Na "Rzymską trylogię" Ottorino Respighiego składają się poematy symfoniczne: "Fontanny rzymskie", "Pinie rzymskie" i najbardziej wymagający pod względem wykonawczym "Święta rzymskie". Jego pierwsza część "Circenses" opisuje walki gladiatorów i, co zrozumiałe, jest najbardziej dramatyczna w tym cyklu.
Towarzyszą im fanfary trąbek, uderzenia w kotły i ekspresyjne partie smyków. "L’Ottobrata" opiewa październikowe święto myśliwych i zbiorów. Radosna, finałowa "La Befana" to festiwal suto zakrapiany winem. W poemacie "Fontanny rzymskie" Respighi sugestywnie opisuje cztery z nich o różnych porach dnia: Valle Giulia o świcie, Trytona – rankiem, di Trevi w południe, a Villa Medici o zmierzchu.
Dzieło zostało chłodno przyjęte podczas premiery w Rzymie, a gorąco w Mediolanie, kiedy wykonaniem dyrygował słynny Toscanini. Najpopularniejszą częścią trylogii są "Pinie rzymskie" ukończone w 1924 r. Otwiera je pean na cześć pinii w ogrodach Willi Borghese. Następnie poznajemy Pinie w pobliżu katakumb, Pinie na wzgórzu Janikulum (tu kompozytor wskazuje, by wykorzystać nagranie śpiewu słowika) oraz "Pinie wzdłuż Via Appia", najstarszej drogi rzymskiej.
Dziennikarz muzyczny i krytyk jazzowy, współpracuje z magazynem AUDIO od początku jego istnienia. Publikuje w dzienniku "Rzeczpospolita” i w magazynie "Jazz Forum". Jest laureatem nagrody Grand Prix Jazz Melomani w kategorii Dziennikarz-Krytyk Roku 2012, sześciokrotnie był do niej nominowany. Jako jedyny polski dziennikarz relacjonował z Los Angeles ceremonię wręczenia nagrody Grammy Włodkowi Pawlikowi. Opublikował ponad sto wywiadów z najwybitniejszymi jazzmanami światowej klasy m.in.: Herbie Hancockiem, Wayne’em Shorterem, Ronem Carterem, Patem Metheny, Rayem Brownem, George’em Bensonem, Tomaszem Stańko, Zbigniewem Namysłowskim, Włodkiem Pawlikiem, Marcinem Wasilewskim, Davidem Chesky, Tonym Bennettem, Dianą Krall, Cassandrą Wilson, Norah Jones, Patricią Barber i Cesarią Evorą. Z zamiłowania jest audiofilem, promuje system nagrywania DSD i płyty SACD. Kocha winyle i docenia jakość tłoczenia. Wśród jego rozmówców nie mogło zabraknąć Kena Ishiwaty.