Still Live

KEITH JARRETT TRIO
Still Live

Jazz

Od kilku lat słyszę o renesansie płyty winylowej. Pojawiają się nowe modele gramofonów, wkładek, a co najważniejsze - coraz więcej nowych tytułów ukazuje się równocześnie w wersjach CD i LP. W ten sposób wytwórnie płytowe szukają nowych źródeł zarobkowania. Wytwórnia Blue Note wypuściła nawet serię wznowień CD+LP z myślą o słuchaczach, którzy CD zabiorą do auta, a płyty winylowej będą słuchać z namaszczeniem w domu.

Jakieś pięć lat temu po raz drugi w życiu kupiłem gramofon, a potem dwa kolejne, ale nie obserwuję takich działań wśród moich kolegów audiofilów. Myślę, że renesans płyty winylowej, to określenie przesadne. Dobry gramofon, ramię i wkładka to spory wydatek i kłopot z miejscem na winyle. Już częściej słyszę, że ten czy inny audiofil wolałby kupić muzyczny serwer i zgrać na niego płyty swoje i wszystkich swoich znajomych. A jednak istnieje drugi, alternatywny nurt płytowy, który nigdy nie zaginął.

Nie wszyscy, tak jak ja, sprzedali swoje analogi na początku rewolucji cyfrowej. Doszlusowali do nich ci, co na potęgę kupują teraz płyty, które kiedyś posiadali lub zawsze chcieli mieć. Ponieważ sklepiki w Berlinie, Amsterdamie, Londynie i Paryżu pełne są zakurzonych analogów, prywatni importerzy ściągają je masowo do Polski i wystawiają na aukcjach. Jest mnóstwo tanich płyt, można trafić czasem na perełki w doskonałym stanie, ale niektóre osiągają zadziwiająco wysokie ceny. To są zwykle pierwsze wydania amerykańskie, jeśli chodzi o jazz, bądź brytyjskie wśród klasyki rocka.

Drogie są również wydania japońskie. Te uważane są za najlepiej wytłoczone. Wiedza na temat jakości winyli jest rozdrobniona, najlepsi znawcy wcale się nią nie dzielą, oni znają nawet numery matryc, które gwarantują najlepszy dźwięk płyt swoich ulubionych wykonawców. Problemem pozostaje opis stanu płyty, który nie wszyscy potrafią sporządzić lub nie chcą, bo to wymaga czasu. Dlatego najbezpieczniejsze jest kupowanie wznowień zapieczętowanych w folii. Choć znawcy i tak będą woleli wydania audiofilskie Mobile Fidelity Sounds Lab lub tzw. Half Speed Mastering, czyli matryce nacinane z prędkością o połowę mniejszą niż odtwarzana, a więc dokładniej.

Na fali zainteresowania winylem niemiecka wytwórnia ECM Records, od początku swojej działalności znana z wysokiej jakości tłoczenia, postanowiła wprowadzić na rynek wznowienia najważniejszych płyt w swoim katalogu. Opatrzone zostały nalepką "180g Audiphile High Quality Pressing Made in Germany". Sprawdziłem wagę - mają po 200 gramów, a więc to na prawdę ciężki kawał winylu. Ukazało się już osiem tytułów, ale przy okazji ECM przewietrzył swoje magazyny i reklamuje ich zawartość w postaci kilkudziesięciu innych tytułów. Ręczę, że również są godne zainteresowania.

Wśród nowych, audiofilskich wydań dominują albumy tria Keitha Jarretta. Wznowiono "Still Live" i "Tribute" natomiast "Yesterdays" można uznać za tytuł nowy, bo nigdy wcześniej na winylu się nie ukazał. Dwa tytuły ma Pat Metheny Group: pierwsza, biała "PMG" i ceniona "Offramp". Słynna płyta Chicka Corei "Return To Forever" z mewą na okładce również doczekała się audiofilskiego tłoczenia. Rarytasem jest dwupłytowy album Jimmiego Giuffre z 1961 r. Na dwóch płytach ukazał się też album trębacza Enrico Ravy "New York Days" będący jego najnowszą produkcją. Niebawem trafi na rynek legendarny, solowy "The Köln Concert" Jarretta - nalepiej sprzedająca się płyta jazzowa w historii.

Jeśli napiszę, że nie ma co porównywać dźwięku z płyty winylowej do tego z płyty analogowej, nic to nie powie tym, którzy gramofonu nie mają. Pewnie nie zachęci ich też stwierdzenie, iż winyl brzmi o niebo lepiej, nawet jeśli koszt gramofonu będzie mniejszy niż odtwarzacza CD. A co jest lepsze? Przede wszystkim naturalność brzmienia instrumentów akustycznych: fortepianu, perkusji i kontrabasu, ale także gitary elektryczne i syntezatory brzmią lepiej. Na płycie "Still Live" Jarretta, Peacocka i DeJohnetta zachwyca mnie przede wszystkim czytelność szczoteczek perkusisty, głębia szarpnięć kontrabasu i dźwięczność fortepianu. A przestrzeń - zachwycająca. Tak, jakby te płyty były poddawane innemu procesowi masteringu. I ważne, że nowy winyl nie szumi, co w przypadku starszych wydań zdarzało się rzadko. Zobaczymy, jak będzie się zachowywał po kilku przesłuchaniach. Jak na razie mogę polecić nowe analogi ECM-u z przekonaniem, że zyskamy brzmienie najlepsze z możliwych do osiągnięcia nośników. A to jest bezcenne. No i te okładki... Jest na co popatrzeć.

EMI / UNIVRCAL MUSIC
Marek Dusza

Inne płyty
tego wykonawcy
  • Wykonanie
  • Nagranie

Zobacz też:

Inne recenzje
<span>GARY PEACOCK TRIO</span> Tangents

GARY PEACOCK TRIO Tangents

<span>GARY BURTON</span> Live in Olympia, 1976

GARY BURTON Live in Olympia, 1976

<span>TONY ALLEN</span> A Tribute to Art Blakey and the Jazz Messengers

TONY ALLEN A Tribute to Art Blakey and the Jazz Messengers

<span>MORTEN SCHANTZ</span> Godspeed

MORTEN SCHANTZ Godspeed

<span>VAN MORRISON</span> Roll With The Punches

VAN MORRISON Roll With The Punches

<span>VERNERI POHJOLA</span> Pekka

VERNERI POHJOLA Pekka

<span>KRZYSZTOF HERDZIN</span> Look Inward

KRZYSZTOF HERDZIN Look Inward

<span>BUGGE WESSELTOFT</span> Everybody Loves Angels

BUGGE WESSELTOFT Everybody Loves Angels

 

 

Audio - listopad 2017

Strefa Magazynu

Audio 11/2017

Rynek audio zmienia się szybko i podąża w różnych kierunkach. Zmiany te czasami zaskakują nawet ekspertów i najbardziej doświadczone firmy, dlatego nie chcąc zostać w tyle, coraz częściej reagują one jak najszybciej.

Odbierz prezent

Zamów prenumeratę miesięcznika
Audio, a otrzymasz wybraną
przez siebie płytę z naszej kolekcji!
Newsletter
zapisz się i zyskaj
Zamów newsletter, a co tydzień otrzymasz porcję
wyselekcjonowanych wiadomości ze świata
audio-video i muzyki.
Teraz przy zapisaniu się na
newsletter otrzymasz bieżące
e-wydanie magazynu AUDIO
Okładka Audio