Annie

Don`t Stop

Don`t Stop

Wykonanie

Nagranie

Od czasów Abby niewiele było momentów w historii muzyki w których bylibyśmy zmuszeni powątpiewać w jakość muzyki pop ze Skandynawii. W ostatnich latach warto wymienić choćby Röyksopp, The Knife i naszą dzisiejszą bohaterkę. Annie, blondwłosa (a jakże!) Norweżka, urodzona w Trondheim, zachwyciła mnie pięć lat temu electropopowym albumem "Anniemal". Czy jej powrót po tak długiej przerwie zaowocował interesującym albumem?

To, co naprawdę podobało mi się na debiutanckiej płycie Annie to fakt, że potrafiła na nim utrzeć nosa wszystkim fanom indie popu. Piosenkami, które pojawiły się na tym krążku, udowodniła, że można nagrać dobrą płytę popową, która jednocześnie nie musi silić się na alternatywną produkcję. Tak prostej i jednocześnie dobrej płyty nie było w gatunku od dawna. Nie był to co prawda album na miarę klasyków z lat 80., ale dzisiaj, po pięciu latach, słucha się go z taką samą przyjemnością.

To ogromny sukces,gdyż w przypadku popu piosenki zazwyczaj nie są w stanie przetrwać dłużej niż dwa-trzy miesiące. Annie mogły słuchać nie tylko nastolatki, ale i dorośli. W przypadku nowej płyty, "Don`t Stop", nie jest już tak różowo. Materiał został obdarty z emocji, pewnego autentyzmu, który towarzyszył debiutowi. Choć nadal jest to jej autorska płyta, to jednak nie mogę oprzeć się wrażeniu, że w tej chwili marnuje swój talent, tak jak swego czasu Kylie Minogue, która straciła swój charakter sprzedając nazwisko do promowania mało interesującej muzyki. Oczywiście i tak Annie stoi o parę (parenaście?) kroków dalej niż choćby Pussycat Dolls, wkładając w swoje piosenki gitary prosto z kawałków New Order i wpadające w ucho syntezatory.

"Don't Stop" cierpi jednak przez to, że nie będzie porównywane z gwiazdami MTV, a z "Anniemal" i tutaj przegrywa z kretesem. Jest mniej niespodzianek i ciekawostek, więcej wypełniaczy wolnego miejsca sprawiających, że ten album mógł w ogóle nie powstać w takiej formie. Lepszym posunięciem mogło być wypuszczanie co jakiś czas na rynek singli, zwłaszcza że potencjalnych hitów jest tu kilka. Jak to powiedział Billy Corgan: ludzie i tak nie słuchają całych albumów. Jeśli miał rację to najbliżej prawdy byłby mówiąc właśnie o muzyce pop. A jeśli single, to które? Zapewne "Marie Cherie", "When The Night" czy "Heaven And Hell", odwołujące się do różnych epok w muzyce rozrykowej.

"Do czego właściwie dąży Annie?" - oto pytanie, które mnie nurtuje. Słuchając jej nowej płyty można mieć wrażenie, że sama chce pójść w ślady prawdziwych gwiazd muzyki pop. Czy jednak jest to dobre rozwiązanie? To artystka, która jako DJka posiadła bardzo duże pojęcie o muzyce i wydaje mi się, że trochę szkoda to zaprzepaszczać na tego typu produkcje. Z drugiej strony być może oczekuję od niej zbyt wiele. Prawdopodobnie wszystko wyjaśni nam trzeci album, na który jednak dobrze by było gdybyśmy nie musieli czekać kolejnych pięciu lat.

M. Kubicki
Big Beat/Ada

GATUNKI MUZYKI
Live Sound & Installation kwiecień - maj 2020

Live Sound & Installation

Magazyn techniki estradowej

Gitarzysta wrzesień 2020

Gitarzysta

Magazyn fanów gitary

Perkusista lipiec - sierpień 2020

Perkusista

Magazyn fanów perkusji

Estrada i Studio wrzesień 2020

Estrada i Studio

Magazyn muzyków i realizatorów dźwięku

Estrada i Studio Plus listopad 2016 - styczeń 2017

Estrada i Studio Plus

Magazyn muzyków i realizatorów dźwięku

Audio wrzesień 2020

Audio

Polski przedstawiciel European Imaging and Sound Association

Domowe Studio - Przewodnik 2016

Domowe Studio - Przewodnik

Najlepsza droga do nagrywania muzyki w domu