MICROMEGA
IA-60

Nazwa Micromega nieco starszym czytelnikom "Audio" nie jest zapewne obca. Zapamiętana dzięki urządzeniom serii Stage, była synonimem francuskiej ekstrawagancji. Zresztą każda francuska firma wyznacza sobie indywidualną drogę, szuka własnych rozwiązań. Czasami są one zbyt odważne i zbyt kontrowersyjne. Po szybkim rozwoju, gdzieś około roku 2004, Micromega zniknęła z audiofilskich radarów. Aż do zeszłego roku, kiedy zaprezentowano nową ofertę a nawet zmienione logo.

Nasza ocena

Wykonanie
Nowoczesna obudowa, znakomite zasilanie z osobnymi transformatorami dla końcówki i preampu.
Laboratorium
Wyjście na subwoofer i trochę innych bajerów, ale pilota trzeba dokupić; szerokie pasmo przenoszenia, relatywnie niskie zniekształcenia z ?ładnym? udziałem parzystych. Niestety - ciążą wysokie szumy.
Brzmienie
Gęste, naturalne, zaokrąglające, zachęcające do długich odsłuchów, ale bez szaleństw z głośnością.
Artykuł pochodzi z Audio

Zacznijmy od tego ostatniego, ponieważ zmiana loga dla każdej firmy jest krokiem wręcz dramatycznym. Dodano przedrostek w postaci elementu do złudzenia przypominającego logo HD Ready. W wydaniu Micromegi rozwinięcie brzmi: High Definition Audio. Trochę pretensjonalne, ale marketingowo pewnie bardzo skuteczne.

Wygląd  Micromega IA-60 najtańszego z serii trzech wzmacniaczy zintegrowanych jest niezwykle przyjazny. Niewysokie urządzenie ma wszystkie boki, rogi, krawędzie itp. lekko zaokrąglone. Cała obudowa wykonana została z aluminium.

I chociaż elektronika wykonywana jest we Francji - stąd dumny napis "Made In France" na ściance tylnej i pudełku (przypominającym zresztą pudełka Cambridge Audio), to skądinąd wiadomo, że najdroższa część tego budżetowego urządzenia, właśnie zewnętrzna powłoka, pochodzi z Chin.

Niezależnie od kraju pochodzenia wykonanie jest perfekcyjne i mieści się w filozofii firmy, od samego początku związanej z minimalizmem. Pośrodku mamy niewielkie pokrętło wzmocnienia - ponownie enkoder, a nie klasyczny potencjometr. Aktualne wskazania wyświetlane są na sporym, niebieskim wyświetlaczu. Tam też odczytamy, które wejście jest aktywne. A wybieramy je dwoma przyciskami pod wyświetlaczem - w przód i w tył.

Micromega IA-60 - przyłącza

Do wyboru w Micromega IA-60 mamy pięć wejść liniowych, w tym pętlę do nagrywania. Jest także wejście dla zewnętrznego procesora kina domowego, pętla dla subwoofera, wyjście z przedwzmacniacza oraz przedwzmacniacz gramofonowy dla wkładek MM i MC HO.

Głośniki podłączymy do dwóch, dużych, złoconych par zacisków. Obok gniazda sieciowego IEC znajduje się mechaniczny wyłącznik. Na skraju prawej strony urządzenia umieszczono gniazdo RS232, dzięki któremu możemy sterować wzmacniaczem w systemach "custom".

Jest wyjście do subwoofera, umożliwiające złożenie systemu stereo 2.1. Z przodu znajdziemy jeszcze dwa inne gniazda - wejście dla iPoda (tak właśnie jest opisane) oraz wyjście słuchawkowe, także na mini-jacku.

Sygnał z pierwszego z nich biegnie dość długą drogą, bo najpierw długim kabelkiem na małą płytkę z wejściem RS232, gdzie znajduje się mały przekaźnik, a następnie na płytkę główną.

Jak się okazuje, wyjście słuchawkowe nie jest potraktowane po macoszemu, ponieważ sygnał jest do niego doprowadzany z płytki przedwzmacniacza, gdzie tkwi maleńki, ale dedykowany układ scalony wzmacniacza słuchawkowego.

Wzmacniacz Micromega IA-60 standardowo dostarczany jest bez pilota... a ten, który można dokupić, jest brzydki.

Micromega IA-60 - wnętrze

Po odkręceniu górnej ścianki - bardzo sztywnej - widać kilka niespodzianek. Najpierw końcówka: oparta na układach scalonych LM3886. To rozwiązanie nowoczesne i "ekonomiczne", a oszczędności przeznaczono na rzecz potężnego radiatora oraz transformatora toroidalnego.

Filtrowanie jest już jednak skromne, to tylko 4700 µF na kanał. Własne zasilanie otrzymał układ przedwzmacniacza i mikroprocesor sterujący, umieszczone na osobnej płytce. Podstawą jest drogi transformator typu R-core.

Prostowniki i układy stabilizacyjne umieszczono tuż przy układach, którym są dedykowane. Zalety dobrego zasilania firma omawia szeroko na swojej stronie internetowej.

Dużo uwagi poświęcono np. wpływowi zakłóceń z sieci na dokładność przedwzmacniacza gramofonowego, gdzie jednym z punktów zmiany charakterystyki jest częstotliwość 50 Hz, a więc taka, jak w naszej sieci.

Selektor wykonano na hermetycznych przekaźnikach Omrona, po których mamy układ buforujący i wzmacniający na scalakach Burr-Browna OPA2604. Po nich jest scalona drabinka rezystorowa Crystala (CS3310).

Przedwzmacniacz gramofonowy otrzymał bardzo dobry IC International Semiconductor. Obok niego widać ładne elementy bierne, np. kondensatory polipropylenowe Wimy i większe niż normalne (niskoszumne) oporniki montowane powierzchniowo. Na tej samej płytce jest też mikrokontroler z własnym zasilaniem.

Odsłuch

Z tego co pamiętam, brzmienie urządzeń serii Stage było dokładne, ale czasem zbyt sterylne. Micromega IA-60 jest zupełnie inny. Niskie zejścia w "Spiritchaser" Dead Can Dance były doskonale nasycone a przy tym dobrze kontrolowane.

To samo dotyczyło głosów, mających naturalną, nieco "miękką" barwę. Słychać przy tym, że wzmacniacz nie jest specjalnie mocarny, bo powyżej pewnego poziomu dźwięk tracił dynamikę i stawał się coraz bardziej płaski.

W ramach normalnego grania, z kolumnami o średniej i wyższej skuteczności urządzenie grało bardzo czysto i plastycznie. Główna w tym zasługa przedwzmacniacza, ponieważ Micromega wypróbowana z hi-endową końcówką mocy, jako preamp grała niewiele gorzej niż wiele preampów do 10 000 zł.

Jest świetne różnicowanie barwy, uderzeń w bębny itp. Trochę bym tylko uważał przy syntetycznej muzyce i rockowej "ścianie dźwięku", ponieważ średni bas jest dość mocny i może zagrać twardo.

Rozdzielczość środka i góry nie jest tak dobra, jak w innych urządzeniach tego testu. W tej mierze dyskretne końcówki mocy zawsze są lepsze od scalaków.

Paradoksalnie, wraz z ładną barwą, pozwoliło to na odsłuch urządzenia z wieloma kolumnami z tego przedziału cenowego, a także odtwarzaczami, z różnymi płytami, bez cienia zmęczenia, chęci przyciszenia czy wyłączenia. Pragmatyka pokazuje, że takie granie, za te pieniądze, przynosi dobre efekty.

Przy bardziej wymagających płytach, jak "Incredible Jazz Guitar" Wesa Montgomery`ego czy przy "Loverly" Cassandry Wilson, Micromega IA-60 grał nieco eufonicznym dźwiękiem. Zupełnie innym niż Arcam, Marantz, a nawet Cyrus, podobnym za to do tego, który zaprezentował lampowy Xindak.

Góra jest wyraźnie wygładzona i nieco obniżona. Nie "zamyka" to dźwięku, ale go kształtuje. Szum taśmy z płyty Montgomery`ego był tutaj wyraźnie cichszy, a blachy wycofane. Mimo to, wzmacniacz Micromegi ma dużą dawkę naturalności, którą przyswajamy bez przymusu, tak jak każdą płytę, której wraz z nim słuchamy.

Radosław Łabanowski

Specyfikacja techniczna

MICROMEGA IA-60
Moc znamionowa (1% THD+N, 1 kHz) [W] 8 Ω, 2x 44
Moc znamionowa (1% THD+N, 1 kHz) [W] 4 Ω, 2x 69
Czułość (dla maksymalnej mocy) [V] 1x 0,19
Stosunek sygnał / szum (filtr A-ważony, w odniesieniu do 1W) [dB] 74
Dynamika [dB] 91
Współczynnik tłumienia (w odniesieniu do 4 Ω) 45
Zniekształcenia THD+N (1W, 8Ω, 1kHz) [%] 0,1
Wymiary: wys./szer./gł., W przypadku urządzeń testowanych w AUDIO wartość mierzona.
Laboratorium
Micromega IA-60

Dostępna dokumentacja techniczna wzmacniacza Micromegi jest bardzo uboga, zawiera jedynie informacje o mocy wyjściowej równej 2 x 60 W przy 4 omach. Pomiary wykazały 2 x 69 W przy 4 omach i 2 x 44 W przy 8 omach. Potencjał samych końcówek mocy jest jeszcze wyższy - można go ocenić w pozycji "1 kanał", 56 W przy 8 omach i aż 91 W przy 4 omach. Czułość IA-60 jest idealna, wynosi 0,19 V, czego już niestety nie można powiedzieć o poziomie szumów - odstęp tylko 74 dB, skutkiem czego dynamika przekracza ledwo 91 dB. Jeszcze trochę słabszy był Cyrus, ale to niewielkie pocieszenie.

W zakresie pasma przenoszenia (rys. 1) wzmacniacz już nie zawodzi, widać wprawdzie różnicę we współczynniku wzmocnienia napięciowego między 8 a 4 omami, ale liniowość jest bardzo dobra. Przy 10 Hz spadek wynosi tylko -0,3 dB, przy 100 kHz - podobnie. Szumy objawiają się także w spektrum zniekształceń (rys. 2), gdzie widać przewagę parzystych, najsilniejsza druga leży przy -81 dB, pozostałe nie przekraczają -90 dB.

Patrząc na rys. 3. możemy tradycyjnie określić przedziały THD+N niższych od 0,1 % (1 W - 46 W dla 8 omów oraz 4 W - 71 W dla 4 omów) a także zauważyć korzystniejszą charakterystykę dla 8 omów (większa niż zwykle różnica w stosunku do 4 omów) i jej nietypowy spłaszczony przebieg.

Może Cię zainteresować
MICROMEGA testy
Audio
E-WYDANIE AUDIO
W PREZENCIE!
Zapisz się na subskrypcję naszego newslettera, a otrzymasz gratis e-wydanie
NEWSLETTER ZAPISZ SIĘ
Close icon
Live Sound & Installation kwiecień - maj 2020

Live Sound & Installation

Magazyn techniki estradowej

Gitarzysta listopad 2021

Gitarzysta

Magazyn fanów gitary

Perkusista styczeń 2021

Perkusista

Magazyn fanów perkusji

Estrada i Studio czerwiec 2021

Estrada i Studio

Magazyn muzyków i realizatorów dźwięku

Estrada i Studio Plus listopad 2016 - styczeń 2017

Estrada i Studio Plus

Magazyn muzyków i realizatorów dźwięku

Audio grudzień 2021

Audio

Miesięcznik audiofilski - polski przedstawiciel European Imaging and Sound Association

Domowe Studio - Przewodnik 2016

Domowe Studio - Przewodnik

Najlepsza droga do nagrywania muzyki w domu