wkłada większość wysiłków w konstruowanie amplifikacji dzielonej. Jakiś czas temu firma zmieniła adres, teraz mieści się w miasteczku Lousville, a wcześniej było to miasto... Boulder.

Boulder nie jest więc już z Boulder, ale nie jest przez to mniej amerykański. Nowa fabryka ma znacznie większe moce przerobowe, a Boulder ma mocne postanowienie, aby być jak najbardziej samodzielnym. Wytwarza płytki drukowane i obudowy, oczywiście wraz z montażem końcowym. To prawdziwe Made in U.S.A.

Boulder 866 robi piorunujące wrażenie. Jest nie tylko duży i ciężki, tym samym bardzo amerykański, ale też estetycznie wyrafinowany. Radiatory zajmują boczne powierzchnie i w tym nie ma jeszcze nic niezwykłego, ale ich forma to dzieło sztuki… Już tylko z tego powodu można 866 podziwiać i kupować.

Oprócz radiatorów wyróżnia się kolorowy wyświetlacz dotykowy, na wyraźnie pochylonym froncie. Przyzwyczailiśmy się do pionowych ścianek, wynikających z ustawiania komponentów: jeden na drugim, w formie "wieży".

 Czytaj również: Jakie są i czym się charakteryzują klasy pracy wzmacniacza?

Podstawowym trybem matrycy jest wybór wejść, a w trakcie odtwarzania muzyki ze źródeł sieciowych wyświetlacz prezentuje okładki płyt.
Podstawowym trybem matrycy jest wybór wejść, a w trakcie odtwarzania muzyki ze źródeł sieciowych wyświetlacz prezentuje okładki płyt.

Nowoczesny wzmacniacz to już jednak coś innego. Nie będziemy na nim stawiać tunera, magnetofonu, a nawet odtwarzacza. Integry coraz częściej są również źródłami (przynajmniej przetwornikami C/A), ponadto nie wciska się je w szafki, między półki...

Mimo to projektanci podchodzą do tych zmian ostrożnie i wciąż kultywują dawną formę "klocków" z regularnym frontem, na którym znajduje się mniej lub więcej manipulatorów. A rewolucja może być nie tylko wizualna, ale też funkcjonalna.

Boulder 866 - obsługa

W Boulderze 866 obsługa opiera się w znacznej mierze na wyświetlaczu dotykowym. Łatwiej na nim coś dojrzeć i "przełączyć", gdy go nieco pochylimy, zamiast pochylać się samemu, kucać i zaglądać; tym bardziej, że w 866 tzw. kąty widzenia matrycy nie są duże.

Są też cztery mechaniczne przyciski - włącznik zasilania, regulacja głośności (plus/minus) oraz tryb szybkiego wyciszenia. Resztę obsłużymy już poprzez panel dotykowy. W podstawowym trybie, oprócz wskazań głośności (0-100), prezentowane są duże ikony i mniejsze opisy wejść.

Czytaj również: Co to jest współczynnik tłumienia wzmacniacza?

Po wywołaniu menu możemy zagłębić się w wielopoziomową strukturę ustawień.
Po wywołaniu menu możemy zagłębić się w wielopoziomową strukturę ustawień.

Poruszamy się tutaj w taki sam sposób, w jaki korzystamy ze smartfonów czy tabletów. Zatem nie tylko będziemy "stukać" w wyświetlacz, ale też wykonywać inne gesty, by na przykład szybko przemieszczać się po kolejnych ekranach i funkcjach.

Boulder zapakował do wnętrza wzmacniacza minikomputer, który nie tylko odpowiada za funkcje sieciowe i strumieniowe, ale zmienił również codzienną obsługę tego urządzenia.

Producent proponuje, aby wymienić logotypy poszczególnych wejść na własne rysunki albo zdjęcia. Każde wejście można indywidualnie dopasować, ustalając np. jego czułość. Mamy też możliwość zmiany domyślnego poziomu głośności, sposobu wyciszania, regulację jasności wyświetlacza czy konfiguracji sieciowej.

Chociaż pomysł na dotykową matrycę kojarzy się ze smartfonami, to czułość sekcji dotykowej i sprawność interfejsu nie jest tak dobra jak w nowoczesnych urządzeniach mobilnych. Można się do tego przyzwyczaić, chociaż... wcale nie trzeba, bowiem Boulder przygotował również aplikację mobilną, która pełni rolę pilota zdalnego sterowania.

 Czytaj również: Co to znaczy zmostkować wzmacniacz?

Na przedniej ściance są tylko cztery mechaniczne przyciski, większość funkcji jest dostępna przez dotykowy wyświetlacz i aplikację mobilną.
Na przedniej ściance są tylko cztery mechaniczne przyciski, większość funkcji jest dostępna przez dotykowy wyświetlacz i aplikację mobilną.

To zresztą jedyny sposób na zdalne sterowanie, skoro w komplecie nie ma tradycyjnego pilota (teoretycznie można go dokupić, nabywając także dodatkowy czujnik podczerwieni). 

Producent podpowiada, że można podłączać do wzmacniacza źródła z wyjściami niesymetrycznymi, wówczas konieczne jest zastosowanie przejściówek, które zresztą są w ofercie firmy.

Boulder 866 - złącza

Prezentujemy najbardziej rozbudowaną i najdroższą wersję wzmacniacza 866, z kompletem dodatków cyfrowych. Odmiana "analogowa" kosztuje 10 000 zł mniej.

Wyjścia głośnikowe są pojedyncze, zaciski porządne, z dużymi, motylkowymi nakrętkami. Centralne trzpienie nie mają otworów, nie można więc użyć gołego kabla, jedyną opcją są widełki; dla jednych będzie to problem, dla innych... oczywistość.

Boulder 866 ma tylko trzy wejścia analogowe, wszystkie są liniowe i wszystkie w formie XLR-ów. Wyraźnie widać profesjonalne pochodzenie Bouldera.

 Czytaj również: Czy wejścia XLR oznaczają, że urządzenie jest zbalansowane?

Boulder 866 w wersji wypasionej ma wejścia analogowe i cyfrowe. W każdej sekcji czekają na nas niekonwencjonalne rozwiązania.
Boulder 866 w wersji wypasionej ma wejścia analogowe i cyfrowe. W każdej sekcji czekają na nas niekonwencjonalne rozwiązania.

W panelu z gniazdami cyfrowymi znajdziemy standard Toslink i AES/ EBU, ale nie ma popularnego gniazda współosiowego; znowu można dodać przejściówkę, która z wejścia AES/ EBU zrobi wejście współosiowe, ale po co takie komplikacje?

Dla zawodowców AES/EBU to coś oczywistego, a coax to coś... amatorskiego. Są aż cztery gniazda USB: wszystkie w standardzie USB-A i żadne nie nadaje się do podłączenia komputera w popularnej konwencji USB-DAC. Podłączymy tutaj np. dyski twarde z kolekcją muzyki, wybrane akcesoria (w tym wspomniany dodatkowy czujnik podczerwieni dla opcjonalnego pilota).

Brak wejścia USB-DAC to znowu zaskakująca dla "przechodnia", ale przemyślana decyzja, bo Boulder stawia na rozwiązania sieciowe oraz nowoczesne strumieniowanie.

W tym celu przygotowano przewodowe wejście LAN, jest też "rezerwowe" Wi-Fi (antenkę ukryto prawdopodobnie za ciemną, okrągłą zaślepką w pobliżu gniazda zasilającego).

Czytaj również: Czy lepiej podłączyć monobloki (wzmacniacze mocy) krótkim kablem głośnikowym i długim interkonektem, czy na odwrót? 

W panelu cyfrowym dominują cztery złącza USB, do których podłączymy np. dyski twarde. Wzmacniacz nie ma typowego wejście USB-DAC, w zamian oferuje strumieniowanie i rozwiązania sieciowe.
W panelu cyfrowym dominują cztery złącza USB, do których podłączymy np. dyski twarde. Wzmacniacz nie ma typowego wejście USB-DAC, w zamian oferuje strumieniowanie i rozwiązania sieciowe.

Boulder 866 - funkcje sieciowe

Sieć LAN (w ramach strumieniowania muzyki) pracuje w dwóch głównych trybach. Pierwszy to uniwersalny DLNA, za pomocą wybranych narzędzi (nie tylko smartfonowych) możemy strumieniować muzykę z różnych aplikacji i źródeł, a przydatnym asystentem będzie firmowa aplikacja mobilna.

Boulder proponuje także integrację z systemem strumieniowym Roon. Takie rozwiązanie poleca też dystrybutor, wskazując, że uzyskamy wówczas łatwy dostęp do popularnych serwisów internetowych, oferujących muzykę na żądanie (bo zatroszczy się o to sam Roon).

To ważne o tyle, że Boulder 866 nie obsługuje (bezpośrednio) ani serwisu Spotify Connect, ani Tidala, nie wspiera też Apple AirPlay. W sferze analogowej można 866 wytknąć dwa braki - nie ma wyjścia słuchawkowego i wejścia dla gramofonów. Ale to nie pierwszy przykład hi-endowego wzmacniacza (lub przedwzmacniacza), który odsyła użytkownika do ściśle wyspecjalizowanych urządzeń.

Czytaj również: Jak dzielimy wzmacniacze ze względu na technikę wzmacniania sygnałów?

W sekcji wejść analogowych bezkompromisowo profesjonalnie, ale trochę niepraktycznie - tylko liniowe, wszystkie XLR.
W sekcji wejść analogowych bezkompromisowo profesjonalnie, ale trochę niepraktycznie - tylko liniowe, wszystkie XLR.

Boulder 866 - dekodowane pliki

Boulder 866 przyjmie pliki PCM (między innymi FLAC, WAV) o rozdzielczości 32 bitów i częstotliwości próbkowania 384 kHz, a DSD w wariantach DSD64 i DSD128, co w praktyce jest specyfikacją zupełnie wystarczającą. Jednak po dekodowaniu PCM następuje konwersja (wewnętrzna) do 24 bit/192 kHz.

Boulder przyznaje, że wykorzystał jeden z typowych, ogólnodostępnych układów konwertera cyfrowo-analogowego, jednocześnie zapewnił, że jego aplikacja wykracza poza powszechnie spotykany standard. Z samego scalaka wyłączono część algorytmów (między innymi tę odpowiadającą za filtrowanie) i ich zadania zrealizowano za pomocą własnych, zewnętrznych obwodów.

Na każdej z dwóch płytek (czyli po jeden na kanał) znajduje się układ Analog Devices AD1955 - dwukanałowy - co pozwala przygotować tor zbalansowany. To układ już leciwy, powstał w czasach, gdy uwaga projektantów była skupiona na formacie DVD-Audio, a czymś zupełnie wystarczającym była praca w trybie 24 bit/192 kHz.

Mając do dyspozycji wiele nowszych układów, konstruktorzy Bouldera sięgnęli po tego "weterana" ze względu na walory brzmieniowe, za które przez wielu jest wciąż ceniony. Duży transformator toroidalny zasila większość obwodów audio. Drugi, znacznie mniejszy, obsługuje sekcję sterującą.

Blisko tylnej ścianki odbywa się cała strumieniowa "gra" i realizowanych jest większość zadań cyfrowych. Przyglądając się konstrukcji urządzenia, a zwłaszcza ciasno poupychanej elektronice sterującej, sieciowej i dekodującej, poszukiwałem śladów gotowych, popularnych rozwiązań OEM.

Boulder 866 i Malina, czyli Raspberry Pi

Na nic typowego nie trafiłem, za to udało mi się odkryć ślady systemu Raspberry Pi. To między innymi płytka wyświetlacza, ale także, co chyba najbardziej znamienne (z zewnątrz), charakterystyczny zestaw złącz na tylnej ściance - sieciowy LAN oraz cztery USB.

Raspberry Pi, zwany pieszczotliwie "Maliną" to "mikrokomputer", który mieści się w dłoni, ale jego elastyczność i potężna moc obliczeniowa sprawiają, że zakres zastosowań jest właściwie nieograniczony.

Czytaj również: Co to jest konstrukcja dual-mono, jakie są jej wady i zalety?

Nowoczesną sekcję strumieniową i rozbudowane połączono z tradycyjnymi końcówkami mocy w klasie AB.
Nowoczesną sekcję strumieniową i rozbudowane połączono z tradycyjnymi końcówkami mocy w klasie AB.

"Malina" sprawdza się np. jako centrala inteligentnego domu, konsola do gier, domowy serwer, a nawet nadajnik FM. Wyzwania, jakie stawia wzmacniacz Boulder 866 nawet z tak rozbudowanymi funkcjami strumieniowymi, nie są dla "Maliny" problemem.

Boulder 866 - wnętrze

Analogowa część wzmacniacza została przygotowana jako bloki niezależne dla obydwu kanałów (z wyjątkiem wspólnego zasilacza), złożone z kilku płytek, a początkiem są gniazda XLR. Na tym etapie sygnał jest zbalansowany i w takiej postaci zostaje aż do wyjść głośnikowych.

Zatem obróbka w przedwzmacniaczu i regulacja głośności jest symetryczna. Przetwornik C/A zajmuje własną płytkę, umieszczoną na najwyższym piętrze (także tutaj obowiązuje symetria, dla każdego kanału mamy niezależną kość DAC).

Z sekcją strumieniową połączony jest taśmą, a sygnały analogowe są przesyłane krótką zworą na niższe "piętro". Do bocznych radiatorów przykręcono metalowe kształtowniki, które dociskają tranzystory wyjściowe - w sumie jest ich dwanaście na kanał.

Czytaj również: Czym się różni wzmacniacz zintegrowany od wzmacniacza dzielonego?

Przetwornik C/A zajmuje dodatkowy moduł (w sumie są takie dwa, po jeden na kanał) - to rozszerzenie podstawowej, analogowej wersji urządzenia.
Przetwornik C/A zajmuje dodatkowy moduł (w sumie są takie dwa, po jeden na kanał) - to rozszerzenie podstawowej, analogowej wersji urządzenia.

Boulder 866 - odsłuch

Przygoda z Boulderem 866, tak jak i każdym innym wzmacniaczem, rozpoczyna się od przycisku włączającego zasilanie. Za obecność odjazdowo nowoczesnej elektroniki trzeba będzie zapłacić... cierpliwością.

Wzmacniacz musi przejść wstępną procedurę rozruchową, w trakcie której ekran rozświetla się, rzuci jakiś komunikat, aby po kilkudziesięciu sekundach zatopić się w czerni...

Włączając wzmacniacz po raz pierwszy, przyszło mi nawet do głowy, że rozruch “na zimno" może wymagać (tak jak w niektórych autach) więcej niż jednej próby.

Czytaj również: Jakie są podstawowe typy wzmacniaczy cyfrowych?

Zastosowano nienajnowszy, ale wciąż ceniony przetwornik C/A Analog Devices AD1955 (sygnały PCM 24/192 oraz DSD128).
Zastosowano nienajnowszy, ale wciąż ceniony przetwornik C/A Analog Devices AD1955 (sygnały PCM 24/192 oraz DSD128).

Okazało się, że czarna matryca to już znak, że wszystko jest gotowe, a wzmacniacz przeszedł w stan czuwania, z którego też wychodzi dłużej niż w przypadku "tradycyjnego" modelu. Początkowo brzmienie 866 nie wyróżnia się niczym szczególnym.

To potencjalny problem dla spontanicznych i krótkich prezentacji, które jednak w niewielkim stopniu dotyczą sprzętu tej klasy. Dystrybutorzy coraz częściej jeżdżą ze sprzętem na prezentacje domowe, zostawiając go nawet u klienta na dłużej.

I w takich warunkach Boulder 866 świetnie sobie poradzi... pod względem dźwiękowym, a jego nietypowy sposób obsługi to oddzielny wątek, który będzie bardziej polaryzował opinię i wpływał na decyzję, niż smaczki brzmieniowe.

Boulder 866 nie błyszczy i nie męczy, można sobie wyobrazić, że to wzmacniacz "przezroczysty", zajmujący się tylko wzmacnianiem, a nie modelowaniem. Można to uznać za ostrożność, można za bezkompromisowość. Charakter nie zmienia się wraz ze zmianą głośności, tutaj dotykamy kolejnej zalety 866.

Czytaj również: Na czym polega konstrukcja zbalansowana, jakie są jej zalety i wady?

Niewielkie okienko w centralnej części odsłania fragment... "mózgu" wzmacniacza - w tej roli wykorzystano popularny mikrokomputer Raspberry Pi.
Niewielkie okienko w centralnej części odsłania fragment... "mózgu" wzmacniacza - w tej roli wykorzystano popularny mikrokomputer Raspberry Pi.

Dynamika i swoboda nie objawia się piorunującymi lub zamaszystymi uderzeniami, ostrą detalicznością czy krzykliwą witalnością, lecz spokojem i porządkiem.

Akomodacja słuchacza do tak powściągliwej i wyrafinowanej neutralności może zająć trochę czasu, ale będzie trwała. Późniejsze spotkania z bardziej efektownymi brzmieniami będą "zderzeniami".

Gdy się już do zasad dźwięku Boulder 866 przyzwyczaimy, będziemy przy nim zarówno odpoczywać, jak i odbierać pozytywne emocje. Zaangażowanie będzie optymalne, niewyczerpujące do długich sesji i wypośrodkowane do każdej muzyki.

Boulder 866 wszystkim zajmie się kompetentnie, dokładnie, ale bez nerwowości i zawziętości. Nie tropi wad nagrań, nie wyciąga szczegółów przed szereg - zostawia je tam, gdzie ich miejsce.

Czytaj również: Jakie funkcje pełni przedwzmacniacz?

Pod profi lami znajduje się łącznie aż 12 tranzystorów (na kanał).
Pod profilami znajduje się łącznie aż 12 tranzystorów (na kanał).

W momentach podniosłych, a tym bardziej w agresywnych gitarowych riffach, wzmacniacz nie dolewa oliwy do ognia. Gra "rozsądnie", nie dając się sprowokować do żadnej przesady ani do ujawnienia mocnych rysów indywidualnych; właśnie poza skłonnością do utrzymania wszystkiego pod kontrolą.

Boulder 866 wszystko robi bardzo dobrze, ale jak muzyk sesyjny, poważny i odpowiedzialny, a nie kapryśny artysta, któremu zdarzają się wzloty i upadki. Zarazem kontrola w zakresie niskich częstotliwości wiąże się z doskonałym prowadzeniem rytmu.

I tutaj mamy sytuację ciekawą, bo 866 udaje się uniknąć skrajnej twardości i towarzyszącej jej "konturowości", w zamian oferowana jest płynność i wynikające z niej... delikatność, a przecież nie brakuje siły i zwinności.

Bas jest zwyczajnie bardzo przyjemny i niezwyczajnie uniwersalny; wystarczy mu energii do każdej akcji, uderzenia, niskiego zejścia, nie zgubi żadnego muśnięcia, nie przedobrzy, nie przeciągnie ani nie skróci wybrzmienia - wszystko zorganizuje i sklei, nie przejdzie z trybu muzycznego w tryb mechaniczny.

Czytaj również: Czy 50-watowym wzmacniaczem można uszkodzić 200-watowe kolumny?

Boulder 866 robi piorunujące wrażenie. Jest nie tylko duży i ciężki, tym samym bardzo amerykański, ale też estetycznie wyrafinowany. Radiatory zajmują boczne powierzchnie i w tym nie ma jeszcze nic niezwykłego, ale ich forma to dzieło sztuki… Już tylko z tego powodu można 866 podziwiać i kupować.
Boulder 866 robi piorunujące wrażenie. Jest nie tylko duży i ciężki, tym samym bardzo amerykański, ale też estetycznie wyrafinowany. 

Dźwięk jest naturalny i żywy, a plastyczny w takim zakresie, że mógłbym tego określenia tym razem nie używać..., gdyż nie "klei się do uszu" ani nie stawia liderów przed nosem, zapewnia czytelność, stabilne pozycje pozornych źródeł dźwięku i ich "kształtność".

Porównując wzmacniacz Boulder 866 z innymi wzmacniaczami, również tańszymi, można mieć wrażenie, że wszystkiego jest tutaj jakby... trochę mniej. Trzeba przez to przejść, w relacji i we własnym doświadczeniu, aby potem odkryć, czego jest więcej - właściwych proporcji, dokładności, spokoju, a nawet siły wkomponowanej, organicznej, wszechstronnej.

Podobnie z przestrzenią - wolną od efekciarstwa, zwłaszcza od "wychodzenia" do przodu, prawidłowo rozbudowaną w głębi, rozciągniętą płynnie, pokazującą nagranie, a nie własną kreację. Czasami jest więc mgliście, czasami przejrzyście.

Słabsze nagrania nie będą dla nas męką, tylko pozostaną ze swoimi problemami, którymi 866 w żaden sposób się nie zajmie - nie będzie ich retuszował ani piętnował.

Czytaj również: Czy 50-watowym wzmacniaczem można uszkodzić 200-watowe kolumny?

866 ma wiele smaczków, ale najbardziej obłędnie wyglądają radiatory
866 ma wiele smaczków, ale najbardziej obłędnie wyglądają radiatory.

Gdy puścimy kawałki dynamiczne, czyste, o wysokiej rozdzielczości, usłyszymy różnicę. Dla Bouldera 866 nie ma materiału zbyt trudnego i gęstego, ale same parametry nie zapewnią nam wielkich przeżyć.

Z 866 najlepiej słuchać muzyki, nagranej lepiej lub gorzej, którą po prostu się lubi. Nie przerobi jej po swojemu, lecz przypomni w znajomej formie, dając ostatecznie dużo satysfakcji. Nie będzie "odkrywał", eksponował i narzucał nowych interpretacji, czym u jednych zasłuży sobie na najwyższe uznanie, a innych pozostawi "niezaspokojonymi".

Gdy połączy się dobrą muzykę z dobrym nagraniem, nikt rozsądny nie będzie na nic narzekał. Ale nie wszyscy i nie zawsze jesteśmy rozsądni...

I dzięki temu mamy wybór, nie wystarczy nam ani tylko Accuphase, ani tylko Boulder, ani wiele innych wspaniałości. Jeżeli jednak 866 przekona (uwiedzie?) nas swoją nowoczesnością, to i jego dźwięk przyjmiemy bez żadnych zastrzeżeń, bo w gruncie rzeczy jest bezbłędny.

Specyfikacja techniczna

BOULDER 866
Moc znamionowa (1% THD+N, 1 kHz) [W] 8 Ω, 2x 227
Moc znamionowa (1% THD+N, 1 kHz) [W] 4 Ω, 2x 400 (pomiar zakończony przed osiągnięciem 1% zniekształceń przez ingerencję układów zabezpieczających)
Moc znamionowa (1% THD+N, 1 kHz) [W] 4 Ω, 1x 458
Moc znamionowa (1% THD+N, 1 kHz) [W] 8 Ω, 1x 239
Czułość (dla maksymalnej mocy) [V] 1x 1,17
Stosunek sygnał / szum (filtr A-ważony, w odniesieniu do 1W) [dB] 90
Dynamika [dB] 114
Współczynnik tłumienia (w odniesieniu do 4 Ω) 128
Wymiary: wys./szer./gł., W przypadku urządzeń testowanych w AUDIO wartość mierzona.
Laboratorium
Laboratorium Boulder 866

Wiedząc, co znajduje się w 866, można się zastanowić nad tym, jak sąsiedztwo bądź co bądź kompletnego komputera może wpływać na dźwięk. Nie tak dawno uciekaliśmy z komputerami jak najdalej od sprzętu audio, a dzisiaj bez skrupułów zbliżamy się do niego ze smartfonami, które w radiowym eterze robią większe spustoszenie niż stacje radiowe, telewizyjne i cały domowy sprzęt razem wzięty.

W dużym stopniu odpowiedź uzyskaliśmy już w Laboratorium – nie widać żadnego poważnego problemu. Oczywiście można zakładać, że bez komputera byłoby jeszcze lepiej, ale i tak jest bardzo dobrze, lepiej, niż w wielu "czystych" wzmacniaczach.

Boulder 866 nie jest największym i najmocniejszym wzmacniaczem zintegrowanym, jaki znamy, ale w kategorii klasycznych konstrukcji w klasie AB należy do ścisłej czołówki.

Zestaw pomiarów, jakie przeprowadziliśmy, potwierdza też, że nie ma słabych punktów, co w tej cenie może wydawać się oczywiste. Praktyka nauczyła nas jednak, że w hi-endzie nic nie jest pewne... dopóki nie zostanie sprawdzone. Teraz możemy stwierdzić, że 866 to wzmacniacz pierwszorzędny.

Zgodnie z informacjami producenta, powinien oddawać moc 200 W przy 8 Ω oraz 400 W przy 4 Ω. W rzeczywistości potrafi jeszcze trochę więcej. Moc przy 8 Ω wynosi 239 W przy jednym kanale wysterowanym i 2 x 227 W w konfiguracji stereo.

Zapowiadane podwojenie przy 4 Ω zostaje zrealizowane niemal w pełni, jeden kanał może oddać 458 W, a w trybie stereo... co prawda odnotowaliśmy "tylko" 2 x 400 W, ale tym razem wcale nie dlatego, że na więcej nie było już stać zasilacza (co zresztą byłoby zrozumiałe i akceptowalne).

Włączyły się układy zabezpieczające, być może sprowokowane (zbyt) wysoką temperaturą, a idealna zbieżność z mocą podawaną przez producenta jest raczej przypadkowa (przy jednym kanale jednak przekraczaliśmy 400 W).

Boulder, podobnie jak większość konstruktorów współczesnych wzmacniaczy, rezygnuje z utrzymywania standardowej czułości, określonej jako 0,2 V, i zmniejsza ją do bardziej praktycznej wartości (wobec wysokiego poziomu sygnału ze źródeł) – w tym przypadku 1,2 V potrzebne jest do osiągnięcia mocy znamionowej.

Należy jednak wziąć pod uwagę, że dotyczy to wejść XLR (bo innych wzmacniacz nie ma), a tego typu wyjścia mają zazwyczaj wyższe napięcie niż wyjścia RCA. Nie powinno być zatem problemów z wysterowaniem wzmacniacza, ale nie powinna także dziwić konieczność operowania "dalekimi" ustawieniami regulatora wzmocnienia. Ustalenie niskiej czułości to też sposób na poprawienie odstępu od szumu, S/N osiąga bardzo dobre 90 dB, a dynamika (związana też z wysoką mocą) – 114 dB.

Charakterystyki częstotliwościowe (rys. 1) są bardzo dobre, przy dolnej granicy pomiaru (10 Hz) nie widać żadnego spadku, a przy górnej (100 kHz) wynosi on -2,5 dB, zarówno przy obciążeniu 8-, jak i 4-omowym.

Na rys. 2. potwierdzamy (przy okazji) niski poziom szumów, a przede wszystkim ujawniamy tylko nieznaczny wpływ harmonicznych. Najsilniejsza jest trzecia, ale nawet ona leży poniżej bezpiecznych -90 dB, podobnie jak druga, a kolejne harmoniczne widać dopiero poniżej -100 dB. Czyściutko!

Rys. 3., czyli THD w funkcji mocy, plasuje Bouldera 866 w gronie najlepszych wzmacniaczy zintegrowanych, jakie trafi ły do naszego laboratorium. Zwykle określamy przedziały mocy, w których THD+N schodzą poniżej 0,1%.

Oczywiście znajdziemy je i tutaj, ale możemy też "zejść" do poziomu o rząd wielkości niższego; THD+N niższe od 0,01% mamy już od mocy 1,2 W przy 8 Ω oraz 2,3 W przy 4 Ω. Absolutne minima to 0,002% dla 8 Ω i 0,003% dla 4 Ω.

Może Cię zainteresować
BOULDER testy
Audio
E-WYDANIE AUDIO
W PREZENCIE!
Zapisz się na subskrypcję naszego newslettera, a otrzymasz gratis e-wydanie
NEWSLETTER ZAPISZ SIĘ
Close icon
Live Sound & Installation kwiecień - maj 2020

Live Sound & Installation

Magazyn techniki estradowej

Gitarzysta maj 2021

Gitarzysta

Magazyn fanów gitary

Perkusista styczeń 2021

Perkusista

Magazyn fanów perkusji

Estrada i Studio maj 2021

Estrada i Studio

Magazyn muzyków i realizatorów dźwięku

Estrada i Studio Plus listopad 2016 - styczeń 2017

Estrada i Studio Plus

Magazyn muzyków i realizatorów dźwięku

Audio maj 2021

Audio

Miesięcznik audiofilski - polski przedstawiciel European Imaging and Sound Association

Domowe Studio - Przewodnik 2016

Domowe Studio - Przewodnik

Najlepsza droga do nagrywania muzyki w domu